Mieszkaniec powiatu przemyskiego znieważył policjantów

39-letni mieszkaniec powiatu przemyskiego usłyszał zarzuty znieważenia, zmuszania do zaniechania prawnej czynności służbowej oraz naruszenia nietykalności cielesnej policjantów. Za swoje czyny odpowie przed sądem.

W dniu 19 lipca przemyscy dzielnicowi II rewiru, w trakcie patrolu miejscowości Posada Rybotycka, gmina Fredropol, zauważyli jak z jednej z posesji, swobodnie wybiegają dwa duże psy znajdujące się bez jakiegokolwiek nadzoru. Gdy funkcjonariusze zbliżyli się, zwierzęta zareagowały agresywnie, warczały i ujadały.

W trakcie interwencji do policjantów wyszedł właściciel zwierząt. Mężczyzna początkowo zachowywał się spokojnie, w trakcie legitymowania okazał dokument tożsamości. Funkcjonariusze zwrócili mu uwagę, że w sąsiedztwie znajdują się małe dzieci, które boją się wyjść na podwórko ze względu na psy, a on jako właściciel ma obowiązek zabezpieczyć zwierzęta, w taki sposób by nie stanowiły dla nikogo zagrożenia.

Po tych słowach mężczyzna zdenerwowany zamknął psy w mieszkaniu, a wychodząc z niego zaczął kierować do funkcjonariuszy wulgaryzmy. Policjanci ponownie zwrócili uwagę 39-latkowi, by ten zachowywał się zgodnie z prawem. Mężczyzna nie reagował, był agresywny wobec funkcjonariuszy i próbował ich zmusić do odstąpienia od czynności służbowych.

Finalnie został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Za swoje czyny odpowie przed sądem.


Udawał policjanta żeby otrzymać psa ze schroniska

Chcąc otrzymać psa ze schroniska podał się za policjanta.

W dniu 19 lipca, przed godz. 15 pracownik schroniska dla psów w Orzechowcach powiadomił dyżurnego jednostki, o dość nietypowym zdarzeniu. Wyjaśnił, że zgłosił się do nich mężczyzna, który oświadczył, że stracił swego pupila i chce psa. Pracownicy wytłumaczyli mu, że musi przejść całą procedurę adopcyjną i na pewno nie otrzyma zwierzęcia od razu. Mężczyzna wyszedł, a gdy po kilkunastu minutach wrócił, z kieszeni wyciągnął czarne etui z napisem „Policja”.  Podając się za funkcjonariusza, chciał wymusić wydanie psa.

36-latek zakupił etui około 5 lat temu i służyło mu jako portfel. W trakcie przeszukania jego mieszkania, policjanci ujawnili jeszcze jedno etui, które zostało zabezpieczone na protokół zatrzymania rzeczy. Mężczyznę poddano badaniu na alkomacie. Urządzenie wskazało w jego organizmie 3 promile.

Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Żurawicy prowadzą obecnie postępowanie z kodeksu karnego, dotyczące podania się za funkcjonariusza publicznego.


Ponad 6 kg koralowca ujawniono podczas kontroli granicznej w Medyce

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej, kontrolując autokar na przejściu granicznym w Medyce ujawnili próbę przewozu 17 koralowców. Jest to pierwsze od 5 lat zatrzymanie skamieniałej rafy koralowej na przejściach granicznych woj. podkarpackiego.

Koralowce były przewożone w kartonowych pudełkach, znajdujących się w przestrzeni pasażerskiej autobusu. Zostały zakupione w sklepie internetowym na Ukrainie na prezent, z przeznaczeniem do akwarium.

Wcześniejsze lata obfitowały w liczne zatrzymania fragmentów koralowca. Najczęściej były one przywożone przez turystów, którzy zbierali je na plażach albo kupowali na straganach jako pamiątki. Duże okazy skamieniałej oraz żywej rafy koralowej były i niestety nadal traktowane są jako wyposażenie akwariów.

Koralowce rafotwórcze należą do gatunków zagrożonych wyginięciem i są objęte ochroną gatunkową na mocy Konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, zwaną także konwencją waszyngtońską CITES.

Jak wyjaśnia nadkom. Małgorzata Czesak,  koordynator ds. CITES  Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie, podejmując decyzję o zabraniu lub zakupie kawałka rafy koralowej na pamiątkę lub do innych celów należy mieć na względzie fakt, iż mimo tego że rafy koralowe zajmują tylko 1 % powierzchni globu to stanowią dom dla 25% wszystkich morskich gatunków. Naukowcy ostrzegają, że jeśli tempo niszczenia raf utrzyma się na dotychczasowym poziomie, aż 60% tych delikatnych ekosystemów zniknie wciągu najbliższych 30 lat.

Przewóz przez granicę bez pozwolenia okazów roślin i zwierząt zagrożonych wyginięciem (CITES) oraz przedmiotów z nich wykonanych jest złamaniem przepisów ustawy  o ochronie przyrody i naraża na poważne kary (kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5, wysoka kara grzywny, przepadek okazów).

Fot. KAS


Przekraczając granicę próbowała udawać Włoszkę

Obywatelka Turcji podczas kontroli granicznej przedstawiła fałszywy dowód osobisty.

W trakcie kontroli granicznej pasażerów międzynarodowego pociągu relacji Kijów – Przemyśl, 27- letnia obywatelka Turcji okazała kontrolerom SG fałszywy włoski dowód osobisty. Składając wyjaśnienia, nie przyznawała się do zarzucanych jej czynów związanych z posłużeniem się na granicy fałszywym dokumentem i nielegalnego przekroczenia granicy.

Wkrótce ujawniono, iż Turczynka nigdy nie była we Włoszech, a po włosku znała zaledwie kilka słów.

Funkcjonariusze z Medyki wszczęli wobec podróżnej postępowanie karne i wydali decyzję o odmowie wjazdu do Polski. Tego samego dnia została zawrócona na Ukrainę.


Z fałszywym dokumentem do Polski

Chcąc pracować w Polsce podczas przekraczania granicy okazał fałszywy dokument.

4 lipca na drogowym przejściu granicznym w Medyce, do kontroli na wjazd do Polski zgłosił się 38-letni obywatel Ukrainy. Jednym z dokumentów uzasadniających cel wjazdu – praca jako zawodowy kierowca, było zaświadczenie o przeszkoleniu kierowcy ADR. Jest to dokument uprawniający do przewozu materiałów niebezpiecznych, którego uzyskanie poprzedzone jest specjalistycznym szkoleniem oraz egzaminem państwowym.

Strażnicy graniczni nabrali jednak podejrzeń co do autentyczności dokumentu, a po szczegółowej analizie potwierdzili, że jest on w całości podrobiony. Cudzoziemiec usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa do czego się przyznał oraz dobrowolnie poddał karze 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.


Bursztyn o wartości ponad 142 tys. zł ukryto w pojeździe przewożonym lawetą

Nieoszlifowany bursztyn o wartości ponad 142 tys. zł ukryto w samochodzie przewożonym na lawecie. Do zdarzenia doszło na przejściu granicznym w Korczowej.

Funkcjonariusze Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego w Przemyślu na przejściu granicznym w Korczowej wytypowali do kontroli lawetę z przewożonym na niej pojazdem. Prześwietlenie urządzeniem RTG wskazało anomalie w obrazie, a w wyniku przeprowadzonej rewizji ujawniono ponad 47 kilogramów nieoszlifowanego bursztynu o szacowanej wartości przekraczającej 142 tys. zł.

Towar ukryty był w przerobionym zbiorniku paliwa, nagrzewnicy, podszybiu i przerobionej jednostce napędowej – silniku oraz skrzyni biegów samochodu przewożonego na lawecie.

Do przemytu przyznał się współwłaściciel auta, obywatel Ukrainy, wobec którego wszczęte zostało postępowanie karne skarbowe. Oprócz ukrytego bursztynu zatrzymano także specjalnie przystosowany do przemytu pojazd.

Fot. KAS


Obywatele Maroka zatrzymani podczas nielegalnego przekraczania granicy w okolicach Jaksmanic

Funkcjonariusze Bieszczadzkiego OSG zatrzymali 3 obywateli Maroka, którzy nielegalnie przekroczyli polsko-ukraińską granicę. Chcieli dotrzeć do Europy Zachodniej.

Funkcjonariusze SG z placówki w Hermanowicach zatrzymali 29 czerwca, w okolicach m. Jaksmanice trzech obywateli Maroka. Cudzoziemcy zostali złapani na „gorącym uczynku” w trakcie nielegalnego przekraczania tzw. zielonej granicy z Ukrainy do Polski. 20 oraz 21 – letni obywatele Maroka posiadali przy sobie dokumenty. Tożsamość 25-letniego mężczyzny podającego się pierwotnie za Syryjczyka, funkcjonariusze SG ustalili na podstawie dostępnych międzynarodowych baz.

Cudzoziemcy przyznali, że chwili przedostać się do Niemiec oraz Francji.
Mężczyźni usłyszeli zarzut popełnienia przestępstwa do czego się przyznali i skorzystali z prawa do dobrowolnego poddania się karze. Następnego dnia zostali przekazani na Ukrainę w ramach readmisji.

W pierwszej połowie 2018 roku, funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddział Straży Granicznej zatrzymali na podkarpackim odcinku polsko-ukraińskiej granicy 76 cudzoziemców (w tym 6 ob. Maroka), którzy nielegalnie przekroczyli tzw. zieloną granicę w celach migracyjnych.

Fot. BIOSG


Ukrył papierosy o wartości ponad 61 tys. zł w zbiornikach hydroforowych

Papierosy o wartości ponad 61 tys. zł ukryto w zbiornikach hydroforowych. Kontrabandę przechwycili funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki w Medyce.

W dniu 2 lipca, w miejscowości Orły k. Przemyśla, funkcjonariusze SG z placówki w Medyce, wytypowali do kontroli pojazd typu bus na polskich numerach rejestracyjnych. Kierowca, 44-letni obywatel Polski przewoził w części ładunkowej osiem 100-litrowych zbiorników hydroforowych, w których jak się okazało ukryte były papierosy bez polskich znaków akcyzy w ilości przekraczającej 4400 paczek.

Mężczyzna usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa z kodeksu karno-skarbowego oraz został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Nie przyznał się do zarzucanych czynów. Straż Graniczna prowadzi dalsze czynności w sprawie.

Fot. BiOSG


Kierowca autokaru przemycał papierosy o wartości prawie 100 tys. zł

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej kontrolując autokar przechwycili kontrabandę o wartości blisko 100 tys. zł. Sprawcą przemytu okazał się kierowca.

Na przejściu granicznym w Medyce, funkcjonariusze Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego w Przemyślu skierowali do szczegółowej rewizji wjeżdżający do Polski autokar, jadący na trasie Ukraina- Niemcy.  Pojazd został prześwietlony urządzeniem RTG, a działania kontrolne funkcjonariuszy wspomagała także Vera, wyszkolona w wykrywaniu wyrobów tytoniowych.

W luku bagażowym, a dokładnie w filtrach panelowych, znaleziono 7200 paczek papierosów produkcji zagranicznej bez polskich znaków akcyzy.

Do ukrycia kontrabandy przyznał się kierujący autokarem ob. Ukrainy. Przeciwko sprawcy przestępstwa skarbowego wszczęte zostało postępowanie karne- skarbowe.

Oprócz przepadku nielegalnego towaru, mężczyźnie grozi wysoka kara finansowa, na poczet której funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej zabezpieczyli kwotę 84 tys. złotych.


Przemycana broń miała być prezentem dla kolegi

Funkcjonariusze KAS z Medyki udaremnili przemyt broni i amunicji. Nielegalny towar miał być prezentem dla znajomego.

W dniu 24 czerwca, na polsko-ukraińskim przejściu granicznym Medyka-Szeginie, funkcjonariuszka Służby Celno-Skarbowej z Oddziału Celnego w Medyce wytypowała do szczegółowej kontroli wjeżdżający do Polski samochód typu bus na polskich numerach rejestracyjnych, którym podróżowało 6 osób.

W trakcie rewizji, w jednym z bagaży pasażerów, funkcjonariusze znaleźli czarny futerał, w którym znajdował się pistolet hukowy oraz 40 szt. amunicji kal. 9 mm.  Właściciel ujawnionego towaru nie zgłosił broni i amunicji do kontroli. Nie posiadał także wymaganych dokumentów uprawniających do legalnego przywozu broni na teren Polski.

25-latek tłumaczył, że broń i amunicja to prezent, który wiezie dla znajomego.
Mężczyzna został przekazany funkcjonariuszom Policji, którzy prowadzą dalsze czynności w tej sprawie.

Fot. KAS