Prawo i Sprawiedliwość pokazało listy wyborcze. Brakuje kilku znanych osób.

Wczoraj (16.08) Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało pełne listy do polskiego parlamentu.

Województwo podkarpackie podzielone jest na dwa okręgi wyborcze. W okręgu rzeszowskim (nr 23) listę otwiera Krzysztof Sobolewski, a na drugiej pozycji znajduje się wojewoda podkarpacka Ewa Leniart. Na liście brakuje-co jest sporym zaskoczeniem- marszałka województwa Władysława Ortyla.

Listę w okręgu nr 22, do którego należy Przemyśl, otwiera, zgodnie z zapowiedzią Jarosława Kaczyńskiego, Marek Kuchciński. Dla byłego marszałka wybory będą sprawdzianem popularności w okręgu po perypetiach związanych z domniemaną seksaferą i sprawą wykorzystywania samolotów służbowych.

Zaraz za Kuchcińskim na liście znajduje się Anna Schmidt- Rodziewicz z Jarosławia, która ambitnie pnie się w hierarchii partyjnej. Na piątym miejscu znajduje się Stanisław Piotrowicz-były PRL-owski prokurator z Krosna, a obecnie szeroko rozpoznawalny poseł.

Z Przemyśla na liście znalazły trzy znane nazwiska. Oprócz M. Kuchcińskiego, są to popularny Piotr Pilch (pozycja nr 7) i znana z pracy w samorządzie miasta aktualna wicewojewoda Lucyna Podhalicz (miejsce nr 11).

Na liście PiS-u brakuje mecenasa Andrzeja Matusiewicza. Nazwisko Matusiewicza przewijało się podczas osławionej seksafery, a sam poseł hospitalizował się na oddziale kardiologicznym po pojawieniu się fałszywym oskarżeń pod jego adresem.

Na liście PiS-u nie ma też Tomasza Legenego z Jarosławia, który jest szefem okręgowych struktur Porozumienia Jarosława Gowina. Porozumienie, które wchodzi w skład Zjednoczonej Prawicy, reprezentować będzie Dorota Łukaszyk, wyznaczona ostatnio do koordynowania budowy centralnego Ośrodka Sportu w Ustrzykach Dolnych.

Listę Prawa i Sprawiedliwości zamyka Daniel Krawiec z Przeworska.

 

(red)


Miasta myślą o rowerach. Jak wypada Przemyśl?

Jak informuje Portal Samorządowy, krakowska huta ArcelorMittal Poland (dawna Huta im. Lenina w Nowej Hucie) wyprodukowała ponad 200 stojaków rowerowych ze drzwiczek i rusztów starych pieców. Oddane na złom elementy pieców zostały przetopione, a stojaki trafiły m.in. akademiki i wydziały Akademii Górniczo-Hutniczej i Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także w miejsca turystyczne.

Projekt stojaków krakowianie wybrali w głosowaniu internetowym-estetycznie nawiązują one do krakowskiego gotyku, ale równocześnie cechuje je prostota i oszczędność formy.  Huta współpracowała w programie ,,stojakowym” z władzami Krakowa i wypłacała 150 złotych za każdy zlikwidowany piec. W ten sposób zlikwidowano około 1000 starych pieców.

Z kolei w podkarpackim Krośnie, miasto w porozumieniu z firmą ArkusRomet Group testuje system wypożyczania rowerów bez konieczności budowy stacji rowerowych. Rowery wyposażone są w nadajniki GPS i można je zostawić i pobrać w 15. lokalizacjach w mieście. Mieszkańcy Krosna chętnie korzystają z rowerów, a cały program ma charakter pilotażowy. Jak informuje Portal Samorządowy, jeśli program okaże się sukcesem, miasto wdroży system wypożyczalni na stałe.

Zapowiedzi wsparcia rowerzystów były także w Przemyślu. W trakcie samorządowej kampanii wyborczej dwaj kandydaci na stanowisko prezydenta miasta zapowiadali rozwiązania prorowerowe; Janusz Hamryszczak z PiS proponował utworzenie wypożyczalni rowerów, podobne postulaty zgłaszał Wojciech Błachowicz z PO. Po wyborach sprawa budowy wypożyczalni i nowych ścieżek przycichła.

 

Zdj.mat.prasowe ArcelorMittal Poland


Wielki Odpust Kalwaryjski. Wulgarne t-shirty na straganach.

Tegoroczny wielki odpust kalwaryjski zgromadził kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów z Polski i z Ukrainy. W tym roku święto ma szczególny charakter, bo odbywa się w 340. rocznicę przybycia Cudownego Obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej. Uroczystości na Kalwarii Pacławskiej należą do największych w skali kraju, a sama Kalwaria Pacławska położona w gminie Fredropol nazywana jest niekiedy Jasną Górą Podkarpacia.

O randze uroczystości świadczy fakt, że wtorkowej mszy przewodniczyli Prymas Polski abp Wojciech Polak i metropolita przemyskim ks. abp Adam Szal.

We wsi, na uliczkach prowadzących do świątyni pod wezwaniem Znalezienia Krzyża Świętego, tradycyjnie ustawiono stragany handlowe. Jednak organizatorzy zaliczyli wpadkę, bo część sprzedawanych towarów nie ma z chrześcijańską duchowością nic wspólnego. Można trafić na t-shirty z liściem marihuany lub z napisami ,,Mam w…bane” czy też ,,P…dolę, nie robię”. Są też slipki męskie z napisami o seksualnym podtekście. Towar wystawiony jest na widok tysięcy pielgrzymów i dzieci.

 

  


Bagaż nie z tej ziemi

Okazuje się, że nawet poruszanie się ciężkim bagażem po peronie kolejowym może być przyczyną wpadki. W poniedziałek, w godzinach porannych na stacji Przemyśl Główny funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei i Straży Granicznej zainteresowała para podróżnych, która niosła ciężki pakunek. Po poddaniu kontroli okazało się, że w bagażu znajdowało się 764 paczek papierosów bez polskiej akcyzy, a zgodną parę tworzyli 50-letni Polak i młodsza o piętnaście lat obywatelka Ukrainy.

Przybliżony zarobek na jednej paczce papierosów przemyconych z Ukrainy i sprzedanych w Polsce to około 4-5 złotych. Wspólnicy od kontrabandy stracili więc niemałą sumkę.


Niedaleko od Przemyśla - CIESZANÓW ROCK FESTIWAL

JUBILEUSZOWY CIESZANÓW ROCK FESTIWAL STARTUJE JUŻ 15 SIERPNIA

Już 15 sierpnia w Cieszanowie rozpocznie się 10. jubileuszowa edycja jednego z największych i najbardziej klimatycznych festiwali rockowych w Polsce – Cieszanów Rock Festiwalu. Impreza potrwa do 17 sierpnia. 

Szczegóły festiwalu -  cieszanowrockfestiwal.pl

 

Cieszanów Rock Festiwal to obecnie największa i najstarsza impreza rockowa na Podkarpaciu. Wydarzenie idealne dla fanów plenerowych koncertów ceniących sobie kameralność i przyjacielską atmosferę. Niezapomniane występy czołówki polskiego rocka, zagraniczne gwiazdy, przegląd młodych zespołów, zabawa nad kąpieliskiem i całonocne imprezy na polu namiotowym, tworzą unikalny klimat i co roku przyciągają kilkanaście tysięcy uczestników.
Ponadto festiwal obfituje w wydarzenia towarzyszące tj. rockoteki, wystawy fotograficzne, warsztaty muzyczne i turnieje sportowe oraz spotkania z artystami w Strefie Fan.

Dla 2 osób, które jako pierwsze wyślą do nas maila (redakcja@portalprzemyski.pl) mamy po jednym zaproszeniu na festiwal. W treści wystarczy wpisać swoje imię i nazwisko. Na maile czekamy dziś (12 sierpnia) do godziny 23:59. 

 

https://www.youtube.com/watch?v=k3pciOMiTk4

 

 

Informacje, materiały graficzne: Centrum Kultury i Sportu w Cieszanowie

 

 

 


Raport z SOR cz.2-Czy zmiany coś zmienią?

W życie wchodzi nowe rozporządzenie, które ma uzdrowić sytuację na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. Niestety chyba nikt z wypowiadających się polityków nigdy nie pracował na SOR, szukają rozwiązania problemu nie tam gdzie jest przyczyna.

Pracuję „za ladą” SOR w jednym z większych szpitali. Codziennie przyjmujemy ponad 100 pacjentów, z czego niecałe 20% to osoby przywiezione przez Pogotowie Ratunkowe. Myśleliście kiedyś jak to może wyglądać z naszej strony? A jak będzie wyglądać po zmianach, które wkrótce będą wchodzić w życie?

W pierwszym „Raporcie z SOR” przybliżyłem nieco mechanizm tworzenia się kolejek i trudności jakie pojawiają się z określeniem „czasu przyjęcia”. Nowe rozwiązania na SOR-ach wprowadzane są rozporządzeniem ministra. Moim zdaniem przyczyna problemu nie leży w samych SOR-ach. O tym niżej.

Co ma się zmienić? Po pierwsze we wszystkich SOR ma zostać wprowadzony jednolity, pięciostopniowy „triaż”. Po drugie oczekujący mają być pod „nadzorem” personelu. Po trzecie lekarze z SOR mają mieć większe uprawnienia w kierowaniu pacjentów na oddziały. Ponadto ma być możliwość odsyłania zarejestrowanego na SOR pacjenta do lekarza podstawowej opieki lub do opieki nocno-świątecznej.

 

„Triaż”/TRIAGE

Co to zmieni? Wiele SOR-ów już stosuje „triaż”. Nie zawsze pięciostopniowy. Jednak ocena stanu pacjenta i przyznawanie „trybu pilności” jest już w użyciu. To ważny element. Czy potrzebny jest aż pięciostopniowy podział? Trudno mi oceniać. Wiem, że obecnie pacjenci wymagający natychmiastowej  pomocy, otrzymują natychmiastową pomoc. Pozostali muszą dłużej, lub krócej zaczekać, co zależy od wielu czynników, w tym od samej liczby pacjentów. Jeżeli np. zimą ulice i chodniki będą pokryte warstwą lodu zamaskowaną cieniutkim śniegiem, to automatycznie czas oczekiwania na SOR dla osób z urazami i złamaniami dramatycznie się wydłuży. Podobnie latem, gdy w sobotę jest ładna pogoda, dzieci wychodzą na rower, starsi prowadzą prace ogrodowe z użyciem drabin, młotków, pił i wiertarek.
Nowe rozwiązania mają wprowadzić maksymalny czas oczekiwania na przyjęcie przez lekarza. Co jeżeli lekarz będzie zajmował się pacjentem w ciężkim stanie, a minie czas przyjęcia pacjenta mniej zagrożonego? Powiedzmy, że właśnie dostał wyniki badań, musi je przeanalizować i podjąć decyzję o dalszym postepowaniu. Gdybyś był na miejscu tego pacjenta, czego byś oczekiwał od lekarza? Ma odłożyć decyzję na później? Prawdopodobnie lekarz działając w „stanie wyższej konieczności” po prostu przekroczy czas przyjęcia pacjenta w lżejszym stanie. Byłoby dziwne i niebezpieczne, gdyby postąpił inaczej.

Nadzór i sprawdzanie stanu pacjenta

Obecnie pacjent zarejestrowany na SOR jest stale pod okiem personelu. To nie jest tak, że pomiędzy rejestracją, a przyjęciem do lekarza nic nikogo nie obchodzi. Ratownik lub pielęgniarka dokonujący oceny pacjenta mają też oko na poczekalnię. Sami pacjenci mogą zgłaszać np. nasilenie dolegliwości. Wielu pacjentów wręcz uczulamy, żeby informowali, gdyby poczuli się gorzej. Zwykle pacjenci mają osoby towarzyszące, które też nie ignorują pogarszania się stanu. Co zatem ulegnie zmianie? Obawiamy się, że dojdzie biurokracja. Personel będzie musiał wypełniać dodatkowe papiery. Powiedzmy, ze zajmie to średnio 1 minutę na pacjenta. W skali doby oznacz to dołożenie 2 godzin dodatkowej „papierkowej roboty”. Uważacie, że dokładanie dodatkowych obowiązków naprawi sytuację na SOR? Bo ja nie.

Gdzie jest przyczyna?

Rozwiązania takie jak wyżej raczej niewiele zmienią, bo problem nie dotyczy samego funkcjonowania SOR. Oddziały Ratunkowe są tylko jednym z ogniw systemu ratownictwa i ochrony zdrowia. Niewłaściwe funkcjonowanie innych odcinków powoduje, że pacjenci przychodzą szukać ratunku na SOR. Szerzej poruszę ten temat w kolejnych „raportach”, ale na SOR przychodzą np. pacjenci kierowani przez lekarzy „pierwszego kontaktu”. Nie mają żadnych badan, żadnej diagnostyki. Mają tylko rozpoznanie dosłownie wzięte z sufitu. Jaki jest skutek? Szpitalny Oddział Ratunkowy bada od podstaw pacjenta, który powinien być przebadany przez swojego lekarza „rodzinnego”. Są też pacjenci bez skierowań, którzy po prostu nie zastali swojego lekarza rodzinnego w przychodni. Przychodzą na SOR i mówią np. „jest już 12, nasz lekarz nie przyjmuje, dlatego jesteśmy na SOR”. Ministerstwo przewiduje możliwość odesłania do podstawowej opieki pacjenta już zarejestrowanego na SOR, jednak co w sytuacji, gdy w przygodni po prostu nie ma lekarza?
Popatrzmy dalej: poradnie specjalistyczne i bardzo odległe terminy. Jeżeli w czasie miesięcy oczekiwania stan pacjenta się pogorszy, to gdzie będzie szukał pomocy? Tak, zgadłeś, przyjdzie na SOR. To jest miejsce, gdzie oprócz natychmiastowej pomocy w stanach zagrożenia życia dodatkowo kumulują się skutki nieprawidłowego działania innych elementów systemu ochrony zdrowia. Moim zdaniem dołożenie dodatkowych obowiązków personelowi SOR-u tej sytuacji nie uzdrowi.

 

Konrad Głowacki


,,Tracimy nasz skarb w imię produkcji desek''. Protest ekologów.

Pod siedzibą Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie odbył się protest Inicjatywy Dzikie Karpaty. Akcja skierowana była przeciwko wycince lasów w Bieszczadach i na terenie przyszłego Turnickiego Parku Narodowego.

Protest, w którym uczestniczyło około 50 osób, miał zwrócić uwagę na problem wycinki pomnikowych drzew przez Lasy Państwowe. Pod budynkiem dyrekcji aktywiści prezentowali pień wyciętej  jodły o obwodzie 3 metrów. Według jednego z protestujących, Augustyna, dla pozyskiwania taniego materiału wycinane jest bezcenne dziedzictwo:

Chodzi nam o ujawnienie jak gospodarka leśna niszczy najcenniejsze części Karpat. Wbrew własnym deklaracjom, RDLP Krosno prowadzi w Bieszczadach wycinkę drzew o wymiarach pomnikowych. Bezpowrotnie tracimy nasz wspólny skarb. W imię czego? Produkcji desek?

W listopadzie 2018 roku Inicjatywa Dzikie Karpaty złożyła w RDLP Krosno postulaty zaprzestania wycinki i wstrzymania polowań w najdzikszych fragmentach Bieszczad i na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego (okolice Arłamowa-red.). Lasy Państwowe odniosły się do wniosku negatywnie.

Bezpośrednim efektem happeningu jest ustalenie, że obie strony spotkają się na rozmowie… w lesie. Jedna z protestujących, Małgorzata, cieszy się z tej obietnicy: Uważamy, że rozmowa o lasach nie powinna być prowadzona w zaciszu gabinetów. Mamy dość rozmów o przyrodzie zdominowanych przez spojrzenie produkcyjne. Las to nie fabryka desek, zwłaszcza taki jak Puszcza Karpacka. Głos społeczeństwa jest potrzebny, żeby Lasy Państwowe to zrozumiały.

W toczącym się od lat sporze o gospodarkę leśną na Pogórzu Przemyskim obie strony wymieniają emocjonalne argumenty. Lasy Państwowe zarzucają ekologom nieznajomość tematyki, aktywiści oskarżają LP o prowadzenie gospodarki rabunkowej w podprzemyskich lasach.

Niektórych przyrodnicy wykazują, że produkcja drewna przez Lasy Państwowe w okolicach Przemyśla jest najzwyczajniej nieopłacalna- koszty zrywki, transportu i naprawy dróg przewyższają dochody ze sprzedaży drewna, a rentowność produkcji utrzymywana jest tylko dzięki dopłatom państwa.


Ostatniemu zakładowi stolarskiemu w mieście grozi likwidacja.

Dwudziestego piątego lipca spłonął zakład stolarski na ulicy Brodzińskiego. Według właściciela Tadeusza Strumidły przyczyną pożaru było podpalenie magazynu drewna przez młodych ludzi, którzy wrzucili do środka petardy. Sprawa jest na policji, co nie zmienia faktu, że warsztat nie nadaje się do użytku. Aktualnie lokal nie spełnia wymogów budowlanych i nie ma prądu, co wyklucza używanie maszyn i oświetlanie wnętrza. Odbudowa budynku wydaje się mało prawdopodobna, choć-jak twierdzi pan Strumidło-żal stąd odchodzić, bo lokal dzierżawiony od Lasów Państwowych znajdował się w dobrym miejscu i był niedrogi. A kokosów w stolarstwie nie ma-twierdzi rzemieślnik.

Zakład jest, a raczej był,  niepozorny, ale świadczy zanikające usługi. Rzemieślnik działa w tym miejscu od 27 lat, a lwią część jego działalności stanowi wykonywanie replik starych bram do kamienic i naprawy zabytkowych, drewnianych elementów wnętrz. Oprócz tego zakład zajmował się produkcją mebli z drewna, parapetów i naprawami stolarki drzwiowej. Po tym, jak z ulicy Kilińskiego wyprowadził się inny zakład stolarski, Tadeusz Strumidło został jedynym tradycyjnym stolarzem w Przemyślu.

Właściciel zakładu i jego pracownicy znaleźli się teraz w trudnym położeniu. Pilnie szukają jakiegoś tymczasowego pomieszczenia, do którego mogliby się przenieść i dokończyć zlecenia. Tymczasem, wbrew pozorom, nie jest łatwo znaleźć coś, co byłoby odpowiednie dla stolarni, a zarazem niedokuczliwe dla sąsiadów. To czy zakład przetrwa, czy też z braku lokalizacji zakończy swoją działalność, wyjaśni się w najbliższych tygodniach.

 


M. Kuchciński straci tytuł Honorowego Obywatela Przemyśla? Jest wniosek…

Do przewodniczącej rady miejskiej Ewy Sawickiej i do jej zastępców –Andrzeja Zapałowskiego i Macieja Kamińskiego wpłynęła w środę petycja o pozbawienie Marka Kuchcińskiego tytułu Honorowego Obywatela Przemyśla

Wnioskodawcą w imieniu inicjatywy Wolne Podkarpacie jest Ireneusz Dzieszko. W piśmie przesłanym przez niego do Rady Miejskiej w Przemyślu czytamy:

 

Od kilkunastu dni opinia publiczna w całej Polsce śledzi kolejne odsłony sprawy skandalicznego wykorzystywaniu wojskowych samolotów i śmigłowców przez Pana Marka Kuchcińskiego - Marszałka Sejmu do  celów prywatnych. Każdy kolejny dzień odsłania kolejne półprawdy, krętactwa, manipulacje i kłamstwa ze strony zarówno samego marszałka Kuchcińskiego, jak pracowników podległej mu Kancelarii.

 

Dzieszko w swoim wniosku przypomniał słowa Ewy Sawickiej, które wygłosiła podczas nadawania tytułu  M. Kuchcińskiemu przez poprzednią radę miejską. W 2018 roku Sawicka mówiła:

 

Jestem zbulwersowana przyrównaniem Pana Marka Kuchcińskiego do Jana Pawła II, Piłsudskiego, czy Brzezińskiego. Pierwszy raz to zaszczytne miano nadano w 1858 r. Panu Henrykowi Sarowi. Wśród wielu znanych Honorowych Obywateli Miasta Przemyśla, a do tej pory jest ich 45, każdy naprawdę zasłużył się dla naszego miasta. Stawiam pytanie – jaki jest osobisty wkład Pana Marka Kuchcińskiego w promocję Przemyśla na terenie kraju i zagranicy?

 

Dzieszko argumentuje, że sprawa lotów  Marka Kuchcińskiego położyła się  cieniem na dobrym imieniu miasta Przemyśla,  dlatego  wniosek o odebranie tytułu Honorowego Obywatela Miasta Przemyśla jest całkowicie zasadny.

Prosta arytmetyka wskazuje, że wniosek ma duże szanse by ,,przejść” w radzie. Koalicja rządząca miastem składa się z radnych KUKIZ’15 i Koalicji Obywatelskiej.  Dodatkowo, przewodnicząca rady Ewa Sawicka  i wiceprzewodniczący Andrzej Zapałowski będą kandydatami do Sejmu w wyborach parlamentarnych. Sawicka wystartuje z list PO-KO, a Zapałowski z Konfederacji, która jest mocno zwalczana przez PiS. Ewentualne odebranie M. Kuchcińskiemu tytułu odbiłoby się szerokim echem w całym kraju.

Zgodnie z ustawą o petycjach wniosek musi być rozpatrzony w ciągu trzech miesięcy przez radę miejską.

Jak pisaliśmy, wczoraj zapadła decyzja, że M. Kuchciński złoży dymisję z funkcji Marszałka Sejmu. Kierownictwo PiS uznało, że należy wsłuchiwać się w opinie Polaków i dlatego podjęto decyzję o odejściu M. Kuchcińskiego.   

 


Marek Kuchciński jutro poda się do dymisji

Na dzisiejszej konferencji prasowej w Warszawie marszałek Sejmu Marek Kuchciński zapowiedział, że w piątek poda się dymisji. Ma to związek z aferą, która dotyczy wykorzystywania samolotów rządowych i wojskowych do częstych podróży,  głównie na Podkarpacie. Mimo że- w ocenie obecnego na konferencji Jarosława Kaczyńskiego -M. Kuchciński nie złamał prawa, to należy się wsłuchiwać w opinie Polaków i dlatego właśnie M. Kuchciński podaje się do dymisji.

Czytaj także: Opozycja żąda dymisji marszałka Kuchcińskiego

Równocześnie Jarosław Kaczyński podkreślił, że w podobny i częsty sposób flotę rządową wykorzystywał Donald Tusk. Zaapelowano także do mediów o obiektywizm i przykładanie równej miary do polityków PiS-u i PO.

Co ważne, Kaczyński zapowiedział, że Kuchciński nie straci możliwości kandydowania do Sejmu w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Marek Kuchciński otwiera listę wyborczą Prawa i Sprawiedliwości w okręgu krośnieńsko-przemyskim. Jak powiedział J. Kaczyński,  M. Kuchciński ,,podda się weryfikacji wyborców i będzie to najbardziej demokratyczna metoda oceny jego osoby”.

Mimo tego, że jeszcze kilka dni temu Kuchciński wykluczył swoją dymisję, sprawa lotów marszałka przybierała na sile, a na jaw zaczęły wychodzić nowe, niewygodne dla Prawa i Sprawiedliwości  fakty, m.in. to, że służbowe samoloty były najprawdopodobniej wykorzystywane do prowadzenia kampanii wyborczej partii na Podkarpaciu. Pojawił się także wątek generała Straży Granicznej Tomasza Pragi, który miał otrzymać awans- według informacji Wirtualnej Polski-dzięki pokrewieństwu z Markiem Kuchcińskim.

Po ujawnieniu szczegółów sprawy lotów  drugiej osoby w państwie, w rodzinnym mieście M. Kuchcińskiego doszło do happeningu krytykującego praktyki marszałka. Wpłynął także wniosek do rady miejskiej o odebranie M. Kuchcińskiemu tytułu Honorowego Obywatela Przemyśla.

 

zdj.Paweł Kula, Kancelaria Sejmu