Straż Graniczna szuka wykonawcy budowlanego.

Straż Graniczna rozbuduje swoją placówkę w Hermanowicach. 17 lipca upłynie termin przyjmowania ofert od firm, które są zainteresowane  wzięciem udziału w postępowaniu wyboru wykonawcy.

W ramach zamówienia Straż Graniczna zamierza przebudować m.in. pomieszczenia internatowe, magazynowe i gościnne na pomieszczenia kancelaryjne, dostosować istniejące pomieszczenia do nowych potrzeb związanych z przechowywaniem dokumentów niejawnych, zmodernizować instalacje, wybudować nowy budynek garażowy. Przebudowane mają zostać też kojce dla psów służbowych.

W ramach prac, wymianie i modernizacji ma ulec większość instalacji wokół i wewnątrz budynków. Informacje dotyczące szczegółów zamówienia można uzyskać w kancelariach SG w Przemyślu.

Termin zakończenia robót przewidziany jest na listopad 2020 roku.


Milionowy pasażer pociągu. Plany są jeszcze ambitniejsze.

W holu przemyskiego dworca kolejowego w Przemyślu odbyła się uroczystość uhonorowania milionowego pasażera pociągu relacji Przemyśl – Lwów – Kijów. Pociąg jeździ na tej trasie od 2016 roku. W uroczystości, oprócz milionowego pasażera- pana Mariana z rodziną- wzięli udział marszałek sejmu Marek Kuchciński, z-ca marszałka województwa Piotr Pilch, wicewojewoda Lucyna Podhalicz, a także minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Idea pociągu wykrystalizowała się podczas prac zainicjowanych przez M. Kuchcińskiego w ramach spotkań Europa Karpat.

Podczas Europy Karpat razem z ministrem Adamczykiem rozmawialiśmy o przywróceniu lepszych połączeń ze Wschodem. Myśleliśmy o wielkim transeuropejskim ekspresie na wzór tego, który jeździł od Stambułu przez Kijów, Niemcy aż do stolicy Francji. Ziściło się. Na razie na linii Przemyśl – Lwów – Kijów-powiedział M. Kuchciński.

Pociąg łączący Ukrainę z Przemyślem odniósł frekwencyjny sukces głównie za sprawą Ukraińców, którzy podróżują do pracy w stronę dużych polskich i europejskich miast. Jednak część pasażerów to turyści, którzy przyjeżdżają do Polski m.in. po zakupy. Wg danych ukraińskich, Polskę rocznie odwiedza około 10 mln Ukraińców. Po uruchomieniu połączenia Przemyśl-Lwów-Kijów nasze miasto stało się punktem przesiadkowym. Dzięki temu coraz więcej Ukraińców odwiedza Przemyśl i zatrzymuje się w nim, czasami na kilka godzin, zasilając lokalną gastronomię i usługi. Także turyści z Polski korzystają z połączenia wykorzystując je do wypadów do Lwowa i Kijowa.

Podkreślał to minister Adamczyk:

To ważne połączenie dla Polaków mieszkających we Lwowie i innych częściach Ukrainy, jak i tysięcy Ukraińców pracujących w Polsce. Widzimy duży potencjał w dalszym rozwoju połączeń w kierunku wschodnim.

Operatorzy kolejowi myślą o nowych połączeniach do obsługi ruchu z Ukrainy. Pisaliśmy o planach i problemach czeskiego przewoźnika, który chciał skomunikować Ukrainę ze stolicą Czech. Powstanie nowych połączeń bezpośrednich pomiędzy Ukrainą a dużymi miastami Polski i Europy paradoksalnie może być niekorzystne dla Przemyśla, ponieważ podróżni bez przesiadki będą docierać do miast docelowych.

O kłopotach Czechów przeczytasz tu: https://www.portalprzemyski.pl/polski-tor-przeszkod-dla-czeskiego-przewoznika-mialo-byc-pieknie/

zdj.Justyna Mazurek,kancelaria sejmu


Zrobią nam konkurencję? Rzeszów chce mieć swój stok narciarski.

Urząd Miasta Rzeszowa ogłosił przetarg na opracowanie koncepcji budowy stoku narciarskiego w południowej dzielnicy miasta Matysówce. W ramach przetargu jego zwycięzca będzie musiał opracować koncepcję, przeprowadzić rozpoznanie geologiczne, uzyskać opinie środowiskowe i przedstawić wstępne kosztorysy prac. Budowa stoku narciarskiego w stolicy Podkarpacia to jedna z zapowiedzi przedwyborczych prezydenta Tadeusza Ferenca. Popierają ją także miejscy radni Prawa i Sprawiedliwości.

Nieoficjalnie wiadomo, że przyszły stok narciarski ma mieć długość około 1170 m, wyciąg krzesełkowy i sztuczne oświetlenie, armatki do naśnieżania i „oślą łączkę” dla maluchów. Ma być też  wieża widokowa i całoroczny ( podobnie jak w Przemyślu) tor saneczkowy. Maja ponadto powstać trasy dla rowerzystów. Inwestycja, choć nie znany jest jeszcze kosztorys, prawdopodobnie będzie kosztować ponad 50 mln złotych.

Jeśli stok w Rzeszowie powstanie, będzie kolejną alternatywą dla podkarpackich narciarzy, którzy oprócz wyciągu w naszym mieście, korzystają z obiektów w Ustrzykach Dolnych czy Arłamowie.

 

zdj.UM Przemyśl


Dotacje na przemyskie zabytki. 160 tysięcy na słup ogłoszeniowy

Ruszyły pierwsze prace zasilane dotacjami przyznawanymi corocznie przez Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W tym roku Komisja Konserwatorska pozytywnie zaopiniowała 254 wniosków, w tym 151 wniosków na remont zabytków nieruchomych, przeznaczając na ten cel 9 milionów 392 tysiące złotych.

Wśród przemyskich zabytków nieruchomych największe dofinansowanie uzyskały obiekty doskonale znane mieszkańcom miasta, takie jak na przykład kościół Ojców Franciszkanów, który w tym roku otrzyma 180 tys. złotych dotacji na dalszy ciąg prac przy elewacji. Także kościół Karmelitów otrzyma 90 tys. złotych na remont schodów wejściowych, a seminarium duchowne zostanie wsparte 90 000 zł na 3 etap prac przy elewacji. Z obiektów świeckich o dużym znaczeniu dotację uzyskał pałacyk Lubomirskich na Bakończycach, który wykorzystywany jest jako siedziba Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej - tu dotacja wyniosła 64 tysiące. Mniejsze kwoty trafią do prywatnych właścicieli zabytków, choć są tutaj dwa wyjątki - na remont muru miejskiego położonego na prywatnej działce konserwator przeznaczy 100 000 zł, a na remont charakterystycznej kamienicy na Placu Konstytucji aż 160 000 zł.

Ostatni obiekt często bywał przedmiotem dyskusji w mediach społecznościowych. Chodzi o reklamy, które od wielu lat wywieszane są na jego elewacji i zasłaniają reprezentacyjny zabytek miasta.

Dotacje, które są finansowane przez podatnika, w swym założeniu służyć mają ratowaniu i przywracaniu zabytków do pierwotnego wyglądu. Tymczasem właściciel wzmiankowanej kamienicy od wielu lat wykorzystuje ją, oprócz wynajmowania lokali położonych na parterze, jako słup ogłoszeniowy, na którym reklamują się lokalne firmy. Na elewacji budynku rozwieszane są olbrzymie banery, które przesłaniają wygląd i detal zabytku. Przeczy to i przepisom ustawy o ochronie zabytków, które zakazują zasłaniania zabytków, jak i założeniom lansowanego w Przemyślu parku kulturowego, który ma być właśnie powołany do tego, by ograniczyć zasłanianie zabytkowych elewacji płachtami reklamowymi.

Czytaj także: Piękne miasto to patent na sukces. Udana konferencja w Przemyślu

Kamienica przy Placu Konstytucji musi zostać poddana remontowi elewacji, metalowych kopuł dachu i attyki, która grozi zawaleniem. Kosztorys przedstawiony przez wspólnotę mieszkaniową opiewa na astronomiczną kwotę 571 tysięcy złotych, do których konserwator dołoży się, jak wyżej wspominaliśmy, kwotą 160 tys złotych.

Wywieszanie reklam przez właściciela kamienicy było wielokrotnie krytykowane w mediach społecznościowych. Także nasz portal zwracał uwagę na problem, którym niezależnie zajmował się Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków. W marcu br. skierowaliśmy do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków zapytania czy WUOZ interweniował w sprawie szpecących miasto reklam. Okazuje się, że urząd dbał o estetykę miasta i podejmował interwencję dotycząca kamienicy na Placu Konstytucji. Poniżej fragment odpowiedzi WUOZ:

Jeżeli chodzi o podejmowane przez tut. Urząd interwencje w/s reklam na Placu Konstytucji 3 Maja, to wydany został w ostatnim roku 2018 nakaz na usunięcie reklam znak: IRN-II.5174.10.2018.KP z kamienicy nr 7 oraz kilkukrotnie nie uzgodniono proponowanych reklam na tej samej kamienicy.

Tymczasem zaraz po przyznaniu dotacji konserwatorskiej na ten obiekt, na elewacji pojawiły się reklamy firmy deweloperskiej, a następnie kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Co prawda na jednej z reklam jest dopisek, że dochody finansują remont zabytku, jednak trudno uznać, że wywieszanie reklam na zabytku i zasłanianie go jest w ten sposób usprawiedliwione. Tym bardziej, że do tego samego właściciela należy zabytkowa kamienica na Franciszkańskiej, która nie jest przygotowywana do remontu, ale i na niej wywieszone są banery polityków.

 

Zdjęcie: zb 


Ambitne plany PKP CARGO

Według informacji zamieszczonych na oficjalnej stronie marszałka Marka Kuchcińskiego na Podkarpaciu powstanie spółka PKP Cargo Terminale. Ma ona koncentrować wszystkie należące do przewoźnika terminale, co ułatwi zarządzanie, stworzy nie tylko nową ofertę dla klientów, ale też nowe miejsca pracy.

Zlokalizowana na trasie węzła Medyka - Przemyśl - Żurawica będzie największą w Polsce i jedną z największych w Europie spółek zarządzających terminalami lądowymi.
,,Zależy nam, by region się rozwijał, był atrakcyjny gospodarczo, by jego mieszkańcy nie byli zmuszeni do opuszczania rodzinnego domu, żeby zarabiać na życie" - zapowiada marszałek sejmu M. Kuchciński, który zabiega o powstanie spółki.

,,Powstanie spółki PKP CARGO Terminale spowoduje na pewno powstanie nowych miejsc pracy. Nie chcemy deklarować ilu, gdyż to będzie proces ewolucyjny i zależny od tempa rozwoju tej spółki. Mamy prawo przypuszczać, że będzie to znacząca liczba, gdyż sektor intermodalny, działalność terminalowa to bardzo perspektywiczne sektory transportu i logistyki. (...) Nasza spółka pośrednio może spowodować, że na Podkarpaciu zaczną się lokować inne podmioty zajmujące się transportem kolejowym lub drogowym" - zapewnia Krzysztof Losz rzecznik prasowy PKP CARGO.

Oprócz tego pojawił się pomysł, by w nieczynnej Fabryce Wagonów „Gniewczyna” w Gniewczynie Łańcuckiej (okolice Przeworska) powstała spółka zajmująca się produkcją wagonów towarowych m.in. dla PKP CARGO. Trwają rozmowy ze słowackim właścicielem fabryki na temat jej przejęcia przez polski podmiot. Został podpisany już list intencyjny w tej sprawie pomiędzy potencjalnymi inwestorami czyli PKP CARGO a Agencją Rozwoju Przemysłu. Nie ma jednak jeszcze gotowego biznesplanu dla inwestycji i analizy przedsięwzięcia.

 

Zdjęcie: www.pkpcargo.com


Stacja ładowania aut elektrycznych powstała w Arłamowie

Na Podkarpaciu funkcjonuje już 20 stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Niedawno w Arłamowie powstała kolejna - choć jeszcze nieczynna - wyposażona w cztery stanowiska, z których można korzystać jednocześnie. Będzie zasilana z elektrowni Arłamów, w której jako opał wykorzystywana jest biomasa z drewna. Co najważniejsze - ładowanie pojazdów będzie bezpłatne.

Pojazdy EV (Electric Vehicles) są to samochody, które nie posiadają silnika spalinowego ani zbiornika paliwa. Zasilane są wyłącznie energią elektryczną, gromadzoną w baterii. W 2018 roku zarejestrowano 1324 takie pojazdy.

Liczba samochodów EV jeżdżących na naszych drogach rośnie z każdym kolejnym rokiem. Oznacza to, że rośnie również zapotrzebowanie na budowę kolejnych stacji ładowania elektrycznego. Według planów rządów Mateusza Morawieckiego Polska ma stać się producentem samochodów elektrycznych i osiągnąć poziom 1 miliona aut jeżdżących po polskich drogach już w 2025 roku. Plany te jednak uznawane są przez ekspertów za mało realistyczne – przede wszystkim dlatego, że podobne koncepcje nie sprawdziły się w o wiele bogatszych państwach niż Polska - Niemczech czy Stanach Zjednoczonych.

Stacja w Arłamowie została zainstalowana przez PGE Nowa Energia – spółkę należącą do Polskiej Grupy Energetycznej. PGE NE weszła na rynek ładowarek samochodów EV w miastach średnich i miejscowościach uzdrowiskowych. Do tej pory grupa ta uruchomiła 11 takich stacji w siedmiu miastach Polski. W kwietniu powstaną one również w Bełchatowie, Nowym Sączu oraz Rzeszowie.

 

zb


Protest taksówkarzy - rozmowa z Marcinem Radochońskim, taksówkarzem z Przemyśla

W poniedziałek w wielu polskich miastach odbyły się protesty taksówkarzy sprzeciwiających się nierównej konkurencji ze strony nierejestrowanych przewoźników działających za pomocą aplikacji takich jak Uber, Bolt czy Taxify . Strajkujący domagali się również odrzucenia projektu nowelizacji ustawy o transporcie drogowym, który ich zdaniem przewiduje legalizację paraprzewoźników.

Wczorajszy protest przyniósł efekt w postaci podpisania porozumienia pomiędzy stroną rządową a taksówkarskimi związkowcami. Reprezentantką rządu w tych negocjacjach była minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz, która zobowiązała się m.in. ,,omówić kwestię czasowego wyłączenia aplikacji służących do zamawiania przejazdów, m.in. takich jak Uber, Opti Taxi, Bolt, Moja, Number One, Eko Taxi, do momentu uregulowania ich funkcjonowania nową ustawą". Deklaracja Emilewicz jest o tyle ciekawa, że w sprawie Ubera interweniowała ambasador USA w Polsce Georgetta Mosbacher, która ostro sprzeciwiła się planom polskiego rządu zakazania działalności amerykańskiego przewoźnika w Polsce.

Jak sytuacja taksówkarzy wygląda w Przemyślu? Rozmawiamy z Marcinem Radochońskim, przemyskim taksówkarzem wspierającym ogólnopolski strajk przewoźników.

Przedwczoraj (8 kwietnia) udostępnił Pan na Facebooku wpis Samorządnego Stowarzyszenia Taksówkarzy Polskich, zawiadamiający o rozpoczynającym się strajku taksówkarzy. Czy wiadomo Panu coś na temat organizacji strajku w naszym mieście?

Jestem przemyskim taksówkarzem i nic mi na ten temat nie wiadomo. Myślę, że nasi taksówkarze powinni wesprzeć kolegów z dużych miast, bo to leży w naszym wspólnym interesie. Wcześniej czy później Bolt czy Uber wejdzie do Przemyśla i innych mniejszych miast, co moim zdaniem jest tylko kwestią czasu. Wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębów na postoju. Bolt za moment będzie dostępny w Rzeszowie. Krótko mówiąc, „korporacje” przemyskie nic nie robią, nie chcą brać w niczym udziału., bo udają, że ich to nie dotyczy. Nie tędy droga, solidarność zawodowa powinna działać ponad podziałami. Ja jako taksówkarz, solidaryzuję się ze strajkiem i wspieram kierowców taksówek w dużych polskich miastach.

Jakie są postulaty protestujących? O co walczą w tym strajku?

Walczą przede wszystkim o to, by nielegalne przewozy nie zostały zalegalizowane ze szkodą dla legalnych taksówek. Nie może być tak, że jedna internetowa aplikacja zastąpi taksometr, kasę fiskalną i dojdzie w ten sposób do legalizacji szarej strefy w majestacie prawa. My jako taksówkarze prowadzimy zarejestrowaną działalność gospodarczą, posiadamy kasy fiskalne, od których odprowadzany jest podatek i składki ZUS, część taksówkarzy w dużych miastach zdaje również egzamin z topografii miasta. Do tego musimy spełnić szereg wymagań, aby uzyskać licencję na przewóz osób; mieć specjalistyczne badania lekarskie, psychologiczne i psychofizyczne, legalizację taksometru wydaną przez Okręgowy Urząd Miar oraz być niekaranym, na tej zasadzie prezydent miasta lub burmistrz wydaje licencję. Kierowca Ubera czy Bolta tych wymagań w tej chwili nie spełnia. My bierzemy przecież odpowiedzialność za osoby, które przewozimy. Uber lub Bolt przewożą ludzi, ale żądamy, by robili to na tych samych zasadach, co prawdziwi taksówkarze. Prawo powinno być równe dla wszystkich, a nie lepsze dla wybranych. Ci kierowcy to najczęściej obcokrajowcy, ale nie jest to reguła. Posługują się zazwyczaj nawigacją samochodową, która często bywa zawodna i nie zawsze precyzyjna. Uważam, że polski rząd popełnia błąd, chcąc zalegalizować tego typu praktyki, rząd nie dba tutaj o ludzi pracy, tylko idzie na współpracę i układ z wielkimi korporacjami zachodnimi - amerykańskimi, kosztem polskiego przedsiębiorcy, co jest niedopuszczalne.

Czy byłaby taka możliwość z Pana strony, by stanął Pan na czele przemyskiego strajku, jeśli taki miałby miejsce?

Oczywiście, że jestem gotowy stanąć na czele strajku, lecz niestety kijem Wisły czy Sanu w pojedynkę nie cofnę. Jeżeli tylko byłaby taka możliwość to tak, trzeba rozmawiać i skonsolidować lokalne środowisko taksówkarskie, aby móc reprezentować przemyskich taksówkarzy, którzy na razie nie są zagrożeni ze strony paraprzewoźników, ale nie znaczy to, że za miesiąc czy za pół roku nie będą zmuszeni nimi konkurować.

Zdjęcia: www.facebook.com/marcin.radochonski.7

z.b


Remont zabytkowej elewacji

Ruszył remont elewacji charakterystycznej kamienicy przy ulicy Mickiewicza 22. Wcześniej w obiekcie został wymieniony dach i rury spustowe. Przypomnijmy, że 7 lat temu doszło w tej kamienicy do groźnego pożaru, którego przyczyną było zwarcie instalacji elektrycznej.

W budynku swoją siedzibę ma m.in. Związek Pszczelarzy Ziemi Przemyskiej. Mieści się tu również Jaskinia Solna "Marianna".
Projektantem remontu fasady jest mgr inż. arch. Natalia Stojak, inwestorem wspólnota mieszkaniowa, a wykonawcą firma Sylbud.

 

https://www.youtube.com/watch?v=D6hjH4SbNro&fbclid=IwAR3f9XYCgfWKkG0t4VHmBOmRwRKe4Bt0RvoqrbXPaWHlA4zpUebRjWUmzfg

 

 


Biuro na godziny w Przemyślu

Przemyska Agencja Rozwoju Regionalnego wychodzi naprzeciw początkującym przedsiębiorcom.

PARR oferuje kompleksową pomoc w zakresie pozyskania środków, przygotowania wniosków o dofinansowanie założenia lub rozwoju działalności gospodarczej. Świadczy również usługi w zakresie przygotowania biznesplanów czy prognoz finansowych. Dzięki usłudze „Mikropożyczki” można uzyskać do 80 tys. złotych bez wkładu własnego m.in. na zakup lub rozbudowę obiektów handlowych.

To nie wszystko. PARR zajmuje się również usługami księgowymi, w tym obsługuje korespondencję z ZUS i US.

Najciekawiej przedstawia się usługa „Twoje biuro”. Daje ona możliwość zarejestrowania adresu firmowego w siedzibie PARR-u i prowadzenia przez agencję korespondencji przedsiębiorcy. Inaczej mówiąc, nie trzeba mieć własnego lokalu biurowego, bo w PARR-rze można zarejestrować adres firmowy. Jeśli jest taka potrzeba, przedsiębiorca może otrzymać pomieszczenie biurowe wraz z wyposażeniem na 2 godziny tygodniowo, przy czym obowiązują na cały okres trwania wymowy stałe dni i godziny. Koszt tej usługi to 100 zł netto miesięcznie.

 „Biuro na godziny” to kolejna oferta – jeśli przedsiębiorca potrzebuje więcej czasu na spotkanie biznesowe lub konferencję, otrzyma urządzony pokój biurowy z dostępem do bezprzewodowego Internetu. Jedna godzina kosztuje 20 zł. Istnieje też możliwość wynajęcia sali konferencyjnej. Niewątpliwym atutem oferty PARR-u jest możliwość korzystania z bezpłatnego parkingu.

Biura na godziny to coraz popularniejsza usługa w większych miastach Polski.


Czy kolejna szansa dla Przemyśla? OPINIA

Podczas ostatniej sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego ubiegłej kadencji, 29 października 2018 roku, radni uchwalili harmonogram prac nad Strategią Rozwoju Województwa Podkarpackiego do roku 2030. Do końca bieżącego roku strategia ma być gotowa. Przemyśl stoi przed kolejną szansą, o ile perturbacje natury politycznej i finansowej pozwolą ją w pełni wykorzystać.
Strategia to podstawowy dokument programowy, który określa obszary wsparcia finansowego środkami publicznymi. Strategia naszego województwa powinna być spójna z nową Krajową Strategią Rozwoju Regionalnego 2030, której projekt odchodzi od modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego skoncentrowanego na aglomeracjach na rzecz rozwoju zrównoważonego, który priorytetowo traktuje obszary słabsze. Obligatoryjnie, wsparciem będą cieszyć się tereny zagrożone trwałą marginalizacją oraz miasta średniej wielkości, tracące swoje funkcje społeczno-gospodarcze. Fakultatywnie, wybrano dwa obszary geograficzne: wschodnią Polskę i Śląsk. Terenów zagrożonych trwałą marginalizacją w naszym regionie nie brakuje. Średnich miast zagrożonych degradacją jest w naszym województwie dziesięć, z Przemyślem na czele. W tym kontekście, wbrew sloganowi promocyjnemu, miasto wcale nie jest wyjątkowe.
W jakim momencie znajduje się obecnie Przemyśl? Budżet miasta jest niezwykle trudny, według ekspertów prezydenta miasta wręcz katastrofalny, a miasto nie uniesie długu. Kwota 100 mln do spłacenia robi wrażenie i źle wróży na przyszłość. Sytuacja finansowa miasta wyzwala gorący spór polityczny.
Owa wspomniana wyżej wyjątkowość Przemyśla była wielokrotnie opisywana. Jest ona z uwagi na przebogatą historię miasta faktem, ale też nie może być w perspektywie europejskiej - bo ona jest tutaj najwłaściwsza - przeceniana. W skali Województwa Podkarpackiego, jedynie w pewnych aspektach z Przemyślem mogą konkurować pod względem potencjału turystycznego: Stalowa Wola i Sanok. Oba miasta – podobnie jak Przemyśl – biorą udział w programie „Błękitny San”. Ale atrakcyjność turystyczna Przemyśla zaczyna blednąć w porównaniu z sąsiednim Sandomierzem czy Zamościem, a cóż dopiero w konkurencji z urokliwymi miastami pohabsburskiej Europy środkowej…

Musimy więc nasze zadęcie nieco okiełznać i próbować znaleźć równowagę pomiędzy ambicjami a możliwościami jakie rysują się na horyzoncie – podkreślmy to słowo – strategicznym, pamiętając przy tym o wielofunkcyjności miasta, będącego na mapie województwa istotnym ośrodkiem subregionalnym. Co oprócz turystyki? Z czego ma żyć miasto Przemyśl? W co trzeba zainwestować dostępne środki publiczne, aby Przemyśl był po prostu fajnym miejscem do życia? Miastem, w którym żyje się może i nieszczególnie dostatnio, ale ciekawiej, piękniej, po prostu lepiej niż gdzie indziej?
W głośnym wywiadzie dla tygodnika „Polityka” (3 listopada 2014 r) jeden z najwybitniejszych w Polsce znawców polityki regionalnej profesor Grzegorz Gorzelak mówił, że „(…) nikt się nie zajmuje na poważnie programowaniem strategicznym ani na poziomie gminy, ani rządu, a te dokumenty, którymi się posługujemy w planowaniu rozwoju, w dużym stopniu powstały pod pieniądze unijne i nie wynikają z autonomicznej analizy rzeczywistych potrzeb rozwojowych. Mówiąc brutalnie, oddaliśmy się w intelektualną niewolę urzędnikom brukselskim, starając się za wszelką cenę dopasować nasze plany rozwojowe do obowiązujących unijnych wytycznych w obawie, że inaczej nie dostaniemy środków. Przykładem obowiązująca dziś doktryna rozwoju regionalnego oparta na idei inteligentnych specjalizacji. Niezależnie od tego, czy ma ona sens czy nie, chwytamy się jej, byle nie stracić pieniędzy. Upraszczając, często nie szukamy pieniędzy na potrzebne nam programy, lecz wymyślamy programy pod dostępne pieniądze. W dłuższej perspektywie może to mieć efekt antyrozwojowy.”
Wnioski z badań przeprowadzonych wśród mieszkańców Przemyśla i turystów na próbie 542 osób na potrzeby „Strategii sukcesu miasta Przemyśla na lata 2014-2024” mówią, że największym mankamentem jest bezrobocie i niskie dochody mieszkańców, z których 71 procent wiąże przyszłość z rodzinnym miastem. Samorządowcy wszystkich barw politycznych od trzech dziesięcioleci tokują na temat „tworzenia miejsc pracy”, choć system pozostawia im do dyspozycji symboliczne jedynie narzędzie, jakim jest podatek od nieruchomości. Owszem, powinni tworzyć przyjazny dla przedsiębiorców klimat, co sprowadza się także do aktywności instytucji otoczenia biznesu, ale przecież wpływ samorządu terytorialnego na klin podatkowy jest w praktyce nikły, żeby nie powiedzieć - żaden.

Mieszkańcy miast i miasteczek peryferyjnej Polski wschodniej zwracają się o pomoc do tej władzy, która jest najbliżej, ale która nie posiada bezpośredniego wpływu na rynek pracy. Cóż więc może zrobić samorząd miasta? Cytowany już profesor Gorzelak pisze („Strategiczne kierunki rozwoju Polski wschodniej”), że współczesna gospodarka kształtowana jest przez trzy wzajemnie powiązane procesy: globalizację, innowacyjność i konkurencyjność. Trwałą przewagę konkurencyjną uzyskują te miasta, na których terenie są skoncentrowane przedsiębiorstwa zdolne do tworzenia innowacji, a lokują się one tam, gdzie znajdują kwalifikacje, niezawodną infrastrukturę, zaplecze naukowo-badawcze, przyjazne władze publiczne. Uroda otoczenia i brak zanieczyszczeń przemysłowych jakie katują np. Mielec, przyzwoite szkoły i sprawna służba zdrowia, słowem - czynniki składające się na dobrą jakość życia są w coraz większym stopniu brane pod uwagę przez potencjalnych inwestorów z zewnątrz. O wyborze miejsca inwestycji decyduje nie tylko wykwalifikowany kapitał ludzki, ale także społeczna tkanka instytucjonalna, wyznaczająca sieci powiązań wewnątrz lokalnego układu terytorialnego. Promocja Przemyśla w sferze gospodarczej wymaga więc szerszego niż dotąd podejścia, podobnie jak eksponowanie otwarcia na Wschód, co jak do tej pory kończy się na rogatkach Lwowa.

Rezultaty badań naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego dowodzą, że społeczno – kulturowy kontekst jest bardzo ważny dla kształtowania zjawisk gospodarczych składających się na rozwój lokalny, a podejście elitystyczne lepiej przystaje do polskich realiów. Współpraca z przedsiębiorcami, nieco większa od minimalnej aktywność mieszkańców i ich poparcie dla zintegrowanej elity lokalnej to decydujące czynniki rozwoju (Janusz Hryniewicz, „Czynniki lokalnego rozwoju gospodarczego – 20 lat później).

Nowa polityka regionalna – wdrażana zarówno z poziomu krajowego jak i wojewódzkiego - ma być stosownie do zapisu w Krajowej Strategii odpowiedzialna, a rola samorządów lokalnych i społeczeństwa obywatelskiego wzmocniona. Według miarodajnej informacji z Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, polska alokacja środków unijnych w perspektywie finansowej 2021-2027 będzie o ok. 20 procent mniejsza. Konkurencja średnich miast którym grozi degradacja będzie ostra. Sytuacja ta wymaga zdwojonej aktywności tych przedstawicieli lokalnej elity Przemyśla, którym nieobce jest pojęcie dyscypliny, nie tylko umysłowej. Nowa strategia rozwoju województwa będzie dawać pewne możliwości. Rzecz w tym, aby je wykorzystać w sposób racjonalny.

Marek Bednarz
Autor był dyrektorem Biura Regionalnego Województwa Podkarpackiego w Brukseli w latach 2007-2009