Radni przeciwni LGBT. Troska o moralność czy gra wyborcza?

27 sierpnia 2019

Podczas sesji rady miejskiej w ostatni poniedziałek, radny klubu Regia Civitas Dariusz Lasek złożył wniosek o przyjęcie przez radę oświadczenia o sprzeciwie przeciw promocji ideologii LGBT na terenie Przemyśla. Wniosek został złożony tuż po rozpoczęciu obrad, a nie było go wcześniej w porządku sesji. Warto zaznaczyć, że to jedna z ostatnich sesji RM przed wyborami do parlamentu, a wcześniej temat ewentualnej rezolucji dotyczącej LGBT nie pojawiał się w przestrzeni medialnej w Przemyślu.

Radny Lasek argumentował:

Media donoszą o przebiegu akcji wożonych aktywistów LGBT z miejsca na miejsce (…) z nienawistnymi hasłami w kierunku partii rządzącej (…) to, że nie ma tego na tym terenie, to nie znaczy, że nie będzie.

To była odpowiedź na uwagi radnego Pawła Zastrowskiego, który próbował polemizować z Laskiem, wskazując, że w Przemyślu nie ma zjawiska promocji LGBT i nie ma potrzeby przyjmowania oświadczenia. Zastrowski stwierdził m.in.:

Wydaje mi się, że szukamy sztucznego wroga, żeby robić na tym politykę.

Do akcji Laska dołączyli się inni radni. Maciej Kamiński (PiS) stwierdził, że LGBT ,,godzi w jego religię”, a Mirosław Majkowski z KUKIZ ’15 dodał że ,,nikt z siusiakiem na ulicach latać nie będzie”. Andrzej Zapałowski (Konfederacja) uderzył w inne niż obyczajowe tony. Stwierdził, że w operacjach służb specjalnych takie akcje jak promocja LGBT to ,,faza demoralizacji społeczeństwa” inspirowanej przez zewnętrzne wobec Polski ośrodki. Zapałowski, który także poparł oświadczenie, stwierdził:

Zewnętrzne ośrodki i siły próbują moderować i wpływać na układ społeczny w Polsce.

Treść rezolucji, zgodnie z oczekiwaniami, wsparli radni PiS, KUKIZ ’15, oraz, nieoczekiwanie, radna Bogusława Nowak z SLD. Obecni na sesji radni Koalicji Obywatelskiej: Tomasz Schabowski, Jerzy Krużel i Paweł Zastrowski byli przeciwni. Ewa Sawicka, także z KO, wstrzymała się od głosu. Na sali nie było pozostałych radnych KO-Wojciecha Błachowicza i Grażyny Stojak.

Oświadczenie nie rodzi żadnych konkretnych skutków prawnych. W miastach, których władze zakazują tzw. marszów równości, decyzje zakazujące parad są uchylane przez sądy administracyjne i marsze odbywają się w majestacie prawa. W internecie pojawiły się filmy, które wskazują, że aktywiści LGBT są przywożeni autobusami na marsze równości z innych miast.

 

(red)