Rząd wprowadził maseczki. Radny PiS uważa, że powinien je finansować samorząd.

Radny Maciej Kamiński (Prawo i Sprawiedliwość) zwrócił się z interpelacją do prezydenta Wojciecha Bakuna (na zdj. po prawej), w której pyta, czy samorząd zamierza dostarczyć mieszkańcom miasta bezpłatne maseczki ochronne.

W treści interpelacji Kamińskiego czytamy m.in; ,,biorąc pod uwagę, że od 16 kwietnia wszyscy będą mieli obowiązek zasłaniania ust i nosa, chciałem zapytać, czy wzorem innych miasta na Podkarpaciu i w Polsce Nasi mieszkańcy mogą liczyć na bezpłatne maseczki ochronne?"

Tymczasem zdaniem niektórych polskich samorządowców przerzucanie finansowania maseczek na samorząd jest co najmniej niewłaściwe. Jak informuje Portal Samorządowy prezydent Łodzi Hanna Zdanowska uważa, że to rząd, który wprowadził obowiązek noszenia masek powinien za nie zapłacić.

To rząd wprowadził regulacje nakazujące obowiązkowe noszenie maseczek i to rząd powinien zapewnić łodzianom, a także innym obywatelom, dostosowanie się do tych wymogów

- stwierdził we wtorek rzecznik prezydent Łodzi.

Jednak radny M. Kamiński podaje jako argument, że wiele miast zapewnia swoim mieszkańcom bezpłatnie maseczki ochronne. Dzieje się tak m.in. w Stalowej Woli, której prezydent Lucjusz Nadbereżny kupił 50 tys. sztuk tego pożądanego przedmiotu. Z kolei w Sanoku tamtejszy burmistrz T. Matuszewski zamówił kilka tysięcy maseczek dla mieszkańców 37-tysięcznego miasta.

Obowiązek zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej zaczyna obowiązywać od jutra tj. od czwartku 16 kwietnia. Maseczki można nabyć w aptekach, internecie i sklepach spożywczych. Maseczki wielorazowego użytku do swojej oferty wprowadziła także Poczta Polska.


Gdzie kupić maseczki? Ceny w przemyskich aptekach

Od najbliższego czwartku wchodzi w życie obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych.Ma to oczywiście związek z epidemią koronawirusa COVID-19.

Przypomnijmy, że jeszcze w lutym minister zdrowia Łukasz Szumowski zapewniał, że noszenie maseczek jest niepotrzebne a maseczki nie zabezpieczają przed zakażeniem. Teraz jednak rząd całkowicie zmienił zdanie.

Szumowski zmienia zdanie ws. maseczek. Teraz już chronią przed zakażeniem. Czytaj TU.

W przemyskich aptekach z zaopatrzeniem jest różnie. Część punktów sprzedaży aktualnie czeka na dostawy maseczek chirurgicznych, część z kolei posiada dzisiaj w sprzedaży te akcesoria. Występuje także duża rozpiętość cenowa pomiędzy poszczególnymi aptekami.

Apteka Słoneczna przy ulicy Jagiellońskiej obecnie nie dysponuje maseczkami. Podobnie nie ma ich w aptece Emka przy ulicy 3-go Maja, choć jeszcze niedawno były dostępne w cenie 3,90 zł za sztukę. Jednak mogą się pojawić w każdej chwili - jest to towar obecnie bardzo poszukiwany i stąd biorą się kłopoty w zatowarowaniu aptek. 

Maseczki można nabyć a w aptece znajdującej się w szpitalu na Monte Cassino. Dostępne są także w aptece Farmed przy Kamiennym Moście w cenie 6,90 za sztukę.

W aptece Belissa przy ulicy Dworskiego maseczek nie ma, ale mogą się pojawić w najbliższych dniach. Maseczki były dostępne w tym punkcie w cenie 2,80 złotego za sztukę.

Przed zakupem maseczek warto zadzwonić do lokalnych aptek i potwierdzić dostępność tego towaru, by uniknąć niepotrzebnego chodzenia po wielu punktach sprzedaży. Po zniesieniu zakazu handlu, maseczki można już kupić na portalach aukcyjnych, gdzie ceny także są mocno zróżnicowane. Najniższe zaczynają się od 120 złotych za pakiet 50 sztuk. Sporo jest jednak ofert pomiędzy 4 a 6 złotego za sztukę.

Równocześnie pojawiają się ostrzeżenia przed nieprawidłowym używaniem maseczek i ryzykiem jakie nosi używanie tych akcesoriów ochronnych. Długo noszona maseczka wilgotnieje i staje się doskonałym środowiskiem do namnażania się drobnoustrojów. Maseczki jednorazowe trzeba więc często zmieniać, co przełoży się na spore wydatki. Ciekawą opcją jest zatem zakup maseczek wielorazowych, które można prać.


Zmiana godzin pracy popularnych aptek

Trzy spośród przemyskich aptek będą do odwołania pracowały w innych niż zwykle dniach i godzinach, czwarta natomiast będzie zamknięta – również do odwołania. Poinformowała o tym prowadzące je spółka CEFARM.

I tak apteka ogólnodostępna przy ul. Serbańskiej 2 jest czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00 – 16:00, natomiast zamknięta w soboty i niedziele, apteka przy ul. Sportowej 11 pracuje od poniedziałku do soboty w godzinach 8:00 – 19:00, w niedziele jest nieczynna.

Apteka Farmacja 24 przy ul. Brudzewskiego 1/34 od 09.04.2020 funkcjonuje przez cały tydzień (od poniedziałku do soboty) w godzinach 9:00 – 20:00, a w niedziele od 10:00 do 20:00.

Całkiem zamknięta, aż do odwołania, została apteka przy ul. św. Jana Nepomucena 32 (w podwórzu k. przychodni Optima).

 

 

Zdjęcie wyróżniające - canva.com 


Święta inne niż zwykle

Drodzy Czytelnicy,

Wielkanoc to czas pogłębionej refleksji, ale i radości Zmartwychwstania, odrodzenia się życia. Tym razem te Święta są inne niż zwykle. Jesteśmy pełni różnych obaw i niepokojów. Lecz niech nie gaśnie iskierka radości! Cieszmy się z rzeczy małych – z kwitnącej gałązki, zapachu domowego ciasta, pięknie nakrytego i pełnego przysmaków stołu. I z tego, że mamy bliskich, choć może nie ma ich obok nas. Bądźmy wspólnotą ludzi dobrych i życzliwych, oddanych innym. Pomyślmy o samotnych i o tych, którzy już nie nacieszą się wiosną… A jednak, niech te Święta będą czasem spokoju, pogody i radości. A życzenia zdrowia niechaj się spełniają, jak nigdy dotąd! I niech nie opuszcza Państwa wiara, nadzieja i miłość.

Redakcja Portalu Przemyskiego


KORONAWIRUS. Czy można karać za jazdę na rowerze? Brak jasnego przepisu.

Polacy krytykują nakazy rządu dotyczące przemieszczania się w czasie kwarantanny narodowej. Internet pełen jest wpisów zirytowanych użytkowników, którzy narzekają na coraz dziwniejsze pomysły rządu. Wiele osób jest też zdezorientowanych, bo nie wiadomo, co wolno, a czego nie wolno podczas izolacji.

Zakaz wstępu do lasów rząd uzasadnił tym, że zaobserwowano masowe wycieczki Polaków do kompleksów leśnych. Przydrożne parkingi zapełniły się samochodami, a spacerujący mijali się na ścieżkach. Pojawiło się ryzyko zakażeń i transmisji wirusa pomiędzy spacerowiczami.

Jednak odnotowywane przez prasę przypadki zatrzymywania rowerzystów skłaniają użytkowników jednośladów do pytań o podstawę prawną działań policji. Z obowiązujących zaleceń nie wynika jasno, by jazda na rowerze była zakazana, a karanie rowerzystów jest kompletnie niezrozumiałe-w jaki bowiem sposób rowerzysta może podczas jazdy zarazić kogoś innego?

Sprawa tym bardziej jest bulwersująca, iż dla wielu osób rower jest jedynym rodzajem możliwej i koniecznej do realizowania aktywności fizycznej. Pan Stefan przeszedł kilka lat temu zawał serca. W jego przypadku bieganie jest wykluczone ze względu ma masę ciała, a kilkukilometrowe wycieczki rowerowe poprawiały mu samopoczucie i nastrój. Dziś boi się wsiąść na rower wystraszony perspektywą kilkuset złotowego mandatu. Takich osób w skali kraju jest kilkaset tysięcy. 

Z informacji zawartych na rządowej stronie gov.pl nie wynika jasno, by była jasna podstawa do karania rowerzystów. Widnieje jedynie zakaz korzystania z rowerów miejskich. Zastosowanie mogą zatem mieć jedynie przepisy o zakazie przemieszczania się w innych potrzebach niż niezbędne. Jeśli zatem rowerzysta wykaże, że jazda ma rowerze jest niezbędną czynnością życiową (np. prozdrowotną) lub, że jedzie na zakupy, do pracy lub opiekować się bliskimi, to policja nie ma prawa ukarać go mandatem.

Ukazał się równocześnie apel Głównego Inspektora Sanitarnego, by ograniczyć ruch fizyczny na wolnym powietrzu. Jako pożądaną aktywność fizyczną w domu podczas epidemii GIS wskazuje m.in. skakanie na skakance.


Jedna z przemyskich drużyn obchodzi właśnie 20-lecie istnienia

Zielone berety i szare chusty to ich znaki szczególne. Są obecni na każdej przemyskiej uroczystości, oddają cześć walczącym za wolność Ojczyzny i polskość Przemyśla. Na pewno więc ich już widzieliście, nawet jeśli nie zdajecie sobie z tego sprawy. Tym bardziej, że harcerze w tych barwach są już w naszym mieście pełne 20 lat. 

Drużyna powstała z inicjatywy kilku chłopców, w tym pierwszego jej drużynowego Rafała Kazimira. Swoją harcerską działalność rozpoczęła 5 kwietnia 2000 roku. Początkowo była drużyną tylko męską. Ale niedługo. Przeprowadzony we wrześniu nabór sprawił, że w jej szeregi zasiliły także dziewczęta. Drużyna zanim stanie się pełnoprawną, musi się wykazać i udowodnić swoją sprawność. Tak było i w tym przypadku. Po skończonym okresie próbnym drużyna nosiła nazwę 6 Starszoharcerskiej Przemyskiej Drużyny Pożarniczej. Nikt już nie pamięta jak to dokładnie była, ale widocznie tradycje wojskowe okazały się dla naszych harcerzy bardziej pociągające. W efekcie czego postanowili oni przemianować się na 22 Starszoharcerską Przemyską Drużynę Obronną, a na swojego patrona obrać generała Władysława Andersa, co jedno i drugie pozostało niezmienne po dziś dzień. 

Młodzi harcerze pełni werwy i zapału z przyjemnością wyruszali na rajdy, biwaki i bytowania, gdzie zdobywali umiejętności harcerskie i uczyli się bardzo ważnej pracy w grupie. Drużyna dzięki miłej atmosferze werbowała wielu nowych członków. A w lipcu 2000 roku, czyli trzy miesiące po powstaniu 22SPDO pojechała na pierwszy „ważniejszy” biwak razem z nieistniejącą już 2 Ekologiczną Drużyną Harcerską. 

W styczniu 2001 roku został zamknięty okres próbny 22 Starszoharcerskiej Przemyskiej Drużyny Obronnej. Wtedy też, ówczesny drużynowy zwrócił się z prośbą do komendantki o pozwolenie na zatwierdzenie plakietek drużyny. Znaczek do dziś niezmieniony przedstawia umieszczone na zielono brązowym tle drzewo, które symbolizuje jedność z przyrodą. Na nim pioruny – znak odwagi, spadochron – gotowość do podejmowania wyzwań, harcerska lilijka i numer drużyny. W czerwcu 2001 roku pierwsi harcerze zostali dopuszczeni do złożenia Przyrzeczenia Harcerskiego. Wkrótce drużyna stała się bardzo liczna. Przez 20 lat, jak w życiu, bywały lata lepsze i gorsze. Jednak wciąż pojawiali nowi ochotnicy skorzy do kontynuowania co raz dłuższej, z roku na rok, tradycji drużyny. Obecnie, dziewiątą już z kolei drużynową jest Wiktoria Chudzio. Dzięki pracowitej kadrze drużyna wciąż się rozwija i zdobywa nowych członków, których nota bene ostatnio zrobiło się naprawdę dużo. Ze względu na ich liczbę zastępów w drużynie jest aż cztery. Żeńskie „Rysie” i Lisy”, męskie”Wilki” i „Niedźwiedzie”. 

 

Drużyna spotyka się w piątki o godzinie 17:00 w Harcówce mieszczącej się w I Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego. A co robią harcerze na takich zbiórkach? Jak mówi drużynowa 22 SPDO Wiktoria Chudzio - Specjalizujemy się w obronności, uczymy się samoobrony, walki w parterze. Mamy również zajęcia z zielonej taktyki. Organizujemy wyjścia na strzelnicę, oraz zajęcia w terenie. Poza tym doszkalamy się m.in. w zakresie musztry i pierwszej pomocy. Na zbiórkach i innych wyjściach zdobywamy wiedzę dotyczącą survivalu. Terenoznawstwo z kolei przydaje nam się na rajdach i grach terenowych. Jednak najwięcej wspomnień przywozimy z biwaków, które staramy się organizować raz na 3 miesiące. 

Oczywiście harcerstwo to nie tylko zbiórki. Jak mówi Wiktoria - "uczestniczymy też w imprezach okolicznościowych w naszym mieście i w uroczystościach. Staramy się organizować wyjazdy poza miasto, żeby poznawać harcerzy z innych środowisk, przykładem jest Festiwal Piosenki Harcerskiej i Turystycznej. Udało nam się również wyjechać do Warszawy na 100 rocznicę święta niepodległości, zaś w tamtym roku nasza delegacja wybrała się do Włoch na Harcerską Wyprawę Pamięci z okazji 75. Rocznicy Bitwy o Monte Cassino". 

Dwudzieste urodziny to naprawdę szczególny czas, dla drużyny. Jest rzeczą niezwykle budującą, że organizacja, którą tworzy w całości tylko i wyłącznie młodzież, potrafi nieustannie nie tylko trwać, ale rozwijać się czerpiąc garściami ze swojej tradycji, bez względu na wszystko. Dziś, niestety, harcerze nie mogą celebrować swojego jubileuszu razem. Pomimo, że rozdzieleni od siebie, dzięki internetowi mogą jednak być wciąż zgranym fenomenalnym kolektywem. - Oczywiście świętujemy nasze urodziny każdy w swoim domu poprzez składanie sobie życzeń przez kamerki, ale kiedy tylko sytuacja się unormuje na pewno wszyscy spotkamy się na zbiórce, lub wspólnym wyjeździe – zapewnia redakcję drużynowa. 

https://www.youtube.com/watch?v=XV3Nn2HOmRo&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=iCjC7Xmgrgs&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=aB-9K_4YtZw&feature=youtu.be

 


Po świętach bunt przedsiębiorców. Żądają zmian w walce z wirusem

Na 15 kwietnia zapowiedziane są demonstracje, w których udział mają wziąć pracodawcy, pracownicy i rolnicy skupieni w inicjatywie Strajk Przedsiębiorców. Strajkiem kieruje przedsiębiorca Paweł Tanajno, a wspierają go m.in. rolnicy skupieni w AgroUnii.

Na facebooku powstała grupa, która w ciągu kilkunastu dni skupiła 170 tys. członków. Na niej przedstawiane są postulaty niezadowolonych przedsiębiorców, którzy nie przebierają w słowach i stawiają jasne żądania. A jest to przede wszystkim powrót do normalnej pracy przy objęciu izolacją grup podwyższonego ryzyka.

Chcemy po świętach aby gospodarka wrócił do normalnego życia a osoby zagrożone żeby zostały objęte kwarantanną selektywną. To rozwiązanie tańsze, bez długofalowych kosztów bankructw i bezrobocia. (...) Mając świadomość, że państwo zostało rozkradzione przez polityków, i jest na progu bankructwa, w pierwszej kolejności szukamy drogi ratowania gospodarki, zachowania zdolności produkcyjnej, handlowej i usługowej oraz miejsc pracy

-piszą na swej stronie przedsiębiorcy.

Kolejnym postulatem jest w dobie kryzysu radykalne zredukowanie administracji państwowej. Byłoby to, wg nich, olbrzymią oszczędnością w czasie kryzysu.

Nie może być tak, że my zdychamy, a urzędnicy żyją nadal jak pączki w maśle

-wpis z FB organizacji

Jeśli negocjacje zawiodą, przedstawiciele przedsiębiorców zastosują bardziej radykalne środki. Przede wszystkim będą wzywać do nie zapłacenia w kwietniu podatków dochodowych, co ma doprowadzić do bankructwa rządu. Po drugie, pojawił się pomysł likwidacji kont bankowych w Polsce i przenoszenia ich za granicę. W tym aspekcie Strajk Przedsiębiorców współpracuje z organizacją Stop Bankowemu Bezprawiu, skupiającej osoby pokrzywdzone przez banki.

Trzecim, oryginalnym pomysłem strajkowiczów jest pozwanie rządu z tytułu strat związanych z wprowadzeniem stanu nadzwyczajnego. Choć rząd nie wprowadził formalnie stanu nadzwyczajnego, to protestujący zamierzają pozwać państwo przed międzynarodowe trybunały, gdzie udowodnią, że stan nadzwyczajny został wprowadzony, tyle że pod przykrywką ,,zwyczajnej" ustawy. To otworzy stratnym przedsiębiorcom drogę do uzyskania odszkodowań od skarbu państwa.

Strajk Przedsiębiorców nie jest jedyną inicjatywą domagającą się powrotu do w miarę normalnego życia. Do odmrożenia gospodarki wzywają środowiska przedsiębiorców m.in. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców i BCC Marka Goliszewskiego. Z kolei w rządowym projekcie walki ze skutkami COVID-19 pojawiły się propozycje redukcji zatrudnienia w urzędach państwowych.

 

Poniżej mem dostępny na stronie organizacji

 


Ani na ryby, ani na grzyby…To może na działkę?

Zamknięci w domach z powodu epidemii, cierpimy wszyscy. W najlepszej sytuacji są posiadacze domków z ogródkiem, za to najbardziej udręczeni - to mieszkańcy bloków i kamienic, zwłaszcza ci, którzy nie mają nawet balkonu. To oni zwykle ratują się ucieczką z miejskiego „kamiennego kręgu” do parków, lasów i na zielone tereny poza miastem. Dziś, z powodu zakazów wynikających z zagrożenia epidemicznego, utracili taką możliwość, a piękna wiosenna pogoda nasila frustrację wynikającą z uwięzienia w mieszkaniach.

A co z działkowiczami, którzy zwykle łączą rekreację w ogródkach z uprawą roślin, zwłaszcza warzyw, które nie dość, że zdrowe i ekologiczne, często wspomagają skromny domowy budżet? Nadeszła pora prac pielęgnacyjnych, siewów i nasadzeń. Kalendarz ogrodniczy ma swoje wymagania. Tymczasem amatorzy własnej rzodkiewki, tudzież innej zieleniny, bywają karani mandatami i przepędzani z działek. Czy na pewno w majestacie prawa?

Zgodnie ze stanowiskiem Zarządu Polskiego Związku Działkowców -  ogródki to nie tereny zielone, a radca prawny PZD twierdzi, że każdy działkowiec ma tytuł prawny do działki, chroniony analogicznie, jak własność.

Na gruncie obowiązującego prawa brak podstaw dla wniosku, aby obowiązywał zakaz przebywania w rodzinnych ogrodach działkowych" – podkreśla Krajowy Zarząd Polskiego Związku Działkowców. Apeluje jednak do działkowców, aby – mimo przysługujących im praw – z powodu epidemii koronawirusa maksymalnie ograniczyli tam wizyty. W komunikacie KZ PZD, wydanym 3 kwietnia br. czytamy też, że „… w określonych stanach faktycznych wyjazd na działkę w ROD może być zaliczany do kategorii przemieszczania się w celu zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego”.

„Jakkolwiek teoretycznie, przy należytej ostrożności, pobyt na działce nie powinien rodzić ryzyka, to jednak nie wszystko możemy kontrolować. Pamiętajmy, że w obecnych warunkach, każda zbędna aktywność poza miejscem zamieszkania, to zwiększenie ryzyka" - ostrzega w swoim komunikacie PZD i apeluje: „Ograniczmy wizyty w ROD i dopilnujmy, aby zarówno w ogrodzie, jak i w drodze do niego, zachować maksimum ostrożności. Co więcej, widząc przypadki naruszania prawa, nie wahajmy się zawiadomić o nich organów porządkowych. Ścisłe respektowanie ograniczeń, nawet jeżeli są uciążliwe, jest konieczne, zarówno dla nas samych, jak i ogółu społeczeństwa – podsumowuje Zarząd Krajowy POD.

Warto jeszcze dodać, że możliwość przebywania na terenie ogródków działkowych nie dotyczy osób trzecich. A zatem nie liczmy na żadne grillowanie i spotkania ze znajomymi czy dalszą rodziną. Wyłączona jest także możliwość korzystania z urządzeń wspólnych w na terenie ROD, znajdujących się tam placów zabaw, itp.

Co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone. Jednakże w obecnej sytuacji, linia jest cienka, a grunt, po którym stąpamy, grząski. Pamiętajmy, że zawsze możemy spotkać się z czyjąś nadgorliwością albo niekompetencją, czy też z mnóstwem wątpliwości - a nawet sprzeczności. Jeśli więc nie musimy, nie ryzykujmy, pamiętając, że mandaty są dotkliwe, a dochodzenie swoich racji - utrudnione. Decyzja należy do Ciebie – działkowiczu.

 

sa


Zasiedlić fort ptakami - FILM

W sytuacji coraz bardziej rozprzestrzeniającej się epidemii  koronawirusa większość z nas myśli bardziej o bezpieczeństwie swoim i swoich rodzin, niż o ratowaniu przyrody. Można powiedzieć: i słusznie! Jednakże  z nastaniem ciepłych wiosennych dni  dwaj przemyślanie nie chcą zapominać o potrzebach „mieszkaniowych” ptaków.

Już od dwóch lat Marek Wnuk, pszczelarz i zarazem miłośnik ptaków, razem ze Zbigniewem Podolakiem, opiekunem Fortu nr 17 „Ostrów”, bezinteresownie zawieszają na fortecznych drzewach ptasie domki. Niektóre z nich imponują swoją wielkością i wagą kilkudziesięciu kilogramów. Są to fragmenty starych pni  z naturalnymi dziuplami, które Marek Wnuk odzyskuje z drzew powalonych przez burze. Zwykle zwozi  je z terenów Pogórza Przemyskiego, a ostatnio przywiózł duży fragment pnia z dziuplą aż z okolic Niska.

Od młodości interesuje mnie przyroda, a szczególnie ptaki. Wykonałem już dla nich bardzo wiele domków typu skrzynkowego. Od dwóch lat z panem Zbyszkiem Podolakiem, gospodarzem Fortu nr 17 w Przemyślu, który  potrafi wręcz akrobatycznie chodzić po drzewach, montujemy ptasie domki, także  w formie dziupli w ogromnych pniach, które odzyskaliśmy z powalonych przez burze drzew. Być może zamieszkają w nich rzadko już występujące gatunki ptaków, np. zielony dzięcioł, czy kraska, przepiękny ptak. Pamiętam go z młodości, gdy spotykało się go wszędzie, a dzisiaj prawie nigdzie go nie ma. Stare drzewa bywają powalane przez burze, lub są wycinane – wraz z cennymi dziuplami. A to są przecież naturalne ptasie domki, bardzo chętnie zasiedlane przez ptaki. Są ogromne, bardzo ciężkie. Bez pomocy pana Zbyszka i jego specjalistycznego sprzętu nie udałoby się tego zrobić – powiedział nam Marek Wnuk.

Jako opiekun Fortu nr 17 „Ostrów” zajmuję się m.in. wycinaniem zbędnych zadrzewień, tak aby odsłonić dla zwiedzających kształty fortecznych obwarowań. Na drzewach, które pozostają, wieszamy z panem Markiem skrzynkowe i dziuplowe budki  dla ptaków.  Chodzi nam o to, aby ptaki zagnieżdżały się na tym forcie i żeby osoby zwiedzające mogły je podziwiać. Traktujemy to zarazem jako ochronę przyrody – podsumował Zbigniew Podolak.

W rezultacie tej ptasiej pasji obu panów przemyski Fort nr 17 staje się największym w regionie zgrupowaniem domków dla ptaków.

https://www.youtube.com/watch?v=RSlTNJ9YVts&feature=emb_title

(tekst  i zdjęcie – jb, film – bk)

 


 Zakazane spacery - FILM

W Przemyślu, oprócz licznych patroli policyjno-wojskowych na ulicach, policjanci na quadach patrolują ciągi spacerowe nad brzegiem Sanu.

Starszy sierżant Damian Chabko i posterunkowy Mateusz Mędraś zatrzymywali w miniony weekend wszystkie napotkane osoby spacerujące nad Sanem. 

W sonotę (4 kwietnia) obyło się bez mandatów. Policjanci jedynie ostrzegali spacerowiczów, że czynią to wbrew zakazowi i polecali jak najkrótszą drogą kierować się do swoich domów. W ciągu około pół godziny kilkanaście osób otrzymało takie ostrzeżenia.

https://www.youtube.com/watch?v=9AmdeHyaoJs&feature=emb_title

(tekst – jb, film, zdjęcie - bk)