Finał ,,piłkarskich wtorków".

Po prawie dwumiesięcznych zmaganiach, w Przemyślu zakończył się wczoraj (27.08.2019) dziewiąty Międzynarodowy Wakacyjny Turniej Piłki Nożnej Dzieci i Młodzieży „Piłkarskie Wtorki na Orliku”. Ponad stu młodych piłkarzy w 22 drużynach rozegrało 80 meczów, strzelając 439 bramek.

Turniej rozgrywany był głównie w dwóch kategoriach wiekowych: 2008 i 2004. Uczestniczyły w nim zarówno drużyny z klubów piłkarskich, ale i specjalnie na ten turniej sformowane zespoły „podwórkowe”. Jak co roku, wzięły też udział w turnieju dwie drużyny z pobliskich Mościsk na Ukrainie.

W kategorii wiekowej 2008 mecz finałowy wygrał zespół Hensfort Orlik z Przemyśla, pokonując drużynę z Mościsk dwa do zera.

Przez całe wakacje uczestniczyliśmy w turnieju „piłkarskich wtorków”. Było ciężko, ale w finale udało nam się wygrać. Jesteśmy szczęśliwi! – powiedział Piotr Bogusz, ciesząc się ze zwycięstwa w gronie swego zespołu.

W kategorii wiekowej 2004 zwycięzcą okazał się zespół Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Mościsk na Ukrainie. W finałowym meczu ukraińscy piłkarze pokonali drużynę „Polonia Przemyśl” w stosunku pięć do jednego. Aż cztery bramki strzelił kapitan zespołu – Andrzej Szkółka.

Bardzo cieszymy się, że wygraliśmy ten turniej. Turniej bardzo ciężki i bardzo długi. Graliśmy od początku lipca przez prawie całe lato. W każdy wtorek przyjeżdżaliśmy tu z Mościsk. Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa – powiedział Andrzej Szkółka, który dość dobrze włada językiem polskim, choć przed kamerą Telewizji Rzeszów wolał mówić po ukraińsku.

Dopiero przy okazji finałów w kategoriach 2004 i 2008, odbyły się też rozgrywki w kategorii dziewcząt, oraz w kategorii wiekowej starszych chłopców –rocznik 2000. Pod względem liczby zespołów były to jednak kategorie - można powiedzieć – szczątkowe. Zgłosiły się bowiem tylko dwie drużyny dziewczęce. Zespół „Biało-Czerwone Kaszyce” pokonały 3:1 drużynę „Tartak Fredropol”, a starsi chłopcy z drużyny „Coco-Jumbo” zwyciężyli 4:3 z drużyną „Leśnik Bircza”.

Organizacją prawie dwumiesięcznych rozgrywek zajmowało się z poświęceniem kilku działaczy sportowych pod honorowym patronatem posła Marka Rząsy i przy wsparciu sponsorów: PGNiG oddział w Sanoku, Fracht FWO Polska, Hensfort i Eurobus.

 

 

(tekst i zdjęcia - jb)


Ikona w rękach celników. Wystarczyło zgłosić.

Obywatelka Niemiec przewoziła ikonę przez polsko-ukraińskie przejście w Korczowej. Ponieważ nie zgłosiła przewozu zabytku celnikom, przedmiot został zatrzymany przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej.

63-letnia kobieta tłumaczyła się, iż nie wiedziała o obowiązku zgłaszania zabytkowych przedmiotów przy wjeździe do Polski. Wartość artystyczną i materialną malowanego na drewnie obrazu oceni teraz rzeczoznawca powołany w toku postępowania.

Nadkomisarz Małgorzaty Czesak, która jest koordynatorem ds. zabytków w rzeszowskiej Izbie Administracji Skarbowej, informuje, że na przywóz zabytków do Polski z kraju spoza UE nie są wymagane dodatkowe dokumenty. Jednak przywóz należy zgłosić w oddziale celnym i opłacić 8% podatku VAT od zadeklarowanej wartości przedmiotu. Trudniej jest, co oczywiste, zabytek z Polski wywieźć.

(...) w przypadku wywozu, pozwolenie na wywóz zabytków z Polski na stałe, wydaje Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, natomiast na wywóz czasowy, właściwy Wojewódzki Konserwator Zabytków. W zakresie materiałów bibliotecznych, wszystkie typy pozwoleń na wywóz wydaje Dyrektor Biblioteki Narodowej-mówi M.Czesak

(red)
mat.zdj. KAS


Hamakiem w Lasy Państwowe. Walczą o Puszczę Karpacką.

Aktywiści inicjatywy Dzikie Karpaty po raz kolejny protestowali przeciwko wycince bieszczadzkich lasów. Kilkanaście osób rozwiesiło hamaki w lesie na stokach góry Jaworniki w Nadleśnictwie Lutowiska uniemożliwiając kontynuację wycinki-głosi komunikat ekologów. Zablokowano w ten sposób także pracę spychacza do budowy dróg zrywkowych. Jak informują Dzikie Karpaty, drogi zrywkowe stanowią jedno z największych zagrożeń dla Bieszczad, przyspieszając erozję zboczy oraz osłabiając funkcję wodochronną górskich lasów.

Protest odbył się także na górze Stoły, gdzie pojawiła się policja i straż leśna. Tam aktywistom udało się wstrzymać wycinkę ponadstuletniego lasu bukowego.

Czytaj także: Tracimy nasz skarb w imię produkcji desek

Jak twierdzą Dzikie Karpaty, nadleśnictwo w Lutowiskach zaplanowało na okres najbliższych 10 lat wycięcie aż 865 tysięcy m3 drewna czyli do wycięcia ma pójść kilkaset tysięcy dużych drzew. Mimo to, Nadleśnictwo Lutowiska, według inicjatywy Dzikie Karpaty jest trwale deficytowe, a deficyt jest wyrównywany dopłatą z Funduszu Leśnego. W latach 2016-2018 dopłata wyniosła około 30 mln złotych.

Ekolodzy domagają się wstrzymania wycinki starodrzewi oraz zaprzestania polowań w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Ponieważ ich postulaty nie są realizowane, organizacja prowadzi blokady skierowane przeciwko Lasom Państwowym.

Akcje Dzikich Karpat mają zwrócić uwagę społeczeństwa na zagadnienie wycinki tzw. Puszczy Karpackiej, w tym lasów w okolicach Przemyśla. Do redakcji naszego portalu docierają sygnały, że nie tylko w okolicach Arłamowa, ale także w okolicach Dynowa na masową skalę wycinane są lasy. Według pracujących przy wycince lasów robotników, wycinki nasiliły się zdecydowanie w ostatnich latach.

 

 


Radni przeciwni LGBT. Troska o moralność czy gra wyborcza?

Podczas sesji rady miejskiej w ostatni poniedziałek, radny klubu Regia Civitas Dariusz Lasek złożył wniosek o przyjęcie przez radę oświadczenia o sprzeciwie przeciw promocji ideologii LGBT na terenie Przemyśla. Wniosek został złożony tuż po rozpoczęciu obrad, a nie było go wcześniej w porządku sesji. Warto zaznaczyć, że to jedna z ostatnich sesji RM przed wyborami do parlamentu, a wcześniej temat ewentualnej rezolucji dotyczącej LGBT nie pojawiał się w przestrzeni medialnej w Przemyślu.

Radny Lasek argumentował:

Media donoszą o przebiegu akcji wożonych aktywistów LGBT z miejsca na miejsce (...) z nienawistnymi hasłami w kierunku partii rządzącej (...) to, że nie ma tego na tym terenie, to nie znaczy, że nie będzie.

To była odpowiedź na uwagi radnego Pawła Zastrowskiego, który próbował polemizować z Laskiem, wskazując, że w Przemyślu nie ma zjawiska promocji LGBT i nie ma potrzeby przyjmowania oświadczenia. Zastrowski stwierdził m.in.:

Wydaje mi się, że szukamy sztucznego wroga, żeby robić na tym politykę.

Do akcji Laska dołączyli się inni radni. Maciej Kamiński (PiS) stwierdził, że LGBT ,,godzi w jego religię", a Mirosław Majkowski z KUKIZ '15 dodał że ,,nikt z siusiakiem na ulicach latać nie będzie". Andrzej Zapałowski (Konfederacja) uderzył w inne niż obyczajowe tony. Stwierdził, że w operacjach służb specjalnych takie akcje jak promocja LGBT to ,,faza demoralizacji społeczeństwa" inspirowanej przez zewnętrzne wobec Polski ośrodki. Zapałowski, który także poparł oświadczenie, stwierdził:

Zewnętrzne ośrodki i siły próbują moderować i wpływać na układ społeczny w Polsce.

Treść rezolucji, zgodnie z oczekiwaniami, wsparli radni PiS, KUKIZ '15, oraz, nieoczekiwanie, radna Bogusława Nowak z SLD. Obecni na sesji radni Koalicji Obywatelskiej: Tomasz Schabowski, Jerzy Krużel i Paweł Zastrowski byli przeciwni. Ewa Sawicka, także z KO, wstrzymała się od głosu. Na sali nie było pozostałych radnych KO-Wojciecha Błachowicza i Grażyny Stojak.

Oświadczenie nie rodzi żadnych konkretnych skutków prawnych. W miastach, których władze zakazują tzw. marszów równości, decyzje zakazujące parad są uchylane przez sądy administracyjne i marsze odbywają się w majestacie prawa. W internecie pojawiły się filmy, które wskazują, że aktywiści LGBT są przywożeni autobusami na marsze równości z innych miast.

 

(red)


Kolejne komitety przedstawiły kandydatów do ław sejmowych.

Konfederacja przedstawiła swoją jedynkę z okręgu krośnieńsko-przemyskiego. od dłuższego czasu było wiadomo,że będzie nia on andrzej Zapałowski-wykładowca Uniwersytetu Rzeszowskiego, a zarazem radny rady miasta w Przemyślu. Zapałowski na wspólnej z Grzegorzem Braunem konferencji prasowej zapowiedział, że zwróci uwagę jako poseł m.in. na problemy drobnych przedsiębiorców i rolników. Nieobca też mu ma być- według deklaracji-tematyka obronności kraju.

Będąca na drugiej stronie sceny politycznej Lewica wystawia w naszym okręgu na pierwszej pozycji Łukasza Rydzika, pochodzącego z Oleszyc młodego działacza Wiosny. Rydzik to absolwent Uniwersytetu Warszawskiego i Europejskiej Akademii Dyplomacji, a ponadto zwolennik zrównoważonego rozwoju i ekologicznego trybu życia. Kandydat zabawnie odżegnuje się od skojarzeń jego nazwiska z ojcem Tadeusz Rydzykiem z toruńskiego Radia Maryja-na swoim Twitterze pisze, że Podkarpacie zasługuje na swojego Ojca Rydzika.

Do tej pory prawie wszystkie liczące się komitety przedstawiły swoje ,,jedynki" na najbliższe wybory parlamentarne. Jedynie Bezpartyjni Samorządowcy wstrzymują się z ogłoszeniem nazwisk na Podkarpaciu, po tym jak z udziału w wyborach zrezygnował gen. Dominik Tracz.

Termin zamknięcia list do parlamentu upływa 3 września.


Uwaga na pietruszkowych oszustów!

W dzisiejszych czasach, kiedy dostęp do informacji wydawałoby się, że jest powszechny, robimy wszystko, żeby nie dać się oszukać. Sprawdzamy oferty, czytamy fora internetowe, porównujemy opinie i wydawałoby się, że wszechstronnej wiedzy nie potrzebujemy w zwykłym warzywniaku. A jednak kiedy dowiadujemy się, że latami nieświadomie kupowaliśmy zwykły pasternak, zamiast domniemanej pietruszki poczucie zaufania społecznego znowu topnieje.

Sprawa oszukiwania przy stoiskach z coraz droższą pietruszką już była badana przez NIK i niestety okazało się, że masowo te dwa warzywa są w sklepach podmieniane. Nie chodzi tu jednak o to, że pasternak jest nieco gorszym warzywem, a głównie o uczciwość wobec klienta, który ma prawo wiedzieć, co tak naprawdę wrzuca do koszyka. Sposób uprawy pietruszki jest droższy i trudniejszy, stąd cena sprzedaży jest wyższa i nie powinna być identyczna jak łatwiejszego w pozyskiwaniu pasternaku.

Skoro jednak można liczyć tylko na samego siebie, najlepiej nauczyć się rozpoznawać prawdziwą pietruszkę. Najprostszym rozwiązaniem jest kupienie na placu targowym całego pęczku warzywa, wraz z natką. Ciemnozielone, gładkie, liście bez włosków są charakterystyczne dla pietruszki. Liście pasternaku są nieco jaśniejsze i od spodu pokrywają je włoski. Jeśli kupowane warzywo już jest bez natki, to jedynie możemy przyjrzeć się miejscu odcięcia części zielonej – u pasternaka będzie ciemna obwódka i delikatne wgłębienie. Ostatecznie można delikatnie naciąć korzeń i powąchać. Pasternak absolutnie nie będzie miał charakterystycznego, pietruszkowego zapachu, którego nie sposób pomylić. Obydwa warzywa mają podobny kształt i kolor korzenia, chociaż tylko brak beta karotenu sprawia, że pasternak nie podszywa się pod marchewkę.

Pasternak, mimo iż daleko mu do pietruszki ma także swoje zalety, jest źródłem łatwo przyswajalnego błonnika, zawiera skrobię, pektyny, magnez i witaminę C. Można go spokojnie wykorzystać w kuchni. Starty na tarce może być dodatkiem do surówki, zup czy sosów. Ma kremową konsystencję i lekko słodkawy smak przypominający bardziej marchew niż pietruszkę. Można go wykorzystać do zrobienia np. kotletów  z ryżem według przepisu Olga Smile:

Składniki na Kotlety z ryżu i pasternaku
• 500-600 g pasternaku
• 2 cebule
• 2 szklanki ugotowanego ryżu pełnoziarnistego (np basmati)
• 3 łyżki mąki ziemniaczanej
• sól
• 100 ml wody
• 1 łyżka przyprawy ziołowej (ja dałam zioła prowansalskie)
• kaszka kukurydziana błyskawiczna lub polenta ekspresowa do obtaczania
• olej do smażenia
Ryż ugotować i lekko wystudzić. Pasternak obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Cebule obrać i poszatkować. Na patelni rozgrzać olej i podsmażyć pasternak z cebulą. Mieszać często. Gdy stanie się gdzieniegdzie złoty dolać wodę, zagotować, zamieszać, przykryć i wyłączyć gaz. Zostawić na jakieś 10 minut. Wtedy pasternak zmięknie.
W misce wymieszać pasternak z ugotowanym ryżem, solą, ziołami. Doprawić, a na koniec dodać mąkę ziemniaczaną. Formować kotleciki, obtaczać w kaszce i smażyć na patelni z obu stron. Podawać z surówką i sosem.

Skoro już mamy w sklepach masowo pasternak, to domagajmy się, jako klienci, aby był on uczciwie opisany na etykiecie, a następnie spróbujmy go odczarować i wykorzystać w naszej kuchni.

G.Pawłowska


Platforma przedstawiła kandydatów. Znany opozycjonista zepchnięty na liście.

Koalicja Obywatelska przedstawiła swoich kandydatów do Sejmu w naszym okręgu wyborczym w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Zgodnie z oczekiwaniami ,,jedynką” na liście została posłanka Joanna Frydrych z Krosna, a za nią, na ,,dwójce” startuje poseł Marek Rząsa.

Na trzecim miejscu listy znalazł się były burmistrz Sanoka Wojciech Blecharczyk, na czwartym wicestarosta jarosławski Józef Szkoła, a na piątym burmistrz Sieniawy Adam Woś.

,,Szóstkę” dostała przemyślanka Ewa Sawicka, która aktualnie sprawuje prestiżową funkcję przewodniczącej rady miejskiej w Przemyślu. Sawicka rozpoczęła już swoją kampanię z hasłem ,,Kobieta na 6-stkę”.

Dopiero na siódmym miejscu jest radny wojewódzki Antoni Pikul z Jasła. Pikul jest znany w całym kraju z tego, że jako opozycjonista spędził w komunistycznym więzieniu kilka miesięcy, a prokuratorem w jego sprawie był Stanisław Piotrowicz, aktualny poseł i kandydat na posła z Prawa i Sprawiedliwości. Dla elektoratu opozycji Piotrowicz jest symbolem hipokryzji PiS-u, które używając retoryki antykomunistycznej równocześnie umieszcza na swoich listach Piotrowicza. Zepchnięcie Pikula na niskie miejsce na liście to- jak wiadomo nieoficjalnie- efekt wewnętrznych tarć w  podkarpackiej Platformie Obywatelskiej i obawy innych kandydatów o to, że Pikul mógłby wziąć mandat poselski.  

Na liście KO na kolejnych miejscach znalazł się m.in. Krzysztof Kłak i Dariusz Wojakowski.

 

 

(red)

zdj.Michał Mielniczuk, domena publiczna UMWP


Przemyślanie w Zadwórzu

Jak co roku, kilkudziesięciu mieszkańców Przemyśla (w tym kresowianie i kilkoro członków Związku Strzeleckiego „Strzelec”) uczestniczyło 17 sierpnia w obchodach kolejnej (w tym roku 99-tej) rocznicy bitwy pod Zadwórzem.  

To inicjatywa głównie przemyskiego Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów. Prezes  Stanisław Szarzyński, zorganizował wyjazd 48 osób autokarem do Lwowa i Zadwórza. Był wśród nich m.in. kapelan przemyskich kresowian, ks. prałat Stanisław Czenczek. Po raz siódmy z kolei Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów zorganizowało też Rowerowy Rajd Zadwórzański.

 Ponad 300 kilometrów w obie strony przejechało 14 kolarzy (w tym 3 kobiety)  - głównie z Przemyśla, ale także z Jarosławia, Rzeszowa, Warszawy i Katowic. W biało czerwonych koszulkach z polskim godłem narodowym, wyjechali rano 16 sierpnia spod Pomnika Orląt Przemyskich, a wrócili 18 sierpnia po trzy i pół-godzinnym oczekiwaniu w kolejce na pieszym przejściu granicznym Szeginie-Medyka.  

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Bitwa pod Zadwórzem rozegrała się 17 sierpnia 1920 roku, w końcowym etapie wojny polsko-bolszewickiej. Przedpola Lwowa bronił batalion 330 młodych lwowskich ochotników pod dowództwem kapitana Bolesława Zajączkowskiego.  Przez cały dzień Polacy bohatersko odpierali natarcia kilkutysięcznej Pierwszej Konnej Armii  Budionnego. Stacja kolejowa kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk. Gdy wieczorem zabrakło obrońcom amunicji, walczyli na bagnety. Ich poświęcenie nie poszło na marne. Armia Konna Budionnego opóźniła o cały dzień swój marsz na odsiecz wojskom bolszewickim w okolicach Warszawy, a po klęsce pod Komarowem wycofała się na wschód.

W bohaterskiej walce pod Zadwórzem zginęło 318 Polaków. Był wśród nich 19-letni Konstanty Zarugiewicz, obrońca Lwowa z 1918 roku, kawaler Krzyża Virtuti Militari i Krzyża Walecznych. Jego matka, Jadwiga Zarugiewiczowa, w 1925 roku wybrała jedną z trzech trumien z nierozpoznanymi zwłokami obrońców Zadwórza. Trumnę nieznanego bohatera przewieziono z najwyższymi honorami wojskowymi do Warszawy i umieszczono w symbolicznym Grobie Nieznanego Żołnierza.

(tekst – jb, zdjęcia – St.Sz.)


W szkołach bez problemów. Prezydent stawia na zawody.

Władze miasta poradziły sobie z zagadnieniem rekrutacji w szkołach. Podczas gdy problemy rekrutacyjne były doświadczeniem wielu miast w Polsce, w Przemyślu udało się bezboleśnie przeprowadzić rekrutację do szkół ponadpodstawowych. Podwojono też ilość oddziałów szkolnych. Dodatkowo, zapewniono miejsca dla młodzieży z Dynowa i Birczy, dzięki czemu młodzież z tych miejscowości może uczyć się w Przemyślu. Prezydent Wojciech Bakun nie kryje zadowolenia:

 

Jesteśmy otwarci i bardzo cieszymy się, że młodzież chce uczyć się w naszych szkołach. Wspólnie z Wydziałem Edukacji i Sportu UM w Przemyślu, dla młodzieży, która w tym roku ukończyła gimnazjum przygotowaliśmy w sumie 1044 miejsca w aż 33 oddziałach. Na tę chwilę przyjętych zostało 1014 osób – czyli dysponujemy jeszcze 30 wolnym miejscami. Natomiast na absolwentów szkół podstawowych czekało u nas 975 miejsc, z których 43 jest jeszcze wolne.

Władze miasta dostrzegają konieczność kształcenia zawodowego, i to w zawodach, w których występuje deficyt specjalistów. Przemyscy przedsiębiorcy narzekają na brak młodych ludzi na rynku pracy, którzy mają konkretny zawód. Brakuje między innymi budowlańców, kucharzy, informatyków i kelnerów. Osobną kwestią jest zanikanie potrzebnemu miastu rzemiosła np. stolarzy, ślusarzy i dekarzy. Ostatnio informowaliśmy o problemach zakładu tradycyjnego stolarskiego i zanikaniu tego fachu w mieście. Otwarcie się na młodzież spoza Przemyśla być może pozwoli zmniejszyć ten problem.

Czytaj tutaj: Ostatniemu zakładowi stolarskiemu w mieście grozi likwidacja.


Psie piękności już w niedzielę.

 

Przemyski oddział Związku Kynologicznego w Polsce zaprasza na 54. Wystawę Psów Rasowych. Impreza zaplanowana jest na niedzielę, 8 września, a odbędzie się tradycyjnie na stadionie MKS Polonia przy ulicy Sanockiej.

Organizatorzy przygotowali, oprócz konkursów na najpiękniejszego psa rasy polskiej czy najpiękniejszego psa wystawy, konkurs ,,Dziecko i pies” i  ,,Młody prezenter”. Wystawa zatem  jest znakomitą propozycją dla rodziców z dziećmi.