Śmieciowy dramat w Przemyślu
Prezydent Przemyśla przyznał na dzisiejszej (7 listopada 2019) konferencji prasowej, że mieszkańców miasta czeka w przyszłym roku znacząca podwyżka opłaty za odbiór śmieci. Przemyślanom może grozić opłata nawet w pobliżu 30 zł od osoby za odbiór odpadów niezmieszanych.
Władze miasta szukają jeszcze możliwości obniżenia tej kwoty. Prezydent Wojciech Bakun jest przekonany, że uda się obniżyć tę stawkę, ale nie wie jak bardzo. Przyznaje, że samorząd ma bardzo ograniczony wpływ na tę kwestię, gdyż system zagospodarowania odpadów komunalnych w Polsce musi się samo-finansować. Samorząd jest tylko pośrednikiem w pobieraniu „opłaty śmieciowej” i nie może ani dopłacać do kosztów odbioru śmieci, ani nie może czerpać z tego zysku.
W kwestii wysokości opłaty za odbiór śmieci miasto uzależnione jest od krakowskiej spółki Zakłady Usługowe „Południe II”. Przed pięcioma laty spółka zbudowała tu sortownię odpadów komunalnych i przejęła w dzierżawę na 30 lat miejscowe składowisko śmieci. W obu przeprowadzonych przetargach spółka ta była jedynym oferentem i za odbiór ponad 18 tysięcy ton śmieci zażądała 13 mln zł, wobec proponowanych przez miasto 8 i pół miliona zł. W tej sytuacji prezydent Bakun unieważnił oba przetargi i szuka innych możliwości obniżenia tej sumy.
My jako miasto próbujemy wykorzystać wszystkie możliwe narzędzia, negocjacje. Odwiedziliśmy wiele instalacji na całym Podkarpaciu, rozmawiając o tym, czy byłaby możliwość zagospodarowania przez te inne instalacje naszych odpadów. Jest z tym problem, dlatego że w tej chwili problem gospodarki odpadami to jest problem nie tylko Przemyśla, to jest problem nie tylko Podkarpacia, to jest problem całej Polski – przyznaje prezydent Wojciech Bakun.
Mieszkańcy Przemyśla obawiają się, że gdyby w przyszłym roku przyszło im płacić dwukrotnie wyższą opłatę za odbiór śmieci, to budżety domowe byłyby zbytnio obciążone.
W tej chwili płacimy 14 zł. Przy podwyżce do około 30 złotych, to wydaje mi się, że to byłoby zbyt dużym obciążeniem naszych budżetów domowych. Dla przemyślan byłby to duży problem. Mam nadzieję, że uda się wynegocjować lepsze warunki dla przemyślan na wywóz tych śmieci – powiedziała nam przemyślanka Liliana Kalinowska.
Aktualnie, przed trzecim przetargiem, prezydent Bakun sprawdza ewentualne możliwości zagospodarowania przemyskich śmieci przez inne firmy na terenie Podkarpacia. Jednocześnie wybiera się 20 listopada ze swoją ekipą do ministra środowiska. Chce przedstawić mu petycję w kwestii usprawnienia systemu zagospodarowania odpadów komunalnych, tak aby jakoś ograniczyć niekontrolowany wzrost opłat za odbiór śmieci. Jest dobrej myśli, że przyszłoroczna „opłata śmieciowa” nie okaże się aż tak wysoka.
W przestrzeni medialnej pojawia się informacja o tym, że kwota za odbiór odpadów niezmieszanych może wynosić nawet 30 zł. Ja zapewniam, że będzie to niższa kwota. Natomiast w jakiej ona będzie wysokości, to ciężko mi jeszcze ustalić, dlatego że cały czas jeszcze tak naprawdę mamy nadzieję, że uda nam się wynegocjować znacząco niższą cenę – informuje prezydent Wojciech Bakun.
Bezskutecznie próbowaliśmy uzyskać komentarz przedstawiciela Zakładów Usługowych „Południe II”. Akurat obecny w Przemyślu wiceprezes Zarządu krakowskiej Spółki, Antoni Szczepka, odmówił wypowiedzi, proponując spotkanie w tej sprawie w przyszłym tygodniu. Nie zezwolił też dzisiaj na filmowanie wnętrza sortowni odpadów komunalnych.
(tekst i zdjęcia – jb)
Rzeka kradzionych aut płynie na wschód
W 2019 roku pogranicznicy ze Straży Granicznej zatrzymali 109 samochodów o wartości 6 mln złotych, które po kradzieży na terytorium UE próbowano wwieźć na Ukrainę.
Przykładem zjawiska są wydarzenia z przejścia granicznego w Korczowej jakie miały miejsce w nocy z 2 na 3 listopada. Polscy funkcjonariusze tej nocy udaremnili przemyt dwóch kradzionych busów. Pierwszym Mercedesem Sprinterem jechał 30-letni Ukrainiec. Po analizie VIN-u auta okazało się, że nie są one zgodne z numerami skrzyni biegów i silnika. Po dalszych badaniach okazało się, że większość podzespołów pochodziła z skradzione we Włoszech. Auta szukał m.in. Interpol, a wartość busa oszacowano na 50 tysięcy złotych.
Kilka godzin później do odprawy podjechał inny Mercedes Sprinter, kierowany tym razem przez 37-latka z Rumunii. Tu także nie zgadzały się numery VIN i okazało się, że skrzynia biegów pochodzi z kradzieży w Wlk. Brytanii. Wartość tego busa wynosiła około 70 tys. złotych.
Obydwiema sprawami zajęli się polscy policjanci.
zdj.BIOSG
Nowy komendant hufca ZHP.
Podharcmistrz Remigiusz Łuc (na zdjęciu po lewej) został nowym komendantem Hufca ZHP Ziemi Przemyskiej im. Orląt Przemyskich. Delegaci oprócz komendanta wybrali pozostałych członków komendy: zastępcą komendanta został Piotr Wolak, Edyta Bembenek objęła odpowiedzialną funkcję skarbnika, Kamil Zajezierski został członkiem komendy odpowiedzialnym za program. Za kadry odpowiadać będzie Katarzyna Pilawa, a do najwyższych władz hufca weszła także harcmistrzyni Maria Osiadacz.
Remigiusz Łuc zastąpił na stanowisku harcmistrza Mariusza Lato. Remigiusz Łuc jest nauczycielem matematyki i od lat działa w ruchu harcerskim.


Fedaczyński kontra Bakun. Lekarz zarzuca władzom bezduszność.
Na profilu Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych pojawił się film nagrany przez weterynarza Radosława Fedaczyńskiego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo klinika chętnie korzysta z mediów społecznościowych, gdyby nie to, że Fedaczyński bardzo emocjonalnie i krytycznie wypowiedział się o władzach Przemyśla. Zarzucił władzom miasta bezduszność w stosunku do dzikich zwierząt, którymi zajmuje się klinika. Chodzi o brak finansowania przez miasto leczenia dzikich zwierząt przywożonych z wypadków do lecznicy. Fedaczyński bardzo ostro wypowiadał się o postępowaniu miasta-według niego urzędnicy okłamują pracowników kliniki i nie chcą finansować ratowania dzikich zwierząt, do czego –wg lekarzy-jest zobowiązane. Fedaczyński podkreślał, że o ile ościenne gminy płacą lecznicy za ratowanie zwierząt, to władze Przemyśla ,,mają to gdzieś”. Zdaniem towarzyszącego mu lekarza Jakuba Kotowicza urzędnicy miejscy śmieją się do słuchawki słysząc o problemach lecznicy.
WŁADZE Przemyśla mają za nic ICH życie. Moje miasto Miasto Przemyśl - profil oficjalny nie budzi się z miłością do DZIKICH ZWIERZĄT. Ja i nasz Ośrodek mamy dosyć ukrywania tego faktu. Władze mojego miasta nie poczuwają się do odpowiedzialności. Skazują zwierzęta na śmierć w męczarniach. Dlatego dziś jest pierwszy dzień początku NASZEJ WALKI O DOBRO DZIKICH ZWIERZĄT. Nie mogę dłużej milczeć.. i patrzeć na narastający dramat. Dzisiaj TO sobie uświadomiłem. W tle TYGRYSIA tragedia i heroiczna walka o życie ,a na moim stole operacyjnym umierający GABRIEL skazany na Wasze dobre serca . (…)Jestem wściekły i rozczarowany postępowaniem mojego Miasta (pisownia oryginalna) –napisał Fedaczyński.
https://www.facebook.com/dzikiezwierzetaprzemysl/videos/564833360951446/?__tn__=%2Cd%2CP-R&eid=ARCOgRyn4Bf9EqLCi-NT9PLqwwY8AvKnyVY8ZfIVKcrnSD9-HM8-iOXM1AC5Qvy_Xzzt-TkUEVgi6IRr
Film nagrany był w szczególnej scenerii-znad stołu operacyjnego, na którym dogorywał mały jelonek operowany przez lekarzy weterynarii. Na zarzuty Fedaczyńskiego szybko zareagował prezydent Wojciech Bakun. Z prywatnego konta Bakun zarzucił Fedaczyńskiego, że manipuluje faktami i opinią publiczną.
Panie Radosławie rzuca Pan oskarżenia, które nie mają pokrycia w faktach. Doskonale Pan wie, że spotkaliśmy się w sprawie finansowania leczenia dzikich zwierząt i próbowaliśmy znaleźć rozwiązanie. Pan cały czas twierdzi, że to miasto powinno Panu płacić, a my mamy opinie prawne oraz instytucji nas kontrolujących, że to nie jest zadanie gminy tylko wojewody. Rozmawialiśmy o tym podczas spotkania- napisał W. Bakun.
Film umieszczony przez Fedaczyńskiego wywołał lawinę komentarzy. Profil ośrodka ma olbrzymi zasięg i jest obserwowany przez odbiorców nie tylko z Przemyśla, ale i całej Polski. Film umieszczony na facebooku obejrzało już ponad 80 tysięcy widzów. Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu jest także znany z częstych relacji w ogólnopolskich mediach.
zdj.przemysl.pl i Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych
Fałszywe banknoty w Medyce
Podczas kontroli granicznej (30.10) na przejściu granicznym w Medyce 28-letni Ukrainiec przedstawił polskim pogranicznikom fałszywe stuzłotówki. Posiadanie środków płatniczych jest jednym z warunków jaki muszą spełnić obywatele Ukrainy wjeżdżający na teren Polski. Tym razem jednak prawdziwe banknoty zastąpiły fałszywki.
Po przedstawieniu 6. banknotów, polscy funkcjonariusze zwrócili uwagę na to, że numery seryjne banknotów były identyczne. Dalsza analiza przeprowadzona specjalistycznym sprzętem potwierdziła, że są to podróbki.
o wykryciu przestępstwa, młody mężczyzna przyznał się do winy i zamiaru wydania podrobionych banknotów w polskich sklepach. Podróżny wyjaśnił, że falsyfikaty kupił na bazarze na Ukrainie. Ukrainiec dobrowolnie poddał się karze jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu i został wydalony na Ukrainę z zakazem wjazdu do Polski.
Choć jest to pierwszy przypadek próby wwozu podrabianych polskich banknotów w tym roku, to według Straży Granicznej prawdziwą plagą są karty z gier planszowych do złudzenia przypominające polskie i zagraniczne środki płatnicze. Podczas wymiany handlowej należy zatem zwracać uwagę na banknoty, którymi płacą klienci w sklepach i na bazarach.
Zombie trafia na SOR
Halloween, ten nowy zwyczaj staje się coraz bardziej popularny w Polsce. Ludzie przebierają się za różne stwory, w tym duchy, wampiry czy właśnie zombie. Z czym kojarzy się taki zombie? Czy możemy się go spodziewać na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych? Niestety tak.
Zombie… z czym się kojarzą? Kiedyś to byli ludzie pod wpływem czarodziejskich „proszków” od kapłanów Voodoo. Ostatnio kojarzą się raczej z gnijącymi zmarłymi, pełnymi agresji i nienawiści, próbującymi gryźć i drapać każdego w pobliżu. Niestety z tym wszystkim spotykają się załogi karetek i Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Naprawdę, nie żartuję.
Zacznijmy od „czarodziejskich proszków”, czyli … „dopalaczy”. Mają różne nazwy i przedziwne składy. Wiele nazw nawiązuje do czarów i magii. Ich efekty działania też mogą być różne. W skrajnych przypadkach zatrucia są śmiertelne. Jednak bardzo często „magiczne proszki” zamieniają człowieka w „zombie”. Z ofiara takich dopalaczy nie da się dogadać, jest agresywna, rzuca się, szarpie, drapie i gryzie. Zabawne? Wcale. Nigdy nie wiesz jakie choroby może przenosić taka osoba. Można też doznać niebezpiecznych obrażeń. W dużych aglomeracjach, jak choćby w Katowicach, to częste zjawisko, ale chyba żaden SOR w Polsce nie jest wolny od tego problemu. W tym tygodniu na naszym SOR przyjęliśmy pielęgniarkę, którą taki agresywny pacjent kopnął w brzuch. Dlaczego o tym piszę? Drogi pacjencie, zgłaszając się na SOR i rozmawiając z pielęgniarką, nigdy nie wiesz, co przed chwilą mogła przejść. Ktoś mógł ją opluć, zwyzywać, a nawet dotkliwie uderzyć. Niestety, osoby niosące pomoc są narażone na niesamowity poziom agresji ze strony części pacjentów, a to za sprawą nadużywania alkoholu czy stosowania „dopalaczy” i narkotyków. „Dopalacze” to naprawdę ciężki problem. Nie wiadomo dokładnie jakie substancje zawierają, więc udzielanie pomocy ofiarom nie należy do łatwych. Do tego dochodzą jeszcze „dowcipnisie”, którzy podrzucają takie świństwa innym. Na SOR niedawno trafiła dziewczyna, której były chłopak dorzucił jakieś „dopalacze” do drinka. Nie wiadomo jakie były jego zamiary, bo ofiara szybko wezwała pomoc, gdy tylko dziwnie się poczuła. Zdążyła. Nie każdy ma tyle szczęścia.
Z tym gryzieniem też nie żartuję. Dosłownie przedwczoraj trafił do nas pacjent z paskudną raną ucha. Co się stało? Ugryzienie. Nie przez zwierzę. Przez człowieka. Poszkodowany miał zostać zaatakowany bez żadnego powodu i ugryziony przez agresywnego mężczyznę. Przypomina horrory o żywych trupach? …a to tylko codzienność dużego oddziału ratunkowego.
Powiesz, że to za mało? Że „prawdziwe zombie” śmierdzą rozkładem, chodzą i gniją równocześnie? Zaskoczę Cię: to nic nadzwyczajnego. Chyba już każda załoga karetki i każdy SOR w Polsce spotkał się z takimi zjawiskami. Na Śląsku nie brakuje pacjentów, często bezdomnych, którzy doszli już do takiego stanu. Jestem przekonany, że w mniejszych miastach i mniejszych szpitalach też nie jest to zjawisko obce. Pacjenci, w których gnijących ranach muchy złożyły jaja. Z tych jak wykluły się larwy żywiące się martwą tkanką. Nie potrzebujemy horrorów, ani wymyślnej charakteryzacji, żeby zobaczyć jak z ludzkiego ciała wyłażą robale. Wystarczy, że przyjdziemy do pracy.
Pacjenci niszczący się nałogowym używaniem alkoholu, pod wpływem narkotyków lub dopalaczy, to prawdziwy horror dla systemu ratownictwa. Ten tryb życia sprawia, że często podróżują karetką, a na SOR są stałymi klientami. Nie wykazują zbytniej wdzięczności. Przeciwnie, często są agresywni wobec otoczenia. Ratowanie ich życia wymaga nieraz kosztownych procedur medycznych. W wielu przypadkach nie pracują, a koszty ich leczenia pokrywa … lokalny samorząd. Bo samorząd nie może zostawić bez pomocy takiego człowieka w potrzebie. Agresja ze strony pacjenta w wielu wypadkach wymusza wezwanie policji. Ile to może trwać? Godzinę? Dwie? Przez tyle czasu masz drogi obywatelu o jeden patrol policji mniej na ulicach miasta, dlatego że ktoś wziął „dziwny proszek” i przestał panować nad swoim zachowaniem. Czekasz w poczekalni na SOR, bo personel jest zajęty próbą ratowania życia człowieka, który stara się pogryźć swoje otoczenie. Możliwe też, że personel właśnie został uszczuplony, bo jedna z pielęgniarek, uderzona w brzuch, sama potrzebuje pomocy i właśnie przechodzi badanie USG.
Nie potrzebujemy „Halloween”, każdy dyżur może zamienić się w horror.
Konrad Głowacki
Rusza akcja ,,Znicz". Policja zwróci uwagę na pieszych.
Dzisiaj zaczyna się akcja ,,Znicz”. Policjanci będą przykładać szczególną uwagę do ruchu na drogach od dziś do 3 listopada. W ramach akcji funkcjonariusze będą pracować w okolicach cmentarzy zapewniając płynność ruchu i bezpieczeństwo pieszych. Ponadto policjanci będą zwracać uwagę na trzeźwość kierowców, właściwe używanie świateł, stosowanie się do obowiązku korzystania z pasów bezpieczeństwa przez wszystkie osoby jadące w pojazdach, przekraczanie dozwolonej prędkości, nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, wyprzedzanie w miejscach niedozwolonych i omijanie pojazdów, które utknęły w zatorze.
Dodatkowo Policja karać będzie kierowców używających podczas jazdy telefonów komórkowych i pieszych poruszających się w sposób nieprawidłowy. Pieszym grożą mandaty w wysokości 100 złotych za poruszanie się poza terenem zabudowanym bez obowiązkowych odblasków. Ten obowiązek ciąży na pieszych od 2014 roku i ma na celu zmniejszenie ilości potrąceń..
Na drogi wyruszą nie tylko oznakowane radiowozy, ale też nieoznakowane pojazdy wyposażone w videorejestratory.
W długi weekend nie daj się okraść. Kilka prostych zasad.
Jak co roku policjanci ostrzegają przed nieprzyjemnościami jakie mogą nas spotkać podczas świąt. Wielu mieszkańców Polski wyjedzie odwiedzić swoje rodziny i groby w odległych częściach kraju. To czas, na który czekają włamywacze i drobni złodzieje. Policja apeluje by podczas świat nie zapominać o elementarnej ostrożności. Oto kilka prostych zasad, które łatwo zapamiętać.
Wyjeżdżając z domu sprawdźmy czy okna i drzwi są dobrze zamknięte. Ważne jest również zakręcenie kurków z gazem i sprawdzenie urządzeń elektrycznych.
Powiadommy zaufanego sąsiada, by zwrócił uwagę na nasz dom czy mieszkanie, a w razie zauważenia czegoś niepokojącego, natychmiast nas o tym powiadomił.
Policja radzi, by nie nagłaśniać informacji o planowanym wyjeździe i nie zostawiać tego typu informacji na automatycznej sekretarce. Nierozsądne jest także oznaczanie się na facebooku w odległych od swojego domu miejscowościach- złodzieje prawdopodobnie obserwują nasz profil myśląc o włamaniu się do naszego domu.
Banki oferują usługi depozytowe- w bankowych skrytkach można trzymać cenne przedmioty np. biżuterię lub złoto. Nie powinno się też w domu zostawiać większej gotówki.
Ostrożność należy także zachować na cmentarzach i w środkach komunikacji publicznej. Pieniądze na znicze czy kwiaty trzymajmy osobno, by przy zakupach nie wyjmować całego portfela, który można łatwo zgubić albo stracić w wyniku działań kieszonkowca.
Nie wolno zostawiać w autach na widoku wartościowych przedmiotów-torebek, torb z laptopami itp. Nawet jeśli torba jest pusta, to złodziej o tym nie wie i wybije szybę, by sięgnąć po bezwartościowy łup. Dla kierowcy oznaczać to będzie, zamiast czasu spędzonego z rodziną, kilka godzin stresu związanych z zabezpieczeniem auta i spisywaniem zeznań na komendzie policji.
Na mammografię do Przemyśla
Przemyślanki nie muszą już wyjeżdżać z Przemyśla aby zbadać piersi. Dzisiaj (30 października) Szpital Wojewódzki im. Św. Ojca Pio w Przemyślu uroczyście otworzył na pierwszym piętrze budynku przy ulicy Sportowej 6 Ambulatorium Mammografii. Funkcjonuje tam zakupiony ostatnio najnowocześniejszy mammograf.
Ogromnie cieszą się z tego członkinie Stowarzyszenia „Ruch Kobiet do Walki z Rakiem Piersi Europa Donna” w Przemyślu, które już od 19 lat walczyły o zakup mammografu, domagając się tego od kolejnych dyrektorów przemyskiego szpitala. Są przekonane, że swoimi częstymi wizytami w gabinecie obecnego dyrektora zmobilizowały go do skutecznego zabiegania u władz o sfinansowanie zakupu tego urządzenia.
-Ta walka przełożyła się teraz w piękny dzień otwarcia nowego, najnowocześniejszego mammografu firmy Fudżi. Kobiety już teraz powinny zrozumieć, nie bać się badać, że nie promieniowanie jest złe, że coś jest tam złego, tylko wszystkie mają możliwość naprawdę zobaczyć co jest z ich zdrowiem – powiedziała nam Prezes Stowarzyszenia, Jadwiga Duda.
Dyrektor szpitala, Piotr Ciompa, przyznał żartobliwie, że członkinie Stowarzyszenia tak długo nie dawały mu spokoju, że w końcu musiał zrealizować ich żądanie. W istocie dziękował im za zaangażowanie w tej słusznej sprawie, a władzom Samorządu Województwa Podkarpackiego - za sfinansowanie zakupu mammografu.
-Aparat został sfinansowany przez władze Samorządu Województwa Podkarpackiego, w wysokości ponad milion siedemset tysięcy złotych. Od wielu, wielu lat szpital nie posiadał takiego aparatu. Pacjentki musiały jeździć do Brzozowa lub do Rzeszowa przez kilkanaście lat. Ale wreszcie doczekały się tego rodzaju aparatu w Przemyślu – powiedział dyrektor Ciompa.
Ambulatorium Mammografii przyjmuje do badania 25 kobiet dziennie, a jak twierdzi prezes Jadwiga Duda, na badanie czeka się nie dłużej niż tydzień.



(tekst i zdjęcia – jb)
Podkarpacka KAS prezentuje osiągnięcia. Budżet państwa zyskał.
Według informacji przekazanych przez Krajową Administrację Skarbową w wyniku działań podjętych przez podkarpackie jednostki KAS, budżet państwa zyskał ponad 142 miliony złotych. Dane dotyczą pierwszych trzech kwartałów 2019 roku. Stało się tak za sprawą przeprowadzonych kontroli podatkowych, postępowań kontrolnych, kontroli celno - skarbowych i czynności sprawdzających.
Przykładem wychwycenia nieprawidłowości jest przypadek przedsiębiorcy zajmującego się sprzedażą samochodów. Podatnik naraził budżet państwa na stratę 180 tysięcy złotych, nie ujmując w deklaracjach podatkowych m.in. wpłaconych zaliczek.
Skarbówka coraz szerzej korzysta z programów i algorytmów do wykrywania ewentualnych przestępstw podatkowych. Stopniowo też ograniczane jest korzystanie z gotówki w rozliczeniach pomiędzy przedsiębiorcami. KAS stosuje metodologię kontroli opartą na analizie ryzyka pracując na cyfrowych bazach danych m.in. plikach JPK_VAT, dzięki czemu możliwe jest prowadzenie efektywnych analiz wykrywających oszustwa podatkowe.
Ministerstwo Finansów i KAS przeżywają obecnie najgłębszy kryzys wizerunkowy od wielu lat. W ostatnich dniach okazało się, że niektórzy z najwyższych urzędników organów kontroli skarbowej brali udział w grupie wyłudzającej VAT.
Równocześnie coraz więcej przedsiębiorców przenosi swoje biznesy w obawie przed opresją podatkową m.in. do Czech i na Słowację, które oferują bardziej liberalne zasady fiskalne.
zdj.KAS










