Nowy gatunek grzyba w podkarpackich lasach. Nie jedz!

W bieszczadzkich lasach znaleziono egzemplarz grzyba, który wcześniej nie był spotykany w Polsce. Niewykluczone jest, że grzyb może także pojawić się w lasach pod Przemyślem. Grzyb z rodzaju piestrzenic jest podobny do występującej na Podkarpaciu piestrzenicy kasztanowatej, jednak wytrawni grzybiarze dostrzegają różnice.

Ważna informacja jest taka, że jest to grzyb trujący. Zawiera substancję toksyczną – gyromitrynę, powodującą powoduje zaburzenia żołądkowe, uszkodzenia wątroby, śledziony, nerek, szpiku kostnego oraz wzroku.

Wygląd grzyba jest charakterystyczny dla piestrzenic. Posiada pofałdowany kapelusz podobny do mózgu lub orzecha włoskiego i krótki trzon. Grzyb pojawił się w lasach sosnowych. Nie posiada jeszcze polskiej nazwy, a jego nazwa łacińska to Gyromitra ticiniana.

Łudząco podobna do niego pospolita na Pogórzu piestrzenica kasztanowata jest także trująca. Przez wiele lat w Polsce uważano, że jest jadalna, dopiero po dłuższym czasie wykazano, że jest odpowiedzialna za uszkodzenia wątroby i zakazano jej sprzedaży.

 

Zdjęcie - lasy.gov.pl


Naturhouse w Przemyślu rozkwita na wiosnę. Przejdź z nami swoją metamorfozę i przywitaj lato piękną, zdrową sylwetką.

Coraz gorzej czujesz się w swoim rozmiarze, chcesz schudnąć jednak nie wiesz od czego zacząć i brak Ci motywacji? Lekarz z niepokojem patrzy na Twoje wyniki badań? A może chcesz zadbać o siebie, pozbyć się przykrych dolegliwości zdrowotnych, mieć więcej energii na swoje pasje i sport? Nie zwlekaj! Zadzwoń do nas i przekonaj się, że dieta nie musi kojarzyć się z głodem, ciągłymi ograniczeniami i wyrzeczeniami!

Naturhouse to poradnia dietetyczna, która dzięki wiedzy, doświadczeniu i indywidualnemu podejściu do pacjenta, odnosi sukcesy w odchudzaniu już na całym świecie. Powstaliśmy z myślą o wszystkich, którzy zmagają się z nadwagą, otyłością oraz cierpią z powodu występowania chorób dietozależnych. Z nami poznasz zasady zdrowego żywienia oraz nauczysz się wsłuchiwać w potrzeby swojego organizmu.

Nadwaga i otyłość stały się już chorobami cywilizacyjnymi, które trzeba leczyć. W tym celu coraz częściej potrzebna jest pomoc dobrego dietetyka, aby mógł wprowadzić trwałą metodę odchudzania. W naszym centrum kurację prowadzą dwie wyspecjalizowane dietetyczki, które dzięki pasji i ciągłemu doskonaleniu skutecznie pomagają w zmianie nawyków żywieniowych. Podczas pierwszej wizyty dietetyk przeprowadzi szczegółowy wywiad zdrowotny i żywieniowy oraz dokona analizy składu ciała, na postawie której określi procentową zawartość tkanki tłuszczowej, masy mięśniowej oraz ilość zatrzymanych płynów metabolicznych w organizmie. Na podstawie zebranych informacji przygotuje plan żywieniowy - wygodny, prosty do wprowadzenia, dzięki któremu efekty diety będą widoczne z tygodnia na tydzień.

Pamiętaj, że na zdrowy tryb życia i zmianę nawyków żywieniowych nigdy nie jest za późno. Zadbaj o siebie już dziś!

Jeśli wciąż nie jesteś przekonany, że Ci się uda, zapraszamy na darmową konsultację dietetyczną wraz z pomiarami składu ciała, abyś mógł się przekonać, że z nami zmiany nawyków żywieniowych są naprawdę proste! Przemyśl, ul. Grunwaldzka 1, tel: 692 692 898.

 

Artykuł sponsorowany 


Przemyśl wybrał szefów osiedli

Od 25 marca do 30 maja trwały wybory do Zarządów Osiedli w Przemyślu.

Nie obyło się jednak bez pewnych kontrowersji. Po głosowaniu na osiedlu „Salezjańskie” radnemu Maciejowi Kamińskiemu zarzucono rzekome przyprowadzenie na zebranie swoich zwolenników posiadających kartki z nazwiskami osób, na które mieli oddać głos. Do naruszenia prawa nie doszło, niemniej z demokracją ma to według krytyków mało wspólnego.

Z kolei nowo wybranej przewodniczącej osiedla „Mickiewicza” Monice Skut wyciągnięto z czasu kampanii samorządowej fakt publikowania w mediach społecznościowych obraźliwych postów wobec Janusza Hamryszczaka-kandydata PiS na prezydenta miasta.

Oto wykaz Przewodniczących Zarządów Osiedli w kadencji 2019 – 2024:

Zarząd Osiedla Nr 1 „Stare Miasto”
Przewodniczący: Anna Grad - Mizgała, Z-ca: Zygmunt Kaspieruk
Zarząd Osiedla Nr 2 „Kmiecie”
Przewodniczący: Michał Tabisz, Z-ca: Anna Sienkiewicz
Zarząd Osiedla Nr 3 „Warneńczyka”
Przewodniczący: Marcin Radochoński, Z-ca: Łucja Leja
Zarząd Osiedla Nr 4 „Lipowica”
Przewodniczący: Piotr Krzeszowski, Z-ca: Daniel Smuczek
Zarząd Osiedla Nr 5 „Salezjańskie”
Przewodniczący: Halina Kasyan, Z-ca: Maciej Kamiński
Zarząd Osiedla Nr 6 „Kazanów”
Przewodniczący: Zdzisław Wierzbiński, Z-ca: Małgorzata Sztolf
Zarząd Osiedla Nr 7 „Winna Góra”
Przewodniczący: Magdalena Jakobsche, Z-ca: Krystyna Świetlicka
Zarząd Osiedla Nr 8 „Rogozińskiego”
Przewodniczący: Edyta Łobaza, Z-ca: Marek Kulpa
Zarząd Osiedla Nr 9 „Krasińskiego”
Wybory nie doszły do skutku – niska frekwencja
Zarząd Osiedla Nr 10 „Kopernika”
Przewodniczący: Grzegorz Panek, Z-ca: Grzegorz Szafran
Zarząd Osiedla Nr 11 “”Lwowskie”
Przewodniczący: Elżbieta Cieplicka, Z-ca: Marcin Maciołek
Zarząd Osiedla Nr 12 „Łukasińskiego”
Przewodniczący: Krystyna Makara, Z-ca: Kamil Niklewicz
Zarząd Osiedla Nr 13 „Przemysława”
Przewodniczący: Henryk Hawryś, Z-ca: Dorota Fenik
Zarząd Osiedla Nr 14 „Słowackiego”
Przewodniczący: Jolanta Walczak, Z-ca: Elżbieta Grzegórska – Sorochtej
Zarząd Osiedla Nr 15 „Konopnickiej”
Przewodniczący: Wioletta Ochalska, Z-ca: Mariusz Chomik
Zarząd Osiedla Nr 16 „Mickiewicza”
Przewodniczący: Monika Skut, Z-ca: Krystian Bobala
Zarząd Osiedla Nr 17 „Zielonka”
Przewodniczący: Stefan Bodnar, Z-ca: Adam Szpindor
Zarząd Osiedla Nr 18 „Rycerskie”
Przewodniczący: Jerzy Giec, Z-ca: Piotr Sawecki
Zarząd Osiedla Nr 19 „Krakowskie”
Przewodniczący: Ewa Matys, Z-ca: Małgorzata Bratko
Zarząd Osiedla Nr 20 „Za Wiarem”
Przewodniczący: Andrzej Bartnicki, Z-ca: Ryszard Jakielaszek
Zarząd Osiedla Nr 21 „Kruhel Wielki”
Przewodniczący: Grzegorz Gierczak, Z-ca: Krzysztof Kotlarczyk


Elżbieta Łukacijewska otwarcie krytykuje zarząd Platformy Obywatelskiej

Jeszcze dwa tygodnie temu nikt nie przypuszczał, że po wyborach do europarlamentu Elżbieta Łukacijewska otwarcie będzie krytykowała swoich kolegów partyjnych. Wypadki potoczyły się jednak w taki sposób, że Łukacijewska trafiła na pierwsze strony ogólnopolskich gazet i usłyszeli o niej w Polsce wszyscy.

Przed wyborami władze PO próbowały zepchnąć Łukacijewską na siódme miejsce na liście. Miejsce złe, bo dla znających się na realiach wyborczych jest wiadomo, że z takiego miejsca raczej mandatu się nie bierze. Europosłanka wywalczyła, wiedząc że na ,,jedynkę” nie ma szans, ostatnie miejsce na liście Koalicji Europejskiej. Paradoksalnie ostatnie miejsce nie jest takie złe, bo na tę pozycję łatwo pada wzrok wyborcy przy urnie i równie łatwo jest znaleźć nazwisko swojego ulubionego kandydata jak na pierwszej pozycji.

Łukacijewska, by dostać się do PE, musiała pokonać pochodzącego ze okręgu świętokrzyskiego Czesława Siekierskiego z PSL, który ,,jedynkę” na Podkarpaciu otrzymał w wyniku umowy koalicyjnej PO z PSL. I w przeciwieństwie do PSL-owca Łukacijewska ,,gryzła trawę” by wywalczyć mandat. Zorganizowała 43 konferencje prasowe, przejechała województwo w trakcie kampanii kilka razy, obwiesiła swoimi banerami cały okręg. Tajemnicą poliszynela jest to, że także zdobyła poparcie części proboszczów w swoim okręgu wyborczym. Mandat wywalczyła, zdobywając o dwa tysiące głosów więcej niż główny konkurent.

Zaraz po wyborach doszło do zwarcia Łukacijewskiej z władzami Platformy Obywatelskiej. Najpierw zorganizowała konferencję prasową na której stwierdziła, że listę PO z Rzeszowa do krajowego parlamentu powinna otwierać kobieta, czyli w tym przypadku Krystyna Skowrońska. Potem doszło do wymiany zdań między nią a Grzegorzem Schetyną, który lekceważąco wyraził się o wyborcach z Cisnej, a nawet z całego Podkarpacia. Gdy na tweeterze ktoś go spytał, jak Łukacijewska wygrała w gminie Cisna położonej w tradycyjnym bastionie PiS-u czyli Podkarpaciu. Schetyna odpisał:

Ludzie z zewnątrz. Napływowi. Wielu z Dolnego Śląska i Wrocławia.

Na wpis Schetyny, który w gruncie rzeczy przyznaje, że PO nie jest w stanie wygrywać na Podkarpaciu odpowiedziała Łukacijewska:

Grzegorz, mieszkańcy Cisnej to nie "ludzie z zewnątrz", tu wszyscy jesteśmy swoi i stąd. To wspaniała wspólnota, gościnna, otwarta i przedsiębiorcza. Jestem dumna, że mieszkam w Cisnej i dziękuję wszystkim moim sąsiadom za oddane głosy na KE. Na pewno idziemy po więcej!

Posłanka z Cisnej posuwa się dalej. Twierdzi, że jest rzadkim w PO przypadkiem polityka posiadającego ,,jaja” i uważa, że gdyby to ona prowadziła sprawy partii to na pewno działoby się tam lepiej. Być może Łukacijewska głośno mówi to, o czym doły partyjne rozmawiają szeptem. Odgryzając się swoim kolegom posłanka jednak niewiele ryzykuje. Ma zapewniony mandat europosła na kolejne pięć lat, ma także zapewnioną wysoką emeryturę europejską. Praktycznie władze PO nie mogą już jej niczym postraszyć. Ona natomiast stała się niewygodnym świadkiem opowiadającym o tym jak źle się dzieje w Koalicji Europejskiej, którą właśnie opuściło z hukiem PSL. I jeśli nawet Łukacijewska nie pokona ostatecznie Schetyny, to jej akcja już kosztowała KE sporo strat wizerunkowych.

 

Zdjęcie: facebook.com/lukacijewska


Uroki Beskidu- relacja

Część redakcji naszego portalu wzięła w dniach udział w wyjeździe studyjnym zorganizowanym przez fundację Slowbeskid pod tytułem Szlak Maryjny - Światło ze Wschodu. Wydarzenie zostało zrealizowane na zlecenie Województwa Podkarpackiego i zostało sfinansowane z programu Interreg V-A PL-SK, 2014-2020.
Poniżej krótka relacja z tej arcymiłej imprezy.

Wyruszyliśmy z Rzeszowa do Starej Wsi, znanej z monumentalnej Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – późnobarokowej świątyni wzniesionej w pierwszej połowie XVIII wieku przez biskupa przemyskiego Wacława Sierakowskiego, a stamtąd do umieszczonego na liście UNESCO gotyckiego kościoła drewnianego w Bliznem. Punktem dnia było jednak zwiedzanie Krośnieńskiego Centrum Dziedzictwa Szkła. To jedna z głównych turystycznych atrakcji Krosna, która zdobyła już uznanie turystów i laury organizacji turystycznych. Dość powiedzieć, że KCDS zostało uznane najlepszym produktem turystycznym Polski w 2013 roku. Ciekawie jest obserwować poczynania, które czyni to miasto w celu przyciągnięcia turystów z perspektywy walczącego o turystów Przemyśla. Jednak powszechnie wiadomo, że inwestycja w centrum szkła ma swoich wielkich przeciwników, bo samorząd Krosna dopłaca do atrakcji ciężkie miliony. Nie zmienia to faktu, że centrum jest interesujące za sprawą eksponatów i pokazów.

Tak minął pierwszy dzień wycieczki. Po trudach związanych ze zdobywaniem wiedzy o kościołach, średniowiecznej ciesielce i hutnictwie szkła przyszła pora na odpoczynek i nocleg w Dworze Kombornia, który stał się naszą bazą wypadową, a sam w sobie jest atrakcją turystyczną ziemi krośnienskiej.
Dwór położony jest w 10 hektarowym parku a pochodzi najpewniej z XVII wieku. Od tamtego czasu podlegał przebudowom i rewitalizacjom, w tym tej ostatniej, która uczyniła z niego luksusowy zespół hotelowy z basenem, dwoma restauracjami, strefą SPA i centrum rehabilitacji. Nam najbardziej się spodobała piwnica win, gdzie można odbyć podróż enologiczną po winnicach regionu karpackiego. Salon Win Karpackich to dzieło właścicieli dworu, którzy przemierzyli dziesiątki tysięcy kilometrów, by wybrać zestaw najlepszych win z Polski, Słowacji, Węgier czy Rumunii.

Rano musieliśmy wyjechać w kierunku Słowacji: do Lutiny i Lewoczy. Lewocza to położone na Spiszu piękne miasteczko z zachowaną gotycką i renesansową zabudową. Główną atrakcją jest kościół pod wezwaniem św. Jakuba, w którym znajduje się ołtarz autorstwa Pawła z Lewoczy- mistrza rzeźby średniowiecznej. Lewocza jest ważnym punktem kultu maryjnego (to tu Jan Paweł II odprawiał mszę dla miliona wiernych podczas swej pielgrzymki) i miastem wpisanym na listę UNESCO. Z kolei Lutina to sanktuarium maryjne ściągające wiernych z całego świata.

Trzeci dzień stał pod znakiem drewnianych kościołów gotyckich. Ten w Haczowie jest największym gotyckim kościołem drewnianym w Europie wpisanym w 2003 roku na listę UNESCO. Kościół w Trzcinicy jest mniejszy, ale chyba piękniejszy za sprawą swojej smukłej sylwetki i kameralnemu wkomponowaniu w pejzaż.

Beskid to nie tylko kolorowe pejzaże z drewnianymi kościółkami i cerkwiami Łemków. To także miejsce, gdzie odradzało się polskie winiarstwo po latach komunistycznej walki z tym co oryginalne i lokalne. To właśnie na Podkarpaciu znaleźli się pierwsi pasjonaci, którzy założyli małe prywatne winnice. W Przysiekach odwiedziliśmy jedną z nich i mieliśmy niewątpliwą przyjemną możliwość degustacji polskich organicznych win. Uduchowieni wracaliśmy do Rzeszowa, gdzie z żalem pożegnaliśmy się z naszymi towarzyszami podróży.
Nie było by tej imprezy, gdyby nie genialna Małgorzata Hałkowska z fundacji Slowbeskid. Przeprowadzić po zabytkach, restauracjach i skansenach z uśmiechem grupę ludzi- a ludzie bywają różni- porozumiewać się płynnie po słowacku, znać się na winach i sztuce renesansu- to coś co sprawiło, że Małgorzata była przewodnikiem idealnym.

 


Podpisano umowę na wymianę źródeł ciepła

W piątek w Urzędzie Miejskim w Przemyślu odbyła się konferencja prasowa, na której została podpisana umowa na dofinansowanie projektu „Ekologiczny Przemyśl – wymieniamy źródła ciepła”. Swoje podpisy złożyli pod nią Prezydent Wojciech Bakun wraz z Wicemarszałkiem Województwa Podkarpackiego Piotrem Pilchem.

Projekt dotyczy wymiany indywidualnych, nieefektywnych źródeł ciepła (np. kotłów węglowych) na kotły kondensacyjne oraz opalane biomasą. Jednym z jego założeń jest także podłączenie budynków wielorodzinnych do miejskiej sieci ciepłowniczej. Wszystko to ma przyczynić się do obniżenie emisji szkodliwych substancji do atmosfery, a tym samym do poprawy jakości powietrza w Przemyślu.

Projektem zostały objęte:
- 133 budynki jednorodzinne, które zostaną wyposażone w 133 sztuki kotłów (96 kotłów na gaz, 37 kotłów na biomasę),
- 41 budynków wielorodzinnych i 5 mieszkań indywidualnych, które zostaną podłączone do miejskiej sieci ciepłowniczej.

Prezydent W. Bakun powiedział:

Według obliczeń 730 odbiorców zostanie wyposażona w nowe ekologiczne źródła ciepła. Przekładając to na procenty jest to ok. 25 – 30% kotłów odpowiedzialnych za emisję szkodliwych substancji do atmosfery, co będzie skutkowało znaczną poprawą jakości powietrza w Przemyślu

Wicemarszałek Piotr Pilch podkreślił: 

Jest to bardzo ważny dzień dla miasta Przemyśla (…). Chcę powiedzieć, że ten projekt jest realizowany w ramach szerszego projektu, który zaproponowaliśmy jako Zarząd Województwa Podkarpackiego dla miast szczególnie zagrożonych zanieczyszczeniem powietrza. (…) Okazuje się, że największe (…) zagrożenie ma miasto Przemyśl.

W spotkaniu uczestniczyli: Wicewojewoda Podkarpacki Lucyna Podhalicz, Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Maciej Kamiński, radni: Monika Różycka, Andrzej Berestecki i Daniel Dryniak oraz Naczelnik Wydziału Rozwoju, Inwestycji i Funduszy Zewnętrznych Urzędu Miejskiego w Przemyślu Beata Bielecka.

Dofinansowanie dla Przemyśla wyniosło 9 373 538, 20 zł, przy czym ogólna wartość projektu to 12 381 176, 16 zł. Jest to największe dofinansowanie spośród wszystkich miast objęte tym projektem.
Partnerem tego przedsięwzięcia będzie Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Przemyślu Sp. z o.o. Realizacja projektu „Ekologiczny Przemyśl – wymieniamy źródła ciepła” planowana jest na lata 2019 – 2021.

Podczas spotkania podkreślono, że nadal trwa nabór wniosków do udziału w programie. Jeszcze 14 osób/rodzin może z niego skorzystać.  Więcej informacji na ten temat można uzyskać w Wydziale Rozwoju, Inwestycji i Funduszy Zewnętrznych Urzędu Miejskiego.

zb


Nie obrażaj (się na) nas Opozycjo! Felieton Piotra Gduli

Muszę się przyznać. W ostatnich wyborach nie głosowałem na Koalicję Europejską. Nie głosowałem także na Prawo i Sprawiedliwość. W końcu wolno mi. Podobno mamy demokrację i mogę głosować na kogo chcę.

Jednak czy na pewno? Na szczęście nikt za wyborcze decyzje jeszcze w Polsce po głowie pałką nie dostaje, ale za to ofiarą bluzgu i epitetów niestety stać się już może. A jeśli może, to i staje się. Gdyby felieton ten ukazał się przetłumaczony w którymś z państw Unii Europejskiej, w tym momencie obcojęzyczny czytelnik by pomyślał: „O! Znowu ta zamordystyczna dyktatura”. A tu jednak zonk. Po raz kolejny, najwięcej wyborcom dostało się od strony tak zwanej demokratycznej opozycji (dlatego tak zwanej, gdyż obecna władza, wbrew temu co się mówi, także jest demokratyczna).

Gdybym głosował na PiS miałbym okazję, w ostatnich dniach dowiedzieć się, że jestem niewykształconym, ubogim analfabetą z NRD, tęskniącym za komuną i marzącym jedynie o socjalu od państwa. Takie opinie nie tylko zalały sieć bezimiennymi memami, lecz były wygłaszane przez celebrytów i głównych polityków KE. I tak, według Krystyny Jandy, kobieta z prowincji na hasło „daj głos” klęka z głupią miną przed politykiem machającym do niej banknotem. Współzałożyciel KOD Walter Chełstowski jeszcze kilka dni przed wyborami pisał o elektoracie PiS jako „biomasie, która nie czyta i nie słucha” . Inny kodowiec utrzymuje że „Janusze i Grażyny wybrały te chamice z PiSu”. Szef sondażowni IBRIS wygłasza zaś pogląd, że elektorat pisowski poszedł masowo głosować podniecony faktem utarcia nosa strajkującym niedawno nauczycielom.

Powiecie, Drodzy Czytelnicy, że to tylko tak sobie ze złości szaleje drugi garnitur. Ale przecież nawet były prezydent Bronisław Komorowski wypowiedział się, że PiS wybrali wyborcy, który nie płacą podatków, a na wiadomość, że w Cisnej, jako jedynej gminie na Podkarpaciu wygrała KE, sam jej lider czyli Grzegorz Schetyna wypalił na Twiterze, że tam nie głosowali ludzie rdzenni tylko napływowi z Dolnego Śląska. Swoim tłitem Schetyna pokazał, że wyobrażenie wewnątrz opozycji o odmienności genetycznej jej wyborców jest raczej powszechne. Nie będę już tutaj rozważał, z czym takie poglądy się mogą kojarzyć, zapytam się tylko Was drodzy politycy opozycji (retorycznie, gdyż odpowiedzi się nie spodziewam): czy zamiast naród obrażać, nie lepiej wybrać inną drogę?

Ja osobiście mogę podpowiedzieć Wam takie drogi dwie. Pierwsza jest zapewne trudniejsza, przeznaczona dla prawdziwego, rasowego ideowca, który jak wierszu Asnyka „nie da się zepchnąć ze swego stanowiska”. Możecie po prostu spróbować nas do swojego programu przekonać. Żmudnie, krok po kroku wytłumaczyć, dlaczego Waszym zdaniem, kierunek w którym powinna podążać Polska jest dla niej, no i dla nas, dobry i korzystny. Pamiętajcie tylko, że istnieje ryzyko, że naród mógł do tego kierunku jeszcze nie dojrzeć. Może nawet nie dojrzeć do niego nigdy. Wtedy możecie skończyć tam gdzie dziś jest Adrian Zandberg i jego koledzy z partii Razem. Ale oni przynajmniej mają klasę i nikogo nie obrażają. Trwają.

Drugim sposobem, który szczerze mówiąc, rekomendowałbym Wam dużo bardziej gorąco, mogłoby być szczere, ale takie naprawdę szczere zastanowienie się, czy kierunek, który sobie wymyśliliście, a większa część elektoratu zaakceptować go nijak nie chce, nie jest jednak kierunkiem błędnym. Może jednak należałoby w nim coś zmienić? Jest to sposób, który już wcześniej stosowaliście, choć mam wrażenie że Wasze wolty były tak szczere, jak pragmatyczne. Jeśli jednak Drodzy Opozycjoniści naprawdę uważacie, że program oparty niemal w całości na postulatach ruchu LGBT jest czymś, co całe społeczeństwo, poza Warszawą i dużymi miastami porwie, pozostaje Wam wariant pierwszy. Ale gdyby co, pozdrówcie Adriana.

Piotr Gdula 

Felieton jest przedstawieniem poglądów autora.

Zdjęcie: pixabay


Koncert sposobem na promocję miasta? Podpisano list intencyjny

Dziś (30 maja) w Urzędzie Miejskim podpisany został przez prezydenta Wojciecha Bakuna, Mariusza Gibałę oraz dyrektor Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki ZAMEK Renatę Nowakowską list intencyjny w sprawie rozpoczęcie przygotowań do cyklicznych wydarzeń muzycznych pod nazwą Rock Festiwal „Dolina Sanu”.

Pierwszym wydarzeniem planowanego festiwalu będzie koncert grupy Another Pink Floyd, który odbędzie się 8 września br. o godzinie 20:45 na Rynku.  Z zespołem na scenie gościnnie wystąpi Przemyski Młodzieżowy Chór Kameralny "VOX IUVENTUM".

Mariusz Gibała, pomysłodawca przedsięwzięcia, powiedział:

Parę lat temu wymyśliłem sobie, spotykając się pierwszy raz z kolegami z zespołu Another Pink Floyd, że w przyszłości będziemy musieli w Przemyślu zorganizować coś dużego. (…) W związku z tym, że jest to 40 – ta rocznica wydania przez Pink Floyd wielkiego i słynnego albumu „The Wall”, ten właśnie koncert i ta produkcja sceniczno – muzyczna będzie pokazana szerokiej publiczności. 

Zapowiedział również kolejne edycje nowego festiwalu, którego koncerty mają być związane z muzyką lat 70 – tych i 80 – tych ubiegłego wieku.

Andrzej Łakomy, założyciel grupy Another Pink Floyd, wspomniał o nieprzypadkowej obecności przemyskiego chóru "VOX IUVENTUM" w spotkaniu.

Pierwszy raz zagraliśmy w Przemyślu ponad 5 lat temu na Zamku (…). Po pięciu latach wracamy z bardzo dużym projektem do waszego miasta. (…) Mamy pomysł na chór, mamy pomysł na gości na scenie, którzy razem z muzyką Pink Floyd będą elementem narodzin nowego festiwalu „Dolina Sanu” w Przemyślu.

Na pytanie prezydenta, czy chór jest gotowy zaśpiewać utwory Pink Floyd Piotr Szelążek – założyciel i dyrygent "VOX IUVENTUM" - odpowiedział:

To jest dla nas ogromne wyzwanie, kolejne wyzwanie, które stoi prze chórem. Po koncertach, które mieliśmy możliwość odbyć dwa miesiące temu w Rzymie, myślałem, że to już jest wszystko, na co chór może stać, okazało się, że nie. (…) Obiecuję Państwu, że wykonanie będzie na najwyższym poziomie i że wszyscy państwo będziecie z koncertu zadowoleni.

Wrześniowy koncert ma być również promocją Przemyśla - całe wydarzenie zostanie zarejestrowane przez kilkanaście kamer i wydane na płytach DVD. „Chcemy, by ten koncert zapadł w pamięci i był wydarzeniem muzycznym, może nie tylko roku, ale ostatnich wielu lat” - podsumował M. Gibała.

 

zb

Zdjęcia: facebook.com/AnotherPinkFloyd, zb

 

 


To już XX Przemyska Wiosna Fredrowska

Przemyska Wiosna Fredrowska na stałe wpisała się w kalendarz wydarzeń kulturalnych miasta. Wyjątkowa spostrzegawczość Aleksandra Fredry, przejawiająca się w zabawnych tekstach, odmiennych od często topornych współczesnych fars, sprawia, że jego utwory są ciągle aktualne i zachwycają widzów do dziś.
Podczas festiwalu od lat możemy oglądać dzieła polskiego komediopisarza wystawiane na scenie Zamku Kazimierzowskiego, a także pojawia się okazja do podążania śladami A. Fredry w miejsca, które są z nim związane.

XX Przemyska Wiosna Fredrowska rozpocznie się 15 czerwca i potrwa do 13 lipca. 

W programie:

- 15.06.2019, godz. 18:00 Zamek Kazimierzowski – „Gwałtu, co się dzieje” A. Fredro, w reżyserii Maryli Olejko, Biłgorajskie Centrum Kultury oraz Teatr Poezji i Piosenki BOK
- 16.06.2019, godz. 18:00 Zamek Kazimierzowski – „Przysięga” (fragm.) A. Galica w reżyserii Krystyny Maresch – Knapek, Teatr FREDREUM w Przemyślu, gościnnie wystąpi Zespół Pieśni i Tańca "Przemyśl"
- 23.06.2019 – Surochów koło Jarosławia – spotkanie członków Teatru Fredreum ze społecznością Surochowa i złożenie kwiatów przy obelisku Aleksandra Fredry
- 29.06. 2019, godz. 18:00 – Zamek Kazimierzowski – Jarosław Kozielski i Wioletta Fluda „Wieczór z Bajki” - najładniejsze piosenki z filmów animowanych

IMPREZY TOWARZYSZĄCE:
- 13.07.2019 – Rajd śladami A. Fredry: Lwów – Rudki – Bieńkowa Wisznia

WYSTAWY STAŁE – Zamek Kazimierzowski:
- 145 lat Towarzystwa Dramatycznego im A Fredry „FREDREUM” w Przemyślu
- Dorobek sceniczny Kazimierza Opalińskiego
- "FREDREUM" w karykaturze


Kustosz Pamięci Narodowej z Zarzecza

We wtorek (28.05.2019) mieszkaniec naszego regionu, Janusz Horoszkiewicz z Zarzecza koło Przeworska, został uhonorowany tytułem „Kustosz Pamięci Narodowej”. Podczas uroczystości na Zamku Królewskim w Warszawie tę honorową nagrodę wręczył mu prezes Zarządu Głównego Instytutu Pamięci Narodowej – Jarosław Szarek.

Janusz Horoszkiewicz to człowiek-instytucja, to jakby „jedno-osobowy kresowy oddział IPN-u”. W ciągu ostatnich 12 lat co roku spędzał wakacje na Wołyniu, w okolicach Huty Stepańskiej, rodzinnej miejscowości swoich przodków, z których kilkunastu zginęło z rąk banderowców. W tych okolicach postawił około 40 wielkich, głównie metalowych krzyży. Stanęły one na miejscu dawnych polskich wiosek i kościołów spalonych w 1943 roku podczas ludobójczej depolonizacji przeprowadzonej przez OUN-UPA. Stanęły także w miejscach, gdzie według naocznych ukraińskich świadków zakopane zostały ciała zamordowanych Polaków. I co najciekawsze, wszystko to realizował z aprobatą, a nawet z pomocą tamtejszych wiejskich władz i zwykłych Ukraińców. Z wieloma udało mu się zaprzyjaźnić.

Drugim, równie ambitnym kierunkiem działalności Janusza Horoszkiewicza, jest zbieranie relacji i wspomnień naocznych świadków. A ciekawiły go nie tylko tak tragiczne dla polskiej ludności miesiące 1943 roku, ale także wydarzenia z życia mieszkańców Wołynia od czasów wojny wrześniowej, poprzez kolejne okupacje i holokaust Żydów, aż do lat powojennych i likwidacji oddziałów UPA przez NKWD. Udało mu się dotrzeć do ponad 330 naocznych świadków. Byli to zwykle 80-90-letni Wołyniacy, którym los szczęścia pozwolił ujść z życiem z banderowskiego piekła i osiedlić się w powojennej Polsce. W archiwum pana Janusza znalazły się także wspomnienia szeregu najstarszych ukraińskich mieszkańców Wołynia.

O tym, jak ważna jest ta kronikarska pasja Janusza Horoszkiewicza świadczy fakt, że aktualnie prawie jedna trzecia jego wiekowych rozmówców już nie żyje. On sam marzy o napisaniu książki, ale póki co zbyt zajęty jest znajdowaniem i spisywaniem wspomnień kolejnych Wołyniaków urodzonych przed połową lat 30-tych ubiegłego wieku. Jak sam przyznaje, czyni to kosztem życia rodzinnego.

 

Tekst – Jacek Borzęcki
(Zdjęcia: archiwum Janusza Horoszkiewicza, JB)