Obelisk ku czci bohaterskiego księdza-żołnierza
Towarzystwo Przyjaciół Przemyśla i Regionu upamiętniło obeliskiem na cmentarzu wojskowym w Przemyślu bohaterskiego podpułkownika ks. Józefa Panasia. Ten były kapelan Legionu Wschodniego i II Brygady Legionów Polskich z okresu Pierwszej Wojny Światowej, po zajęciu w listopadzie 1918 roku przez wojska ukraińskie prawobrzeżnej części Przemyśla, zorganizował młodych przemyślan do obrony Zasania, a w szczególności mostów i magazynów broni. Brał następnie czynny udział w walkach o Przemyśl i Lwów. W kwietniu 1940 roku został zamordowany przez NKWD we Lwowie. Nieznane jest miejsce jego pochówku.
W uroczystości wzięli udział przedstawiciele miejskich, gminnych i wojewódzkich władz samorządowych, służb mundurowych, a także wojsko z pocztem sztandarowym i kompanią honorową, uczniowie i harcerze oraz liczni mieszkańcy. Poświęcenia obelisku dokonał sufragan archidiecezji przemyskiej, ks. biskup Stanisław Jamrozek.
Zasługi bohatera, wcześniej w grodzie nad Sanem mało znane, dopiero od ubiegłego roku, dzięki Towarzystwu Przyjaciół Przemyśla i Regionu, są szerzej upowszechniane wśród przemyślan.
Bohaterski ksiądz pochodzący z Odrzykonia, właśnie w Przemyślu ukończył Liceum i Seminarium Duchowne, a mimo to, nie ma tu ulicy swego imienia. Przed dziesięcioma laty z wnioskiem o nadanie jednej z przemyskich ulic imienia ks. ppłk Józefa Panasia bezskutecznie występował Marek Kulpa. Jak mówi: „wtedy rozmawiałem z wieloma osobami, ale nikt o księdzu Panasiu nic nie wiedział i udało mi się zebrać pod wnioskiem tylko 19 podpisów”.
W przemyskiej uroczystości wzięła udział delegacja z rodzinnego miasta księdza Panasia, w tym także jego krewni. W Odrzykoniu ma on swoją tablicę pamiątkową i ulicę swego imienia. Barbara Guzek, prezes Stowarzyszenia Odrzykoniaków i krewna ks. Józefa Panasia z goryczą przyznaje, że w innych polskich miastach jest on praktycznie nieznany.
-Został on faktycznie pominięty w polskiej historiografii. I on sam jakby przepowiedział swój los, bo mottem jego pamiętników były słowa z „Kordiana” Juliusza Słowackiego: „Imienia mego nie stanie po mnie, tylko echo”. To echo, proszę państwa, ciągle brzmi w Odrzykoniu.
Powstanie obelisku autorstwa przemyskiego rzeźbiarza Mariana Szajdy, zostało wsparte finansowo, oprócz środków własnych Towarzystwa, przez IPN w Warszawie oraz samorząd województwa podkarpackiego. Piotr Pilch, wicemarszałek woj. Podkarpackiego, podkreślał zasługi duchownego dla Polski i w szczególności dla Przemyśla.
-To jest wielki dzień dla Przemyśla, dla całego naszego regionu. Postać ks. płk Panasia nie jest dobrze znana, i dlatego musimy mówić o tym wielkim polskim patriocie, dzięki któremu Przemyśl i Ziemia Przemyska należą do Polski.
Towarzystwo Przyjaciół Przemyśla i Regionu odznaczyło repliką „Gwiazdy Przemyśla” szereg nagrobków osób walczących o polskość Przemyśla i Ziemi Przemyskiej. Wydało też książkę ze spisem nagrodzonych przed laty tym honorowym odznaczeniem.
-Jedną z osób odznaczonych „Gwiazdą Przemyśla” był ks. pułkownik Józef Panaś. Otrzymał on też takie wielkie odznaczenia, jak „Krzyż Obrony Lwowa” i Krzyż „Virtuti Militari”, dwukrotnie zresztą. Jest to wyjątkowa postać, która zasługiwała na to, żeby Towarzystwo upamiętniło ją obeliskiem i żeby Przemyśl o niej pamiętał – mówi Bogusława Pieczyńska, prezes Tow. Przyjaciół Przemyśla i Regionu.
Do upamiętnienia ks. Józefa Panasia przyłączyło się Pierwsze Liceum im. Juliusza Słowackiego w Przemyślu, które zobowiązało się dbać o stan obelisku, a także uczyniło swego maturzystę z 1907 roku patronem jednej z licealnych sal lekcyjnych.


(tekst i zdjęcia – jb)
Przemyśl wymiera. Niepokojące dane GUS-u.
Podkarpacie jest najlepszym miejscem do życia w Polsce, przynajmniej jeśli brać pod uwagę przeciętną śmiertelność mieszkańców regionu. Główny Urząd Statystyczny podał dane za rok 2017 dotyczące śmiertelności w Polsce, jej przyczyn i rozłożenia geograficznego. Okazało się, że najniższa śmiertelność jest w województwie podkarpackim, a miastem gdzie umiera najmniej ludzi jest Rzeszów- 769 osób na 100 tys. mieszkańców. Na drugim, niechlubnym końcu ogólnopolskiej klasyfikacji znalazła się Łódź, w której rocznie (2017) umiera 1449 ludzi 100 tys. mieszkańców.
Fatalnie wyglądają statystyki w przypadku Przemyśla. O ile w Krośnie umiera rocznie 869 osób na statystyczne 100 tys. mieszkańców, a w Tarnobrzegu 859 osób, to w Przemyślu występuje statystyczna anomalia i alarmująco wysoki poziom zgonów-1102 osób na 100 tys. mieszkańców. Z materiałów GUS-u bezpośrednio nie wynika co może być przyczyną bardzo wysokiej -na tle reszty Podkarpacia-umieralności.
To co nasuwałoby się jako pierwsza możliwa przyczyna zgonów w Przemyślu to niski poziom opieki medycznej w miejscowych placówkach zdrowia. Kolejnym podejrzanym mógłby być smog powodujący szereg schorzeń. Prawda jest jednak bardziej prozaiczna, co wyjaśnił nam Marek Tomczyk z rzeszowskiego oddziału Głównego Urzędu Statystycznego. Wg M. Tomczyka Przemyśl ma wyjątkowo niekorzystną strukturę demograficzną: dużo ludzi starszych i relatywnie małą ilość młodych osób. Występuje zjawisko ucieczki młodych osób do innych miast, w tym do Rzeszowa. Gdy w mieście brakuje młodych ludzi, którzy dochowują się potomstwa, zaczyna spadać liczba ludności, a starsze roczniki niejako ,,odpowiadają” za wysoką umieralność.
Badanie GUS-u dotyczy śmiertelności i nie wyjaśnia przyczyn masowej ucieczki młodych ludzi z naszego miasta. Wskaźniki przekonują bowiem, że młodzi z Przemyśla uciekają chętniej niż młodzież z innych powiatowych miast województwa. Dla przykładu śmiertelność w Stalowej Woli, a więc mieście bardzo podobnym do Przemyśla pod względem potencjału ludnościowego wyniosła 939 osób na 100 tys. mieszkańców.
Badanie wykonano w 2017 roku, a więc przed dojściem W. Bakuna do władzy w naszym mieście. Kolejne badania w następnych latach pokażą czy nowemu prezydentowi udało się zatrzymać negatywny trend.
Lewica przedstawiła kandydatów. Przemyśl potraktowany po macoszemu.
Na konferencji prasowej zorganizowanej w Przemyślu Lewica, czyli ugrupowanie tworzone przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, Wiosnę Roberta Biedronia i Razem, przedstawiła nazwiska kandydatów, którzy walczyć będą o mandat poselski. Listę Lewicy w naszym okręgu otwierać będzie Łukasz Rydzik z Oleszyc, który prowadził konferencję i przedstawiał zarysy programu. O Rydziku pisaliśmy już szerzej w kontekście podobieństwa jego nazwiska z ojcem Tadeuszem Rydzykiem z Torunia.
Czytaj tu: Łukasz Rydzik. Kolejne komitety przedstawiły kandydatów.
Na drugim miejscu na liście Lewicy znalazł Gabriel Zajdel z Krosna, który podczas konferencji podkreślił swoje związki z Przemyślem-tu zaczynał swoją zawodową karierę jako dziennikarz w lokalnym radio.
Na trzeci miejscu znalazła się Monika Mackiewicz-Rossmanith z Sanoka, która jest nauczycielem filozofii i etyki.
Co ciekawe dopiero na czwartym miejscu Lewica wystawia kandydata z Przemyśla- największego miasta w tym okręgu wyborczym, ale również ośrodka miejskiego, który boryka się z największymi problemami demograficznymi i utratą funkcji miejskich. Kandydatem Lewicy z Przemyśla ma być Janusz Jagustyn- były radny miejski i szef Związku Nauczycielstwa Polskiego w Przemyślu.
O macoszym traktowaniu przez Lewicę Przemyśla może świadczyć jeszcze jeden drobny, ale znamienny fakt. Na oficjalnej stronie ugrupowania, prezentującej kandydatów z naszego okręgu wyborczego znalazły się zdjęcia tylko pierwszej trójki: Rydzika z Oleszyc, Zajdla z Krosna i Mackiewicz-Rossmanith z Sanoka. Zdjęcia reszty kandydatów, w tym Jagustyna, nie zostały umieszczone.
Jak powiedział Rydzik, Przemyśl dużo stracił na rzecz Rzeszowa i zadaniem Lewicy będzie decentralizacja urzędów czyli przenoszenie centralnych instytucji z Warszawy do mniejszych miast. Oprócz tego Lewica zamierza powalczyć o wyższe zarobki dla średniego personelu medycznego, prawa pracowników i ekologię. Lewicowcy liczą na co najmniej dwa mandaty z Podkarpacia.
Potrącenie rowerzysty na Dworskiego. Kiedy powstaną bezpieczne ścieżki?
Dziś, po godzinie 12-tej doszło do potrącenia rowerzysty na ulicy Dworskiego przy skrzyżowaniu z ulicą Konarskiego. W zdarzeniu brał udział kierowca samochodu dostawczego na podprzemyskich numerach rejestracyjnych. Na miejscu pracowała ekipa z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. Ulica Dworskiego jest niebezpieczna dla rowerzystów ze względu na dużą szybkość nadjeżdżających aut.
Tymczasem Przemyśl bierze udział w prestiżowym konkursie Rowerowa Stolica Polski. W konkursie, który polega na ,,wykręcaniu" przez lokalnych rowerzystów kilometrów rejestrowanych przez dedykowaną aplikację biorą udział 23 miasta Polski: Biała Podlaska, Białystok, Metropolia Bydgoszcz, Chorzów, Gniezno, Gorzów Wielkopolski, Grudziądz, Inowrocław, Jastrzębie – Zdrój, Kielce, Koszalin, Leszno, Łomża, Mielec, Nowa Sól, Olsztyn, Ostrowiec Świętokrzyski, Płock, Przemyśl, Suwałki, Świętochłowice, Toruń, Włocławek. Jak piszą organizatorzy na stronie konkursu:
Chcemy wspólnie propagować aktywny wypoczynek i turystykę rowerową, promować jazdę rowerem, jako alternatywny środek transportu oraz wdrażać ideę smart city w miastach
Ciężko jednak poważnie myśleć o mieście przyjaznym dla rowerzystów czy nawet o byciu Rowerową Stolicą Polski w sytuacji, gdy w Przemyślu nie są budowane nowe ścieżki rowerowe, w centrum miasta właściwie ich brak, za to często dochodzi do potrąceń rowerzystów przez samochody.
Nici z planów Piotra Bakuna. PKW odmówiła rejestracji...
Informowaliśmy kilka dni temu o próbie startu w wyborach parlamentarnych Piotra Bakuna z komitetu Skuteczni Piotra Liroya Marca. Wskazywaliśmy na możliwe celowe działanie kandydata polegające na wykorzystaniu zbieżności nazwisk z popularnym prezydentem Przemyśla i zdyskontowanie tego faktu w wyborach parlamentarnych.
Czytaj tu: Bakun wystartuje do Sejmu?
Z informacji jakie dotarły do nas z Państwowej Komisji Wyborczej w Krośnie wynika jednak, że właściwie pewne jest, iż z planów startu Piotra Bakuna nic nie wyjdzie. Komitet Liroya Marca nie zebrał wymaganych podpisów, a nawet pojawiły się zarzuty, że na listach poparcia rapera znaleźli się nieboszczycy. Oczywiście nie oznacza to, że Piotr Liroy Marzec wiedział o procederze fałszowania podpisów zmarłych osób na swoich listach poparcia. Niewykluczone jest, że niektóre osoby zbierające podpisy samodzielnie dopuściły się fałszerstw, a nawet celowo sabotowały zbiórkę. Komitety wyborcze nie mają bowiem technicznej możliwości sprawdzenia spływających do centrali podpisów pod kątem ich prawdziwości.
Nie ulega jednak wątpliwości, że przynajmniej na Podkarpaciu Liroy i Piotr Bakun totalnie się skompromitowali. Okazało się bowiem, że pełnomocnik Liroya, Piotr Bakun, nie był… pełnomocnikiem ugrupowania. I to także było powodem odmowy rejestracji komitetu.
Dokładnie rzecz ujmując Bakun był pełnomocnikiem dwóch komitetów wyborczych naraz: KWW Bezpartyjni Polacy i KW Skuteczni Piotra Liroya Marca, a prawo możliwość bycia pełnomocnikiem więcej niż jednego komitetu wyklucza. Ponieważ Bakun był pełnomocnikiem zupełnie innego komitetu wyborczego, tym samym nie mógł zgłosić listy podpisów do rejestracji. W uchwale wydanej przez Okręgową Komisję Wyborczą w Krośnie czytamy:
Po rozpoznaniu zgłoszenia Okręgowa Komisja Wyborcza w Krośnie stwierdziła, iż Piotr Stanisław Bakun jest pełnomocnikiem wyborczym KOMITETU WYBORCZEGO WYBORCÓW BEZPARTYJNI POLACY. Państwowa Komisja Wyborcza przyjęła zawiadomienie o utworzeniu tego komitetu wyborczego uchwałą nr 99/2019 r. wydaną w sprawie ZPOW-601-11/19. Zgodnie z art. 96 Kodeksu wyborczego można być pełnomocnikiem wyborczym lub pełnomocnikiem finansowym tylko jednego komitetu wyborczego. Powyższa regulacja stanowi przeszkodę w reprezentowaniu dwóch różnych komitetów wyborczych przez tą samą osobę, niezależnie od tego, czy osoba ta pełni funkcję pełnomocnika wyborczego, czy też została upoważniona do konkretnych czynności podejmowanych w imieniu komitetu wyborczego. Osoba zgłaszająca listę działa bowiem na podstawie umocowania udzielonego przez pełnomocnika wyborczego. Z, powyższych względów upoważnienie udzielone Piotrowi Stanisławowi Bakunowi przez pełnomocnika wyborczego należało uznać za bezskuteczne, a tym samym nie był on osobą uprawnioną do zgłoszenia listy kandydatów na posłów. Do godziny 24.00 w dniu 3 września 2019 r. lista kandydatów na posłów nie została zgłoszona do Okręgowej Komisji Wyborczej w Krośnie przez inną osobę uprawnioną do dokonania tej czynności.
Obsceniczne napisy w centrum. Wątpliwa wizytówka miasta.
Podcień pod budynkiem przy ulicy Dworskiego 18 to, od dawien dawna, miejsce problemowe. Choć jest to centrum miasta, to przechodnie idąc tamtędy przyspieszają kroku. Przyczyna jest powszechnie znana- pod podcieniem gromadzą się grupki młodzieży związanej z subkulturą kibicowską. Ściany podcienia są często upstrzone niewybrednym graffiti, a podłoże systematycznie jest zanieczyszczone niedopałkami, śliną, a nierzadko moczem. Pojawiały się pomysły, by zainstalować porządny monitoring, a nawet by wykwaterować mieszkanie na parterze kamienicy i założyć tam posterunek Straży Miejskiej. Od lat jednak nikt nie jest w stanie poradzić sobie z kłopotliwym podcieniem- okazuje się, że grupki młodzieży w dresach są trwalsze niż kolejne ekipy rządzące miastem.
Przez to miejsce przechodzą codziennie tysiące pieszych. W pobliżu jest ruchliwy przystanek, a miejsce jest na szlaku prowadzącym m. in. do szkół podstawowych i średnich. W godzinach popołudniowych najczęstszym widokiem są grupki idącej szkolnej młodzieży. Z ważnych instytucji znajdujących się w najbliższym otoczeniu wymienić można na przykład Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2 czyli tzw. Szaszkiewiczówkę, biuro poselskie i kancelarie notarialne.
Tymczasem od jakiegoś czasu tj. co najmniej kilkunastu dni fragment muru zapisany jest wulgarnymi treściami. Napis wykonano sprejem i ewidentnie ktoś kto przelał swoje uczucia do wrogiego klubu na ścianę budynku to kibol piłkarski. Miejsce jest tak eksponowane, że niemożliwe jest by napisu nie zauważyli patrolujący ulice strażnicy miejscy czy urzędnicy miejscy przemieszczający się chodnikami miasta. Jednak najwidoczniej nikomu nie przeszkadzają treści na kamienicy zarządzanej przez miejską spółkę Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej sp. z o.o, bo napis istnieje w sobie w najlepsze.
Tablica ku czci UPA w Radrużu
Przed kilkoma dniami na zabytkowym cmentarzu grekokatolickim, obok słynnej cerkwi w Radrużu koło Horyńca, pojawiła się nowa tablica ku czci członków Ukraińskiej Powstańczej Armii. Napis na tablicy jest wyłącznie w języku ukraińskim. A oto tłumaczenie napisu w języku polskim: „Tu spoczywają żołnierze Ukraińskiej Powstańczej Armii, polegli w walce za wolną Ukrainę, wieś Radruż 1946 r. Wieczna o nich pamięć.”
Tablica została wklejona w puste miejsce po dawnej tablicy na nielegalnie wzniesionym przed kilkoma laty pomniku. Tablica owa, usunięta później przez nieznaną osobę, wymieniała z nazwiska pięciu bojowników UPA z Radruża, jako rzekomo tu pochowanych.
Nieczynny zabytkowy cmentarz jest własnością Muzeum Kresów w Lubaczowie. Dyrektor Muzeum, Tomasz Róg, przypomina, że „symbolika UPA i jakiekolwiek upamiętnienia dotyczące tej formacji, uznawanej w Polsce za zbrodniczą, są nielegalne”. Wyklucza on możliwość pozostawienia na cmentarzu tej tablicy i pomnika. Uważa jednak, że najlepszym wyjściem z sytuacji byłoby przeprowadzenie ekshumacji, która sprawdziłaby, czy rzeczywiście pomnik kryje mogiłę członków UPA, czy jest tylko ich symbolicznym upamiętnieniem.
Dyrektor rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej , Dariusz Iwaneczko, nie przesądza czy dojdzie do przeprowadzenia ekshumacji, ponieważ decyzję w tej sprawie może podjąć tylko centrala IPN w Warszawie. Popiera on jednak ten pomysł. Gdyby okazało się, iż pod pomnikiem znajdują się szczątki członków UPA, to – jak mówi – „należałoby je przenieść na normalny cmentarz i dokonać pochówku zgodnie z zasadami chrześcijaństwa, czyli krzyż, imię i nazwisko oraz daty urodzin i śmierci, jeśli udałoby się je ustalić, ale bez jakiejkolwiek gloryfikacji zbrodniczej formacji”.
Starosta lubaczowski, Zenon Swatek, ma dobre relacje z partnerskim Jaworowem na Ukrainie. Przyznaje, że nie chciałby żadnych zadrażnień ze stroną ukraińską, bo – jak mówi – „nam też zależy na upamiętnianiu naszych miejsc na Ukrainie”. Podkreśla jednak, że tutaj wszelkie upamiętnienia muszą być dokonywane zgodnie z polskim prawem, i że „nie możemy zgodzić się z tym, aby na naszym terenie upowszechniać treści związane z nacjonalizmem i faszyzmem”.
Zdaniem Marka Kulpy, przed dwoma laty organizatora rozbiórki nielegalnego pomnika ku czci UPA w Hruszowicach, sprawa nielegalnych upamiętnień UPA w Polsce nie została do tej pory rozwiązana. W istocie właściciel terenu, na którym powstaje nielegalne upamiętnienie, powinien albo je zalegalizować, albo po prostu rozebrać. Skoro jednak – jak mówi – do tej pory ani organy państwa polskiego, ani właściciele gruntów nie potrafili rozwiązać kwestii tych nielegalnych upamiętnień, to „ponownie strona społeczna będzie musiała zabrać głos w tej sprawie”.
Zauważmy, że to nowe upamiętnienie UPA w Radrużu dokonało się akurat w momencie, gdy nowy prezydent Ukrainy zapowiada zniesienie obowiązującego od dwóch lat zakazu polskich ekshumacji na terytorium jego państwa. Komuś za wschodnią granicą taka perspektywa najwyraźniej nie odpowiada.



Tekst i zdjęcia – Jacek Borzęcki
Incydent w polskiej szkole we Lwowie. W stronę Polaków poleciały przedmioty.
Podczas inauguracji roku szkolnego w polskiej szkole nr 24 we Lwowie doszło do incydentu. Pracownicy szkoły i przedstawiciele polskiego konsulatu zostali obrzuceni z terenu sąsiedniej posesji. Uroczystości odbywały się na podwórzu szkoły i właśnie wtedy w stronę pracowników konsulatów i nauczycieli poleciały przedmioty- jeden mały kamień i przedmiot podobny do kamienia wykonany z masy plastycznej.
Natychmiastową reakcję wykazał mer Lwowa Andrij Sadowy, który zażądał szybkiego wykrycia sprawców przez lwowską SBU Ukrainy.
Szkoła nr 24 we Lwowie to jednostka z polskim językiem nauczania, znana z wysokiego poziomu edukacji. Według dyrektor szkoły Łucji Kowalskiej, cytowanej przez portal zaxid.net, takich incydentów nie było przez 20 lat, odkąd Kowalska pracuje w szkole.
Według innych informacji, incydent to wybryk dwóch kilkunastoletnich chłopców, którzy rzucili keramzytem w stronę świętujących nauczycieli.

zdj.wikipedia, Lwowska Policja
Bakun wystartuje do Sejmu? Wiele na to wskazuje.
Bakun to ciągle jedno z najgorętszych nazwisk na podkarpackiej scenie politycznej. Wiele wskazuje, że są ugrupowania polityczne, które zamierzają skorzystać z popularności Wojciecha Bakuna i ,,wjechać” na jego sławie do parlamentu. Chodzi o sztuczkę polegającą na wystawieniu na listach do Sejmu kandydata o identycznym nazwisku ze znaną osobą, by zdobyć głosy wyborców słabiej zorientowanych w politycznych szczegółach.
Z ustaleń Portalu Przemyskiego wynika, że ugrupowanie Skuteczni Piotra Liroya Marca zamierza wystawić na pierwszej pozycji w okręgu krośnieńsko-przemyskim Piotra Bakuna, polityka młodego pokolenia, który startował w poprzednich wyborach parlamentarnych z list KUKIZ’15. Na tym podobieństwa pomiędzy Piotrem a Wojciechem Bakunem właściwie się kończą. Piotr Bakun jest pełnomocnikiem Skutecznych na okręg wyborczy nr 22, a w rozmowie z PP potwierdził, że jest wysoce prawdopodobne, że będzie otwierał listę.
Skuteczni Piotra Liroya Marca- znanego rapera i polityka- to konkurencyjne ugrupowanie do Konfederacji. Ugrupowania łączy podobny program gospodarczy i antysystemowość, natomiast dzieli niechęć Liroya do Korwin- Mikkego. Liroy dostał się do Sejmu w 2015 roku z list KUKIZ’15, następnie został wyrzucony z klubu przez Pawła Kukiza, a po rozstaniu z kukizowcami, związał się z Januszem Korwin-Mikkem i narodowcami w ramach Konfederacji. Tam również długo nie zagrzał miejsca, a niepokorny charakter skłonił go do stworzenia własnego ugrupowania.
Piotr Bakun powiedział nam, że jego program dla okręgu będzie mocno prospołeczny, jednak na razie nie będzie ujawniony, bo konkurencja polityczna także jeszcze nie przedstawiła swoich wszystkich pomysłów. Skuteczni do ostatniej chwili zbierają podpisy pod listami w kraju, a według Bakuna podpisy w naszym okręgu są już zebrane. Ugrupowanie zbiera jeszcze ,,górkę”, czyli nadliczbowe podpisy, które mogą się przydać w przypadku wątpliwości ze strony Państwowej Komisji Wyborczej.
Co wiadomo jeszcze o Bakunie? Jest kaznodzieją kościoła metodystów, a przekonania religijne mają znaleźć odbicie w jego programie wyborczym. Bakun pochodzi z Chełma, a związany jest Kornelem Morawieckim i jego ugrupowaniem Wolni i Solidarni. W Skutecznych znalazł się, bo jest to –wg jego słów- platforma, która pozwala na start mniejszym ugrupowaniom prawicowym. Zdaniem Bakuna, krótki czas na zbiórkę podpisów był celowym zabiegiem mającym wyeliminować mniejsze ugrupowania, które ,,podbierałyby” głosy Prawu i Sprawiedliwości.
Jeśli Bakun wystartuje, będzie bezpośrednim rywalem dla Andrzeja Zapałowskiego z Konfederacji. Obaj panowie będą bowiem walczyć o podobny, prawicowy elektorat. Piotr Bakun nie jest spokrewniony z Wojciechem Bakunem, ale, choć nie spotyka się na imprezach rodzinnych z obecnym prezydentem Przemyśla, nie wyklucza, że może mieć z nim wspólnych przodków. Jak powiedział, wszystko jest w tej sprawie możliwe, bo jego pradziad miał dwadzieścioro dzieci.
(red)
zdj. sejm.gov.pl Ł.Błasikiewicz
Mieszkania na Sanockiej nie powstaną. Inwestor wstrzymał inwestycję.
Ta inwestycja od samego początku budziła kontrowersje. Gdy kilka lat temu właściciel terenu po dawnym campingu na Sanockiej wniósł wniosek do Prezydenta Miasta Przemyśla o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego, pojawiły się protesty mieszkańców. Mimo podnoszonych obaw, że budowa osiedla ograniczy przewietrzanie miasta i spowoduje paraliż komunikacyjny na Sanockiej, korzystną dla inwestora-spółki PA Nova z Gliwic- zmianę planu przyjęto.
Okazało się jednak, że atrakcyjny teren nad Sanem nie przyciągnął klientów. Spółka wydała właśnie komunikat, że odstępuje od inwestycji. Powodem jest brak zainteresowania wśród przemyskich nabywców. Poniżej fragment oświadczenia:
Spółka P.A. NOVA Invest Sanocka 6 podjęła decyzję o wstrzymaniu inwestycji
mieszkaniowej Sanocka 6 w Przemyślu. Swoją decyzję inwestor tłumaczy ekonomicznymi
oczekiwaniami klientów.
Celem inwestora była budowa wyróżniającego się na rynku przemyskim osiedla
mieszkaniowego. Połączenie atrakcyjnej lokalizacji (blisko centrum oraz terenów
rekreacyjnych) oraz nowoczesnej architektury i funkcjonalności mieszkań miały zapewnić
mieszkańcom wyjątkowy komfort życia.
Kilkumiesięczny proces sprzedaży inwestycji pokazał, iż klienci na rynku przemyskim nie są
gotowi ponieść kosztów związanych z zakupem mieszkań o wyższym standardzie. Analiza,
której celem było znalezienie rozwiązań, które spełnią oczekiwania klientów względem ceny
oraz pozwolą zachować warunki dotyczące poziomu jakości założone przez inwestora
skłoniły spółkę P.A. NOVA Invest Sanocka 6 do wstrzymania inwestycji.
Firma nie chce obniżać cen mieszkań bo oznaczałoby to spadek jakości. Jak twierdzi Agnieszka Jurkiewicz, Dyrektor Marketingu i Komunikacji Grupy PANOVA obniżenie cen do poziomu oczekiwanego przez klientów wymusiłoby obniżenie standardu inwestycji, a na takie rozwiązanie firma nie chce przystać.
Mimo letniej promocji cenowej firma wycofała się z planów budowy. Firma zapewnia, że klienci, którzy dokonali rezerwacji mieszkań na osiedlu Sanocka 6 na podstawie umów rezerwacyjnych otrzymają zwrot całości opłaty rezerwacyjnej.
W Przemyślu wiele osób zwracało uwagę, że teren inwestycji był uznawany za teren zalewowy dlatego plany nie przewidywały tam innej zabudowy niż rekreacyjno-sportowa. Po zmianie planów zagospodarowania i porażce projektu, na Sanockiej dziś straszy ogołocony z drzew plac nad Sanem.
(red)
zdj.materiały prasowe PA Nova










