Na Podkarpacie przez Lwów. Jest patent na problemy.

 

Mieszkańcy Podkarpacia, po zawieszeniu w styczniu przez Wizzair i Ryanair wszystkich połączeń z podrzeszowskiej Jasionki, znaleźli się w lotniczym potrzasku. 

Zwłaszcza ci, którzy jeszcze przed świętami wylecieli do rodzin na święta. Muszą czekać nawet do końca lutego na powrót połączeń, aby wrócić do kraju. Te dostępne np. do Krakowa są obłożone, a wolne miejsca można znaleźć dopiero na terminy za około dwa miesiące. Wtedy powinny już wrócić zawieszone połączenia do Rzeszowa. To jednak nie jest pewne. Wprawdzie rząd „nie pracuje nad zakazem lotów na nowy okres”, a od czwartku 14 stycznia przestanie obowiązywać zakaz przyjmowania w Polsce samolotów z Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, co jednak wcale nie oznacza, że przewoźnicy przywrócą loty do Rzeszowa. 

Na lokalnych grupach na facebook’u można odnaleźć rozpaczliwe poszukiwanie dróg powrotu do Polski: - Kolega utknął w Anglii, a musi wrócić do Przemyśla, nie ma jak… - publicznie pyta Maks. Podpowiadamy. Jest szansa na przebukowanie późnych lotów do Polski na bliższe, ale do Lwowa! Tak właśnie zrobiła pani Ala. Zamiast czekać do połowy lutego na lot do Krakowa, wymieniła bilet na najbliższy styczniowy lot do Lwowa. Musiała dodatkowo wykupić on-line polisę na leczenie skutków Covid w polskiej firmie ubezpieczeniowej i już z potwierdzeniem jej zawarcia może lądować we Lwowie. Tu z lotniska odbierze ją lokalna taksówka i za ok. 100 złotych podwiezie na piesze przejście w Medyce. Na wyjazd z Ukrainy ma 48 godzin i nie podlega ukraińskiej kwarantannie. Nie uniknie jednak kwarantanny w Polsce. 

Ale będzie już w upragnionym i wytęsknionym domu. 

 

M.S.


Klub Japa jednak się nie otwiera.

Informowaliśmy, że w ramach akcji #otwieraMY przemyski klub Japa zamierza wznowić działalność mimo rządowych zakazów.

Otrzymaliśmy jednak pismo od właściciela firmy, w którym zaprzecza on, iż lokal zostanie otwarty.

Informuję, że nie ma żadnej wzmianki na naszym profilu fb o tym, że klub Japa otwiera się, tym samym łamiąc zakaz ustanowiony ustawa o Covid 19. Informuję że wspieramy firmy gastronomiczne, które chcą uczestniczyć w strajku przedsiębiorstw. Nasze wsparcie polegało na tym, że udostępniliśmy #otwieraMy, natomiast błędna interpretacja poszczególnych osób sprawiła mylne wrażenie.

-czytamy w oświadczeniu kierownictwa klubu

11 stycznia na profilu klubu ukazał się post na temat sytuacji branży.

 


Ubezpieczenie komunikacyjne – czym właściwie jest?

Ubezpieczenia komunikacyjne to polisy, które są przeznaczone dla kierowców. Mają chronić ich finanse przed konsekwencjami niektórych zdarzeń. W tym tekście opowiemy Ci nieco więcej o ubezpieczeniach. Dzięki temu łatwiej będzie Ci wybrać odpowiedni produkt.

Ubezpieczenia nie tylko na samochód

Przyjęło się, że ubezpieczeniem OC i AC są obejmowane przede wszystkim samochody, ale warto również wiedzieć, że polisy mogą chronić inne pojazdy. Dowiedz się jeśli interesuje Cię OC na motocykl, więcej na https://najtaniejuagenta.pl/ubezpieczenie-oc-na-motocykl/.

Czym są ubezpieczenia komunikacyjne?

Zgodnie z zapisami ustawy z 22 maja 2013 roku ubezpieczenia komunikacyjne to produkty, mające na celu ochronę kierujących pojazdy oraz pasażerów przed finansowymi konsekwencjami zdarzeń na drodze i nie tylko. Niektóre ubezpieczenia są obowiązkowe (OC), zaś inne mają dobrowolny charakter i nie ma konieczności prawnej ich wykupowania (AC, Assistance, NNW).

Jakie są rodzaje ubezpieczeń komunikacyjnych?

Dla łatwiejszego przyswojenia tych wiadomości podzieliliśmy ubezpieczenia na obowiązkowe i dobrowolne. Poniżej znajdziesz krótką charakterystykę każdego z rodzajów polis komunikacyjnych, które można kupić w Polsce.

Obowiązkowe

  • OC – podstawowe ubezpieczenie, które chroni kierowcę przed odpowiedzialnością cywilną wynikającą ze spowodowania wypadku, w którym są poszkodowane osoby trzecie (materialnie lub fizycznie).
  • Zielona Karta – specjalny certyfikat, który jest swoistego rodzaju potwierdzeniem zawarcia ubezpieczenia komunikacyjnego. Zielona Karta jest potrzebna przy wjeździe za granicę i obowiązuje we wszystkich krajach należących do systemu Zielonej Karty.
  • Ubezpieczenie graniczne – ten rodzaj polisy jest wymagany dla kierowców, których pojazdy są zarejestrowane poza krajami EOG i Szwajcarii. Jeśli wjeżdżasz do tych krajów i nie masz Zielonej Karty, bezwzględnie musisz zawrzeć umowę na ubezpieczenie graniczne.

Nieobowiązkowe

  • AC – autocasco to ubezpieczenie, które chroni kierowcę oraz jego pojazd przed konsekwencjami zdarzeń losowych takich jak: wypadki, uszkodzenia oraz kradzież samochodu. AC jest bardzo często wybierane przez właścicieli pojazdów ze względu na tworzenie bardzo skutecznego pakietu w połączeniu ze standardowym OC. Wielu ubezpieczycieli oferuje również atrakcyjne ceny dla klientów, którzy zdecydują się kupić oba rozwiązania jednocześnie.
  • Assistance – ten rodzaj ubezpieczenia komunikacyjnego zakłada pomoc ze strony towarzystwa w sytuacji, gdy dojdzie do określonych zdarzeń. Zakres ochrony jest tworzony na podstawie potrzeb konkretnego klienta.
  • NNW – ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków. Jest to bardzo przydatna polisa ze względu na to, że nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, co może się stać. Polisa nie jest zbyt kosztowna, więc warto dołączyć ją do obowiązkowego OC oraz dobrowolnego AC. Z takim pakietem stworzysz solidną tarczę ochronną dla siebie i swojego pojazdu.

Gdzie kupować ubezpieczenia komunikacyjne?

Najlepszym miejscem jest Internet. Wystarczy tylko, że wejdziesz na stronę jednego z ogólnodostępnych kalkulatorów oraz porównywarek, by po wpisaniu podstawowych informacji otrzymać dostęp do atrakcyjnych ofert od najlepszych ubezpieczycieli. Jeśli jesteś zainteresowany zakupem polisy komunikacyjnej online, wejdź na stronę: https://najtaniejuagenta.pl/. Warto również wspomnieć, że wielu ubezpieczycieli przygotowuje dla swoich klientów, którzy zdecydowali się na zakup w sieci, ciekawe promocje oraz rabaty.

 

Artykuł sponsorowany 


Przemyscy restauratorzy na skraju bankructwa.

Wprowadzone przez rząd obostrzenia antycovidowe praktycznie uniemożliwiły prowadzenie firm właścicielom hoteli, restauracji i siłowni. Te biznesy często powstały na bazie kredytów bankowych, od których trzeba co miesiąc spłacać raty. Do tego dochodzą czynsze, płace, media i opłaty za koncesje.

Mówi Y., właściciel przemyskiej restauracji: lada moment zamkniemy się na zawsze. Nie ma pomocy od państwa, nie ma też pomocy od miasta. Obniżono opłaty za ogródki, ale nie wszyscy dzierżawią ogródki od miasta, tak więc ta pomoc dociera do jednych, a do innych nie. Płacimy do miasta za koncesję za alkohol, choć wcale nie mamy sprzedaży alkoholu. To paranoja.  Miasto twierdzi, że to nie takie proste zwolnić nas z koncesji. Jest idea żeby napisać w tej sprawie petycję do prezydenta.

Ci restauratorzy, którzy płacą niskie czynsze za swoje lokale i sami w nich pracują, resztkami sił jeszcze egzystują. Inni mają gorzej. Jeden z restauratorów, nie dość, że płaci duży czynsz, to ma problemy z uregulowaniem płatności za prąd na kilka tysięcy złotych. Elektrownia grozi, że lada moment zdejmie licznik. Gdy to się stanie, jego lokal przestanie funkcjonować, a on sam wpadnie w spiralę długów.

Z rozmów wynika, że dowozy nie załatwiają sprawy. Owszem, niektóre bary oparły się na dostawach, jednak większość lokali sprzedaje za mało, żeby biznes się kalkulował. Klienci są przestraszeni, boją się wirusa i wychodzenia do miasta- mówi przemyski restaurator.

Niektóre lokale już się zamknęły. Przyczyną jest nie tylko lockdown, ale i brak elastyczności władz miejskich. Jeden z gastronomów mówi, że gdyby zamiast wypisywania przez Straż Miejską mandatów za parkowanie w centrum miasta, wpuścić na czas kryzysu auta na Kazimierzowską i Franciszkańską, pozwoliłoby to barom i restauracjom na większą sprzedaż. Klient dzwoni do nas, zamawia i za 15 minut podjeżdża po odbiór ciepłego dania. Tak to powinno wyglądać –przekonuje restaurator z centrum miasta.

Tymczasem Straż Miejska wypisuje mandaty kierowcom za nieprawidłowe parkowanie w coraz to nowych miejscach. Ostatnio strażnicy zaczęli spisywać kierowców parkujących w okolicy baru Rubin, choć wcześniej kierowców tam nie niepokojono.

 

Parkującym w tym miejscu kierowcom wystawiane są mandaty.

 

Oprócz gastronomii, widmo bankructwa zajrzało w oczy właścicielom siłowni, miejsc noclegowych i prywatnych szkół.

Mówi Z., właściciel hotelu: właściwie, to nie ma o czym rozmawiać. Oprócz tego, że nie wiemy, kiedy wrócimy do pracy, to kompletnie jest niezrozumiałe dlaczego hotele padły ofiarą wyłączenia. Jedynymi miejscami, gdzie goście mogą się stykać, jest recepcja i sala restauracyjna, w której serwujemy śniadania. Śniadania możemy podawać do pokoi, nie jest to proste, ale realne. Na recepcji zaś mamy monitoring, na który nagrywa się cały czas to, co się dzieje. Nie jest żadnym problemem, by udostępniać sanepidowi stream nagrania, a on mógłby nas kontrolować on-line czy zasady bezpieczeństwa są dochowywane.

Jest już pierwsza zapowiedź powrotu do pracy w Przemyślu wbrew zakazom rządu. Klub Japa ogłosił, że otwiera niedługo swoje podwoje. To część większej akcji otwieraMY, która zaczyna obejmować Polskę. W internecie pojawiły się filmy z otwarcia pizzerii w Cieszynie. Lokal funkcjonuje mimo interwencji policji.

Restauratorów z całej Polski wspiera Paweł Tanajno ze Strajku Przedsiębiorców i były poseł, a zarazem adwokat, Jacek Wilk. Największą furorę robi jednak góral z Kościeliska, Sebastian Pitoń, który twierdzi, że zniszczenie biznesów ma na celu przejęcie ich przez korporacje i wywłaszczenie Polaków. Pitoń przewodzi góralskiemu buntowi na Podhalu i zapowiada, że żadnych negocjacji z rządem nie będzie.

 

 

Błażej Wilk

 

zdj. Adam Jaremko


Mężczyźni kobietom. Powstanie Społeczna Rada Kobiet.

 

Prezydent zmienił zdanie. W Przemyślu powstanie jednak Społeczna Rada Kobiet (SRK). Jednak kobiece środowiska związane z lewicą uważają, że wybory do Rady Kobiet to farsa.

Latem 2019 roku Podkarpacka Rada Programowa Federacji Kobiet Aktywnych (RFKA) złożyła do Prezydenta Miasta Przemyśla formalny wniosek z postulatem powołania Rady Kobiet – opowiada Patrycja Mitro, przewodnicząca Rzeszowskiej Federacji Kobiet Aktywnych. W przesłanej odpowiedzi przemyski magistrat nie był przeciwny powstania takiego gremium, jednak dawał do zrozumienia, że przemyskie kobiety nie przejawiały jak dotąd takiej inicjatywy. Wydawało się, że pomysł upadnie – mówi Mitro.

Około rok później w obronie kobiet wystąpił, prawie w całości męski klub radnych „Wspólnie dla Przemyśla”. Tworzą go czterej mężczyźni i jako jedyna kobieta, Monika Jaworska. Skierowaną do prezydenta miasta interpelację z 14 września 2020 roku podpisał radny Marcin Kowalski, któremu lokalna prasa przypisała autorstwo pomysłu. W piśmie prosił prezydenta o rozważenie utworzenia rady, która pełniłaby rolę ekspercką, konsultacyjną, doradczą oraz inicjatywną. Odpowiedzi udzielił mu zastępca prezydenta. Wyraził uznanie dla tak cennej inicjatywy, jaką jest podejmowanie działań wspierających udział kobiet w życiu społecznym i zawodowym, a także możliwość sprawowania przez radę funkcji organu doradczego – konsultacyjnego prezydenta miasta (…). Jednocześnie informuje, że odpowiedni wydział merytoryczny podejmie odpowiednie działania do powołania SRK. 

Jesteśmy właśnie świadkami naboru do Rady Kobiet. Ogłosił ją prezydent na stronie internetowej miasta, określając jednocześnie warunki formalne jakie muszą spełniać kandydatki: miejscem ich zamieszkania oraz centrum działalności społecznej i zawodowej powinien być Przemyśl, mieć ukończone 18 lat i posiadać co najmniej jedną rekomendację wystawioną przez instytucje lub organizacje pozarządowe lub osoby fizyczne poświadczające zaangażowanie kandydatki w działania na rzecz Miasta Przemyśla. Prezydent wybierze spośród zgłoszonych ofert w drodze jawnego losowania członkinie Przemyskiej Rady Kobiet w liczbie od 7 do 15 w zależności od liczby zgłoszeń. 

– To ośmiesza całą sprawę. Losowi możemy powierzyć kolejność w podwórkowych rozgrywkach w kapsle, a nie organ doradczy Prezydenta - twierdzi Anna Dąbrowska, działaczka społeczna z Homo Faber: – Powołanie ciała doradczego w takiej formule, to z gruntu kiepski pomysł. Takie rady mają jedynie wtedy sens, kiedy są oddolną potrzebą i stoją za tym ludzie, którzy wierzą w taką formułę partycypacji i mają na nią jakiś pomysł, w każdym innym przypadku to kwiatek do kożucha i pozór partycypacji – kontynuuje. 

Potwierdza to Patrycja Mitro z RFKA – Taka formuła doboru członków rady wydaje się, że zapewni wiarygodność i prawidłowość postępowania oraz jego transparentność. Niestety nie zastąpi to oddolnej inicjatywy, której przecież nie było. Władza postanowiła powołać radę sama, otwierając sobie furtkę do niezatwierdzenia niewygodnych dla siebie osób – ostrzega Mitro. Anna Dąbrowska z Homo Faber dodaje: - W obecnej sytuacji, kiedy kobiety na ulicach polskich miast walczą o swoje prawa, pomysł, aby władza powołała "sobie" radę kobiet brzmi jak ponury żart z przeszłości. 

Rodzi się więc pytanie: dlaczego prezydent zmienił zdanie, po co jemu i radnym taka „rada kobiet” tworzona przez mężczyzn, w dodatku kojarzonymi z środowiskiem kibiców i narodowców?  W ocenie Anny Grad- Mizgały (na zdj.), przewodniczącej zarządu osiedla Stare Miasto, współorganizatorki przemyskich demonstracji kobiet, magistrat  ewidentnie chce stworzyć przeciwwagę dla inicjatywy Strajku Kobiet, która rośnie w siłę.

To podobne działanie do próby wykorzystania protestu kobiet w polityce lokalnej, jakiej byliśmy niedawno świadkami, kiedy radny Kowalski próbował organizować manifestację anty-PiS, w tym samym czasie, co kobiety pod siedzibą PiS, a wybór losowy członkiń jest kpiną z idei rady kobiet. Prezydent może, a nawet powinien wykazać się inicjatywą, ale to kobiety powinny wybrać swoje przedstawicielki, np. w formie podobnej do zbierania podpisów pod listami wyborczymi. Wtedy kobiety chcące działać w takiej radzie wykazałyby się aktywnością zyskując prawdziwe poparcie wśród przemyślanek, a Przemyśl prawdziwą reprezentację kobiet

– Anna Grad-Mizgała. 

 

I taka rada ma sens – zgadza się z poprzedniczką Lila Kalinowska, działaczka społeczna, która uważa, że sama idea rady jako głosu doradczego i weryfikującego jest cenna. - Jest wiele obszarów, w których kobiety są dyskryminowane – twierdzi. - Ich głos doradczy mógłby pomóc niwelować ewentualne niesprawiedliwości przy powstawaniu lokalnego prawa czy podejmowaniu samorządowych decyzji. Sam fakt powołania rady na pewno wpłynąłby już pozytywnie na perspektywę, z której podejmowane są decyzje. Żeby taka rada miała jednak sens muszą się w niej znajdować osoby świadome, krytyczne, doświadczone i wrażliwe na trudny temat dyskryminacji kobiet. Po drugie, i równie ważne - Prezydent i rada muszą traktować temat i samą radę poważnie. Żeby tak się stało rada musi mieć charakter godny. Formuła "zgłoście się”, a my Was wylosujemy jest nie tylko upokarzająca dla kandydatek, ale nie gwarantuje tego co najważniejsze: powagi samej rady i prestiżu, którym powinna być otoczona – kończy Kalinowska. 

W Przemyślu powstanie Rada Kobiet. Czy społeczna czy prezydencka, przekonamy się  w nowym roku. Do 11 stycznia można składać akces do rady. Trzy tygodnie później odbędzie się… losowanie. Chyba, że prezydent znów zmieni zdanie i formułę wyboru…

 

 

 

Mariusz Sidor


Czym grozi przerwa w ubezpieczeniu OC?

Jeśli jesteś właścicielem pojazdu mechanicznego, musisz wiedzieć, że do każdego pojazdu zarejestrowanego w Polsce trzeba mieć przypisane ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z jego użytkowaniem. Dopilnowane tego obowiązku stanowi wyraz odpowiedzialności wobec innych uczestników ruchu drogowego, a także pozwala uniknąć konsekwencji finansowych.

Na brak ciągłości OC nie może pozwolić sobie żaden właściciel pojazdu mechanicznego – chyba że jest to pojazd zabytkowy lub nieużytkowany i niezarejestrowany. Oznacza to, że nawet gdy nie korzystasz ze swojego auta, motocykla lub samochodu ciężarowego, co do zasady wciąż masz obowiązek posiadać takie ubezpieczenie komunikacyjne. Pamiętaj przy tym, że polisa jest przypisana nie do ciebie, lecz do konkretnego pojazdu, i musi być opłacana regularnie, dopóki jest on zarejestrowany. Co może się stać, jeśli nie opłacisz składki i nastąpi przerwa w OC?

Dlaczego uregulowanie na czas składki OC jest tak ważne?
Jako odpowiedzialny kierowca powinieneś dołożyć wszelkich starań, aby zapewnić możliwie najwyższe bezpieczeństwo swoim pasażerom, sobie oraz innym uczestnikom ruchu drogowego. Chodzi tu przede wszystkim o jazdę zgodną z przepisami ruchu drogowego, dbanie o stan techniczny pojazdu, czy też właśnie niedopuszczenie do przerwy w ubezpieczeniu. Dzięki takim działaniom dołożysz swoją małą cegiełkę do poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach, ale również unikniesz przykrych konsekwencji finansowych.  
Jeśli chodzi o potencjalne skutki i kary za niepłacenie OC, to można tu wyróżnić ich trzy podstawowe rodzaje. Pierwszym jest określona kara pieniężna z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, której dziś uniknąć jest bardzo trudno; wszystko za sprawą systemu informatycznego CEPiK (Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców), który pozwala łatwo sprawdzić najważniejsze informacje o dowolnym pojeździe, w tym jego status ubezpieczenia. Kolejną konsekwencją braku ciągłości OC lub samej zwłoki w zapłacie składki może być utrata zniżek u ubezpieczyciela.
Trzeci rodzaj kary za przerwę w OC może okazać się jednak najbardziej dotkliwy. Jest nim konieczność pokrycia z własnej kieszeni kosztów naprawy szkód, które wyrządzisz na zdrowiu lub mieniu innych osób swoim pojazdem. Ważna polisa OC uchroni cię przed takimi konsekwencjami i, co równie ważne, zapewni sprawną wypłatę odszkodowania – dzięki temu poszkodowani będą mogli skupić się na powrocie do zdrowia oraz szybko naprawić zniszczone mienie.

Jak nie dopuścić do przerwy w ubezpieczeniu OC?
Ostatnia polisa straciła niedawno ważność i zastanawiasz się, jak uniknąć kary za brak ciągłości OC? Najprawdopodobniej w ogóle Ci ona nie grozi. Dziś jest bowiem tak, że gdy w terminie nie wypowiesz dotychczasowej umowy ubezpieczeniowej, zostanie ona automatycznie przedłużona na kolejny rok. Co ważne, jeśli wybrałeś polisę na raty, to nieopłacenie którejś składki również nie musi doprowadzić do braku ciągłości OC. Co zrobić, żeby tego uniknąć? W zasadzie nie są potrzebne żadne działania, bowiem nawet w przypadku zwłoki z płatnością ubezpieczyciel nie ma prawa wypowiedzieć Ci umowy przed terminem jej wygaśnięcia. Wiedz jednak, że w tej sytuacji, jeśli nie uregulujesz zaległych rat oraz odsetek karnych, ubezpieczenie nie zostanie automatycznie przedłużone.
Powyższe zasady nie mają zastosowania, gdy nabyłeś używany pojazd i korzystasz z ubezpieczenia wykupionego przez poprzedniego właściciela. W tym wypadku jest tylko jeden sposób na to, jak uniknąć kary z UFG: musisz osobiście zadbać o zachowanie ciągłości OC i zawrzeć nową umowę ubezpieczeniową.

Wysokość kar za brak ubezpieczenia OC w 2021 roku.
Gdy dojdzie do kolizji lub wypadku, kary za brak OC mogą być dwie. Wysokość pierwszej z nich zależy od skali obrażeń poszkodowanych i zniszczeń ich mienia, dlatego może ona sięgać od kilkuset do kilkuset tysięcy złotych, a nawet znacznie wyższych sum. Druga pojawi się nie tylko przy wypadku lub kolizji, ale i w każdym innym przypadku, gdy dojdzie do przerwy w ubezpieczeniu. Ile konkretnie wyniesie? Kary za brak OC UFG są powiązane z wysokością minimalnego wynagrodzenia krajowego, a także rodzajem użytkowanego pojazdu. Co więcej, na ich wysokość wpływa również długość przerwy w ubezpieczeniu. W przyszłym roku użytkownicy samochodów osobowych zapłacą 1120 zł (za zwłokę do 3 dni), 2800 zł (zwłoka od 4 do 14 dni) lub 5600 zł (zwłoka powyżej 14 dni). W przypadku posiadaczy motocykli kary za spóźnione OC sięgną odpowiednio: 190, 470 i 930 zł, a właścicieli samochodów ciężarowych: 1680, 4200 i 8400 zł.

Jak widać, z wielu względów naprawdę warto, a właściwie trzeba, posiadać ważne ubezpieczenie OC. Dlatego jeśli kupujesz nowe auto lub kończy ci się ważność dotychczasowej polisy, wejdź na stronę: https://www.aviva.pl/ubezpieczenia/ubezpieczenie-oc/ i przekonaj się, jak wygląda dobra oferta ubezpieczeniowa od cenionego towarzystwa ubezpieczeniowego.

 

Artykuł sponsorowany


Remont drogi do Malhowic. Sukces czy kompromitacja?

Zakończono remont drogi do planowanego przejścia granicznego w Malhowicach. Dla władz stojących za inwestycją jest to okazja do wykazania się przed społeczeństwem gospodarnością i troską o rozwój regionu. Dla innych, którzy swoje opinie wyrażają na portalach społecznościowych, zakończona budowa jest zwyczajną kompromitacją.

Od lat mówiło się o tym przejściu i roli, jaką odegra w ożywieniu gospodarczym Przemyśla. Podkreślano przy okazji turystyczny i lokalny charakter wyczekiwanej inwestycji. Organizowano nawet cykliczną imprezę w Malhowicach i Niżankowicach pod nazwą Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa. Malhowice miały być śluzą, dzięki której przygraniczni mieszkańcy z dwóch stron odwiedzaliby się częściej, a relacje pomiędzy Polakami i Ukraińcami ulegałyby polepszeniu.

Ostatnio jednak wyszło na jaw, że przejścia nie przekroczy turysta z plecakiem lub na rowerze. Projekt inwestycji nie przewiduje bowiem ruchu pieszego. Ponoć przyczyną jest błąd na poziomie ministerialnym.

Na potrzeby przyszłego, ułomnego przejścia zmodernizowano istniejącą drogę. Kosztowało to ponad  30 milionów złotych. Inwestycji jednakże przytrafiła się niemiła niespodzianka- lokalne stowarzyszenie Forum Rozwoju Przemyśla ujawniło, że drodze nie będzie towarzyszyć ścieżka rowerowa. Po medialnej burzy, jaką wywołały rewelacje FRP, władze obiecały, że trasa dla rowerów zostanie dobudowana w bliżej nieokreślonej przyszłości. Trzeba koniecznie dodać, że ta deklaracja padła w okresie wyborczym.

Jednak zapowiedź budowy ścieżki należy raczej traktować jako wyborczą obiecankę niż realną możliwość. Wzdłuż całej drogi do Malhowic, po obu stronach jezdni, ciągnie się głęboki rów. Tam po prostu nie ma miejsca na ścieżkę rowerową. A z perspektywy informacji, że przejście nie będzie dostępne dla rowerzystów, wydaje się całkiem naturalne, że ścieżka nie powstanie.

Wzdłuż całej drogi do Malhowic ciągnie się głęboki rów. Prawdopodobnie wyklucza to budowę ścieżki rowerowej w przyszłości. 

Ale to nie jedyna wpadka związana z modernizacją tej drogi. Kierowcy, co prawda chwalą nowy asfalt, ale psioczą na samą konstrukcję jezdni. Drogi bowiem nie poszerzono i nie posiada ona poboczy. Dodatkowo, po obu stronach ciągnie się wzmiankowany wcześniej rów, który przed remontem nie był aż tak głęboki. W opinii wielu kierowców droga stała się niebezpieczna- wystarczy jeden gwałtowny manewr, jeden ruch kierownicą, a wyląduje się w stromym rowie. Na jezdnię często wbiegają sarny z lasu okalającego fort Optyń, więc o gwałtowne manewry nie jest trudno.

Powstała zatem droga bez ścieżki rowerowej i bez pobocza, na które mogliby uciec w awaryjnej sytuacji rowerzyści. A że była to trasa chętnie uczęszczana latem przez miłośników dwóch kółek nie trzeba nikogo przekonywać. Szukają oni zwykle mniej uczęszczanych tras, na których czują się w miarę bezpieczni, i często wybierali się na rajd z Przemyśla przez Hermanowice do Stanisławczyka lub Fredropola.

Niedawno rozpisano przetarg na budowę przejścia granicznego. Po stronie ukraińskiej zaczęły się też jakieś ruchy, jest więc szansa, że przejście-fantom w końcu powstanie. Jednak trzeba je najpierw wybudować, czyli przewieźć TIR-ami tysiące ton stali, cementu i innych materiałów budowlanych. Oczywiście po świeżo wyremontowanej drodze. Jak będzie wyglądała nawierzchnia po tych transportach i czy taka powinna być kolejność inwestycji?

Są to pytania, na które powinna być odpowiedź, jednak jej nie będzie, tak jak nie ma sensownego wytłumaczenia dlaczego przejście nie będzie turystyczne, a droga nie jest przyjazna jej użytkownikom.

 

 

 

 

Błażej Wilk


W inkubatorze narodzi się nowy e-Przemyśl?

 

Miasto stawia na e-firmy. Przemyski Inkubator Przedsiębiorczości i Innowacji poprowadzi ZETO. 

- Z jednej strony to ogromne wyzwanie, a z drugiej strony wiążemy z nim duże nadzieje. Inkubowanie firm – zwłaszcza młodych, nowych firm – nie jest prostym przedsięwzięciem. Chcemy się jednak tego podjąć, mając wieloletnie doświadczenie na tym polu. Wsparcie będzie się odbywać na wielu, wielu płaszczyznach – od najprostszych kwestii finansowo-księgowych, prawnych, po wsparcie merytoryczne, wsparcie naszą wiedzą i doświadczeniem – powiedział podpisując umowę z Miastem Janusz Błażej, prezes ZETO Rzeszów. 

Działania Operatora mają wspierać innowacyjność, promowanie oraz rozwój przedsiębiorczości mikro, małych i średnich przedsiębiorstw na terenie Przemyśla, regionu, powiatu przemyskiego oraz województwa podkarpackiego tłumaczył Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla. - Funkcja Inkubatora to nie tylko wynajęcie i zagospodarowanie powierzchni przez firmy. To cały proces inkubacji, sposób myślenia. Pomysł rodzi się w głowie początkującego przedsiębiorcy, ale często nie jest on sobie w stanie poradzić z kwestiami prawnymi, czy administracyjnymi i potrzebuje wsparcia. Tu powinien  je otrzymać - podsumował Bakun.

Jakie więc pomysły mogą zyskać uznanie operatora Przemyskiego Inkubatora Przedsiębiorczości i Innowacji, aby zostały zakwalifikowane do korzystania z miejskiego wsparcia? Jeszcze nie wiadomo. Zasady naboru określi przygotowywany regulamin. – Instytucja ta jest inkubatorem technologicznym tłumaczy prezydent Bakun. - To jest inkubator branży nowoczesnych technologii, otwarty na firmy programistyczne, tworzące oprogramowanie, firmy z branży udostępniania usług internetowych, czy przechowywania danych. Te wszystkie podmioty będą mogły znaleźć tutaj swoje miejsce. - Z założeń projektowych Przemyskiego Inkubatora Przedsiębiorczości i Innowacji wynika, że będzie on obejmował swoim wsparciem 12 firm, chociaż jak stwierdził Prezes ZETO-Rzeszów, jest to plan minimum. - Nasza uczelnia wiąże nadzieje z tym przedsięwzięciem - mówi dr Sławomir Solecki, Prorektor ds. Współpracy i Rozwoju PWSW w Przemyślu:  - Mamy zaproszenie do współpracy, więc sądzę, że nasi studenci będą częstymi gośćmi w Inkubatorze, że tam będą też rozwijali swoje zainteresowania, swoje pasje i że dzięki temu powstanie wiele dojrzałych pomysłów biznesowych i w końcu startupy tej branży IT”.

Po tych deklaracjach wydawałoby się, że młodzi przedsiębiorcy innych dziedzin niż informatycze, nie będą mieli szans na pomoc Miasta, które w swoim rozwoju stawia na nowe technologie. To nowum w specjalności Przemyśla. Co zatem z innymi domenami miasta? Co np. z turystyką, która jakby nie patrzeć, była dziedziną dominującą, choć nie w pełni wykorzystaną w rozwoju miasta. Złośliwi powiedzieliby nawet - w powstrzymaniu jego degradacji? Niestety w czasach pandemii turystyka mocno ucierpiała i straciła na swoim znaczeniu. Jako jedna z pierwszych potrzebuje pomocy, bo przecież pandemia kiedyś skończy się, turyści wrócą do swoich pasji i wrócą do miasta. Do tego czasu należałoby się przygotować. Dzisiaj w turystyce wszystko zaczyna się od nowa.

Sytuacja poepidemiczna, wymaga nowego podejścia do rozwoju i promocji turystyki. Ograniczenia w przemieszczaniu się i konieczność izolacji spowodowały, że turystyka zamarła i przeniosła się z rzeczywistości off-line do on-line. To było zauważalne w miejskich działaniach promocyjnych – także Przemyśla i funkcjonujących w tym czasie, w sposób ograniczony, instytucji kultury. Wirtualne spacery, zwiedzanie, internetowe, emisje filmów i spotów reklamowych promowały atrakcje. Niestety nie sprzedawały. Stąd kompletny krach turystyki i poszukiwania dróg wyjścia z kryzysu. Tu internet i nowe technologie znowu pokazały nowe możliwości. Wykorzystali je np. warszawscy przewodnicy, którzy sprzedawali vouchery na zwiedzanie miasta po epidemii.  

Badania i praca nad wykorzystaniem nowych technoligii w e-turystyce przez  turystyczno-promocyjna spółkę zarejestrowaną w inkubatorze, to szansa dla Przemyśla. Dzięki temu miasto może wskoczyć na wyższy poziom postrzegania go, jako turystycznego i uzyskać nową, dodatkową cechę wyróżniającą Przemyśl wśród miast turystycznych - specjalizację - innowacje w turystyce, zbieżną z innowacyjnym marketingiem w samorządach, zagadnieniem realizowanym przez samorząd województwa podkarpackiego. Tak się składa, że w ramach projektu Przemyski Inkubator Przedsiębiorczości i Innowacji przewiduje się, że infrastruktura inkubatora wraz z wyposażeniem będzie sprzyjała podmiotom MŚP w takich obszarach, jak rozwój zastosowań rzeczywistości rozszerzonej (wirtualnej, VR, AR) np. w turystyce. Miasto Przemyśl ma duże możliwości w tym zakresie przedstawiając m.in. swoje atrakcje w ramach e-usług, e-handlu i e-dystrybucji produktów podnoszących jakość życia i inteligentnej turystyki.  Dla potencjalnych najemców przestrzeni Inkubatora e-commerce, to również potencjalne źródło dochodów oraz upowszechnianie aplikacji wspierających osiąganie wysokiej jakości życia i inteligentnej turystyki. 

Tak więc wraz z otwarciem Przemyskiego Inkubatora Przedsiębiorczości i Innowacji może nastąpić nowe otwarcie w przemyskiej turystyce. Pod warunkiem, że znajdą się prywatni inwestorzy, chętni na zainwestowanie w realizację nowej koncepcji turystyki, jej promocji i sprzedaży lokalnych ofert turystycznych, noclegowych, produktów regionalnych oraz atrakcji i wydarzeń. Pierwsze koty za płoty Miasto ma za sobą. Właśnie uruchomiło Wirtualny Jarmark Bożonarodzeniowy, który pokazuje jak może wyglądać promocja Przemyśla przez produkty i usługi lokalnych przedsiębiorców i wytwórców nie do końca z turystyką związanych, a doskonale wpisujących się w ideę promocji i wsparcia lokalsów, z korzyścią dla turystyki i dla marki Przemyśl. 

Wydaje się, że spółka zarejestrowana w inkubatorze będzie mogła korzystać z wszystkich jego dobroci, dzięki temu, że Miasto będzie finansować jej funkcjonowanie i wspomagać w ten sposób działających w niej przedsiębiorców. Ci uzyskane dochody będą mogli inwestować w kolejne zaplanowane do realizacji projekty promocyjno - turystyczne. Miasto ma szansę zyskać w spółce przedsiębiorców solidnego partnera w budowie marki Przemyśl. Ta powinna być bardziej wydajna, niż społeczny klaster turystyczny, opierający swoją działalność tylko na składkach członkowskich. Po jakimś czasie spółka przedsiębiorców razem z Miastem będą mogli realizować wspólne cele promocyjno – turystyczne, zbieżne dla Miasta i przedsiębiorców. Działalność oparta na rachunku ekonomicznym zawsze jest bardziej wydajna, niż społeczna czy bazująca na wolontariacie.

 

Tak więc w inkubatorze może narodzić się nowy e-Przemyśl, miasto nowych technologii w e-turystyce. 

 

Mariusz Sidor

zdj. GM Przemyśl

 


Który bank wybrać, biorąc kredyt

Do spraw finansowych, a do takich zalicza się zaciągnięcie kredytu, należy podchodzić rozważnie i odpowiedzialnie. Ważnym aspektem jest m.in. wybór banku, w którym pożyczy się pieniądze. Na co zwracać uwagę przy poszukiwaniu właściwej instytucji? Przeczytaj i poznać odpowiedź.

Zasadniczo istnieją dwie podstawowe możliwości wyboru banku – skorzystanie z usług placówki, z którą współpracowało się wcześniej, np. posiadając w niej konto osobiste lub z banku, z którego produktów korzysta się po raz pierwszy. Omówmy oba rozwiązania i zastanówmy się, czym się kierować, wybierając jedno z nich.

Bank, w którym posiadasz konto osobiste

Kredyt we własnym banku to dobry pomysł z kilku względów. Podstawową kwestią są przyspieszone procedury, które wynikają z faktu, że pracownicy instytucji mają stały dostęp do informacji na temat Twoich przepływów finansowych. Dzięki temu mogą szybko i łatwo ocenić Twoją zdolność kredytów, co gwarantuje wypłatę środków nie tylko w krótkim czasie, ale również bez formalności wymaganych w bankach „zewnętrznych”, które są pozbawione wiedzy dotyczącej Twojej sytuacji finansowej.

Co więcej, coraz częściej zdarza się, że za pośrednictwem konta internetowego lub aplikacji mobilnej we własnym banku można zaciągnąć kredyt gotówkowy bez wychodzenia z domu – wystarczy kilka kliknięć i wybór odpowiednich ofert. Problem w tym, że rzadko kiedy własny bank, w którym klient ma konto osobiste, proponuje najkorzystniejszy produkt. Niestety często są to dość drogie kredyty, a dostępna w ich ramach kwota nie należy do najwyższych. Od ręki nie da się pożyczyć dużych pieniędzy, nawet jeśli dochody odnotowywane na koncie osobistym są wysokie.

Dowolnie wybrany bank

Druga możliwość to inny bank, w którym nie prowadzisz rachunku. Wybór tego rozwiązania gwarantuje znacznie większą elastyczność i bogatszy wachlarz ofert, ponieważ nie ogranicza się do zaledwie jednego produktu dostępnego we własnym banku. Ponadto dowolny wybór banku na podstawie określonych kryteriów pozwala na skorzystanie ze wszelkich rodzajów kredytów – nie tylko gotówkowych, ale również inwestycyjnych, hipotecznych czy samochodowych. Jeśli interesuje Cię zakup pojazdu za pożyczone z banku pieniądze, informacje na temat kredytu samochodowego znajdziesz pod adresem: https://finanse.rankomat.pl/kredyty/samochodowe/.

Szerokie możliwości wyboru, a co za tym idzie, możliwość znalezienia niedostępnej lub atrakcyjniejszej oferty niż we własnym banku to podstawowe zalety współpracy z placówką, w której nie posiada się konta osobistego. Jeśli chodzi o wady takiego rozwiązania, należy wskazać przede wszystkim na większe wymagania formalne, bo z takimi wiąże się zaciągnięcie zobowiązania na dużą kwotę lub na lepszych warunkach niż we własnym banku.

Najważniejsze są warunki konkretnej oferty

Przy wyborze banku w celu pożyczenia pieniędzy pierwszorzędne znaczenie mają warunki danej oferty – marka placówki jest mniej istotna, choć oczywiście odgrywa pewną rolę. Poszukując kredytu, zwracaj uwagę przede wszystkim na koszty, które całościowo są wyrażone wskaźnikiem RRSO – im on niższy, tym lepiej. Sprawdź też, z jakimi formalnościami wiąże się dana oferta i jak szybko środki zostaną udostępnione, jeśli zależy Ci na czasie. Kredyty na duże kwoty zawsze wiążą się jednak z dużymi wymaganiami formalnymi niezależnie od marki banku.

Jeśli interesuje Cię pożyczenie znacznej sumy, sprawdź swoją zdolność kredytową, żeby w ogóle wiedzieć, czy bank rozpatrzy Twój wniosek. Zorientuj się też, jaką sumę będzie w stanie Ci pożyczyć i czy odpowiada ona Twoim wymaganiom.

 

Artykuł sponsorowany


Bezpieczne świętowanie we Lwowie

 

Kiedy polski rząd wzywa do maksymalnego ograniczenia świątecznych i noworocznych kontaktów, polskie miasta rezygnują z wszelkich wydarzeń kulturalnych, władze ukraińskiego Lwowa zapraszają na bezpieczne Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. A przecież stan pandemiczny w Polsce i w Ukrainie jest na podobnym poziomie.

Zimowe świętowanie zmieniło swój format z zachowaniem świątecznych tradycji.

– Tegoroczne Święta są osobliwe, opowiada Andriy Moskalenko, zastępca mera Lwowa ds. rozwoju, - Odeszliśmy o dużych wydarzeń, jakie zawsze były we Lwowie, jednak zachowaliśmy wszystkie tradycje miejskiego świętowania – organizowaliśmy uroczyste włączenie oświetlenia miejskiej choinki, wprowadzenie „diducha” czy zbudowaliśmy szopkę. 

Lwów zawsze witał turystów trwającym prawie miesiąc jarmarkiem. Pamiętajmy, że tu święta trwają dłużej niż w innych europejskich miastach. Zaczynają się tradycyjnie w grudniu, a kończą w połowie stycznia, z uwagi na kalendarzowe różnice obecnych w mieście obrządków religijnych. W tym roku jarmark zaadaptowano do pandemicznych warunków i wymagań sanitarnych. – Zmieniliśmy zasady funkcjonowania jarmarku. Przygotowaliśmy zamiast jednej dużej lokalizacji, kilka mniejszych – na prospekcie Swobody i na Rynku, zmniejszyliśmy ilość wystawców, zwiększyliśmy odległości między stoiskami – tłumaczy Olga Greniuch, dyrektor przedsiębiorstwa „Lwowskie Jarmarki”. 

Obok lwowskiego ratusza jest też zimowa ślizgawka. Odbywają się uliczne przedstawienia teatralne, a Muzeum Szewczenkiwskij Gaj pokaże tradycyjne przedstawienia pod otwartym niebem. Oczywiście w bardziej kameralnym wydaniu, ze względu na wymogi czasu. – Zadbaliśmy o bezpieczeństwo uczestników wydarzeń, jak i wykonawców – zapewnia Moskalenko. 

Lwów od 17 sierpnia jest cały czas w pomarańczowej strefie. Przewóz osób autobusami, pojazdami elektrycznymi i koleją jest dozwolony w całym obwodzie lwowskim, ale w pojazdach nie powinno być więcej pasażerów niż miejsc. Pasażerowie, kierowcy i inni pracownicy (na przykład konduktorzy pociągów) są zobowiązani do noszenia masek podczas całej podróży. Nie ma również ograniczeń w transporcie lotniczym. Natomiast zabronione jest: świadczenie usług noclegowych poza hotelami, prowadzenie klubów nocnych, restauracji, kawiarni, barów, innych obiektów rozrywkowych i gastronomicznych w godzinach od 23:00 do 7:00, z wyjątkiem sprzedaży na wynos. Nie pracują siłownie i centra fitness, i  instytucje kultury. Polska dla Ukrainy jest w strefie zielonej. Nie jest wymagana kwarantanna. Obowiązkowo należy posiadać ubezpieczenie kosztów leczenia Covid. Na granicy służby mogą zaproponować zrobienie testu. 

Przetestujecie więc świąteczną ofertę Lwowa? Jak na razie po powrocie z Ukrainy Polacy nie muszą się izolować. To ma się zmienić po 28 grudnia. Na polskiej granicy obowiązywać będą nowe obostrzenia związane z zapobieganiem COVID-19. Z kwarantanny nie będą już zwolnieni Polacy, obywatele państw UE, EOG oraz Szwajcarii przekraczający polską granicę, stanowiącą granicę zewnętrzną UE. Na kwarantannę po przekroczeniu granicy kierowani będą podróżujący transportem zbiorowym. Zwolnione z kwarantanny będą m.in. osoby zaszczepione na COVID-19. Szczegóły obostrzeń na polskiej granicy znaleźć można na stronie Straży Granicznej

Może więc warto się zaszczepić i wybrać się paczką przyjaciół do Lwowa na Nowy Rok – restauracje i kluby czynne są do rana, i na „drugie” święta, a potem na narty do karpackich kurortów? Ukraińskie koleje uruchomiły właśnie specjalne zimowe pociągi kategorii InterCity z Kijowa przez Lwów do Sławska. Przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności, to może być ciekawa odskocznia od polskiego, turystyczno- epidemicznego chaosu. 

Od 8 do 25 stycznia na terytorium Ukrainy trwać będzie tzw. noworoczny lockdown. Dłuższy pobyt będzie możliwy, bo hotele i hotelowe restauracje będą mogły świadczyć swoje usługi. Rezerwując pokoje zapytajcie o wyciągi narciarskie, bo w przepisach nie ma mowy o ich zamknięciu. 

Program wydarzeń we Lwowie podaje lwowska prasa, hotele można rezerwować na popularnych portalach. 

 

Merry Christmas and Happy New Year in Ukraine!

 

M.Sidor