Konfliktu w radzie miejskiej ciąg dalszy

Na poniedziałkowej konferencji prasowej w Urzędzie Miasta przewodniczący klubów radnych PiS, Regia Civitas i SLD krytykowali zachowanie radnych Wspólnie dla Przemyśla i Koalicji Obywatelskiej na ubiegło czwartkowej sesji oraz próbowali uzasadnić nieudzielenie prezydentowi votum zaufania i  absolutorium za 2019 rok.  

Na sesji absolutoryjnej mieliśmy kolejny pokaz buty, arogancji, chamstwa, w wykonaniu radnych prezydenta oraz osób przybyłych, mamy wrażenie, na ich zlecenie. Łapanie za zdanie wyrwane z kontekstu były metodą, zasłoną dymną, którą stosował prezydent i jego radni w celu zdyskredytowania kolejnych naszych argumentów przedstawianych na sesji – mówi Robert Bal, przewodniczący Klubu Radnych „Regia Civitas”.

 Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że dwunastu radnych nie zagłosowało nad nieudzieleniem absolutorium i votum zaufania na zasadzie „nie, bo nie”. Były konkretne argumenty, konkretnie przedstawiliśmy swoje stanowisko, bo też taka nasza rola. Ale to również nie oznacza tego, że daliśmy czerwoną kartkę panu prezydentowi i że nie chcemy z nim współpracować – zapewnia Maciej Kamiński, przewodniczący Klubu Radnych PiS.  

Przewodniczący klubów radnych PiS, Regia Civitas i SLD zarzucali też prezydentowi ich ignorowanie. Miało się to wyrażać brakiem spotkań z tymi klubami radnych i współpracowanie jedynie z pro-prezydenckimi klubami Wspólnie dla Przemyśla i Koalicją Obywatelską.

Prezydent Wojciech Bakun nie przeczy temu zarzutowi i nawet rozważa możliwość rozpoczęcia organizowania spotkań z tymi trzema klubami nawet co dwa tygodnie. Tyle tylko, że według niego ten zarzut akurat nie ma żadnego odniesienia do kwestii absolutorium

 Ja przyjmuję oczywiście tę krytykę. Natomiast ona się odnosi, to trzeba zaznaczyć, tylko do kwestii votum zaufania. To może być oceną dotyczącą kwestii udzielania votum zaufania prezydentowi. Natomiast co do absolutorium, to tutaj powinniśmy się  odnosić tylko i wyłącznie do kwestii merytorycznych związanych z finansami i z budżetem. A te powody, które zostały przez radnych przytoczone, niestety, i należy to stwierdzić, są co najmniej wyssane z palca – powiedział prezydent Wojciech Bakun.

Podczas gdy radni opozycyjni wobec prezydenta uważają tę swoją decyzję z ostatniej sesji za uzasadnioną merytorycznie, to radni z klubów pro-prezydenckich zarzucają im tendencyjność i realizację wcześniej zaplanowanej strategii przejęcia całej władzy w mieście.

 Dodajmy, że aktualnie do faktu nieudzielenia absolutorium prezydentowi za 2019 rok ma odnieść się Regionalna Izba Obrachunkowa.

 (tekst, zdjęcie – jb)


Kulisy sesji absolutoryjnej. Spięcia, wypowiedzi, komentarze.

Sesja absolutoryjna Rady Miejskiej w Przemyślu- jak można było przypuszczać wcześniej- obfitowała w utarczki słowne, przekrzykiwania i wzajemne oskarżenia. Przedstawiciele osiedli i mieszkańcy, którzy zapisali się zabrania głosu przekonywali, że rządy W. Bakuna dają nadzieję miastu. Nie przekonało to jednak radnych, którzy nie zaufali prezydentowi w głosowaniu. 

  

https://youtu.be/-PFCxDZyuDs

Film - bk


III Festiwal Kawy w Przemyślu okazał się dużym sukcesem. FILM.

Po raz trzeci z kolei odbył się, pod patronatem prezydenta miasta, Przemyski Festiwal Kawy. Uczestniczyło w nim 8 wystawców z Polski i jeden ze Słowacji, a raczyło się dobrą kawą, parzoną przez profesjonalnych baristów, wielu mieszkańców, nie tylko z Przemyśla. Głównym organizatorem festiwalu był Paweł Kaniecki, właściciel kawiarni „Miejsce Kawa i Zabawa”. 

Dużym zainteresowaniem cieszyła się druga edycja Przemyskiego Pucharu „Latte Art”, czyli konkurs w rysowaniu sparzonym mlekiem w filiżance kawy. Do finału tego konkursu weszło czworo baristów, w tym jeden  z Przemyśla, a zwyciężył Maciej Szymański pochodzący z Wrocławia, a pracujący w warszawskiej palarni kawy „LACAVA”. 

Mistrzyni Świata Baristów-2018 z Amsterdamu, Agnieszka Rojewska, nie deprecjonowała wciąż jeszcze popularnego parzenia kawy „po polsku”, czyli popularnej „zalewajki”. Przypominała jednak o wielu błędach w przygotowywaniu tego popularnego czarnego napoju. 

https://youtu.be/RPJhqDbKt_E

Okazuje się, że nie jest to zły sposób na wydobycie pełni smaku z kawy i stosujemy dobrą proporcję używając dwóch-trzech łyżeczek kawy na szklankę wody. Problem jednak w tym, że nie powinniśmy zalewać kawy wrzątkiem, bo w ten sposób pozbawiamy się niektórych niuansów smakowych. Ponadto trzeba używać wody dobrej jakości, a nie „kranówki”, która może dodać do kawy pewne niepożądane smaki. Ziarna kawy (oczywiście dobrej jakości) powinniśmy zemleć w młynku żarnowym tuż przed zaparzeniem, bo już po 15 minutach zmielona kawa traci 75 procent smaku i aromatu. Ponadto ziarna kawy trzeba mleć grubo, bo wtedy kawa będzie się dłużej parzyć i odda nam z siebie te dobre składniki. A z kawy drobno zmielonej woda wyciąga zbyt dużo różnych substancji, także szkodliwych dla zdrowia.   

 Aromat parzonej kawy przywabił na plac przy wschodniej pierzei przemyskiego Rynku smakoszy tego napoju z Przemyśla, ale także z dużo dalszych okolic. Wśród gości festiwalu była nawet kilkuosobowa grupa czarnoskórych mężczyzn, wśród nich misjonarz z Tanzanii i student z Etiopii. Ten ostatni zapewnił nas, że ojczyzną kawy jest właśnie Etiopia, a dokładniej region tego kraju zwany Coffa. I jest to w Etiopii tak bardzo popularny napój, że mieszkańcy piją go nie tylko rano, ale kilkakrotnie w ciągu dnia, również i wieczorem. Niektórzy, jak nie wypiją kawy przed snem, to po prostu nie mogą zasnąć – stwierdził w rozmowie z Portalem Przemyskim Ashewafi Abebe. 

Przy okazji festiwalu kawy odbyły się w Ukraińskim Ludowym Domu (przy ulicy Kościuszki 5) wykłady i warsztaty o kawie i herbacie. Prowadzili je profesjonaliści w tej dziedzinie: Agnieszka Rojewska, Błażej Walczykiewicz i Rafał Przybylok. 

Organizator festiwalu, Paweł Kaniecki, w wypowiedzi dla Portalu Przemyskiego przypomina, że ten   festiwal kawy w Przemyślu odbywa się z okazji czwartych „urodzin” jego kawiarni. Ocenia go jako najliczniejszy z tych trzech. A pomysł zainicjowania tej imprezy zrodził się dwa lata temu, kiedy kawiarnia obchodziła drugą rocznicę swego powstania. 

Dodajmy na koniec, że muzykę popularną wydobywał z ogromnych głośników przemyski DJ, Rafał Błachut. A końcową część festiwalu uprzyjemniali uczestnikom artyści z Towarzystwa Muzycznego w Przemyślu, wspaniale grając w podcieniach Kamienicy Mieszczańskiej fragmenty wybitnych utworów muzyki poważnej.  

 (tekst i zdjęcie – jb)


Bezpieczeństwo nad wodą. Relacja z ćwiczeń ratowników. FILM

Przez kilka tygodni strażacy z całego województwa podkarpackiego szkolili się podczas obozów kondycyjnych z zakresu ratownictwa wodnego i podwodnego. Jednocześnie, wraz z ratownikami Bieszczadzkiego WOPR-u przypominali odpoczywającym nad Zalewem Solińskim turystom o najważniejszych zasadach bezpieczeństwa nad wodą. Więcej w materiale filmowym.

 

https://www.youtube.com/watch?v=qoBwINRRzMY&fbclid=IwAR0U33DOgB5t3ID91Xz87wQLzc5ANiLLSEIovHQXUi2B8kMhznBpW7wacwE

K.Prokopowicz,B.Krajewski


Rada miejska nie udzieliła prezydentowi Przemyśla votum zaufania i absolutorium

Po całodziennych obradach, Rada Miejska Przemyśla nie udzieliła prezydentowi Wojciechowi Bakunowi absolutorium za realizację budżetu w roku 2019. Uchwała o nie przyznaniu absolutorium została przyjęta dwunastoma głosami radnych Regia Civitas, PiS i SLD, przeciwko jedenastu głosom broniących prezydenta radnych Wspólnie dla Przemyśla i Koalicji Obywatelskiej.  Parę godzin wcześniej, tym samym stosunkiem głosów, radni nie dali prezydentowi votum zaufania za sprawowanie swego urzędu w tymże 2019 roku. 

Radni trzech klubów dysponujących od niedawna większością jednego głosu, zarzucali prezydentowi m.in. brak nowych inwestycji w mieście, gdyż te obecnie realizowane zostały przygotowane  (łącznie z zapewnieniem finansowania i z podpisanymi umowami o wykonawstwie) przez poprzedni Zarząd Miasta. Krytykowano też ociąganie się z wystawieniem na sprzedaż budynku po byłym gimnazjum przy ulicy Grunwaldzkiej 17 na cele edukacyjne, oraz kompletne ignorowanie radnych tych trzech do niedawna opozycyjnych klubów,  a współpracowanie tylko z pozostałymi dwoma proprezydenckimi klubami  Wspólnie dla Przemyśla i Koalicją Obywatelską. 

Ci ostatni zarzucali swoim przeciwnikom hipokryzję polegającą na nawoływaniu prezydenta do współpracy, podczas gdy od dawna ich celem jakoby miało być odwołanie prezydenta Bakuna i przejęcie pełni władzy w mieście. Argumentowali też, iż prezydent zastał miasto z długiem około 150 mln zł i w 2019 roku zdołał zmniejszyć to zadłużenie o ponad 14 mln zł. Uratował też Miejski Zakład Komunikacji od upadłości. 

 W konsekwencji takiego wyniku głosowania, powinno zostać wkrótce ogłoszone referendum o odwołaniu prezydenta i ewentualne rozpisanie nowych wyborów.   

(jb)


Awantura pod siedzibą Lasów Państwowych

17 sierpnia Inicjatywa Dzikie Karpaty protestowała w obronie lasów i starych drzew pod siedzibą Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. O ile w ubiegłym roku wszystko przebiegło spokojnie, to tym razem doszło do awantury, wyzwisk i rękoczynów. Interweniowała policja.

Tym razem protestujący zablokowali wyjazd spod siedziby Lasów Państwowych, uniemożliwiając pracownikom powrót do domu. Tak uzasadniali formę protestu: “Mamy dość. Jak długo mamy bezczynnie obserwować jak niszczone są najcenniejsze lasy górskie? Próbowaliśmy apelować, rozmawiać – nic się nie zmienia… Domagamy się utworzenia Turnickiego Parku Narodowego i ochrony cennych fragmentów otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego”

Doprowadziło to do konfliktu z dwoma mężczyznami, którzy chcieli dostać się na parking. miało dojść do potrącenia samochodem jednego z protestujących. Następnie mężczyźni popychali protestujących, zrywali maseczki z twarzy, wyrywali sprzęt nagrywający i go niszczyli (nagranie z przepychanek: https://www.facebook.com/dzikiekarpaty/posts/2748677432048599). W efekcie interweniowała policja.

Otrzymaliśmy 7 zgłoszeń dotyczących naruszenia nietykalności fizycznej i uszkodzenia mienia – potwierdza st. asp. Paweł Buczyński, oficer prasowy KMP w Krośnie. 

 

Padło oskarżenie, że agresywni mężczyźni to pracownicy Lasów Państwowych. KDLP w Krośnie kategorycznie zaprzecza. 

Okazało się, że te osoby nie miały nic wspólnego z Lasami Państwowymi – mówi asp. Buczyński z KMP w Krośnie. 

Równocześnie Lasy Państwowe twierdzą, że ich pracownicy nie widzieli zajścia. Zaprzecza temu Inicjatywa Dzikie Karpaty, publikując film z kamery, która została wyrwana uczestnikowi protestu i wrzucona za ogrodzenie Lasów Państwowych. Na nagraniu widać, że do kamery podchodzi pracownik LP i kopie ją (https://www.facebook.com/dzikiekarpaty/posts/2750185128564496). 

Człowiek, który na filmie odkopuje kamerę w krzaki powiedział, że żadnej kamery tu nie ma i zaraz wezwie policję, bo przeszedłem przez płot. Po chwili poszukiwań znalazłem kamerę w krzakach, kilka metrów od miejsca, w którym upadła i zabrałem ją co widać na końcu filmu – relacjonuje uczestnik protestu.

Podczas protestu doszło też do incydentu, w którym protestujący nie chcieli wypuścić kobiety deklarującej, że musi jechać 30 km do chorego dziecka. Uczestniczka protestu poradziła jej, żeby …wzięła sobie taksówkę. To zachowanie spotkało się z szeroką krytyką, także ze strony zwolenników protestu oraz zostało uwypuklone w materiale wyemitowanym przez  TVP. Do sprawy odniosła się Inicjatywa Dzikie Karpaty: “Bardzo przepraszamy Panią, do której komentarz został bezpośrednio skierowany. Zdajemy sobie sprawę, że komentarz  był nie na miejscu”.

Dalej Inicjatywa Dzikie Karpaty objaśnia okoliczności zdarzenia, to jest, że sami protestujący spotkali się z agresją słowną i fizyczną. 

W wyniku awantury Nadleśnictwo Stuposiany ogłosiło, że nie dojdzie do spotkania i rozmów z Inicjatywą Dzikie Karpaty. Zarzucono, że Inicjatywa stosując rozwiązania siłowe próbuje narzucić swoją wizję, a to wyklucza dialog. 

Dla chcących wiedzieć więcej: https://www.facebook.com/dzikiekarpaty/posts/2749501465299529

 

Gaba Pawłowska

zdj.IDK


Kino plenerowe za przemyskim zamku. FILM

Dzisiaj ostatnia szansa na obejrzenie filmu w ramach Zamkowego Kina Plenerowego. Impreza zgromadziła fanów klasycznych tytułów filmowych i spotkała się z uznanieniem widzów.  Pokazy odbyły się dzięki dofinansowaniu m.in. Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i PGNiG. Wypowiedzi widzów i organizatorów w materiale fimowym Portalu Przemyskiego, który objął patronat medialny nad tą sympatyczną imprezą.  

 

https://youtu.be/vxytl2fGXcY

Film - bk, jb 


Flaga LGBT zawisła w Przemyślu

Gdy zobaczyłem flagę LGBT w oknie na drugim piętrze budynku na rogu ulicy Franciszkańskiej i Rynku,   naprzeciwko kościoła oo. Franciszkanów, nie mogłem, jako dziennikarz, nie spróbować  poznać intencji osoby, która ją wywiesiła.  

Zadzwoniłem więc do lokatorki mieszkania na drugim piętrze i spytałem:

Czy wywieszenie tej flagi jest może pani protestem przeciwko trochę już przebrzmiałej uchwale Rady Miasta o „terytorium wolnym od LGBT?” 

Przeciwko tej uchwale to protestowaliśmy z grupą mieszkańców w momencie jej uchwalenia. A ta flaga to jest wyrazem mojej solidarności z osobami LGBT, ponieważ prawa LGBT to są też prawa człowieka. Chcę po prostu dać wsparcie społeczności LGBT, która istnieje w Przemyślu. Znam takie osoby i wiem, że są one w głębokim ukryciu i absolutnie nie ujawniają się ze swoimi związkami czy orientacją, bo w Przemyślu jest straszna homo-fobia.

Ale chyba w Przemyślu takim osobom nic nie grozi?

Proszę pana, gdy ja, będąc hetero-normatywną małżonką w średnim wieku, szłam ulicą na Plac nsBramie z tęczową torbą na zakupy, to zaczepił mnie może 11- czy 12-letni chłopczyk i rzekł: „Niech pani zdejmie tę torbę!”  Spytałam więc go: „A dlaczego ja mam tę torbę zdjąć?” A on na to: „A co, pani nie wie, co to jest za torba?” Więc spytałam: „No to powiedz mi, co to jest za torba”. A on na to: „Jak pani nie wie, co ta torba znaczy, to ja pani współczuję”.  I poszło sobie to dziecko. No więc, czy wyobraża pan sobie osobę homoseksualną idącą w Przemyślu ze swoim partnerem, trzymając się za rękę, skoro ja budzę taką agresję, skoro moja flaga budzi taką agresję, że ludzie zbierają się po drugiej stronie ulicy i mówią: „Co za k...  taką flagę powiesiła?” Otóż, ta flaga będzie wisieć tak długo, jak uznam to za stosowne!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No cóż, żyjemy w wolnym kraju i nikomu nie można zabronić wieszania w swoim oknie  sześciokolorowej flagi. Problem w tym, że po znanych wybrykach grupy osób LGBT w Warszawie (takich jak wieszanie flag LGBT na pomnikach polskich bohaterów narodowych, czy parodiowanie mszy świętej z garnkami na głowie i ze świętymi obrazami oprawionymi w kolory LGBT), ta jakby niewinna flaga zaczyna się wielu mieszkańcom kojarzyć z intencją szerzenia i narzucania Polakom ideologii LGBT. A to już nie jest bynajmniej takie niewinne. I w tej sytuacji trudno się może dziwić dość powszechnej dezaprobacie dla tego wielokolorowego symbolu, za co  odpowiedzialność spada niestety na - być może - nieliczną grupę ekstremistów ruchu LGBT. Co jednak wcale nie znaczy, że nie należy sprzeciwić się - usłyszanym przez moją rozmówczynię - wulgarnym, świadczącym o braku kultury, komentarzom ulicznym na widok wielokolorowej flagi w oknie.

(tekst i zdjęcie – Jacek Borzęcki)

 


O szantażach politycznych w radzie miejskiej

Na wczorajszej konferencji prasowej radni Regia Civitas, PiS i SLD, odpierali zarzuty prezydenta Wojciecha Bakuna i popierających go radnych z klubów Wspólnie dla Przemyśla i Koalicja Obywatelska, o stosowaniu szantażu politycznego. Szantaż ten miał polegać – jak twierdzi prezydent - na uzależnieniu poparcia dotacji 700 tys. zł dla POSiR od przywrócenia do pracy pani kierownik Biura Rady Miejskiej oraz pracownika (wcześniejszego dyrektora) POSiR-u, zwolnionych po nadzwyczajnej sesji  majowej zmieniającej układ sił w Radzie Miasta.  

Jak już pisaliśmy, prezydent Wojciech Bakun na zwołanej wtorkowej konferencji prasowej krytykował radnych opozycyjnych wobec siebie, oraz  zaatakował w szczególności radnego Bartłomieja Barczaka, przewodniczącego Komisji Sportu. Zapowiedział nawet  doniesienie na niego do prokuratury za – jak to nazwał – „przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznego i płatną protekcję” w postaci właśnie uwarunkowania swego poparcia dla 700-tysięcznej dotacji dla POSiR-u od przywrócenia do pracy w tymże zakładzie budżetowym zwolnionego pracownika (Roberta Kazimira). Na dzisiejszej konferencji prasowej Bartłomiej Barczak odrzucił zarzuty prezydenta, stwierdzając, że nie poczuwa się do winy. Popiera dotację dla POSiR-u, choć nie w tak dużym zakresie, a w ogóle to jedynie stanął w obronie pracownika  zwolnionego z powodów politycznych:

Zawsze będę stawał w obronie pracowników zwalnianych ze względów politycznych. Pracownicy Urzędu Miejskiego i jego jednostek nie mogą być zakładnikami politycznych konfliktów radnych, a to niestety dzieje się i zapewne dziać się będzie. Nie możemy się na to zgodzić –  Bartłomiej Barczak.  

 

Wcześniejszy szantaż z drugiej strony

 Powód zwolnienia dwojga pracowników, zapowiedziany w politycznym szantażu sprzed ponad dwóch miesięcy, potwierdza przewodniczący klubu radnych Regia Civitas, Robert Bal. Na dzisiejszej konferencji prasowej przypomniał on sytuację z nadzwyczajnej sesji z 5 czerwca br., tuż przed głosowaniem, w którym radni PiS, Regia Civitas i SLD zmienili układ sił w Radzie m.in. wybierając przewodniczącego klubu PiS, Macieja Kamińskiego, na przewodniczącego Rady Miasta.

Podczas procedowania uchwały odwołującej przewodniczącą Ewę Sawicką, podszedł do mnie radny Marcin Kowalski (przewodniczący pro-prezydenckiego klubu „Wspólnie dla Przemyśla”) i zapytał: „Czy na pewno chcecie to zrobić?” Zapytałem, o co mu chodzi? Po czym powiedział, że „wypier…lę (w znaczeniu, że wyrzuci) w poniedziałek urzędników z pracy. Następnie podszedł do kolegi radnego Barczaka i oznajmił, że „jak zagłosujecie przeciwko nam, to wypier…lę z pracy jednego z pracowników w spółce miejskiej”. Wtedy też pojawiły się nazwiska dwóch osób, które jak się  później okazało, de facto straciły pracę w odwecie za zmiany dokonane w Radzie

-stwierdził Robert Bal, oceniając, że właśnie to był prawdziwy szantaż i korupcja polityczna. W jego przekonaniu, radni owych trzech klubów bynajmniej nie uzależniali sposobu głosowania na sesji sprzed trzech dni  od przywrócenia do pracy owych dwojga pracowników, choć faktycznie po raz kolejny prosili o to prezydenta Bakuna.

Jak wiadomo, odrzucając w głosowaniu dotację dla POSiR-u w kwocie prawie 700 tys. zł, radni Regia Civitas, PiS i SLD zgłosili jednocześnie projekt wsparcia tegoż zakładu budżetowego sumą 363 tys. zł. W ich przekonaniu suma ta pokrywa ubytek finansowy POSiR-u w okresie zamknięcia poszczególnych obiektów z powodu korona-wirusa. Jednak z kolei radni klubów Wspólnie dla Przemyśla i Koalicji Obywatelskiej odrzucili tę kompromisową propozycję.  Przewodniczący klubu radnych Regia Civitas dziwi się:

Nie rozumiemy, dlaczego prezydent i jego radni uznali, że wolą zero, niż 363 tysiące zł

-Robert Bal  

W efekcie tego konfliktu zakładowi budżetowemu POSiR, znajdującemu się w fatalnej sytuacji finansowej - jak twierdzi dyrektor Greta Ostrowska - może zabraknąć pieniędzy na spłatę trzech rat za sztuczne lodowisko, oraz na 15-letni techniczny odbiór wyciągu krzesełkowego. Pozostaje więc pytanie: czy w tej praktycznej kwestii dojdzie wkrótce do porozumienia dwóch skonfliktowanych ,,połówek” w radzie miejskiej? I czy w konsekwencji będziemy mieli w zimie czynne lodowisko pod dachem i wyciąg krzesełkowy na stok narciarski?

 

(jb)


Płatna protekcja? Będzie zawiadomienie do prokuratury

Prezydent Wojciech Bakun zapowiedział zgłoszenie do Prokuratury działania o charakterze korupcyjnym, dokonanego według niego przez przewodniczącego Komisji Sportu, radnego Bartłomieja Barczaka. Zgłoszenie do prokuratury ma nastąpić jeszcze w tym tygodniu.

Chodzi o wypowiedź radnego Barczaka podczas spotkania prezydenta Bakuna z przewodniczącymi klubów Radnych (w obecności dyrektora i księgowej POSiR  oraz skarbnika UM), dotyczącego potrzeby wsparcia finansowego dla POSiR-u z powodu strat poniesionych w wyniku pandemii koronawirusa (zamknięcia obiektów). Otóż, radny Barczak miał się publicznie wypowiedzieć, że wprawdzie jest świadom potrzeby dotacji dla POSiR-u, ale poprze ten projekt w głosowaniu na sesji pod warunkiem, że prezydent Bakun przywróci do pracy zwolnioną przez niego Iwonę Skrzypek (byłą dyrektor Biura Rady Miejskiej, przebywającą aktualnie na zwolnieniu lekarskim), a dyrektor POSiR, Greta Ostrowska miałaby przywrócić do pracy zwolnionego przez nią, za porozumieniem stron, Roberta Kazimira (poprzedniego dyrektora POSiR-u).

Zarówno prezydent Bakun, jak i dyrektor Greta Ostrowska, nie godzą się na taki układ, uważając tę propozycję za próbę korupcji. Według prezydenta Bakuna, Iwona Skrzypek straciła jego zaufanie jako podległego mu pracownika. Z kolei według dyr. Ostrowskiej, Robert Kazimir w ciągu półtora roku pracy w POSiR nie wywiązywał się ze swoich obowiązków służbowych.

Według prezydenta Bakuna, radny Bartłomiej Barczak powtórzył swoją „korupcyjną” propozycję na Sesji Rady Miasta, a wobec jej odrzucenia prezydencki projekt uchwały o przyznaniu 700 tys. zł dotacji dla POSiR-u nie przeszedł, bo uzyskał tylko 11 głosów „za”(radnych klubów „Wspólnie dla Przemyśla” i „Koalicji Obywatelskiej”). Z kolei poprawka Klubu „Regii Civitas” proponująca wsparcie POSiR-u mniejszą dotacją w kwocie 363 tys. zł, również nie przeszła uzyskując także 11 głosów „za” (radnych klubów „Regia Civitas”, PiS i SLD), przy tej samej liczbie głosów „przeciw”. 

Stoję teraz przed wyborem: albo ulec korupcyjnym naciskom i pozyskać dla POSiR-u niezbędną dotację, albo nie zrobić tego i nie mieć środków na działalność i przygotowanie obiektów. (…) Pan Kazimir pracował przez półtora roku i nie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Nie rozumiem, dlaczego miałabym go przywrócić do pracy, skoro nie sprawdził się. (…) Ja sobie nie wyobrażam, jak mogłabym spojrzeć w twarz swoim pracownikom, których rozliczam skrupulatnie z wykonywanych obowiązków – mówi dyr. Greta Ostrowska, uprzedzając, że w przypadku nieprzyznania wnioskowanej dotacji zagrożone będzie funkcjonowanie obiektów zimowych.

Aktualnie brakuje bowiem POSiR-owi pieniędzy na spłatę trzech rat za sztuczne lodowisko. Brakuje też 50 tys. zł na 15-letni techniczny odbiór wyciągu krzesełkowego. W konsekwencji, podczas nadchodzącej zimy nie funkcjonowałoby ani  lodowisko, ani stok narciarski.

Proponowana przez radnych „Regia Civitas” dotacja w kwocie zaledwie 363 tys. zł jest - zdaniem dyr. Grety Ostrowskiej - niemożliwa do zaakceptowania. Spowoduje bowiem  konieczność wnioskowania wkrótce o kolejną dotację i zarazem opóźnienie w przygotowaniu obiektów zimowych.

Bartłomiej Barczak, poproszony przeze mnie o skomentowanie wypowiedzi prezydenta Wojciecha Bakuna i dyr. Grety Ostrowskiej, zapowiedział, że swoje stanowisko przedstawi w najbliższy czwartek, ramach konferencji prasowej.

 

https://www.youtube.com/watch?v=PzRAgZGm-BI

(tekst i zdjęcie – Jacek Borzęcki, film - Błażej Krajewski)