Wiemy, kto będzie posłem z naszego okręgu. Nieoficjalne wyniki.
Znane są już przybliżone wyniki głosowania w wyborach parlamentarnych. Dane dotyczą 91,92 % oddanych głosów.
W wyborach zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość, które będzie samodzielnie rządzić z wynikiem ponad 44 % w skali kraju. Nieoficjalnie znamy też posłów z naszego okręgu.
Z PiS posłami będą: Marek Kuchciński, Joanna Schmidt –Rodziewicz, Piotr Uruski, Maria Kurowska, Piotr Babinetz, Teresa Pamuła, Adam Śnieżek i Tadeusz Chrzan.
Koalicja Obywatelska zgodnie z przewidywaniami wprowadza do Sejmu Joannę Frydrych i Marka Rząsę. Zwraca jednak uwagę słaby wynik ugrupowania, nieznacznie (ponad 2%) lepszy niż wynik z 2015 roku, w którym partia ,,dołowała" po aferze taśmowej Sowa i Przyjaciele.
Z mandatu cieszyć się będzie Mieczysław Kasprzak z PSL-u, który będzie jedynym posłem tego ugrupowania z naszego okręgu.
Mandatu nie uzyska najprawdopodobniej Łukasz Rydzik z Lewicy. Tym samym Lewica nie będzie reprezentowana w Sejmie z naszego okręgu.
Przegranym wyborów jest Andrzej Zapałowski z Konfederacji. Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Przemyśla nie bierze mandatu, choć do osiągnięcia tego celu brakło liście Konfederacji około 4 tysięcy głosów.
Niekwestionowanym rekordzistą wyborów jest Marek Kuchciński, który w okręgu krośnieńsko-przemyskim zdobył 61 262 głosów. To wynik do którego nie zbliżył się żaden inny kandydat. Inni kandydaci PiS z Przemyśla prawdopodobnie nie zostaną posłami: Lucyna Podhalicz i Piotr Pilch walczyli o te same głosy w Przemyślu, co spowodowało , że ani wicewojewoda L. Podhalicz, ani marszałek P. Pilch nie uzyskali odpowiedniej ilości głosów. Gdyby centrala partii zdecydowała się wystawić dwóch zamiast trzech kandydatów z naszego miasta, Przemyśl najprawdopodobniej miałby drugiego posła z PiS-u.
A jak głosowali wyborcy w Przemyślu?
W naszym mieście Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 12 642 głosy (47,45), Koalicja Obywatelska 7402 głosy, co daje ponad 27 % poparcia, a Sojusz Lewicy Demokratycznej czyli Lewica uzyskała 10,34 procent poparcia, na co złożyło 2755 głosów oddanych na to ugrupowanie. Na czwartym miejscu znalazła się Konfederacja z 8,37 % poparcia za sprawą 2231 oddanych na nią głosów. Stawkę zamyka PSL z poparciem 6, 05 procenta.
zdj.sejm.gov.pl
(red)
Niedźwiadek czeka na nowego najemcę
Powszechnie znany wszystkim przemyślanom klub Niedźwiadek może mieć nowego najemcę. Jak dowiedzieliśmy się, umowa z dotychczasowym dzierżawcą wygaśnie 30 października br. Miasto rozpisało już nowy przetarg, który wyłoni nowego dzierżawcę.
Legendarny przemyski Klub jazzowy "Niedźwiadek" czeka na nowego dzierżawcę-tak zaczyna się ogłoszenie umieszczone na serwisach miasta. Faktycznie, Niedźwiadek kiedyś należał do najlepszych klubów jazzowych w Polsce, w którym występowali najlepsi jazzmani z kraju i zza granicy. Dziś z legendy Niedźwiadka niewiele zostało, choć internauci, którzy komentują wiadomość o poszukiwaniach nowego najemcy mają nadzieję, że dawne, dobre czasy wrócą.
Mam nadzieję że nowy najemca postawi na "nogi" klub który przez wiele lat był zaniedbywany a przecież nie tak dawno należał do 10 najlepszych klubów jazzowych w Polsce (wg miesięcznika Jazz Forum) Trzymam kciuki !!!! -pisze jeden z internautów.
Niedźwiadek nadal będzie klubem gastronomiczno-rozrywkowym. Taki jest wymóg miasta. Czynsz jakiego oczekuje magistrat to ponad 4000 zł netto, a przed przetargiem, który odbędzie 8 listopada br. należy wpłacić wadium w wysokości prawie 16 tysięcy złotych. Lokal jest spory-to ponad 220 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że dotychczasowy najemca płacił znacznie niższy czynsz niż ten oczekiwany teraz przez władze miasta. Czy klub pozyska nowego najemcę i jak poradzi on sobie na przemyskim rynku gastronomicznym zobaczymy za kilka miesięcy.
zdj.UM Przemyśl
Bitwa o Sejm 2019: Konfederacja-Felieton Piotra Dymińskiego
Były już numery 1, 2 i 3, czyli najwyższy czas na opisanie listy nr 5. Żartowałem. Tym razem o „numerze, którego nie ma”. Konfederacja Wolność i Niepodległość wylosowała „czwórkę”, najczęściej przemilczany numer tej kampanii.
Połączone siły kilku ekscentrycznych liderów: Janusz Korwin-Mikke, Grzegorz Braun i narodowcy z rozpoznawalnymi Bosakiem i Winnickim. Wspomniałem, że najbardziej przemilczany komitet, bowiem już na starcie prezenter z Polsatu nie potrafił policzyć do 5. Wymienił pierwsze trzy, a później piątkę. Niedawno szczyty na tym polu osiągnęła TVP, która pominęła wynik Konfederacji w jednym z sondaży. Konfederacja w sondażu przekraczała próg, a TVP podała, że nie przekracza. Sąd nakazał to sprostować, w efekcie TVP nadała blisko 7 minutowy materiał w głównym wydaniu Wiadomości o tym, że „co prawda taki jest wyrok, ale oni nic nie nakłamali, a poza tym Polsat i TVN też nie mówią o Konfederacji, a ich sąd nie ukarał”. Ostatnio sytuacja się troszkę zmienia, bo ktoś trzeźwo zauważył, że od wyniku Konfederacji może zależeć czy PiS osiągnie samodzielną większość. I cyk: już w „opozycyjnych mediach” Konfederacja zaczyna wyglądać lepiej.
Co reprezentuje i proponuje Konfederacja? Po pierwsze całkiem sensowne postulaty gospodarcze. Zamiast licytacji na rozdawnictwo, mamy obietnicę „świętego spokoju”. Konfederacja celnie i merytorycznie punktuje gospodarcze posunięcia PiS. Mogą to robić, bo nie weszli w licytację na rozdawnictwo.
Konfederacja nie tylko teoretyzuje, ale i szuka sprawdzonych rozwiązań w Świecie. Np. zamiast obiecywać dosypywanie pieniędzy do niewydolnego systemu ochrony zdrowia proponują by skorzystać ze z rozwiązań sprawdzonych w Singapurze. Tak, to nie jest system 100% bezpłatny, ale za to najbardziej wydajny i skuteczny. Teraz też Polacy, żeby się w miarę skutecznie leczyć, muszą dopłacać do leczenia prywatnie. Tyle, że obecny system jest niewydolny.
Państwo Konfederacji miałoby ograniczyć interwencję w gospodarkę, obniżyć podatki. To jest to, co najbardziej odróżnia Konfederatów od reszty komitetów i mogłoby pozwolić przyciągnąć wielu zawiedzonych wyborców PO i Nowoczesnej. Ale nie przyciągnie. W warstwie światopoglądowej Konfederacja idzie na bardzo ostrą licytację z PiS. Wręcz posuniętą do absurdu. W efekcie mogłaby przyciągnąć najbardziej katolicko-radykalnych wyborców PiS. Ale nie przyciągnie. Wolnorynkowcy z PO i .N (jeżeli jeszcze tacy są) nie zaakceptują radykalnych haseł narodowych i proliferskich, czy kogoś kto źle wypowiada się o demokracji. Radykalni katolicy z PiS nie poprą natomiast „dzikiego kapitalizmu”, faceta w muszce, który zmienia żony i kochanki, ani kogoś, kto jest za karą śmierci, bo „przecież papież powiedział”. W ostatecznym rachunki Konfederacja może liczyć na bardzo szczupłą grupę wyborców o specyficznym zestawie poglądów. Nie ma ze strony konfederatów próby poszerzenia elektoratu, zamiast zmian w kierunku bardziej akceptowalnych postulatów, mamy coraz większą radykalizację.
Kolejny aspekt to „prorosyjskość” Konfederacji. O ile np. PiS można określić jako formację antyrosyjską, „rusofilską”, to Konfederatom przypisuje się „rusofilię”. W sumie na tle PiS to chyba każdy będzie rusofilem. Niemniej jest to przykre, że postulaty by prowadzić bardziej elastyczną politykę zagraniczną, żeby nie „wymachiwać szabelką”, traktowane są jak „ruska agentura”. Moim zdaniem takie jednostronne ustawianie się jako sojusznik USA na śmierć i życie jest groźne. Po pierwsze taki sojusznik musi być wierny USA, bo nie ma innego wyboru. Zatem dlaczego „Wuj Sam” miałby robić cokolwiek więcej dla poprawy relacji? Po drugie taki sojusznik może być przymuszony do udziału w brudnych działaniach, jak opisane przy okazji lewicy: udział w bezsensownych wojnach czy procederze torturowania ludzi. No, ale niestety, politycy Konfederacji byli na Krymie, a wiecie co to znaczy…
I tak oto mamy w jedyną wolnorynkową formację, która walczy by chociaż o 0,1% przekroczyć próg wyborczy. Pogląd, „żeby państwo nie przeszkadzało” jest bardzo popularny. Że podatków jest za dużo, że są zbyt skomplikowane i za wysokie, to też wszyscy wiedzą. A nadal problem jest z zebraniem 5% poparcia. Dlaczego? Bo politycy Konfederacji lubią się wypowiadać na wszystkie tematy, zwykle radykalnie. Jednego wyborcę odstraszy „batożenie gejów”, drugiego sceptycyzm wobec recept na „zmiany klimatu”, trzeciego wypowiedź o kobietach, a czwartego odepchnie jakaś myśl o niepełnosprawnych. Do tego niejednego ubawi polityk, który zamawia danie bez mięsa, a później jest zbulwersowany, że nie dostał ryby i jeszcze potraktował to jak zamach na wartości chrześcijańskie. Sposoby, w jakie Konfederacja traci i odstrasza potencjalnych wyborców można wyliczać bardzo długo. Powstały już nawet teorie, że jest to działanie celowe, z premedytacją. Że chodzi o ośmieszanie wolności gospodarczej, albo tylko o to, żeby zdobywać subwencje, ale nie brać odpowiedzialności.
Przemyślanie wybrali projekty Budżetu Obywatelskiego
Na dopuszczonych do głosowania 50 propozycji projektów, miasto przeznaczyło w tym roku 1 mln 950 tys. zł, co stanowi 0.5 % wydatków Gminy Miejskiej Przemyśl w ramach ostatniego budżetu.
W Kategorii I (budowa i modernizacja infrastruktury miejskiej) „do wzięcia” było 1 mln 131 tys. zł, w Kat. II (budowa i modernizacja infrastruktury osiedlowej) – 760 tys. 500 zł, i w Kat. III (działania o charakterze prospołecznym) - 58 tys. 500 zł.
Ogółem mieszkańcy, w terminie od 20 września do 6 października br., oddali (elektronicznie lub tradycyjnie) 10 tysięcy 955 ważnych głosów. Nie uznanych zostało tysiąc zdublowanych głosów, jak również kolejnych kilkaset oddanych przez osoby nie będące mieszkańcami miasta Przemyśla.
Kategoria I
Wśród projektów o wartości do pół miliona zł, głosami 1584 mieszkańców, zwyciężył projekt zgłoszony przez Waldemara Hryniszyna: „Park Rowerowy – Bike Town Trails”. Za sumę 495 tys. 690 zł autor projektu chce zbudować 5,5 km ścieżek rowerowych na terenach przylegających do stoku narciarskiego. Powstanie tam 6 górskich tras rowerowych o zróżnicowanej trudności: zielona, niebieska, czerwona, fioletowa, czarna i żółta. Projekt zakłada wykorzystanie letniego potencjału wyciągu narciarskiego. Rowerzyści będą mogli wjeżdżać na szczyt stoku wyciągiem krzesełkowym wraz z rowerami, dla transportu których zostaną zainstalowane specjalne haki.
Drugie miejsce wywalczył, pozyskując 1008 głosów, pół-milionowy projekt budowy kompleksu boisk na terenie POSiR-u, zgłoszony przez Mariusza Gamulczaka. Projekt ten zakłada zarazem połączenie na terenie POSiR-u z projektem z Kategorii Drugiej (43 głosy), a dotyczącym przeniesienia (za 24 990 zł)placu zabaw z ulicy Tuwima na ul. Mickiewicza 30.
Trzecie miejsce (dzięki 993 głosom) uzyskał projekt renowacji za 455 tys. zł nawierzchni na boiskach Orlika przy ul. Dworskiego 98, zgłoszony przez Henryka Łaskarzewskiego.
(Na liście rezerwowej znalazł się – zgłoszony przez Marka Janowskiego – projekt stałego rozmieszczenia na terenie miasta 30 defibrylatorów, przywracających właściwy rytm pracy serca w przypadku nagłego zatrzymania krążenia. Wartość projektu – 255 tys. zł)
Czytaj: Budżet Obywatelski. Czy miasto faworyzuje niektóre z projektów?
Kategoria II
W poszczególnych osiedlach zwyciężyły większością głosów mieszkańców następujące projekty:
-Os. Stare Miasto: montaż podziemnego pojemnika na odpady- 18 tys. 702 zł (wnioskodawca – Zygmunt Kaspieruk).
-Os. Kmiecie: Rekreacyjna altana ogniskowo-grilowa - 60 tys. 500 zł (Anna Sienkiewicz)
-Os. Warneńczyka: Rozbudowa parkingu przy ul. Przybyszewskiego – 31 tys. zł (Bartłomiej Barczak)
-Os. Lipowica: Modernizacja placu zabaw i budowa siłowni zewnętrznej – 25 tys. zł (Piotr Krzeszowski)
-Os. Salezjańskie: Siłownia na powietrzu – 53 tys. 500 zł (Maciej Kamiński)
-Os. Kazanów: Monitoring schodów – 72 tys. 500 zł (Sylwester Strzępek)
-Os. Winna Góra: Osiedlowa baza rekreacji – 25 tys. zł (Magdalena Jakobsche)
-Os. Rogozińskiego: Góra saneczkowa przy ul. Focha nad Sanem – 25 tys. zł (Edyta Łobaza)
-Os. Kopernika: Ogrodzenie boiska sportowego – 33 tys. 284 zł (Monika Jaworska-Żurawska)
-Os. Lwowskie: Oświetlenie ul. Przerwa – 30 tys. 631 zł (Elżbieta Cieplicka)
-Os. Łukasińskiego: Asfalt na ul. Niewiadomskiego – 31 tys. 173 zł (Grażyna Korpecka)
-Os. Przemysława: Oświetlenie ulicy Skalnej, Domowej i Mieszka I – 36 tys. 500 zł (Henryk Hawryś)
-Os. Słowackiego: Plac zabaw przy ul. Sobótki – 25 tys. zł (Jolanta Walczak)
-Os. Konopnickiej: Remont chodnika przy ul. Zyblikiewicza – 25 tys. zł (Danuta Baran)
-Os. Mickiewicza: Przeniesienie placu zabaw z ul. Tuwima na ul. Mickiewicza 30(POSiR)–24 tys. 990 zł (Monika Skut)
-Os. Zielonka: Remont ul. Grochowskiej – 24 tys. 980 zł (Stefan Bodnar)
-Os. Rycerskie: Remont ul. Swobodnej (od przedszkola do Malawskiego 1)-39 tys. 500zł (Jerzy Giec)
-Os. Kruhel Wielki: Otwarta strefa aktywności Rosłońskiego – 24 tys. 993 zł (Aneta Gierczak)
(Nie zgłosiły projektów osiedla: Krasińskiego, Krakowskie i Za Wiarem – nie wykorzystane 153 tys. 244 zł przekazane zostaną na projekty Kategorii I.)
Kategoria III
-Piknik rodzinny dla mieszkańców – 5 tys. zł (Halina Kasyan)
-Mistrzostwa Polski w rzucie telefonem komórkowym – 5 tys. zł (Bartłomiej Barczak)
-Bieg Przemyskich Serc – 4 tys. 340 zł (Krystian Bobala)
-Leżaki miejskie na Rynku i terenie miasta – 5 tys. zł (Jakub Sobczuk)
-Niesamowity Dzień Dziecka – 5 tys. zł (Krzysztof Butra)
-Przemyski Festiwal Teatralny „Inspiracje” – 5 tys. zł (Rafał Paśko)
-Narciarski slalom gigant o „Puchar Twierdzy Przemyśl” – 5 tys. zł (Arkadiusz Semp)
-Historia z linią kolejową 102 – 5 tys. zł (Wacław Majka)
-„Spotkajmy się na podwórku” – 5 tys. zł (Elżbieta Domańska)
-Międzypokoleniowe Warsztaty Teatralne – 4 tys. zł (Dorota Sieradzka)
-Miejsce spotkań twórczych 50+ - 5 tys. zł (Marta Katyńska)
-Zakup sprzętu wspinaczkowego – 3 tys. 97 zł (Mariusz Włoch)
(Powyższe dane przekazał dziennikarzom na konferencji prasowej -w czwartek, 10 października - prezydent Wojciech Bakun w towarzystwie Marcina Kowalskiego - przewodniczącego Komisji Budżetowej, i Beaty Bieleckiej – naczelnika Wydziału Rozwoju, Inwestycji i Funduszy Zewnętrznych)
(tekst i zdjęcie – jb)
Bitwa o Sejm 2019: Lewica-Felieton Piotra Dymińskiego
Trzeci numer przypadł szeroko pojętej Lewicy. Bardzo szeroko, bo Sojusz Lewicy Demokratycznej połączył siły z Razem i Wiosną. W skrócie: nowe, lewicowe formacje, które mogły budować swój wizerunek bez negatywnego balastu właśnie połączyły siły z balastem. Zabrakło cierpliwości i pewności swoich racji? No, ile czasu można wegetować politycznie poza sejmem...?
SLD, Razem... z Wiosną. Niby naturalne połączenie lewicy, a jednak dość egzotyczne. Dlaczego tak uważam? SLD jest jednak partią obciążoną niechlubną historią. Nie mam na myśli tylko PRL. Mam na myśli udział w kolejnych rządach, które nie kojarzą się dziś zbyt dobrze. To jest też kwestia arogancji i nadużywania władzy, co przechodziło dość bezkarnie. Taki przykład z lat 90-tych: szef UOP, Andrzej Milczanowski daje w prezencie pistolet Leszkowi Millerowi, który nie ma pozwolenia na broń. Miller nielegalnie posiada broń. Jakiś problem? Nigdy w życiu. Zasada jest prosta: ,,co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie". Niestety, taki styl. Oczywiście to był czas, gdy nie było Internetu i takie rzeczy łatwiej było zamiatać pod dywan. Nawet kompletnie pijanego Kwaśniewskiego z uroczystości w Charkowie udawało się ukrywać przed opinią publiczną. Za ostrą krytykę tego postępowania w wolnym sądzie Cejrowski został skazany i ukarany grzywną. Ba, w samym procesie miało dochodzić do licznych nieprawidłowości, w tym odmowy protokołowania zgłaszanych zastrzeżeń. I co? Nic. Ktoś sobie wyobraża taką akcję dzisiaj? Gdy wielu polityków i celebrytów nie przebiera w słowach pod adresem prezydenta i premiera? O jaki byłby wrzask o łamaniu Konstytucji i praw człowieka... Ale ,,co wolno wojewodzie..." i tak dalej.
Z tymi ,,Prawami Człowieka" to SLD też miało mocny rozjazd. Przypominam uparcie ,,tajne więzienia CIA" i będę przypominał, choćbym miał być ostatnim, który będzie mówił o tym haniebnym łamaniu Konstytucji i praw człowieka. Niestety w imię przyjaźni z USA tematu nie rozwiązały we właściwy sposób ani PO, ani PiS, o PSL nie wspominając. Kukiz jakoś też chyba za bardzo wpatrzony w Amerykę, podobnie obecna Konfederacja. Ci na dodatek nie widzą problemu. w batożeniu za byle co, więc jakże oczekiwać sprzeciwu wobec tortur? No nijak. A sprawa dotyczy właśnie rządów SLD. Zgodnie z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznano, że Polska wiedziała o celach i specyfice działań CIA na swoim terytorium. Współpracowała z Amerykanami w ich nielegalnych działaniach, zezwalając im na korzystanie z polskiej przestrzeni powietrznej, zabezpieczając operacje CIA od strony logistycznej, zapewniając Amerykanom niezbędne usługi, a także zawierając specjalne porozumienia w kwestii bezpieczeństwa, dotyczące procedur lądowania maszyn CIA, przemieszczania się pracowników CIA wraz z więźniami w Polsce. To są naprawdę mocne zarzuty. Chodzi o złamanie Konstytucji w kwestiach najbardziej podstawowych praw człowieka. Lista złamanych artykułów Konstytucji jest tu bardzo długa, ale głównie chodzi o pozbawienie wolności bez wyroku i stosowanie tortur. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że nasz lewicowy rząd maczał w tym palce. Według Wikileaks ktoś nawet za to brał pieniądze. Politycy SLD najpierw kłamali, że nic nie było, później mówili, że nawet jak było, to oni nie wiedzieli, a na koniec przyjęli retorykę, że "przecież sojusz z USA i wojna z terroryzmem". I to ich zdaniem (np. takiego Dziewulskiego, posła z tamtych smutnych czasów) tortury w ogóle można usprawiedliwiać. Rozumiecie, najpierw robi się konstytucję z zakazem tortur, a później poseł wychodzi do kamery i mówi, że torturowanie ludzi jest przecież OK. Trochę tak, jakby obywatelom zakazać posiadania broni, a samemu rozdawać ją w prezentach albo posiadać nielegalnie... Lansowanie się w kampanii wyborczej Aleksandrem Kwaśniewskim pokazuje, że właśnie z taką lewicą mamy do czynienia. Lewicą wojny, która zdestabilizowała region i doprowadziła do śmierci wielu ludzi (tak, obecna wojna w Syrii to jeden ze skutków polityki Busha i Kwaśniewskiego), czy lewica oskarżana o dopuszczenie do tortur.
Przez pewien czas mogło się wydawać, że temat tajnych więzień obchodzi "ideowych" lewicowców np. z Razem. Oni podnosili takie tematy pokazując, czym się różnią od SLD. Jednak teraz temat znika z ich retoryki, bo razem z SLD próbują wbić do Sejmu. Przykre bardzo. Naprawdę, drogi Czytelniku, chcesz głosować na lewicę, to sobie głosuj. Tylko mi nie mów, że chodzi Ci o jakieś zasady czy przestrzeganie Konstytucji lub ochronę praw człowieka, jeżeli nie masz żadnego problemu z tym, że kogoś więziono bez wyroku, bez poinformowania bliskich o jego losie i jeszcze na dodatek poddawano go torturom. Spoko, prawda? Fajna taka lewica, taka tylko trochę za prawami człowieka i demokracją, byle nie za dużo. Ale czego się spodziewać? Skoro Włodzimierz Czarzasty zapisał się do PZPR w czasie gdy milicja biła jego rówieśników? Gdy biła ich nawet na śmierć? Rety, wyobrażacie sobie, żeby dzisiaj Policja skatowała na śmierć opozycjonistę, a wyrok za to, żeby dostał lekarz i ratownicy z karetki? Jeżeli to mu nie przeszkadzało, to dlaczego miało mu przeszkadzać torturowanie jakiegoś Araba?
Wydaje się, że pod względem poglądów na demokrację i prawa człowieka mielibyśmy szanse się dogadać, gdyby to nie były dla polskiej lewicy puste frazesy. Szkoda mi tylko tych wielu młodych ludzi, którzy być może pełni ideałów dają się wciągać w takie twory polityczne, albo z dobrymi intencjami oddają im swój głos w wyborach.
Pod względem programowym Lewica składa dużo obietnic. Dla młodych, dla starszych, dla wszystkich coś się znajdzie. Metoda stara i sprawdzona, tyle że licytacji z PiS wygrać nie mogą. Szczególnie, że część wyborców może pamiętać jeszcze np. "mieszkania dla młodych na wiosnę", więc partia PiS w swoich socjalnych obietnicach jest zwyczajnie bardziej wiarygodna. Bogata jest też „warstwa ekologiczna”, co jednak wymagałoby osobnego felietonu. Właściwie tu mogę odesłać do mojego wpisu „Strach przed zmianami”. To jest mniej więcej polemika z programem ekolewicy. Nie brak w programie motywów światopoglądowych dzięki czemu możemy spodziewać się kolejnych kłótni, słownych przepychanek, a może i nie tylko słownych? Dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że obietnice wyborcze lewicy nie powinny być traktowane zbyt serio, więc właściwie nawet nie ma o czym gadać. Z tego powodu lwią część felietonu poświęciłem podejściu do tych spraw, o których lewica ostatnio dużo mówi: Konstytucja, Prawa Człowieka, Pokój na Świecie, równość wobec prawa, szacunek do innych ludzi…
zdj.piotrdyminski.pl
Wystawa plakatu Leszka Żebrowskiego.
Leszek Żebrowski to jeden z najbardziej znanych żyjących polskich plakacistów. Choć artysta tworzy grafikę, malarstwo i patronuje akcjom artystycznym, to właśnie plakat dał mu sławę.
Stworzył ich około 500. Cechą charakterystyczną jest mocny kolor, ,,tworzywem" zaś głowy i oczy, przetwarzane przez artystę na różne sposoby. Dzięki temu powstają plakaty, których nie można nie zauważyć -postaci Żebrowskiego hipnotyzują wzrokiem i wpatrują się w widza.
Oprócz prac kolorowych, Żebrowski jest znakomity też w pracach monochromatycznych, w których posługuje się własną, autorską techniką.
Równolegle z wystawą prac Żebrowskiego będzie można od jutra w tym samym miejscu oglądać kolekcję plakatu muzealnego. To inna wystawa, ale równie znakomita. Przemyskie muzeum gromadziło plakaty muzealne przez kilka dziesięcioleci, a teraz zostaną one pokazane szerszej publiczności. Komisarz wystawy plakatu muzealnego Iwona Bobko przygotowała kolekcję ponad 80 prac najlepszych twórców Polskiej Szkoły Plakatu: Waldemara Świerzego, Henryka Tomaszewskiego, Huberta Hilschera, Jana Młodożeńca i wielu innych.
Wernisaż odbędzie się jutro (piątek, 11 października) w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej o godzinie 17.30. Profesor Leszek Żebrowski będzie jego gościem.


Kandydat PSL-u chce przywrócenia województwa przemyskiego.
9 października na rynku w Przemyślu odbył się briefing prasowy w związku z rozpoczęciem zbiórki podpisów za referendum w sprawie zmian administracyjnych. Akcję zainicjował Stanisław Franczak, kandydujący z ostatniego miejsca na liście PSL. Zdaniem Franczaka obecne województwa są zbyt duże, co powoduje często nierównomierny podział środków. Jego zdaniem taka właśnie sytuacja ma miejsce na Podkarpaciu-wiele inwestycji koncentruje się w Rzeszowie i jego okolicach oraz w północnej części województwa. Południe województwa z takimi miastami jak Przemyśl, Krosno czy Sanok są niedoinwestowane.
O dysproporcji w lokowaniu inwestycji na Podkarpaciu Portal Przemyski pisał w lutym br. przy okazji Samorządowego Forum Gospodarczego. Wbrew zapewnieniom przedstawicieli partii rządzącej z naszego regionu o potrzebie deglomeracji i wsparciu małych miast, wielkie inwestycje trafiają do Rzeszowa, choć z powodzeniem mogłyby powstawać w mniejszych ośrodkach.
Czytaj: Złe wieści dla Przemyśla. Będzie mniej pieniędzy.
Franczak proponuje, by w tej sprawie rozpisać referendum, w którym zadane byłyby trzy pytania: czy jesteś za wprowadzeniem podziału na co najmniej 49 województw, czy jesteś za likwidacją powiatów i czy jesteś za likwidacją województw rządowych?
Więcej województw to bardziej równomierny podział środków – przekonuje Stanisław Franczak, który uzyskał poparcie dla swojej idei u prezydenta Wojciecha Bakuna. Według Franczaka więcej województw nie musi oznaczać większej biurokracji, ponieważ można zlikwidować powiaty, a dzięki temu wzmocnić gminy. Zdaniem kandydata przywrócenie województwa nie będzie oznaczać wzrostu urzędników, ponieważ obecnie za olbrzymią biurokrację odpowiada także zjawisko współistnienia urzędów wojewódzkich i marszałkowskich, których kompetencje się często nakładają.
Wybory do parlamentu odbędą się 13 października. Polskie Stronnictwo Ludowe startuje w nich razem ze środowiskiem Pawła Kukiza.
(red)
Bitwa o Sejm: PiS „Zjednoczona Prawica”-Felieton Piotra Dymińskiego
Drugi numer wylosowała rządząca "Zjednoczona Prawica", czyli połączenie Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski i Porozumienia Jarosława Gowina. Dla większości wyborców to po prostu "PiS", bez rozróżniania części składowych. Dla innych wyborców te niewielkie różnice są istotne, bo np. wspomniana partia Gowina obiecuje blokować niekorzystne dla przedsiębiorców pomysły partii Kaczyńskiego. A to nadal jedna lista. PiS jest nie do zatrzymania? A co jeśli iw ostatniej chwili wypłynie jeszcze jakaś szokująca afera? A co jeśli po wyborach taka afera okaże się "fejkiem"...?
Wszystko wskazuje, że to zdecydowani faworyci tegorocznych wyborów do Sejmu. Opozycja utraciła "efekt zjednoczenia" z czasu eurowyborów. Nie potrafi też znaleźć pomysłu. Teoretycznie najsilniejsza opozycyjna formacja nie jest konsekwentna w swoim przekazie. O tym jednak w innym odcinku.
PiS, niezależnie od wpadek, potknięć, czy nawet skandalicznych zachowań nadal potrafi konsekwentnie budować i sprzedawać wyborcom swoją narrację. Przekaz do wyborców jest konkretny i prosty: "dzięki PiS mamy dobrobyt, będzie jeszcze lepiej, a tym drugim to nie ufajcie, bo mogą przyjść i zabrać, chociaż mówią, że nie zabiorą, to pamiętajcie, to my rozdajemy konfitury". I te "konfitury" miliony Polaków po prostu dostały w bardzo bezpośredni i namacalny sposób. Dlaczego mają nie wierzyć w taki przekaz? Bo ktoś ich zwyzywa od "dzieciorobów"? Serio?
PiS bardzo umiejętnie wskazuje i wykorzystuje patologiczne sytuacje w Polsce do swojej narracji i uzasadniania podejmowanych działań. Jeżeli ktoś wytyka wady stosowanych metod, to zwykle jest prosta odpowiedź: "bo ty chcesz, żeby zostało tak jak było", i tu następuje wyliczenie serii negatywnych zjawisk... I jak? Chcesz, żeby było tak jak było? No pewnie nie chcesz. A ilu wyborców ma czas analizować, czy rozwiązania proponowane przez PiS są dobre? Czy są właściwym lekarstwem na problemy i patologię? Kilka procent? Pozostali przyjmą taki punkt widzenia, jaki dostaną z mediów. Jedni z TVP i GP a inni z TVN i Wyborczej.
Do tego PiS prowadzi bardzo intensywną kampanię w terenie, liczne spotkania, konwencje, poparcie samorządowców po zwycięskich w wielu miejscach wyborach z ubiegłego roku... ba, sami samorządowcy są na listach. PiS-owi udało się przełamać przeświadczenie, że politycy tylko gadają, a nikt tak naprawdę nie spełnia obietnic. Wykorzystali dobrą koniunkturę do bardzo namacalnego spełnienia swoich zapowiedzi. PiS do tego stopnia zdominował scenę polityczną, że przeciwnicy mówią wprost, że teraz "trzeba walczyć o Senat, to ostatnia szansa. Sejm stracony!" Swoją drogą jest to ukłon w stronę Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW) i wyraz uznania dla tej formy demokracji. Czy różnica między wynikami do Sejmu, a wynikami do Senatu pokaże nam siłę JOW? Czy pokaże jak system większościowy sprzyja, by szukać tego co łączy? Z drugiej strony takie podejście w opozycji wygląda jak krzyk rozpaczy.
W próbach pokonania PiS nie pomaga nic: ani wyciąganie lotów Kuchcińskiego, ani inne zarzuty do ekipy rządzącej. Jeżeli już nic więcej nie wypłynie w tej kampanii, to sukces wyborczy PiS jest praktycznie pewny. Na pewno silnym zarzutem jest afera "pokoi na godziny" w kamienicy szefa NIK. To jest taka funkcja, na której powinien znajdować się człowiek krystaliczny, bez cienia zarzutu, a tu sprawa nie wygląda za dobrze. Szef NIK domaga się teraz sprostowania i przeprosin, ale trudno by sprawa została wyjaśniona przed wyborami. Rodzi to pole do spekulacji i wykorzystania tematu politycznie. Na finiszu kampanii bardzo nasila się "aktywność antyPiS", wytykanie błędów i wszelkich nieprawidłowości. Jednak nie widać przełożenia na odpływ wyborców od partii rządzącej. Przynajmniej na to wskazują sondaże, ale i nastroje wśród samej opozycji. Słucham wywiadów z celebrytami - przeciwnikami rządu, rozmawiam z samymi politykami i kandydatami, wszędzie jest przeświadczenie, że PiS wygra. Nie ma tego nastroju, który był przed eurowyborami, że połączone siły opozycji wygrają.
W czym może tkwić przyczyna? Może właśnie w klęsce podczas eurowyborów? Sondaże wskazywały na sukces opozycji, a później okazało się, że jednak PiS dość wysoko wygrywa. Nie minimalnie, a o parę ładnych punktów. Teraz opozycja startuje bardziej podzielona, równocześnie praktycznie nikt nie rozbija głosów, które umownie nazywa się "prawicowymi". Paweł Kukiz nie ma już osobnego komitetu, staruje z PSL z resztkami "pretorian". W tym czasie część jego byłych posłów jest już na listach PiS, a np. Tomasz Jaskóła (którego osobiście uważam za bardzo wartościowego polityka) otwarcie zrezygnował ze startu w wyborach mówiąc, że sojusz z PSL jest dla niego niedopuszczalny. W przypadku Konfederacji wyborcy mogą bać się "zmarnowania głosu", bo w teoretycznie silniejszym składzie (np. z Liroyem) nie dała rady przebić się przez próg w eurowyborach. głosy wyborców bardziej konserwatywnych będą koncentrować się na liście PiS. Bardzo wyraźnie PiS gra w tym kierunku, wręcz wymazując Konfederację z telewizji publicznej. Informacja o skandalach takich jak przekłamanie w sprawie sondażu, w którym Konfederacja przekracza próg to z jednej strony metoda walki, ale może też przynieść odwrotny efekt. O tym trochę więcej we wpisie o Konfederacji.
I na koniec, na pewno PiS-owi pomaga pogarda i hejt kierowany nie tylko na polityków tej partii, ale i na elektorat. To ciągłe piętnowanie, że są prymitywni i zaściankowi, że szarańcza albo wataha to wyrżnięcia. Albo wywody celebrytów, o tym, że nawet za Jaruzelskiego było lepiej, że opozycję wtedy bardziej szanowano (część ludzi jeszcze pamięta język propagandy i milicyjne pały z tamtego czasu), albo już całkiem dla mnie skandaliczne bzdury rodem z nazistowskiej propagandy o "małych słowiańskich czaszkach". Zdecydowanie obrażanie ludzi, to nie jest dobry sposób na przekonywanie do zmiany preferencji wyborczych. Tak, zgadza się, masz rację, ze strony "propisowskiej" też padają często skandaliczne słowa, ale "obrażeni przez PiS" nie mają jednego obozu, wokół którego mogą się koncentrować. Oni rozdzielają się na trzy, lub nawet cztery grupy, co przy systemie przeliczania głosów promuje stronę, która jest bardziej zwarta.
Co może odwrócić sytuację?
Zapewne już nic. Pomyślmy, użyjmy wyobraźni. Wymyślmy jakiś scenariusz... Zostało kilka ostatnich dni. Jednak od dłuższego czasu jak bumerang powraca sprawa pewnego nagrania, które podobno istnieje. Na nagraniu ma być scena seksu Marszałka Sejmu z nieletnią Ukrainką. Czy ujawnienie takiego nagrania kilka dni przed wyborami coś by mogło zmienić? Zapewne byłby to skandal i szok dla wielu wyborców. To byłaby afera na miarę zmiany wyniku. Otwarte zostanie tylko jedno pytanie: "skoro o taśmie mówi się od dawna, to dlaczego wyskakuje dopiero w ostatnim momencie przed wyborami?" Np. w momencie gdy nie będzie już czasu na zweryfikowanie czy nagranie jest prawdziwe. Dlaczego takiego nagrania ktoś nie ujawnił np. w sierpniu, żeby już wtedy "strącić szarańczę"? Mnie by to dawało do myślenia, ale przy obecnym natężeniu hejtu i wrogości w polityce raczej nikogo to nie będzie obchodzić. Film prawdziwy, czy nie i tak wpłynąłby na wynik wyborów. Czy coś takiego może zmieść PiS? Przypuszczam, że tak. Polacy potrafią wybaczyć politykom wiele, ale nie seksafery. No dobra, ta bardziej „światła” część może wybaczyć wybitnemu reżyserowi seks z nastolatką, ale tu chodzi tylko o polityka znienawidzonej partii… Tylko co, jeśli taka afera okaże się fałszywym oskarżeniem? "No jak to panie! Przecie nagranie jest!" No powiedzmy, że jest. Obecnie dostępna jest też technologia "deepfake", która pozwala na tworzenie bardzo przekonujących nagrań. Używana jest do robienia śmiesznych filmików, np. parodiujących postacie z serialu czy czołowych polityków jak Obama. Używana jest też do robienia filmów porno z udziałem gwiazd, które nie występują w takich produkcjach. Używana jest tez przez szantażystów, którzy straszą ludzi opublikowaniem spreparowanych, kompromitujących filmików. Używana jest też do oszustów, ot tyle co we wrześniu media donosiły o wyłudzeniu z brytyjskiej firmy blisko 250 tysięcy dolarów właśnie przy pomocy deepfake. Jest tylko kwestią czasu, gdy ta technologia stanie się narzędziem brudnej gry politycznej. Kto wie, może zobaczymy to już w najbliższym tygodniu? Tylko co zrobić z wynikiem wyborów, na które ktoś wpływa takimi metodami? Jak PiS zareaguje na wypuszczenie takiego nagrania? Czy gdy fałszerstwo wyjdzie na jaw ludzie się z tym pogodzą? Fantazjujemy dalej? Wyobrażacie sobie kilka milionów ludzi, których oszukano fałszywym nagraniem, a później coś im odebrano wbrew obietnicom wyborczym? W tym czasie druga strona powie: „Oj tam, może i oszustwo, ale trzeba było, żeby pokonać PiS, który jest szarańczą, ciemniactwem, najgorszą organizacją w historii Polski”. Przecież to gotowy przepis na brutalne zamieszki. Uważam, że gdyby takie nagranie istniało i było prawdziwe, to już dawno byłoby ujawnione. Dlatego mam nadzieję, że nic takiego nie wyskoczy, bo to by świadczyło, że na 99% mamy do czynienia z fałszerstwem i ogromnym niebezpieczeństwem dla naszego społeczeństwa. Jest taka obawa, bo różne „fakenewsy” już są używane politycznie, a do tego część opozycji mówi wprost o „walce na śmierć i życie”. Pomimo tego nadal nie do końca mogę uwierzyć, że ktoś może być tak podły, by uciekać się do tak niebezpiecznego fałszerstwa, dlatego przewiduję wygraną PiS, a nawet drugi z rzędu "rekord Polski", czyli samodzielną większość.
Wielki powrót z Peru do Łańcuta
20 obrazów z Zamku Potockich w Łańcucie, w tym portrety króla Jana III Sobieskiego i królowej Marysieńki i wizerunek Jana Potockiego zostały odnalezione w Peru. Po 75 latach dzięki Fundacji Trzy Trąby i Fundacji Feliksa hr. Sobańskiego powróciły do Polski. Obecnie większość z nich znajduje się w konserwacji. W listopadzie odnalezione w Peru obrazy zostaną zaprezentowane na specjalnej wystawie w Łańcucie.
W 1944 r., kiedy na tereny dzisiejszej Polski wkroczyła Armia Czerwona Alfred Potocki, ostatni właściciel Łańcuta, obawiając się grabieży i dewastacji postanowił ewakuować kolekcję obrazów. Z siedziby Potockich wywiezione zostały najpierw do Wiednia, a potem przez Lichtenstein i Szwajcarię do Ameryki Południowej.
Obrazami opiekował się do śmierci w 1958 r. ordynat łańcucki Alfred Potocki, a następnie jego syn Jerzy i wnuk Stanisław. Ten ostatni znalazł się w trudnej sytuacji finansowej, co skłoniło go do przekazania znajomej Włoszce obrazów w zamian za pomoc w uregulowaniu zobowiązań. Przez lata obrazy znajdowały się w komórce jej domu w Limie, gdzie niszczały. Po 75 latach zostały odnalezione, a następnie wykupione za 180 tysięcy złotych przez Macieja Radziwiłła założyciela Fundacji Trzy Trąby i Michała Sobańskiego z Fundacji Feliksa hr. Sobańskiego.
– W odnalezieniu obrazów ważną rolę odegrał Adam Karol Czartoryski, fundator Fundacji Czartoryskich i pasjonat Peru. Wiedział, że wraz z Michałem Sobańskim zbieramy polskie artefakty i doprowadził do kontaktu z właścicielką obrazów, która przez wiele lat mieszkaław Peru, a obecnie mieszka w Mediolanie – mówi Maciej Radziwiłł. Założyciel Fundacji Trzy Trąby ma nadzieję, że w Peru możliwe będzie odnalezienie innych obiektów z Zamku w Łańcucie. – Zachęciłem sympatyczną Włoszkę, aby wśród dawnych przyjaciół i znajomych Stanisława Potockiego w Limie dalej poszukiwała obrazów z kolekcji z Łańcuta – dodaje Maciej Radziwiłł.
Większość z obrazów była przechowywana w Limie w zawilgoconej komórce, część ma widoczne uszkodzenia. Najbardziej wrażliwe na niekorzystne warunki pozostały pastele. Aktualnie 17 z 20 obiektów przechodzi konserwację. Wśród nich są portery królów Stefana Batorego i Henryka Walezego, Julii z Lubomirskiej Potockiej czy Jana Potockiego, autora „Rękopis znaleziony w Saragossie”.
Wszystkie obrazy odnalezione w Peru i sprowadzone do Polski dzięki Fundacji Trzy Trąby i Fundacji Feliksa hr. Sobańskiego ponownie znajdą się w Łańcucie. W listopadzie zostaną zaprezentowane na specjalnej wystawie w związku z 75. rocznicą powstania muzeum w dawnej rezydencji Potockich.
Informacje - Fundacji Trzy Trąby
Przebudowana droga Krówniki-Jaksmanice
W poniedziałek 7 października została oficjalnie oddana do użytku, przebudowana droga Krówniki-Rożubowice-Łuczyce-Jaksmanice.
Przebudowa drogi była współfinansowana ze środków unijnych w ramach programu współpracy trans-granicznej Polska-Białoruś-Ukraina. Połączy ona te podmiejskie miejscowości z przemyską obwodnicą południową prowadzącą m.in. do drogi łączącej Przemyśl z przyszłym polsko-ukraińskim przejściem granicznym Malhowice-Niżankowice.
Przebudowa drogi była częścią wspólnego polsko-ukraińskiego projektu o nazwie „Transport na obszarze Przemyśla i Niżankowic dla dziedzictwa współpracy”. Wartość całego projektu to ok. 10 mln zł, z czego 6 mln pozyskało Starostwa Przemyskie, a 4 mln trafiło do Rejonu Starosamborskiego na budowę obwodnicy Niżankowic, prowadzącej ku przyszłemu przejściu granicznemu.
Podczas gdy Starostwo Przemyskie zdołało już, poprzez firmę „Strabag”, przebudować 8,7 km drogi i rondo w Krównikach, jak również zbudować 4,2 km chodników o szerokości 2 m i 4 zatoki autobusowe, to partnerzy projektu po drugiej stronie granicy dopiero zaczynają budowę obwodnicy Niżankowic.

Tetiana Terlecka, przewodnicząca Rejonowej Rady w Starym Samborze, usprawiedliwia późne rozpoczęcie budowy długą procedurą przetargową przy wyborze wykonawcy projektu. Zapewnia jednak, że obwodnica Niżankowic będzie wykonana przed końcem terminu przewidzianego w ramach partnerskiego projektu.
(jb)









