Niewiarygodny brud na podwórzu kamienicy. Radny wskazuje na PGM.

,,Zwracam się z prośbą o interwencję u przemyskiego lidera rynku nieruchomości jakim jest niewątpliwie Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej sp. zoo.”. W ten sposób radny Paweł Zastrowski zaczyna swoją interpelację do skierowaną do prezydenta miasta.

Chodzi o wręcz niewiarygodny nieporządek i brud jaki ma miejsce na podwórku kamienicy przy ulicy Chopina 3. Radny do swojej interpelacji załączył zdjęcia, które mogą szokować. Widać na nich porozrzucane cegły, odpady, resztki materacy i części samochodowych. Według radnego stan sanitarny nieruchomości zarządzanej przez PGM może stwarzać niebezpieczeństwo epidemiologiczne. Zastrowski  w swej interpelacji  wspomina też o ewentualnym zagrożeniu pożarowym, a co za tym idzie o potencjalnym zagrożeniu zdrowia i życia.

 

Interpelacja wpłynęła dzisiaj do kancelarii miasta. Zdjęcia przedstawione w interpelacji stoją w sprzeczności z patetycznymi informacjami zamieszczonymi na stronie PGM-u. Czytamy tam między innymi:

Nasze przedsiębiorstwo jest liderem na przemyskim rynku zarządzania nieruchomościami. Mamy największe doświadczenie i ponad 60-letni staż w zarządzaniu i administrowaniu nieruchomościami. Dzięki wykwalifikowanej kadrze oraz uczestnictwu w szkoleniach, kursach reagujemy na zmieniające się otoczenie i dostosowujemy nasze działania do obecnie obowiązujących przepisów prawa. Wybierając Nas na administratora dokonujesz dobrego wyboru.

W innym miejscu samozadowolenie jest jeszcze większe:

Dobry administrator to taki, który zarządzane nieruchomości traktuje jak swoje własne. Analizując fakty z okresu ostatnich lat wniosek jest tylko jeden. Jesteśmy firmą nowoczesną i dobrze zorganizowaną. Z przedsiębiorstwa, które postrzegane było jedynie jako kolejna spółka miejska wyłania się firma, która walczy o Klienta, dba o Niego i stara się wychodzić naprzeciw Jego oczekiwaniom – pomimo ugruntowanej pozycji na rynku zarządzania nieruchomościami.

Jeśli wskazane przez radnego nieprawidłowości potwierdzą to że za bałagan i brud odpowiada PGM,  to słowa ze strony przedsiębiorstwa nabiorą swoistego znaczenia.

Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej administruje lub zarządza kilkuset budynkami na terenie miasta.

 

zdjęcie wiodące-ilustracyjne


Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Bakuna. Prezydent pod ostrzałem.

Jak informowaliśmy wcześniej, prezydent Wojciech Bakun nie wyraził zgody na performance ,,Nie będzie innego”, który miał odbyć się na przemyskim Rynku. Oficjalną przyczyną odmowy była kolizja terminu planowanej akcji z innymi wydarzeniami, które mają się odbyć w tym terminie w tym samym miejscu. Autorka performance’u Anna Dąbrowska zapowiedziała skargę do sądu administracyjnego na decyzję prezydenta. Sprawa trafiła też do Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.

Czytaj także: Dla jednych próba pojednania, dla innych prowokacja - performancu nie będzie

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił prezydenta Bakuna o wyjaśnienie powodów tej decyzji oraz wskazanie jej podstawy prawnej. W oficjalnym komunikacie rzecznika czytamy:

10 czerwca 2019 r. prezydent miasta poinformował autorkę happeningu, że nie wyraża zgody na to wydarzenie. Pismo zawiera krótkie uzasadnienie stanowiska prezydenta, ale nie podaje jego podstawy prawnej. Nie zawiera elementów składowych decyzji administracyjnej. Ponadto nie ma w nim informacji o ewentualnych środkach zaskarżenia.

RPO podjął z urzędu postępowanie wyjaśniające w sprawie. Zwrócił się do prezydenta Przemyśla o szczegółowe wyjaśnienie powodów braku zgody na happening, a przede wszystkim o wskazanie podstawy prawnej tej decyzji.

Jeśli odmowa prezydenta Bakuna miała charakter decyzji administracyjnej, to rzeczywiście brak  wskazania podstawy prawnej i pouczenia może skutkować uchyleniem tej decyzji na drodze sądowej. Byłaby to dotkliwa porażka wizerunkowa prezydenta i jego służb prawnych. Jak zwracano uwagę, w samym tekście odmowy wydanej przez prezydenta, pojawiły się błędy gramatyczne, co wskazywałoby na niezbyt uważne przygotowanie pisma. 

W opublikowanym w Gazecie Wyborczej tekście ,,Prezydent Przemyśla nie zgodził się, żeby mieszkańcy rozmawiali z szefem Związku Ukraińców w Polsce”  Bakunowi zarzucane są postawy ksenofobiczne. Tymczasem Wojciech Bakun w facebookowych polemikach zarzeka się, że odmowa nie ma przyczyn narodowościowych, a wynika jedynie z kolizji terminów. Nie zmienia to faktu, że Bakun jest pod ostrzałem krajowych mediów sympatyzujących z Platformą Obywatelską, a więc formacją z którą ma zawartą koalicję w Przemyślu.  

Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Andrzej Zapałowski sugeruje wprost, że pismo Adama Bodnara jest elementem skoordynowanej kampanii przeciw władzom miasta. Zarzuca Gazecie Wyborczej brak obiektywizmu i widzi w  tych poczynaniach próbę skłócania mieszkańców i eskalowania napięcia.


Dzikie Karpaty walczą o podprzemyskie lasy. Zorganizują na wakacjach protestacyjny obóz aktywistyczny.

Przez trzy dni inicjatywa społeczna Dzikie Karpaty prowadziła protest pod warszawską dyrekcją Lasów Państwowych. Działacze inicjatywy razem z Fundacją Dziedzictwo Przyrodnicze złożyli wniosek w ministerstwie środowiska, w którym domagają się spełnienia postulatów naukowców i społeczeństwa w sprawie ochrony zasobów leśnych na Podkarpaciu. Wniosek podpisało ponad 40 organizacji społecznych. Protest odbywał się podczas trzydziestostopniowych upałów, a część z aktywistów ubrana była w stroje niedźwiadków.

Dzikie Karpaty zarzucają Lasom Państwowym lekceważące podejście do stowarzyszeń ekologicznych. Ekolodzy porównują praktyki Lasów Państwowych do praktyk znanych z działań wielkich korporacji nastawionych tylko na zysk.

Lasy Państwowe reagują na protest we właściwy sobie sposób - wyśmiewając stronę społeczną, publikując mnóstwo ironizujących tweetów - znamy wszystkie te działania i politykę, która jasno mówi "kto nie z nami ten przeciwko nam". Szkoda wielka, że państwowa instytucja przejmuje metody działania wielkich korporacji, na każdym w zasadzie polu -czytamy w komunikacie Dzikich Karpat.

Obrońcy podkarpackich lasów domagają się wstrzymania wycinki w starodrzewiach i ,,zaniechania polowań i wstrzymania gospodarki łowieckiej, która ma negatywny wpływ zarówno na chronione gatunki dużych drapieżników jak i degeneruje pulę genową gatunków uznawanych za zwierzęta łowne”. Ekolodzy rozpowszechniają wiedzę o sytuacji nie tylko w lasach bieszczadzkich, ale o masowej wycince, która odbywa się w okolicach Przemyśla, na terenach postulowanego Turnickiego Parku Narodowego. Według nich trwa rzeź lasów pod Przemyślem, a Lasy Państwowe rabunkowo eksploatują drzewostan m.in. po to, by Turnicki Park Narodowy nigdy nie powstał. Lasy Państwowe odpierają zarzuty zarzucając ekologom nieznajomość tematu i brak wiedzy przyrodniczej. Jednak nawet leśnicy nie zaprzeczają temu, że masowo budują w lasach asfaltowe drogi dla sprzętu i wywozu drewna.

Aktywiści zapowiadają organizację obozu, który ma za zadanie obronę podkarpackich lasów przed Lasami Państwowymi. W obozie, który rozpocznie się 29 czerwca może wziąć udział każdy chętny, komu na sercu leży podkarpacka przyroda. Szczegółowe informacje można będzie zdobyć na fanpage'u Dzikich Karpat.


Wizytowali wytwórnię asfaltu pod Tryńczą. Podobna ma powstać w Przemyślu.

W środę grupa przemyślan wizytowała wytwórnię mas bitumicznych w Gniewczynie koło Tryńczy. Wyjazd został zorganizowany przez prezydenta Wojciecha Bakuna i miał rozwiać obawy mieszkańców przed ewentualną uciążliwością zakładu dla mieszkańców okolicznych domów i bloków.

Władze miasta były reprezentowane przez sekretarza miasta Dariusza Łapę i wiceprezydenta Bogusława Świeżego. Mieszkańcy osiedla  ,,Łukasińskiego” wydelegowali z kolei na wyjazd przewodniczącą zarządu osiedla Krystynę Makarę, Alicję Pich, Krzysztofa Sycza i Błażeja Wilka. Uczestnicy wizytacji mieli możliwość porozmawiania z przedstawicielem gminy, w której znajduje się wytwórnia  i kierownikiem zakładu produkującego masę bitumiczną.

Jednak, jak wynika z umieszczonego przez Błażeja Wilka  wpisu na portalu społecznościowym, na miejscu okazało się, że zakład zatrudnia tylko 5 osób.  Stoi to w sprzeczności z argumentami zwolenników inwestycji, którzy podkreślali aspekt nowych miejsc pracy dla Przemyśla.

Dodatkowo Wilk opisuje, że  wizytowany zakład powstał pod Tryńczą niedawno, bo wcześniej działał w dzielnicy przemysłowej w Przeworsku, gdzie wywoływał protesty i niezadowolenie mieszkańców.

Inwestorem, który ma zbudować zakład produkujący asfalt jest firma z Ruszelczyc specjalizująca się m.in. w naprawach dróg. W 2018 roku przez prezydenta Przemyśla została wydana pozytywna decyzja środowiskowa, ale jak twierdzą mieszkańcy nikt nie był powiadomiony o planach budowy asfalciarni.   Zakład ma powstać w odległości 200 metrów od najbliższych domów. Mieszkańcy kilka tygodni temu przeprowadzili pikietę przeciwko planom powstania zakładu pod urzędem miejskim i domagali się zmiany planu zagospodarowania przestrzennego.

czytaj też: chcemy-czystego-powietrza-mocna-pikieta-pod-urzedem-miejskim/

zdj.FB, 


Wzięli się do roboty!

Od kilku dni trwa malowanie znaków poziomych na ulicach Przemyśla. Ekipy pracują nocą-w wielu punktach ustawione są pachołki zmuszające kierowców do ominięcia pracujących ludzi i maszyn. Wczoraj malowano m.in. pasy i linie na ulicy Jagiellońskiej. Dzięki późnej porze wykonywania prac nie ma zatorów i większych utrudnień w ruchu.

Równocześnie na ulicach Przemyśla trwają naprawy niektórych dróg. Usuwane są warstwy uszkodzonej nawierzchni i uzupełniane łatami z masy bitumicznej.


Piękny gest miasta Paderborn. Niemcy podarowali nam karetkę.

 

Partnerskie miasto Paderborn przekazało Przemyślowi ambulans ratunkowy, który wyposażony jest w nowoczesną aparaturę ratunkową. Do atutów auta należy m.in. pneumatyczna amortyzacja przyjazna dla przewożonych pacjentów. Karetkę przekazali, w zastępstwie burmistrza Michaela Dreiera, niemieccy strażacy.

Niemcom oficjalnie podziękował prezydent Wojciech Bakun, który podkreślił fakt znakomitych relacji między oboma miastami. Niemieckie Paderborn oprócz pomocy materialnej, pomagało Przemyślowi w różnorakie sposoby m.in. dzieląc się swoimi doświadczeniami w zarządzaniu miastem. Wojciech Bakun podczas przekazania pojazdu powiedział, że:

To miasto jest dla nas, przemyślan, bardzo cennym partnerem, który pomaga nam w wielu sprawach. Od pomocy we wdrażaniu pewnych nowych reform czy rozwiązań, jakie realizujemy w Przemyślu, po pomoc materialną. Należy bowiem podkreślić, że to nie pierwsza karetka, którą przekazuje nam miasto Paderborn.

Paderborn jest ważnym ośrodkiem uniwersyteckim i kulturalnym Niemiec. Stanowi także cel podróży pielgrzymów. Pod koniec lipca w mieście odbywa się znakomicie zorganizowane kilkudniowe święto św. Liboriusza, które ma ponad tysiącletnią tradycję. Mało znany jest fakt, że właśnie w  Paderborn narodziła się w IX wieku idea partnerstwa miast ( z francuskim Le Mans).

 

fot. Agata Czereba,UM


Dla jednych próba pojednania, dla innych prowokacja. Performancu nie będzie.

Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun odmówił zgody na wykonanie perfomance’u Annie Dąbrowskiej pt. ,,Nie będzie innego". Performance miał się odbyć 22-go czerwca - w przeddzień tradycyjnej ukraińskiej panachydy. Oficjalnym powodem odmowy jest zbieg innych wydarzeń na płycie Rynku w tym terminie, co uniemożliwia wg prezydenta wykonanie wydarzenia.

Anna Dąbrowska rok temu wykonała ,,Materiał dowodowy”- inny performance na ulicy Słowackiego, gdy pod budynkiem dawnej synagogi zszyła strzępy słynnej czerwono-czarnej koszuli zdartej przez polskich kibiców ukraińskiemu uczestnikowi panachydy. Wymowa happeningu była jasna - pozszywać rozdarte relacje polsko – ukraińskie w Przemyślu po burdzie na Słowackiego podczas pochodu ukraińskiego.

Tym razem Dąbrowska wymyśliła wydarzenie mające polegać na postawieniu naprzeciw siebie dwóch krzeseł. Dwa krzesła to symbol i zaproszenie do dialogu. Na jednym z nich miał usiąść, ubrany w czerwono-czarną koszulę Piotr Tyma – szef Związku Ukraińców w Polsce. Na drugim ktokolwiek, kto chciałby rozmawiać. Jak pisze Dąbrowska:

,,Nie będzie innego” to stół i dwa krzesła. To osoba gotowa do dialogu i puste miejsce przed nią. To otwarta przestrzeń publiczna, która staje się intymną poprzez uwolnienie z gwaru ulicy dialogu lub milczenia. To propozycja stworzenia wspólnej obecności.

Dla Dąbrowskiej planowany performance to próba „nawiązania dawno przerwanej rozmowy dwóch społeczności, które od początku istnienia miasta koegzystują w nim — Polaków i Ukraińców. Performance jest wyzwaniem rzuconym tak mieszkającym tu ludziom, jak i miejscu. Żeby zawiązać relację, konieczne jest, aby obie strony znalazły się w jednej przestrzeni, w tym samym czasie i usiadły do rozmowy”.

Jak pisze Igor Isajew, prowadzący polskojęzycznego bloga ukraiński dziennikarz z Warszawy:

Tyma to  ukraińska „twarz” mniejszości kumulująca negatywne emocje związane z polsko-ukraińskim dyskursem; bohater licznych antyukraińskich memów i fake news’ów, wyszydzany i obrażany, także publicznie.

Isajew krytykuje Bakuna, podobnie krytycznie o decyzji prezydenta wyraża się Dąbrowska.

Tymczasem Andrzej Zapałowski widzi sprawę zupełnie inaczej. Chwali Bakuna za podjętą decyzję, a planowany performance nazywa wprost prowokacją. Łatwo sobie wyobrazić, że ubranego w czerwono-czarną koszulę Tymę poszarpaliby co bardziej krewcy mieszkańcy miasta. Dlatego Zapałowski złożył 12-go czerwca interpelację, w której zwraca się o szczególne uczulenie przez prezydenta policji i służb na ewentualne eksponowanie w nadchodzącej panachydzie symboli nacjonalistycznych. Według Zapałowskiego należy być wyczulonym na działania, które wyglądają na próby pojednania, a w rzeczywistości są prowokacją środowisk promujących ukraińską politykę nacjonalistyczną.

Panachyda przejdzie ulicami Przemyśla 23 czerwca.


Zatrzymana szefowa szkół dla dorosłych. CBA: sprawa jest rozwojowa.

Jak informuje dział informacyjny Centralnego Biura Antykorupcyjnego agenci biura zatrzymali bizneswoman z Kielc, która prowadziła sieć szkół dla pracujących w wielu miastach województw świętokrzyskiego, małopolskiego i podkarpackiego. Według podkarpackich źródeł chodzi o sieć szkół policealnych-jedna z placówek funkcjonuje także w Przemyślu. Kobieta została zatrzymana z zarzutem wyłudzenia subwencji z Ministerstwa Edukacji Narodowej. Zatrzymania dokonała rzeszowska delegatura CBA, a postępowanie w tej sprawie prowadzone jest w Prokuraturze Okręgowej w Przemyślu. Tu też kobieta usłyszała zarzuty, w tym zarzut poświadczania nieprawdy w dokumentacji przedstawianej ministerstwu.

Jak się dowiedzieliśmy badany jest także wątek bezprawnego wpływania na tok prowadzonego śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Przemyślu.

Kwota ewentualnych wyłudzeń to co najmniej 75 tysięcy złotych, jednak suma osiągniętych bezprawnie korzyści może być znacznie większa. Dlatego CBA prosi o kontakt osoby mogące posiadać wiedzę w tej sprawie. Najprawdopodobniej chodzi o tzw. ,,martwe dusze" czyli fikcyjnych uczniów, którzy uczyli się tylko na papierze a pobierana była na nich subwencja z ministerstwa. Badany jest ślad składania podpisów pod listami obecności na zajęciach w których osoby realnie nie uczestniczyły.

,,Postawa osób, o których mowa może mieć znacznie dla późniejszej oceny formalno-prawnej zaistniałych z ich udziałem zdarzeń, ponieważ w prowadzonym postępowaniu należy liczyć się z kolejnymi zatrzymaniami, na co wskazuje  rozwojowy charakter śledztwa”-czytamy w komunikacie CBA. Tłumacząc to na bardziej zrozumiały język, CBA wzywa do złożenia zeznań osoby, które podpisywały się pod listami z fikcyjnych zajęć, co może wpłynąć na złagodzenie lub odstąpienie od ewentualnej kary.

 

zdj.CBA


Nie wiedzieli, że promują banderyzm. Prokuratura umarza postępowanie.

W listopadzie 2018 roku przemyski kierowca zatrzymał na obwodnicy miasta osobowy samochód na ukraińskich numerach rejestracyjnych, na karoserii którego była nalepiona naklejka z czerwono-czarnym tryzubem. Po zatrzymaniu ukraińskiego auta przemyślanin wezwał policję i złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na propagowaniu ustroju totalitarnego ( w tym przypadku ideologii banderyzmu). Autem podróżował młody Ukrainiec wraz z ojcem, który okazał się profesorem  Uniwersytetu Narodowego Lwowska Politechnika.

Postępowanie w tej sprawie prowadziła przemyska policja, która uzyskała opinie biegłych z rzeszowskiego i warszawskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. W opiniach biegłych z IPN czerwono-czarny tryzub to znaczek z czapek noszonych przez członków UPA i równocześnie  symbol propagujący nienawiść na tle narodowościowym. Ideologia UPA opierała się na naukach ukraińskiego nacjonalisty-teoretyka Dmytro Doncowa, którego koncepcje zakładały walkę narodów i ,,twórczą przemoc”.

czytaj także: Zakłócenie ukraińskiej procesji. Zapadł wyrok.  

W maju bieżącego roku przemyska prokuratura umorzyła jednak postępowanie. Wzięła ona bowiem za dobrą monetę wyjaśnienia Ukraińców, którzy twierdzili, iż nie wiedzieli, że czerwono-czarny tryzub jest symbolem banderowskim, a znalazł się na zderzaku ich samochodu w wyniku naklejenia przez firmę reklamową, która umieściła go tam jako znak identyfikujący Lwów i Ukrainę.

 

zdj.vgolos.com.ua


Ruszają konsultacje społeczne w sprawie parku kulturowego w Przemyślu

Już 26 czerwca odbędzie się pierwsza runda konsultacji społecznych dotyczących planowanego parku kulturowego na terenie przemyskiej starówki. Prezydent Wojciech Bakun i dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej Jan Jarosz zapraszają mieszkańców do wzięcia udziału w dyskusji, która zacznie się w w tym dniu  godzinie 17.00 w gmachu muzeum.

Jak zapewnia profil Park Kulturowy Starego Miasta Przemyśla celem konsultacji jest umożliwienie każdemu mieszkańcowi wypowiedzi i udział w upiększaniu miasta. Z treści zaproszenia wynika, że przybyłym zostanie wręczona ankieta do wypełnienia, która będzie zebrana po spotkaniu.

Idea parku kulturowego jest szczególnie lansowana przez radnego Mirosława Majkowskiego, który przewodniczy specjalnemu zespołowi do spraw parku powołanego przez prezydenta W. Bakuna. W skład zespołu wchodzą m.in. radni, Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków Beata Kot i przedstawiciele stowarzyszeń lokalnych.

Przemyscy kupcy i przedsiębiorcy nieoficjalnie wyrażają obawy, że powstanie parku kulturowego na starym mieście będzie gwoździem do trumny dla małego handlu. W zapowiedziach twórców parku jest bowiem mowa nie tylko o likwidacji szpecących miasto reklam, ale także  o radykalnym ograniczeniu ruchu samochodowego  na starówce, co spowoduje według sceptyków całkowity odpływ klientów w inne miejsca, w tym do galerii handlowych. Z kolei zdaniem zwolenników parku kulturowego ograniczenie możliwości wjazdu samochodów uatrakcyjni zwiedzanie miasta i zwiększy ilość spacerowiczów i turystów. Otwartą pozostaje kwestia czy zakaz wjazdu autami miałby obowiązywać także w zimie, gdy ruch turystyczny w Przemyślu jest znikomy, a przedsiębiorstwa takie jak sklepy muszą w tym czasie jakoś zarabiać.

Kolejnym zagadnieniem jakie będą musieli rozwiązać twórcy parku jest uregulowanie sprawy miejsc parkingowych dla mieszkańców starówki. Już teraz tych miejsc jest mało, a ich dalsze zmniejszanie spowoduje spadek atrakcyjności życia w centrum miasta i może skłonić do wyprowadzki mieszkańców do innych dzielnic, co przyniesie efekt wyludniania się śródmieścia.

Pewne jest, że obie strony czyli przeciwnicy i zwolennicy parku mają poważne argumenty, a to zapowiada gorącą dyskusję.

 

zdj. Z. Bębnowicz