Małe biznesy - kawa z misiem

Sympatyczne napisy i rysunki autorstwa gości zdobiące ściany oraz ich fotografie pozostawione na pamiątkę, dają świadectwo temu, że jest to miejsce przyjazne i klimatyczne.

Co prawda, ludzie zwykle nie rozsiadają się tu na długo -  większość z nich łapie kubek ze swoją czarną i biegnie dalej... Zapachowi świeżej kawy, który unosi się już przy wejściu do przemyskiej kafejki „Original Taste”  - trudno się oprzeć.  

Rostyslav – z wykształcenia ekonomista, z zawodu barista – opowiada o swojej „kawowej pasji”, o lokalu i jego klientach.               

Skąd pomysł na taki biznes?

W pewnym momencie kawa na wynos stała się bardzo popularna. I taką formę sprzedaży prowadzimy. Można też przysiąść u nas i wypić ją na miejscu. To więcej niż pomysł na biznes, to taka idea, to pewien styl życia.

A czy można na tym dobrze zarobić?

Z pewnością nie od razu - trzeba inwestować, rozwijać się. Powiem tak: jeśli lubi się to, co się robi, można poczekać na zysk.

Jak dużo ludzi dziennie się tu przewija?

Trudno powiedzieć… Mogę jednak stwierdzić, że od ponad trzech lat, odkąd tu jesteśmy, ruch jest coraz większy.

Kto kupuje tu kawę?

Głównie młodzież wracająca ze szkół, studenci, ludzie idący albo wracający z pracy. Są i klienci starsi, którzy lubią tu wpaść na kawę i chwilę posiedzieć, młodzież -  czasami. Mamy stałych klientów, pojawili się zaraz na początku. Trochę ludzi zniknęło, to głównie ci, którzy wyjechali z Przemyśla, być może na studia. Ale na ich miejsce pojawiają się nowi – i tak się to kręci…

A w sezonie turystycznym?

Zauważyłem, że w ubiegłym roku pojawiło się więcej turystów i z różnych krajów. Wcześniej byli to głównie Niemcy. Ale przybyło, na przykład, Holendrów. Zresztą, popatrzmy na napisy... O, tu podpisał się pan Herman, który jest Niemcem, mieszka w Hiszpanii, a biznes prowadzi we Francji… Do Przemyśla przyjechał, bo stąd pochodzi jego żona. Podpisała się tu pani z Nowego Jorku... Mam trzy napisy w języku arabskim, bo kiedyś był tu Arab, zobaczył, że jest arabski napis i też chciał coś dodać, a potem kolejny… Mamy podpisy tureckich studentek z PWSW, które uczestniczyły w programie „Erasmus”. Pojawiają się Anglicy. Mieliśmy tu już chyba całą reprezentację większych polskich miast. Jest też tablica ze zdjęciami. A zaczęło się od tego, że na ścianie był rysunek i wypisane kredą menu. Jedna z klientek, zadowolona z kawy, poprosiła o kredę. Napisała kilka miłych słów i namalowała serduszko. W jej ślady poszli kolejni klienci...

Zdajecie sobie sprawę, że nie jesteście jedyni w tej branży. Jak radzicie sobie w dobie konkurencji?

Konkurencja jest i trzeba mieć tę świadomość. Ale należy po prostu robić swoje i dbać o jakość.

Co więc robicie, aby sprostać oczekiwaniom klientów?

Trzeba zacząć od sprzętu. Musi być dobry. Ale też trzeba umieć na nim pracować. Choćby ten wzorek na kawie  -  teraz wydaje mi się łatwy, ale zanim się tego nauczyłem…

No właśnie, zanim przejdziemy do kawy, pomówmy o wzorkach.

Dla naszych stałych klientów taki, na przykład, miś na kawie to już coś oczywistego. Ale dla przyjezdnych niedźwiadek na kawie na wynos to atrakcja.

Czy klienci zamawiają jakieś specjalne wzorki?
Zdarza się. Biorą na przykład trzy kawy i dostają pierwszą z misiem, drugą z króliczkiem - to pytają, czy potrafię zrobić pieska… Może nie wszyscy jakoś entuzjastycznie okazują, że podobają im się wzorki, ale myślę, że je lubią…

Długo trzeba ćwiczyć, żeby dojść do takiej wprawy?

Na serduszko wystarczy od kilku godzin do kilku dni. Ale te bardziej skomplikowane wzory wymagają dłuższej praktyki i wielu ćwiczeń.

A sama kawa – co klienci piją najchętniej i czy pojawiają się koneserzy, którzy oczekują czegoś specjalnego?

Zacznijmy od tego, że kawa musi byś dobrej jakości. Ale mamy dwa młynki i jeśli klient życzy sobie czegoś specjalnego, przygotowujemy to, czego oczekuje. Włoska kawa jest powszechnie lubiana, lecz są tacy, którzy chcą etiopskiej albo kolumbijskiej. Nie zawsze jesteśmy w stanie temu sprostać, ale staramy się. Czasami klienci wybierają specjalny sposób parzenia kawy. Zasadniczo jednak skupiamy się na kawie na wynos i dbamy o jej jakość - bo nie znaczy, że tzw. masowy klient nie jest wymagający.

Mówią, że szewc bez butów chodzi… Czy barista pije kawę?

Oczywiście, że tak. Lubię kawę i wypijam kilka dziennie. Jedna szkoła mówi, że kawa jest korzystna dla zdrowia, druga -  że nie należy z nią przesadzać. Ja jestem zwolennikiem tej pierwszej. Czasem jednak robię sobie tygodniową przerwę, głównie po to, żeby sprawdzić, czy się nie uzależniłem. Zimą piję kawę gorącą, latem – zimną: z lodem, z mlekiem i syropami, z sokiem pomarańczowym…  Ten napój daje wiele możliwości.

 

sa


Dzisiaj - wyjątkowo - kaloriom mówimy TAK!

Pączkowi skrytożercy mogą dziś wyjść z podziemia i jawnie oddać się słodkiemu nałogowi. Nie zjeść pączka w Tłusty Czwartek – po prostu, nie wypada!

W tej tradycji nie jesteśmy odosobnieni, bo to - nie wahajmy się użyć tego słowa - obżarstwo jest przed końcem karnawału usankcjonowane w wielu krajach Europy, w Ameryce i na antypodach. W niektórych krajach nie jest to czwartek, lecz np. wtorek. Oprócz pączków spożywa się tam hurtowo: drożdżówki, naleśniki, gofry, bliny czy inne narodowe specjały. Wspólnym mianownikiem jest to, że ma być miło, wesoło i do syta. Na polskich stołach pączki pojawiły się w XVII wieku i do dziś, jak widać, nam się nie przejadły.

Już w przededniu Tłustego Czwartku na ulice wysypały się zastępy łasuchów. Jedni na zwiady: gdzie i za ile można kupić pączusia. Takiego żeby był: śliczny, duży, pachnący i pyszny, czasami zaskakujący oryginalnym nadzieniem, no i z lukrem, polewą czekoladową albo czymś jeszcze... Inni już bezwstydnie, na ulicy, oddawali się konsumpcji.

Przed pączkowymi Mekkami kręcili się panowie, zagubieni wśród nadmiaru różności: nadzienia, polew i posypek. W tej sytuacji, ratunkiem był telefon do żony: „Kochanie, nie wiem, co wybrać… Są z maliną, śliwką, maracują, z… - A z różą, są? - pada pytanie z „centrum dowodzenia”. - Jest pięć ostatnich. - To weź!

W przemyskich pączkarniach i cukierniach wszyscy zwijają się, jak w ukropie: produkują i sprzedają - i ani im w głowie jakieś tłustoczwartkowe pogaduchy o tym, ile i czego nasmażyli dla łasuchów. Co do jednego, są zgodni: ruch jest zdecydowanie większy.

Na szczęście, chwilkę w tym gorącym okresie, ale tylko minutkę, znaleźli dla mnie, gościa nie w porę, właściciele przemyskiego lokalu z tradycją - „Cukierni Szantera”.

Wzmożony ruch zaczyna się już od środy: ludzie rozglądają się, próbują, kupują - apogeum przypada na czwartek, ale i następnego dnia jest jeszcze sporo chętnych. Szacujemy, że w tych dniach sprzedamy około dziesięciu tysięcy pączków – mówi pani Anna Szanter. Nasze pączki nadziewamy różą, powidłami śliwkowymi, adwokatem, budyniem i czekoladą. Robimy je tradycyjnie z ciasta drożdżowego, według sprawdzonej receptury i smażymy w specjalnej fryturze. Największym powodzeniem u klientów nieustannie cieszą się pączki z różą. Chrust ma także swoich amatorów. Mamy zamówienia od klientów indywidualnych, od szkół, banków i innych instytucji, od stałych odbiorców... Ale, oczywiście, oferta skierowana jest do wszystkich, którzy zechcą skosztować naszych pączków. W Tłusty Czwartek będziemy sprzedawać je od szóstej rano do wieczora.

Pączek pączkowi nie równy. Jedne wykwintne, „wypasione” - pączkowa arystokracja z górnej półki, inne skromniejsze, bardziej pospolite, są też „dietetyczne” - nie skąpane w tłuszczu, lecz pieczone - ale wciąż, pączki. Rozpiętość cenowa duża: od pięćdziesięciu kilku groszy do prawie dwóch złotych za sztukę kosztują pączki w spożywczych sieciówkach, a w pączkarniach i cukierniach kupimy ten przysmak najtaniej -  za 2,50 zł , najdrożej - za 4,20 zł, najczęściej średnio - ok. 3 zł za sztukę.

Pączkowemu szaleństwu oddają się też wytrawne gospodynie domowe, które za punkt honoru uznają raczenie rodziny i znajomych specjałami własnej produkcji. Toteż wzięcie mają babcine przepisy na chrust i pączki, wyszperane w domowym archiwum oraz inne - podkradzione koleżankom czy zdobyte drogą wymiany albo „wygooglane” w Internecie.

Smacznego!

 

sa

Zdjęcie wyróżniające - canva.com


Uwaga na próby wyłudzania pieniędzy!

Izba Administracji Skarbowej w Rzeszowie ostrzega przed fałszywymi telefonami, w których dzwoniący informują, że w Oddziale Celnym Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka oczekuje przesyłka pocztowa. Chodzi przede wszystki o telefony do osób starszych. Warunkiem, aby kurier mógł dostarczyć przesyłkę do odbiorcy, jest wniesienie należności celnej. 

Jak informuje mł. asp. Edyta Chabowska, rzecznik prasowy IAS, Krajowa Administracja Skarbowa nie jest nadawcą tych powiadomień. 

Warto wiedzieć, że Oddział Celny w Porcie Lotniczym Rzeszów-Jasionka nie dokonuje odpraw celnych przesyłek pocztowych.

Izba Administracji Skarbowej ostrzega:

Wiadomości tego typu są fałszywe i są próbą wyłudzenia pieniędzy. Odprawa przesyłek pocztowych w województwie podkarpackim  realizowana jest przez Oddział Celny w Przemyślu w Miejscu Wyznaczonym "Poczta Polska".

 

am

 


Kolejna Konferencja „Europa Karpat” (22-23.02)

Kolejna  Konferencja „Europa Karpat” odbędzie się 22-23 lutego br. na Zamku w Krasiczynie, początek godz. 10:00 oraz 21 lutego - imprezy towarzyszące w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej:

- Międzynarodowe Forum Współpracy Młodych Obszaru Karpat i  Inicjatywy „Trójmorza” – godz.11:00

- Otwarcie wystawy prezentującej dorobek Kongresu Polska Wielki Projekt – godz. 16:10

-  Projekcja filmów dokumentalnych oraz spotkanie z ich twórcami – godz. 16:30

Dodatkowo na Rynku w Przemyślu:  23 lutego w godzinach 7:30 -13:00 odbędzie się Bieg na dystansie 5km – „ZIMOWA KARPACKA PIĄTKA” ( zapisy prowadzi Przemyski Klub Biegacza), a wręczenie nagród zwycięzcom w Krasiczynie o godz. 12:55.

Idea oraz inicjatywy „Europy Karpat”

„Europa Karpat” to idea zacieśniania współpracy i pogłębiania partnerskich więzi pomiędzy państwami , poprzez których terytoria rozciąga się ten drugi co do wielkości europejski łańcuch górski.

Jest to inicjatywa oddolna, zapoczątkowana jeszcze w 1999 roku, kiedy to ówczesny wicewojewoda podkarpacki M. Kuchciński zainicjował program Zielone Karpaty. Niezmiernie istotne w rozwoju tej idei było podpisanie w 2003 roku tzw. „Konwencji Karpackiej”  przez Czechy, Polskę, Rumunię, Serbię, Słowację, Węgry i Ukrainę. Kolejnym etapem były konferencje organizowane przez Sejm RP od 2007 roku. W 2018 roku w Krynicy Górskiej przedstawiciele państw karpackich podpisali „Deklarację  o współpracy w ramach tzw. „Strategii Karpackiej”. Jej celem jest podejmowanie wspólnych działań dla podniesienia konkurencyjności tych górskich terytoriów, w tym także podniesienia standardów życia mieszkańców Karpat.

Dalekosiężnym celem strategicznym jest tu skoordynowane działanie w celu przekonania władz Unii Europejskiej do podjęcia decyzji o objęciu terytorium Karpat unijną strategią makroregionalną. Dałoby to solidne podstawy finansowe do rozwoju terytoriów karpackich, w sposób podobny do istniejących już czterech unijnych strategii makroregionalnych: bałtyckiej, dunajskiej, adriatycko-jońskiej i alpejskiej. W sytuacji pewnej niechęci czy niezrozumienia tej potrzeby przez Komisję Europejską, inicjatorzy „Strategii karpackiej” podejmują na własną rękę takie oddolne inicjatywy międzynarodowe jak np. projekt współpracy i wymiany akademickiej między uczelniami wyższymi regionu karpackiego, czy też społeczno-gospodarcza koncepcja Marki Karpackiej „KARPATHIA” (wyrażając a się m.in. w ofercie turystyki kulturowej i militarnej w oparciu o unikalne zabytki fortyfikacji z przełomu XIX i XX wieku oraz cmentarze wojenne). Trzeba tu również wspomnieć o realizowanym własnymi siłami państw karpackich, wielkim projekcie infrastrukturalnym, jakim jest budowa drogi szybkiego ruchu „Via Carpatia”, która połączy Bałtyk z Morzem Śródziemnym, przebiegając z Litwy, przez Polskę (S-19), Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, aż do Grecji i Turcji. W Polsce opracowywany jest projekt usprawnienia połączeń kolejowych naszego kraju z Czechami, Słowacją i Węgrami, a Rząd RP zainicjował prace nad przygotowaniem projektu unijnej strategii makroregionalnej dla obszaru Karpat.

Jest to zarazem cykl debat nad strategicznymi wyzwaniami rozwojowymi stojącymi przed Polską i Europą w najbliższych dekadach. Idea przedsięwzięcia powstała w 2010 r., a w kolejnych latach stało się ono najważniejszym spotkaniem konserwatywnych środowisk opiniotwórczych w Polsce. Do organizowanych od 9 lat wydarzeń zapraszane jest wybitne grono myślicieli, intelektualistów, ekonomistów oraz polityków z całego świata. Podczas debat poruszane są najważniejsze tematy z zakresu gospodarki, nauki i kultury, stanowiące okazję do wspólnej refleksji nad Polską oraz jej miejscem w Europie i świecie.

W rozwój idei „Europy Karpat” wpisuje się także Przemyśl. W sobotę 21 lutego, w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej otwarta będzie wystawa prezentująca dorobek Kongresów „Polska Wielki Projekt”. Kongresy te są rokrocznie wielkimi wydarzeniami prezentującymi polską myśl intelektualną i osiągnięcia naukowe. Przewidziane są też takie wydarzenia towarzyszące, jak np.: podpisanie Deklaracji Utworzenia Transgranicznego Obszaru Funkcjonalnego „Brama Przemyska”, podpisanie porozumienia ministrów transportu, podpisanie umowy o współpracy pomiędzy Stowarzyszeniem „Euroregion Karpacki Polska” - a Stowarzyszeniem Uczelni Ekonomicznych Europy Południowej, Wschodniej i Regionu Morza Czarnego.  W MNZP będą też zaprezentowane filmy dokumentalne oraz poruszane ważne tematy dla społeczności lokalnej.   

Filmy dokumentalne

„Paszporty Paragwaju”

Film dokumentalny, reżyseria Robert Kaczmarek

Produkcja: Polska. Rok produkcji: 2018. Barwny, 52 min

Film opowiada o działalności grupy Aleksandra Ładosia, czyli nielegalnej polsko - żydowskiej struktury, zajmującej się masowym fałszowaniem dokumentów dla ratowania Żydów podczas II wojny światowej.  

"Hiranmoy Ghoshal. Nurtem dwóch rzek"

Film dokumentalny, reż. Tadeusz Śmiarowski

Produkcja: Polska. Rok produkcji:2018. Barwny, 52 min

Film przedstawia historię urodzonego w 1908 roku w Kalkucie hinduskiego pisarza z Bengalu Zachodniego, dyplomaty, tłumacza i językoznawcy – Hiranmoya Ghoshala, oraz jego córki Miry Ghoshal - muzykologa i znawczyni muzyki hinduskiej. Życie obojga było rozdarte między Polską i Indiami, a na pewnych etapach także między Anglią i Stanami Zjednoczonymi.  

Dodajmy na koniec, że wstęp na Konferencję „Europa Karpat” i na Forum młodych obszaru Karpat  będzie tylko dla zaproszonych gości.  Natomiast bez zaproszeń można będzie obejrzeć wystawę prezentującą dorobek konferencji „Polska Wielki Projekt”, jak również towarzyszące filmy dokumentalne i uczestniczyć w spotkaniach z ich twórcami. 

(zdjęcie i tekst – jb)

 

 

 

 


Sceny jak z sensacyjnego filmu. Kulisy restrukturyzacji PBS

Sprawa Podkarpackiego Banku Spółdzielczego zatacza coraz szersze kręgi. Informowaliśmy niedawno o złożonej poprawce do budżetu, która zakładała utworzenie funduszu pomocy stratnym w wyniku restrukturyzacji PBS-u  samorządom, parafiom i innym instytucjom. Projekt wniosła Lewica, jednak został on odrzucony w sejmie głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji. Przeciwko udzieleniu poszkodowanym instytucjom z Podkarpacia głosowali m.in. podkarpaccy posłowie rządzącej partii.

Lewica staje w obronie parafii

Wczoraj (17.02) Marek Rząsa i Elżbieta Łukacijewska z Platformy Obywatelskiej na konferencji w Sanoku poinformowali o nowych szczegółach związanych z restrukturyzacją PBS. Według relacji Rząsy do sanockiej siedziby banku niespodziewanie wkroczyli pracownicy Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, którzy nie chcieli się wylegitymować, zakazali używania telefonów komórkowych pracownikom i sterroryzowali krzykiem obsługę banku.

Do banku wpadło kilkunastu panów w garniturach, pozamykali wszystkie drzwi, nakazali wyłączenie wszystkich telefonów komórkowych i stacjonarnych, nakazywali pracownikom banku podpisanie oświadczeń z którymi pracownicy nie mogli się zapoznać, krzyk, wrzask-tak wyglądało przejęcie tego banku- Marek Rząsa

Rząsą na konferencji postawił pytania o to, kto personalnie odpowiada za decyzję o restrukturyzacji banku i kiedy dokładnie ta decyzja zapadła. Padło też pytanie o to, czy prawdą jest, że jeszcze w przeddzień decyzji o przymusowej restrukturyzacji PBS-u, samorządy, które posiadały konta w tym banku, otrzymywały przedwcześnie należne subwencje budżetowe, by na drugi dzień je stracić.

Dlaczego przed właścicielami banku i właścicielami obligacji ukrywano różne rzeczy? Proszę zwrócić uwagę, że obligacjami tego banku na rynku papierów wartościowych obracano do czwartku. Dlatego celowo używam słowa afera. Ktoś celowo przejął wszystkie zasoby tego banku-Marek Rząsa

Łukacijewska i Rząsa zapowiedzieli, że nie odpuszczą tematu PBS. Retorycznie pytali gdzie są posłowie Zjednoczonej Prawicy w tej sytuacji i dlaczego nie stają w obronie mieszkańców Podkarpacia. Łukacijewska zasygnalizowała, że prawdopodobne jest to, że niektórzy samorządowcy otrzymali ,,po cichu” informację, by wycofać środki z kont PBS-u przed wdrożeniem jego restrukturyzacji.

 

 


Światowy Dzień Kota

Jedne śpią smacznie na sofach i fotelach, inne kryją się w piwnicach i komórkach albo lękliwie przemykają zaułkami… Koty. W starożytnym Egipcie otaczane były boską czcią, co wywalczyły sobie w bojach z gryzoniami niszczącymi zbiory w tym rolniczym kraju. Koty czczono nie tylko tam, lecz w wielu innych krajach. Wieki średnie nie były dla nich zbyt łaskawe, zwłaszcza dla tych czarnych, posądzanych o czary i związki z demonami, za co były zabijane albo palone. Kiedy jednak, na skutek tych niecnych praktyk, rozpanoszyły się roznoszące zarazę gryzonie, koty wróciły do łask, stając się nawet pupilami władców, papieży i artystów, a zabicie kota groziła kara chłosty. Ze sławnych, miłośnikami kotów byli m. in.: Leonardo da Vinci, kardynał Richelieu czy Winston Churchill. Warto dodać, że w niektórych krajach, np. na Malcie, koty – już niekoniecznie za walkę, ale za samo odstraszanie gryzoni – są honorowane przez państwo, które łoży na ich utrzymanie i opiekę weterynaryjną, a w przestrzeni miejskiej umieszcza się dla nich domki.

Do XIV wieku w Europie znane były tylko koty krótkowłose. Długowłose sprowadzono tu z Bliskiego Wschodu. Z czasem, poprzez różnego rodzaju krzyżówki, dochowano się wielu ciekawych ras i imponujących przedstawicieli kociego rodu.

Koty mają swoich oddanych wielbicieli. O przeciwnikach nie będziemy mówić w dniu ich święta, mogłyby poczuć się dotknięte – wszak to istoty inteligentne. W dodatku wielcy indywidualiści, byty niezależne, niedające się urobić człowiekowi tak łatwo jak psy. Są też ciekawskie i skore do zabawy. Potrzebują od człowieka uwagi i miłości, a też na swój koci sposób potrafią ją odwzajemnić. O różnych niezwykłych cechach tego gatunku można by w nieskończoność. Warto jednak wyróżnić ciekawą umiejętność, którą koty zawdzięczają swoim wąsom - wibrysom. To dzięki nim koty potrafią znakomicie poruszać się w terenie poprzez sporządzanie swego rodzaju mapy. Koty orientują się przy pomocy geomagnetyzmu i położenia słońca. Rzeczą niezwykłą jest ich zdolność przeczuwania trzęsień ziemi i zmian ciśnienia. Ciekawą historię opowiadali żołnierze z bazy amerykańskiej na japońskiej wyspie Okinawa, którzy służyli tam w czasie II wojny światowej. Mieli oni w bazie kota, który zawsze krył się przed japońskimi nalotami i w ten sposób ostrzegał ich, zanim ktokolwiek usłyszał warkot silników i zanim został ogłoszony oficjalny alarm.

„Dom bez kota to głupota” - to hasło wielbicieli tych czworonogów, którzy mogliby opowiadać o nich bez końca, fotografować kociątka, kotki i koteczki, kręcić filmiki i zasypywać nimi Internet.
Niech więc nie poczują się dotknięci wszyscy posiadacze kotów, że to akurat nie ich pytam o pupili. Sorry…
Kot Krystyny paraduje dziś od rana w czerwonej wstążeczce.

Dlaczego masz kota na punkcie kota? - pytam.
- Kot daje dobre jony i zapewnia dobrą atmosferę. Wie, co cię boli i które miejsca wygrzać. Wie, gdzie są żyły wodne, a więc miejsca, których musimy unikać. Z kotem możesz pogadać: powiedzieć mu wszystko – masz pewność, że nikomu nie powtórzy. Możesz nawrzeszczeć bez konsekwencji z jego strony… Z pewnymi wyjątkami: jeśli nie lubisz kotów, możesz spotkać się z zemstą. Mój ojciec podpadł kiedyś kotu, a ten w rewanżu nasikał mu do butów… Strzeżcie się więc. Ale mówiąc poważnie: kot to cud!

Ania adoptowała swoją Miśkę 6 lat temu. - Była takim zabiedzonym brzydactwem – wspomina. - Dziś mam satysfakcję, że wyrosła na pięknego i szczęśliwego kota.

Skoro o szczęściu mowa, to powiedz, jak kot może uszczęśliwić człowieka a jak człowiek kota?
- Myślę, że kota uszczęśliwimy dając mu schronienie i pożywienie, dbając o jego zdrowie, ale i dobre samopoczucie, to znaczy zapewniając mu czułość i zabawę, poświęcając czas i uwagę, zaspokajając jego kocie potrzeby. Kot za to daje „swojemu człowiekowi” znacznie więcej. Pomijając już to, że fizycznie oczyszcza powietrze w domu z toksycznych związków, nawiązujemy z tym zwierzęciem jakąś szczególną relację. Obserwujemy je, mówimy do niego i słuchamy, jak odpowiada w swoim kocim języku. Kot to lekarstwo na samotność. Daje ciepło, miły dotyk, mruczy, miauczy na różne sposoby, potrafi rozbawić, czasem zadziwić… Ostatnio zaobserwowałam dziwne i zabawne jednocześnie zjawisko. Prowadziłam rozmowę telefoniczną w języku hiszpańskim, na co mój kot zaczął po kociemu zawodzić i szczypać minie w rękę. I robi to zawsze, kiedy mówię w obcym języku. Ale ma też, jak to nazywam - „słowa-klucze”. Jednym z nich jest „am-am”, oznaczające jedzenie. Kiedyś udawał, że śpi i nie reagował na nic. Ale na to kluczowe słowo, natychmiast się zerwał…

A teraz – kot jako szkodnik, czyli np. drapacz tapicerki…
- Niekoniecznie. Raczej wyżywa się na drapaku. Czasem się zapomni i drapnie mebel, ale słucha upomnień. Nie skacze też po firankach i choince.

Czy to kosztowne zwierzę?
- W moim przypadku, nie. Weterynarz, który uratował kotki i znalazł im domy, potem bezpłatnie się nimi opiekował. Większy wydatek to było 500 złotych, gdy mój kot zachorował poważniej. Ale myślę, że jak zdarzyło się to raz na sześć lat, to nie jest aż taka straszna kwota… Jedzenie dla kota to około sześćdziesięciu złotych miesięcznie. Może właściciele kotów rasowych wydają więcej.
Ale tego, co daje nam kot, nie można przeliczyć na żadne pieniądze.

I coś w tym jest, bo przecież: kotku, kocurku, kiciu, kociu, koteczku – to jedne z najczulszych słów, jakimi się do siebie zwracamy.

Światowy Dzień Kota. przypadający na 17 lutego, obchodzony jest w Polsce od 2006 roku. 

sa

Powyżej koty Czytelników. 


Legendarny żeglarz uhonorowany. Rok Henryka Jaskuły

Na dzisiejszej sesji Rada Miejska Przemyśla głosami wszystkich obecnych radnych przyjęła uchwałę o ustanowieniu 2020 roku Rokiem Henryka Jaskuły. Właśnie w 2020 roku mija 40 lat od zakończenia samotnego rejsu Jaskuły dookoła świata. Był pierwszym Polakiem, który tego dokonał.

Henryk Jaskuła to legendarna postać polskiego żeglarstwa, a jego życiorys to niemal materiał  na scenariusz filmowy. Początkowo nic nie wskazywało na to, że Jaskuła stanie się zasłużonym przemyślaninem. Urodził się w małopolskim Radziszowie w 1923 roku, skąd prędko wyemigrował wraz z rodziną do Argentyny za chlebem. Po zakończeniu 2. Wojny Światowej powrócił do Polski i podjął studia w Krakowie, gdzie poznał pochodzącą z Przemyśla przyszłą żonę Zofię. Po studiach zamieszkał w naszym mieście i zainteresował się żeglarstwem. Po zdobyciu uprawnień odbył rejs do Argentyny, a następnie rozpoczął starania o odbycie rejsu dookoła świata.

Realia lat 70-tych, jakie przedstawia Jaskuła w nielicznych wywiadach, były zupełnie odmienne od dzisiejszych. Nie było pieniędzy na budowę jachtu, trzeba było toczyć spory z partyjnymi aparatczykami i działaczami Polskiego Związku Żeglarskiego. Jednak po wielu trudach Jaskuła dopiął celu i na specjalnie zbudowanym Darze Przemyśla, wyruszył z Gdyni 12 czerwca 1979 roku w rejs, który ukończył w maju 1980.

Po wielkim sukcesie i ogólnonarodowej euforii przyszły także rozczarowania-nie udał się drugi rejs dookoła świata, a Jaskułę dosięgło ,,przemyskie piekiełko”. Kolportowano na jego temat oczerniające plotki i pozbawiono możliwości korzystania z Daru Przemyśla. Jaskuła odszedł z Przemyskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego, a legendarny jacht został rozbity dwa lata później u wybrzeży Kuby.   

Podczas sesji rady wystąpił Wojciech Pieprzny (na zdj. poniżej) –żeglarz i przyjaciel Jaskuły- który przypomniał okoliczności w jakich 40 lat temu Kapitan z Przemyśla był fetowany w Przemyślu i porównał entuzjazm tamtego przywitania z przybyciem do miasta papieża Jana Pawła II.  Pieprzny - który ma na swoim koncie (wraz z Tomaszem Kulawikiem)  przepłynięcie katamaranem Atlantyku- przypomniał, że wyczyn Jaskuły to największy sukces polskiego yachtingu.

Henryk Jaskuła ma 96 lat. Mieszka w Przemyślu.

zdj.Wikipedia, UM

biw


Obwodnica, trasa podziemna i inne inwestycje. Konferencja Prawa i Sprawiedliwości

Przemyśl będzie miał obwodnicę omijającą miasto po stronie północno-zachodniej i nowy most na Sanie (prawdopodobnie tuż za Ostrowem). Samochody jadące np. z Jarosławia w kierunku Dubiecka, Sanoka czy Ustrzyk Dolnych nie będą już musiały przejeżdżać przez centrum Przemyśla. Przyczyni się to do znacznego zmniejszenia hałasu i zanieczyszczenia powietrza w mieście, z czym jak wiadomo, nie jest najlepiej pomimo funkcjonowania obwodnicy wschodniej i południowej. 

Był to wiodący temat na konferencji prasowej w przemyskim Biurze Prawa i Sprawiedliwości, gdzie o tej i szeregu innych inwestycjach dla Przemyśla, ze środków Rządu RP i Samorządu Województwa Podkarpackiego, informowali dziennikarzy: wicewojewoda Jolanta Sawicka, wicemarszałek woj. Podkarpackiego Piotr Pilch i zastępca podkarpackiego komendanta Państwowej Straży Pożarnej, Daniel Dryniak. Za wielomilionowe inwestycje dziękowali w imieniu przemyślan: prowadzący spotkanie Maciej Kamiński, przewodniczący Klubu PiS w Radzie Miasta, oraz Andrzej Berestecki, radny miejski z PiS.   

Wicewojewoda podkarpacki, Jolanta Sawicka, mówiła o rządowym programie budowy 100 obwodnic o łącznej długości 820 km, które w najbliższych kilku latach zbudowane zostaną za sumę 28 miliardów złotych. Finansowanie budowy obwodnic jest w pełni zabezpieczone i będzie pochodziło ze środków Krajowego Funduszu Drogowego prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego, do którego wpływają środki z opłat paliwowych, z pożyczek, kredytów, obligacji, z Międzynarodowych Instytucji Finansowych, oraz z Unii Europejskiej. Dzięki wyprowadzeniu tranzytowego ruchu samochodowego z miast, poprawi się przepustowość sieci dróg krajowych, polepszy się bezpieczeństwo ruchu drogowego, a przede wszystkim mieszkańcy tych aktualnie zatłoczonych miejscowości będą mogli oddychać czystym powietrzem.    

Wicewojewoda Sawicka przypomniała, że z owych stu nowych obwodnic w Polsce, dziewięć trafi do miast w województwie podkarpackim. Te szczęśliwe miejscowości to: Brzostek, Jasło, Kolbuszowa, Kołaczyce, Miejsce Piastowe, Nowa Dęba, Pilzno, Przemyśl i Sanok (wcześniej pojawiała się informacja o ośmiu obwodnicach na Podkarpaciu-przyp.red.). Jedne miasta otrzymają obwodnice wcześniej, a inne później, w zależności od stopnia przygotowania potrzebnych ekspertyz i prac koncepcyjnych. 

Wicemarszałek Piotr Pilch przyznał, że w przypadku Przemyśla prace przygotowawcze nie zostały jeszcze rozpoczęte, a potrzebne są szerokie ekspertyzy i analizy dotyczące koncepcji szczegółowego przebiegu obwodnicy. W tej sytuacji ocenia się, że proces budowy przemyskiej północno-zachodniej obwodnicy rozpocznie się w 2024 roku. Wicemarszałek Pilch stwierdził, że obwodnica połączy drogę krajową 91 (z kierunku Jarosławia) z drogą krajową 28 (w kierunku Sanoka), przekraczając rzekę San mostem na zachód od Przemyśla, i prawdopodobnie dobiegnie też do drogi prowadzącej z Przemyśla do przyszłego nowego przejścia granicznego w Malhowicach. Dzięki nowej obwodnicy, droga nr 28 będzie najszybszym połączeniem wschodniej części województwa podkarpackiego z Bieszczadami i Sanokiem.  

Maciej Kamiński, dziękując w imieniu radnych PiS za obwodnicę omijającą Przemyśl, przypomniał zarazem, że w 2012 roku mieszkańcy Zasania protestowali przeciwko planom budowy obwodnicy, która miała przecinać ulicę 3-Maja i dalej biec m.in. przez osiedla Salezjańskie, Kmiecie i mostem do ulicy Sanockiej. Zebrano wówczas 3 tysiące podpisów przeciwko projektowi takiej obwodnicy, która zatrułaby życie mieszkańcom części Zasania. Tym razem, w przekonaniu Maciej Kamińskiego, mieszkańcy Zasania cieszą się z projektu obwodnicy, która przebiegnie poza granicami miasta. 

Inwestycje Rządu RP i Samorządu woj. Podkarpackiego dla Przemyśla

Wicemarszałek Pilch przeciwstawił się niektórym opozycyjnym opiniom kwestionującym dbanie o rozwój Przemyśla przez władze rządowe i samorząd województwa podkarpackiego. Wymienił on długi szereg inwestycji, na które trafiło lub wkrótce trafi do Przemyśla kilkaset milionów złotych właśnie z tych dwóch źródeł finansowania. 

Są to m.in.: rozbudowa Sądu Rejonowego za ponad 50 milionów złotych; strzelnica w Bieszczadzkim Oddziale Straży Granicznej (cała inwestycje za ponad 10 milionów złotych); przygotowywane nowe przejście graniczne w Malhowicach (ponad 200 nowych miejsc pracy), na którego budowę minister finansów zabezpieczył 106 milionów złotych; rozpoczęta przebudowa drogi Przemyśl-Malhowice za ponad 30 milionów złotych ze środków RPO samorządu woj. Podkarpackiego; rozbudowa podziemnej trasy turystycznej za 13 milionów złotych, w tym 9 milionów ze środków samorządu woj. Podkarpackiego, a 4 miliony ze środków miasta; remont i przebudowa Kamienicy Mieszczańskiej Rynek nr 9 i ul. Serbańska nr 7 na przyszłe Muzeum Kresów za 3,8 miliona zł (budynki te będą połączone z rozbudowaną podziemną trasą turystyczną i z przebudowaną częścią Rynku); rozpoczynająca się (wyłoniony jest już wykonawca) przebudowa drogi Przemyśl-Medyka za prawie 100 milionów złotych; przebudowa Zielonego Rynku z dofinansowaniem miliona złotych przez samorząd woj. Podkarpackiego; program „Ekologiczny Przemyśl" za ponad 10 milionów zł; ponad 10 milionów zł na zakup w ub. roku 18 nowoczesnych ambulansów i na remont budynku dla Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego z siedzibą w Przemyślu ; Rejon Energetyczny przywrócony do Przemyśla z kolejnymi miejscami pracy; inwestycje w Wojewódzkim Szpitalu w Przemyślu (m.in. na oddziale kardiologii i rehabilitacji kardiologicznej) za kilkadziesiąt milionów zł; dofinansowanie Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej i uruchomienie nowego kierunku „pielęgniarstwo”; dofinansowanie Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej przez Ministerstwo Kultury sumą 1,3 miliona zł; budowa nowych sal gimnastycznych przy szkole Podstawowej nr 14 i przy I LO; przebudowa budynku przy ul. Ratuszowej za ponad 6 milionów zł na tzw. Inkubator Przedsiębiorczości. Samorząd woj. Podkarpackiego dofinansowuje też prawie wszystkie większe imprezy kulturalne w Przemyślu (ostatnio przyznał kilkadziesiąt tysięcy zł na tegoroczny przemyski  Festiwal Rowerowy). 

Daniel Dryniak, zastępca podkarpackiego Komendanta Państwowej Straży Pożarnej i zarazem radny miasta Przemyśla wymienił ostatnie inwestycje ze środków zarówno rządowych, jak i samorządu woj. Podkarpackiego dla Komendy Miejskiej PSP w Przemyślu: m.in. nowy garaż za 2,5 miliona zł z zapleczem technicznym, dekontaminacyjnym i  myjnią dla samochodów strażackich; za podobne środki wybudowano komorę dymową służącą do szkolenia praktycznego strażaków zarówno PSP, jak OSP (szkolenia już się odbywają, a oficjalne otwarcie w kwietniu br.); zakup sprzętu i trzech nowoczesnych samochodów strażackich za ponad 5 i pół miliona zł; infrastruktura za ponad 0,5 miliona zł; nowy program integracji łączności teleinformatycznej; zakup 7 samochodów ratowniczo-gaśniczych dla Ochotniczych Straży Pożarnych za ponad 5 milionów zł; w sumie do PSP w Przemyślu i OSP w powiecie popłynęło kilkanaście milionów zł.   

(tekst i zdjęcie – jb)       


Rozpoczęcie prac przy budowie sądu. Pod topór poszły drzewa

Rozpoczęły się prace związane z rozpoczęciem rozbudowy siedziby Sądu Rejonowego w Przemyślu. Wykonawcą robót jest firma Karpat-Bud z Głogowa Małopolskiego. Projekt zakłada budowę nowoczesnego budynku, który powstanie na działkach przyległych do obecnego budynku sądu od strony ulicy Mickiewicza i Tuwima.

O rozbudowie sądu pisaliśmy TUTAJ

Kilka dni temu teren ogrodzono i przystąpiono do wstępnych prac. Wycięto drzewa rosnące na dawnym placu zabaw na ulicy Tuwima. ,,Pod topór" poszło kilka rosłych drzew. Choć plac od wielu lat był zaniedbany i służył okolicznym mieszkańcom jako miejsce wyprowadzania psów, była to jedyna kępa zieleni w gęsto zabudowanej dzielnicy. 

W 2018 roku rada miejska przyjęła Lokalny Program Rewitalizacji Miasta Przemyśla, który zakładał m.in. tworzenie tzw. parków kieszonkowych. Jednak od momentu przyjęcia dokumentu nie powstał w mieście żaden taki obiekt.

Poniżej zdjęcia sprzed wycinki i fotografia zrobiona dzisiaj.

 

uzi

 


Lewica staje w obronie samorządów i parafii

Lewica przedstawiła swoje stanowisko w sprawie afery Podkarpackiego Banku Spółdzielczego. Zdaniem przedstawicieli ugrupowania, sprawa banku jest o tyle skandaliczna, że oznacza grabież majątku podmiotów, które posiadały depozyty na kontach banku. Dlatego poseł Lewicy Wiesław Buż złożył projekt poprawki, która zakłada przeznaczenie 85 milionów złotych  z rządowej kasy na fundusz pomocy pokrzywdzonym samorządom, parafiom, firmom i innym podmiotom. Głosowanie nad przyjęciem projektu odbędzie się już w piątek - Lewica wzywa posłów do głosowania za przyjęciem poprawki Buża.

Przypomnijmy - w ramach przymusowej restrukturyzacji wiele podmiotów utraciło ok. 43 procent posiadanych pieniędzy. Wśród nich są samorządy, spółki miejskie, muzea, ale i też parafie rzymskokatolickie.

Lewicę interesuje, czy KNF zrobił wszystko co mógł, by nie dopuścić dla groźnej sytuacji dla gospodarki podkarpackiej - podmioty, które utraciły środki często nie maja jak pokryć zobowiązań wobec kontrahentów, co może przełożyć się na falę bankructw. Na Podkarpaciu huczy od plotek dotyczących restrukturyzacji PBS-u, a lista podmiotów, które utraciły środki pieniężne jest długa, choć nie wszystkie podmioty przyznały, że miały i straciły środki w PBS.

Lewica złożyła do Komisji Nadzoru Finansowego zapytanie, w którym żąda m.in.: pełnej informacji na temat problemów PBS i działań KNF od 2016 roku wraz z opinią czy była szansa na jego uratowanie, a także opinii KNF na temat kolejnych sprawozdań finansowych i audytów przedstawianych przez bank od 2016 r  i  informacji, kiedy KNF otrzymała zawiadomienie na temat decyzji BFG o planie wdrożenia restrukturyzacji banku PBS.

W sejmie sprawą PBS-u z ramienia Lewicy, oprócz Krzysztofa Gawkowskiego i Wiesława Buża, aktywnie zajmuje się Łukasz Rydzik (na zdjęciu pośrodku).