Na powierzchnię...

Tytuł być może bardziej kojarzy się z górnikami, ale w kontekście schronów też używa się tego zwrotu. Sporo czasu minęło od ukazania się ostatniego tekstu o schronie i trochę się od tamtej pory wydarzyło.

Ogólnie pojęte tematy schronu, zimnej wojny oraz zagrożeń jakie ze sobą niosła przestały być związane wyłącznie z obiektem znajdującym się pod szkołą podstawową nr 14. Wyszliśmy poza bezpieczne mury schronu i kilkakrotnie już daliśmy zauważyć się w mieście – jeśli gdzieś przemknie Państwu przed oczami ktoś w milicyjnym mundurze lub masce przeciwgazowej to jest szansa, że będzie to członek naszej załogi.

Pierwszym wypadem było luźne nawiązanie do patrolu rozpoznania skażenia. Jeśli byli już Państwo w schronie to być może pamiętają Państwo, że początek zwiedzania częściowo składa się z opisu czynności patrolu powracającego z „powierzchni” po wykonaniu niezbędnych badań i pobraniu próbek. My zaczęliśmy od „inspekcji” w schronie, po której nastąpił wymarsz nad San. Patrol w naszym wykonaniu składał się m. in. z funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej czy... żołnierza Wehrmachtu – wykonanie zawierało oczywiście liczne elementy humorystyczne, ale „zadania” nie uległy zmianie: nastąpił pomiar „skażenia” i oznaczenie bezpiecznych obejść na Sanem. W schronie można obejrzeć planszę ukazującą działania patrolu oraz tabliczki, którymi oznaczano teren – zostały wiernie odtworzone przez naszego kolegę Pana Andrzeja i później mogli je Państwo ujrzeć na stoisku Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej podczas Dni Turystyki na przemyskim rynku.

Na rynku informowaliśmy o działalności stowarzyszenia, zbliżającej się wtedy inscenizacji w ramach projektu „Monte Lenino”, ale przede wszystkim prezentowaliśmy sprzęt pochodzący ze schronu: maski przeciwgazowe wraz z filtrami, sprzęt dozymetryczny (sygnalizator RS-70), indywidualny pakiet przeciwchemiczny, elementy umundurowania obrony cywilnej, a wśród tego... pepesza, która cieszyła się niesłabnącym powodzeniem u wielu Przemyślan. Tamtego dnia prezes naszego stowarzyszenia Mirosław Majkowski odebrał nagrodę przyznaną naszej grupie za modernizacje, doposażenie i udostępnienie schronu.

Razem z nami było też tam kilka osób z grupy „Tężec Alert”, której członkowie zajmują się tworzeniem strojów oraz rekwizytów rodem z filmów à la Mad Max – od tematu zimnej wojny do atomowej pożogi i postapokaliptycznej egzystencji ocalałych nie tak daleko, sądzę więc, że na pewno jest to dobry, dodatkowy kierunek rozwijania atrakcyjności schronu. Tym bardziej, że na zachodzie kraju taki nurt jest bardzo popularny i warto, aby Przemyślanie nie odstawali od reszty rodaków – dziewczyny i chłopaki z Tężca o to dbają i tym samym również pomagają promować nasze miasto.

Niektórzy na pewno nie spodziewaliby się, że uda nam się połączyć tematykę schronową z klockami lego... Ponownie jako patrol rozpoznania skażenia na początku grudnia odwiedziliśmy MIEJSCE Kawa i Zabawa, gdzie „ćwiczyliśmy” wykrywanie skażenia w pożywieniu oraz przede wszystkim w... klockach lego, którymi mogą się tam bawić najmłodsi (choć nie tylko). Znajdująca się na rynku kawiarnia przez moment stałą się naszym centrum dowodzenia skąd koordynowano przebieg ćwiczeń terenowych. Przy wykonywaniu zdjęć ponownie postawiliśmy na humor – efekty tamtej wizyty można było oglądać na „facebookowej” stronie schronu, kto jednak nie widział naszej sesji może być spokojny i śmiało odwiedzać MIEJSCE, gdzie można napić się kawy zaparzonej przez Pana Pawła: zdobywcy drugiego miejsca w szczecińskim Pucharze Latte Art 2017 (warto zauważyć, że w tych zawodach brali udział bariści z całego kraju).

Wspomnijmy jeszcze grupę Tężec Alert: czwórka z tych młodych ludzi pomagała nam podczas III Nocy Fortyfikacji – jest to impreza wywodząca się z warszawskiego środowiska sympatyków wszelkiego rodzaju bunkrów, fortów i schronów nawiązująca do nocy muzeów, ale, zgodnie z nazwą, obejmująca jedynie obiekty o charakterze militarnym. Czas i pora roku nie pozwoliły na włączenie większej ilości obiektów, ale udało się ukazać potencjał miasta dla fanów militariów. Udział Przemyśla w tej edycji wydarzenia zainicjowało PSRH „X D.O.K.” udostępnieniem Schronu Kierowania Obroną Cywilną oraz Przemyskie Stowarzyszenie Przyjaciół Dobrego Wojaka Szwejka oprowadzające po Bramie Sanockiej Dolnej oraz kilku obiektach z czasów I wojny światowej, była też możliwość obejrzenia sowieckiego tradytora artyleryjskiego. Obecność ludzi w postapokaliptycznych strojach bardzo uatrakcyjniła zwiedzanie schronu – część z naszych gości początkowo nie była pewna czy nie są to kolejne manekiny co spotęgowało emocje oraz humor, gdy okazało się, że siedząca przy filtrach postać może w najmniej spodziewanym momencie chwycić za dłoń zwiedzającego.

Pozostaje nie spoczywać na laurach i realizować kolejne projekty, a także współpracować z kolejnymi grupami – w pierwszej chwili wydawać się może, że kierowani jesteśmy egoistyczną próbą wybicia się ponad innych, ale warto przypomnieć, że, udostępniając schron i wprowadzając w nim co jakiś czas udoskonalenia, chcielibyśmy tym samym nieustannie zwiększać atrakcyjność turystyczną miasta. Pod względem obecności i widoczności w mieście nie osiągnęliśmy może poziomu naszych przemyskich „Szwejków”, ale po wyjściu „na powierzchnię” prędko jej nie opuścimy.

Piotr Dzoć

Poglądy wyrażone w tekstach pisanych w ramach blogu Portalu Przemyskiego są osobistymi poglądami autorów i nie muszą odzwierciedlać stanowiska redakcji. Blogi ukazujące się na naszych łamach mają na celu umożliwienie mieszkańcom Przemyśla podzielenia się własną wiedzą, doświadczeniami oraz opiniami na temat miasta i spraw jego dotyczących.


Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska zorganizowała debatę o ekonomii społecznej

W dniach od 19 – 21 stycznia w Horyńcu Zdroju w powiecie Lubaczowskim odbyła się debata na temat EKONOMII SPOŁECZNEJ. Organizatorem debaty była Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu.

Jej głównym celem jest zapoznanie społeczności lokalnej oraz studentów uczących się w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu z tematem ekonomii społecznej, zakresem jej działań, celami które realizuje z użyciem narzędzi porównawczych.

Organizatorzy mają nadzieję, że „Debata Oksfordzka o ekonomii społecznej” posłuży do rozwoju kolejnych inicjatyw społecznych oraz przełoży się na działania praktyczne uczestników projektu.

W debacie wzięli udział studenci II roku Stosunków Międzynarodowych PWSW:

  1. Adria Gerula
  2. Katarzyna Hałek
  3. Kamila Olech
  4. Wiktoria Chuba
  5. Marta Kożuszko
  6. Nazar Teliszewski

Tematy poruszane w trakcie debaty:

  1. ekonomia społeczna – potrzebna czy niepotrzebna
  2. analiza przedsiębiorstw ekonomii społecznej na przykładzie hiszpani
  3. czy możliwy jest rozwój ekonomii społecznej w Polsce, tak jak w krajach Europy Zachodnie?

 


Zanim klamka zapadnie...

Wybierając drzwi wewnętrzne zazwyczaj zwracamy uwagę na te elementy, które są widoczne na pierwszy rzut oka. W pierwszej kolejności zastanawiamy się zatem nad samym modelem, kolorem, rodzajem ościeżnic, ewentualnymi przeszkleniami, wzorem klamek.

Chcąc zagłębić się jednak w parametry techniczne warto pomyśleć o samej konstrukcji. Spotkamy się z określeniami – skrzydło ramowe/płycinowe oraz płytowe. Na czym więc polegają różnice? Te oraz inne pytania możecie Państwo zadać sprzedawcy w naszym biurze w Przemyślu na ulicy Lwowskiej 15.

Konstrukcja:

Skrzydła ramowe jak sama nazwa wskazuje opierają się na konstrukcji przypominającej ramę. Obramowanie to składa się z dwóch pionowych i dwóch poziomych belek z widocznym łączeniem. W środku tak zbudowanej konstrukcji umieszcza się wypełnienie złożone z paneli i szyb w różnych kształtach.

Drzwi płytowe opierają się natomiast na ramie, która stanowi szkielet skrzydła. Jest zazwyczaj wykonana z drewna, klejonego zgodnie z technologią zapobiegającą gięciu się materiału pod wpływem zmian wilgotności. Sama rama tworzyłaby jednak zbyt słabą konstrukcję, dlatego umieszczone jest w niej tak zwane wypełnienie. Jego podstawowym zadaniem jest stabilizowanie całej konstrukcji, ale w zależności od materiału, z którego zostało wykonane, może również pełnić dodatkowe funkcje - izolacji termicznej, akustycznej a nawet przeciwpożarowej.

Wypełnienie skrzydła:

Takim wypełnieniem jest najczęściej plaster miodu, płyta wiórowo-otworowa lub płyta pełna. Po obu stronach rama i wypełnienie obłożone są płytą MDF lub HDF. Taka płyta różni się od płyty wiórowej ściślejszym sprasowaniem materiału, dzięki czemu jest ona znacznie trwalsza i wytrzymalsza.

Plaster miodu – to nic innego jak tekturowy wkład stabilizujący o sześciokątnej konstrukcji, który znacznie redukuje ciężar skrzydła i skutecznie je usztywnia. Charakteryzuje się on małą objętością oraz niewielkim ciężarem. Jego niewątpliwą wadą jest fakt, że nie zapewnia dobrego wyciszenia. Nie sprawdzi się więc zbyt dobrze np. w sypialni czy w pokoju dziecka gdzie zależy nam na wysokiej izolacji dźwiękowej. Do minusów należy też fakt, że jest słabo odporny na wilgoć, dlatego też tak często odradzany jest w łazienkach. Nie sposób jednak przeoczyć największej zalety drzwi wypełnionych plastrem miodu, jaką jest niska cena. 

Płyta wiórowo-otworowa - drzwi wewnętrzne, wypełnione płytą wiórowo-otworową zapewniają dużo lepszą izolację akustyczną, co – jak już zostało wcześniej wspomniane – w niektórych pomieszczeniach okazuje się sprawą kluczową. Jest to rozwiązanie wykorzystujące też trwalsze materiały, ale co za tym idzie – jest droższe niż plaster miodu.

Pełna płyta wiórowa - to najczęściej modele specjalistyczne, techniczne, tj. akustyczne, antywłamaniowe czy przeciwpożarowe. Ze względu na ciężar takiego wypełnienia, trzeba zainstalować specjalne zawiasy, które umożliwią ich pełną funkcjonalność.

Szklenie: jeśli chodzi o detale - ale nie mniej ważne - warto wspomnieć o szkleniu. Dla naszego bezpieczeństwa warto zaopatrzyć się w szybę hartowaną, jest ona do pięciu razy mocniejsza od zwykłej szyby, co w praktyce oznacza, że by ją rozbić trzeba uderzyć w nią 5 razy mocniej, a jeśli już do tego dojdzie, to rozpada się na wiele maleńkich kawałków, które są o wiele mniej niebezpieczne. Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest szyba VSG, która powstaje na wskutek sklejenia dwóch szklanych tafli za pomogą specjalnej folii, a w przypadku rozbicia, nie rozpada się lecz trzyma się na folii. Szczególną uwagę zwracajmy na to gdy w naszym otoczeniu znajdują się dzieci.

Zawiasy: kto na nie zwraca uwagę? Nikt, do momentu, w którym skrzydło drzwiowe nie opadnie i nie zaczynie rysować podłogi. Wtedy chcemy wyregulować drzwi, ale nie zawsze jest to możliwe, bo nie wszyscy producenci oferują zawiasy z regulacją. Standardowo jest to zawias jednoczopowy bez regulacji –i takie rozwiązanie najczęściej dostaną Państwo w drzwiach z marketu, a o wiele lepsze są zawiasy z możliwości regulacji, które dostaniemy w produktach pełnowartościowych.

Uwaga: Myślę, że warto zaznaczyć różnicę kupna ,,tych samych’’ drzwi, tego samego producenta w markecie oraz w takim biurze jak nasze. Tutaj zastosowanie odpowiednich technik sprzedaży oraz tego, ze klient teoretycznie widzi ten sam produkt jest kluczowa. Nikomu nie przyjdzie nawet na myśl, żeby zmierzyć grubość skrzydła na którym jest największa różnica. W drzwiach produkowanych stricte dla marketów ramiak jest cieńszy nawet o kilka milimetrów! Kolejną, istotną kwestią jest szklenie – w marketach dostaną Państwo zazwyczaj zwykłą niehartowaną szybę, która po rozbiciu jest dużo bardziej niebezpieczna niż szyba hartowana. Ciekawostką jest również to, że przy ościeżnicach regulowanych standardowo zakres regulacji jest co 2 cm, natomiast w uboższych, marketowych wersjach jest co 4 cm, co na żywo nie wygląda zbyt estetycznie i widać niestety spory uskok na łączeniu pióra z bazą główną. Uszczupleniem są też wspomniane wyżej zawiasy bez możliwości regulacji.
Myślę, że przytoczenie tych przykładów będzie rozwianiem wątpliwości co do różnic cenowych panujących na rynku, oraz przypieczętowaniem tego, że nie wynikają one z wysokich marż, ale z tego, że w markecie nie dostają Państwo pełnowartościowego produktu, tylko uproszczony i gorszy.
Po więcej informacji zapraszamy do naszego punktu sprzedaży: Multidom  Przemyśl, ul. Lwowska 15.

Nasze biura znają Państwo także w Sanoku, Dynowie, Brzozowie, Rzeszowie, Sędziszowie Małopolskim, Łańcucie oraz na Wyrębach.


Dzień otwarty w przemyskiej "Czternastce"

Od 5 marca marca w szkołach podstawowych rozpoczyna się nabór na klas pierwszych. Tak też jest w SP 14, która postanowiła przedstawić swoją ofertę w trakcie „Dnia Otwartego”.

Będzie można przyjść i na własne oczy zobaczyć co proponuje szkoła na zbliżający się rok szkolny 2018/19. Oprócz licznych atrakcji dla dzieci będzie można dopytać o wszystko.

Tym razem szkoła proponuje klasy pierwsze z rozszerzonym programem zajęć sportowych, językowych lub zajęć z programowania. Jest w czym wybierać. Dzień otwarty został zaplanowany na 12.03.2018 r. w godzinach 16.00-18.00. Zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w zajęciach i zwiedzenia szkoły.


Przemyślanie na Eurowizji??

3 marca na antenie TVP1 odbędzie się koncert Krajowych Eliminacji Eurowizji 2018. W koncercie tym weźmie udział zespół Happy Prince, który tworzą dwaj przemyślanie: Jakub Prachowski i Tomasz Stawarz. Spotkali się po latach by skonfrontować swoje doświadczenia muzyczne. Proponowana przez nich piosenka jest częścią albumu, który już niebawem będziemy mogli posłuchać.

Kuba to wokalista zespołu Eden Express wraz z którym zwyciężył w konkursie na najlepszy zespół rockowy w Polsce „39 i pół decybela ponad normę” w 2009 r. Zespół koncertował na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, na Sopot TOPtrendy Festiwal, Vena Music Festival oraz w programie Kuby Wojewódzkiego. W duecie wraz z Sabiną Kurek-Delikat zaprezentował się w telewizyjnym show „Mam talent”. Wokalista jest laureatem Międzynarodowego Festiwalu Rzeszów Carpathia w latach 2011, 2012, 2013 oraz zdobywcą Grand Prix tego festiwalu w 2015r. Jakub jest autorem tekstów, kompozytorem i aranżerem.

Tomasz Stawarz to muzyk związany z przemyską sceną rockową i jazzową. Od najmłodszych lat szlifował swój warsztat z przemyskimi zespołami. W latach 2001-2002 współpracował z rzeszowskim zespołem Haratacze, z którym koncertował m.in. na Przystanku Woodstock. Po wyjeździe z Polski związał się na dwa lata z The Pakt - zespołem londyńskim i wraz z nimi nagrał singiel. Następne lata (2009-2017) to bardzo owocna współpraca z brytyjskim zespołem After The Ice, z którym nagrał E-pkę „Commence” oraz Thick Snow Magic. Zespół koncertował w całej Europie a jednym z ważniejszych występów był udział w prestiżowym South by West Festival w Austin w Texasie. Mogliśmy również podziwiać Londyński zespół na dwóch koncertach w Przemyślu. Tomek jest perkusistą ale z powodzeniem grywa również na innych instrumentach, komponuje i aranżuje.

Współpraca tych dwóch przyjaciół z pewnością odbije się głośnym echem wśród rosnącej rzeszy fanów przemyskiego duetu. Piosenka, którą wybrali do eurowizyjnych preselekcji nosi tytuł Don't let go i w ciągu 2 dni osiągnęła wynik 11 tys. wyświetleń.  

https://www.youtube.com/watch?v=Xkx0Jn7ao5w 

Zachęcam do głosowania w czasie marcowego koncertu i trzymam mocno kciuki za chłopaków.

Agnieszka Marcińczak

Fot. Marcin Fiń


Tańczący pod kulami

Czas II wojny światowej doświadczał podbite przez okupanta narody bardzo wieloma represjami, prześladowaniami, zsyłkami do obozów zagłady czy egzekucjami. Taka była codzienność w czasie niemieckiej okupacji terenów Polski.

W tym czasie ludzkie losy układały się najczęściej tragicznie. Obawa o własne życie, życie najbliższych czy ich bezpieczeństwo w okresie szalejącego terroru powodowały, że wielu nawet bardzo odważnych ludzi, patriotów, zaprzestawało czynnego oporu. Celowe łamanie praw człowieka usankcjonowane działaniami policyjno-wojskowymi doprowadzało do zatrważających sytuacji, które w czasie pokoju nigdy nie miałyby miejsca.
Niemiecka machina nastawiona na eksterminację obywateli polskich narodowości żydowskiej pędziła ku zagładzie całego semickiego narodu. Oficjalne dane wskazują, że w niemieckich obozach śmierci zostało zamordowanych ponad sześć milionów Żydów. Nie pominięto kobiet, starców i dzieci. Takie bestialstwo okupantów doprowadziło jednak do bardzo wielu aktów heroizmu ze strony polskich obywateli. Odważni, zdeterminowani Polacy podjęli działania mające na celu ratowanie niewinnych ludzi, ofiar zbrodniczej hitlerowskiej ideologii.

Polacy skazani na śmierć przez niemiecki sąd wojenny. Płońsk 1939. Fot. IPN

Nie inaczej było w przypadku bohatera mojej dzisiejszej opowieści. Człowiek uczciwy, mąż, ojciec, można powiedzieć zwyczajny mieszkaniec Przemyśla. Widząc dziejącą się nieprawość, postanowił działać. Udzielił schronienia biednej rodzinie żydowskiej. Doskonale wiedział czym ryzykuje. Za pomoc Żydom Niemcy wyznaczyli bardzo wysoką karę, karę śmierci… W późniejszym czasie wprowadzono odpowiedzialność zbiorową dla całych rodzin.

Niemcy w trakcie rewizji domu znaleźli Żydów, zabrano ich do getta. Dom został spalony. Na szczęście nie było w nim reszty rodziny. Nasz bohater został skazany na obóz zagłady. Zapakowany do transportu, wieziony bydlęcym wagonem, ściśnięty w tłumie podobnych nieszczęśliwców wyruszał w drogę, która miała się skończyć w jeden tylko sposób… Ciągnięty przez lokomotywę pociąg zostawiał za sobą znane krajobrazy pogórza. Atmosfera panująca w wagonie nie nastrajała optymistycznie. Jedni płakali, inni wznosili modły, jeszcze inni odchodzili prawie od zmysłów. Wczesne lato 1942 roku nagrzewało kryte papą wagony do temperatur tak wysokich, że wewnątrz panował potworny zaduch, a podróżującym towarzyszył nieznośny smród fekaliów. Potrzeby fizjologiczne były załatwiane w jedyny możliwy sposób – przez dziurę w podłodze po wyrwanej desce. Ktoś z bardziej operatywnych właśnie w tym otworze dojrzał możliwość ratunku. Kilku mężczyzn błyskawicznie zabrało się za powiększenie otworu do takiego rozmiaru, by zmieścił się w nim człowiek. Teraz należało tylko wybrać odpowiedni moment ucieczki. Idealnym okazał się wjazd składu na kolejowe rozjazdy. Pociąg znacznie zwolnił bieg i w tej właśnie chwili skazańcy pojedynczo przeciskali się przez otwór, by w końcu opuścić się pod pociąg
i ułożyć między torami. Uczyniło tak dwudziestu ośmiu mężczyzn, jeden za drugim kładli się na tory. Niestety żołnierze eskortujący transport byli przygotowani na taką ewentualność, na końcu składu Niemcy zainstalowali karabin maszynowy wraz z obsługą.

Przemyśl po czerwcu 1941 roku. Fot. NAC

Gdy pierwszy uciekinier tylko podniósł się z podkładów, padł rozkaz strzelania. Celne serie kładły zbiegów, odbierając szanse ucieczki, a w rezultacie i życie. Nasz bohater miał jednak więcej szczęścia, wyłonił się spod składu w momencie gdy żołnierze przeładowywali karabin. Ta właśnie chwila zbawiennej ciszy umożliwiła mu ucieczkę z torów prosto w łan pszenicy. Biegł bez wytchnienia pędzony świstem kul przelatujących obok jego głowy, upadał i znów podrywał do biegu po życie. Udało się, dobiegł do lasu, który skrył go przed strzelcami. Zza osłony drzew spojrzał jeszcze w kierunku torów za oddalającym się pociągiem, z łanów zboża wyłoniło się jeszcze sześciu ocalałych. Po chwili wytchnienia ruszył w drogę, by jak najprędzej oddalić się od miejsca, które zapewne chwilę później stało się rejonem obławy. Noc zastała go w lesie, bez jedzenia, bez schronienia i tylko strumienie dawały mu czasami możliwość ugaszenia pragnienia. Miał dużo szczęścia, nie został ranny i w zasadzie nie ucierpiał w trakcie ucieczki, więc nie pozwalając sobie na sen, ruszył czym prędzej w kierunku rodzinnego Przemyśla, w którym upatrywał możliwość ratunku. Szedł tak kilka dni, najczęściej pod osłoną nocy, by nie zostać zauważonym przez patrole. W tym czasie żywił się leśnym runem oraz owocami. W końcu jego oczom ukazały się znajome wzgórza. Doskonale znał okolice Przemyśla, wiedział którędy iść, by w sposób niezauważony dotrzeć do miasta.

Przemyśl 1941-1944. Fot. NAC

Z obawy o bezpieczeństwo najbliższych nie dawał znaku życia przez kilka miesięcy. Dopiero zima wygoniła go z piwnicy i zmusiła do szukania pomocy. Nie wiedział, co stało się z jego rodziną, a może wszyscy podzielili jego los lub nie daj Boże zostali zabici? Powoli i bardzo ostrożnie ruszył w kierunku dzielnicy Wilcze, lecz po przybyciu na miejsce jego oczom ukazały się tylko zgliszcza. Nie miał pojęcia gdzie szukać rodziny, przez głowę przelatywało mu tysiące tragicznych myśli. Postanowił jednak, że nie odpuści poszukiwań. Jego uwagę zwrócił dom, który od dawna stał pusty, a teraz świeciło się w nim światło. Obserwował ten dom bardzo uważnie, przez okno dojrzał poruszające się sylwetki. To była jego rodzina, cali i bezpieczni. Jakimś cudem Niemcy zaniechali w stosunku do nich represji. Pod osłoną nocy, niezauważenie przedostał się pod drzwi, pukał tak cicho jak tylko mógł i te wreszcie zostały otwarte. Rodzina po dłuższym okresie rozłąki, niepewności jutra, nie mogła uwierzyć w szczęście ponownego bycia razem. Niestety, kiedy opadły pierwsze emocje, gdy zbieg został nakarmiony i przebrany, nadszedł czas rozważenia sytuacji. Wszyscy zdawali sobie sprawę z ogromnego niebezpieczeństwa, z jakim wiąże się powrót skazańca. Rodzina uradziła, że należy go dobrze ukryć. Tylko jak to zrobić w tak niepewnych czasach. Na ulicach odbywały się łapanki, w domach przeprowadzano rewizje, zagrożeniem mogli być nawet bliscy sąsiedzi… Uznano, że najlepszym miejscem ukrycia zbiega będzie jednak dom, w którym zamieszkali. Budowla posiadała bardzo rozległe piwnice z mnóstwem zakamarków, labiryntem korytarzy, które odpowiednio przerobione mogły stworzyć całkiem skuteczną kryjówkę.

Dzielnica była raczej spokojna, a sam dom nie stał przy głównej drodze, co nie pozwalało ewentualnym intruzom na zaskoczenie domowników. Tak też się stało. W ten sposób uciekinier kolejny raz dostał się do niewoli, tym razem jednak w piwnicach nowego domu… Życie w takiej sytuacji jednak jest ogromnie trudne, nawet tak dla nas obecnie trywialna sprawa jak pożywienie mogła doprowadzić do wykrycia zbiega. Żywność w czasie wojny była reglamentowana, więc wyżywienie jeszcze jednego człowieka bez przydziału bloczków okazało się być bardzo trudne. Rodzina jednak organizowała jedzenie tak, by nikt nie mógł się zorientować, że mogą kogoś karmić. Córki zatrudniały się w szpitalnych stołówkach, gdzie wynoszone dla rodziny jedzenie nie wzbudzało niczyich podejrzeń, bo było codziennością. Sam zbieg zamknięty w czterech ścianach ciemnej klitki ogromnie przeżywał swój stan jakby zawieszenia w próżni, która jednak w każdej chwili mogła być zabójcza. Bywało, że opuszczał ciemne schronienie i wchodził do mieszkania, ale zawsze daleko od okna. Stan w jakim tkwił nie wpływał dobrze na jego psychikę, w chwilach załamania miał ochotę wyjść na ulicę, być aresztowanym tylko po to, by to wszystko się już skończyło... Każde głośniej wypowiedziane zdanie, każdy przejazd samochodu czy nawet stukanie do drzwi kojarzyło mu się jednoznacznie z rewizją i aresztowaniem lub śmiercią. Nic więc dziwnego, że ten zastraszony człowiek w uwięzi powoli jakby odchodził od zmysłów. Czas jego ukrycia wydłużał się niemiłosiernie i tylko niekiedy domownicy informowali go o losach wojny. Od nich dowiedział się o klęsce Niemców pod Stalingradem, potem o froncie, który powoli zmierzał w kierunku na zachód.

Minęły dwa lata od momentu gdy nasz bohater powrócił do domu. Lata ukrycia, strachu, ale jednak i nadziei, że los zadręczonego ukryciem człowieka może wkrótce ulec zmianie… Pewnego lipcowego dnia w 1944 roku córka z impetem wbiegła do domu oznajmiając krzykiem, że nadciąga front, z daleka już słychać strzały i odgłosy walki. Domownicy rozpierzchli się ratować dobytek i szukać miejsc do ukrycia, a strzały bardzo wyraźnie zaczęły się przybliżać. W ciemnej piwnicy słychać było niewiele, jednak słowo wyzwolenie jakoś doleciało do uszu ukrywającego się człowieka. Nieświadomy zagrożenia i pędzony nadzieją wolności postanowił opuścić swą bezpieczną kryjówkę. W zamieszaniu ominął domowników i ruszył w kierunku drzwi. Blask dziennego światła oślepił jego nawykłe do ciemności oczy, a zapach świeżego powietrza zadziałał jak narkotyk. Istna kanonada bodźców, jaka stała się teraz jego udziałem, doprowadziła go niejako do stanu amoku… I ruszył przed siebie, szczęśliwy, łaknący światła, pragnący powietrza i wszystkich tych doznań, które przez dwa lata były mu odebrane. Nie baczył na wojenną zawieruchę, w euforii zaczął tańczyć na ulicy. Z uniesionymi do góry rękoma szedł tanecznym krokiem ku swej wolności, nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób wkroczył pomiędzy walczące strony. Żołnierze strzelali do siebie, a on kontynuował swój taniec pomiędzy świszczącymi obok głowy pociskami. Armie nieprzerwanie prowadziły ostrzał i tylko przerażona żona stojąca w oknie wzniosła modlitwy, by żadna zbłąkana kula nie dosięgła jej męża…
Przeżył, front przeszedł, żołnierze odeszli. Nadeszła jego upragniona wolność... Tylko do dziś kolejne pokolenia rodziny przekazują sobie opowieść o dziadku tańczącym pod kulami…

Marek Niedźwiecki

Fotografia tytułowa (NAC): Transport niemiecki na ulicy Grunwaldzkiej w Przemyślu.


Reklama w Google to skuteczny sposób na zwiększenie sprzedaży poprzez stronę firmową.

Właściciele firm i handlowcy nieustannie zastanawiają się, jak skutecznie zwiększyć sprzedaż. Warto postawić na internet, który stał się nowoczesnym kanałem dystrybucji towarów i usług. Za pośrednictwem strony firmowej przedsiębiorcy mogą docierać do klientów nie tylko z rynku regionalnego ale również do nabywców z całej Polski. Jak jednak przyciągnąć internautów na stronę firmową? Odpowiedzią jest skuteczne reklama w Google!

Chcesz odnieść biznesowy sukces? Postaw na pozycjonowanie!

Każdy przedsiębiorca chcący zwiększyć sprzedaż powinien postawić na działalność w internecie. Każdego roku liczba osób dokonujących zakupów online wzrasta. Prowadząc biznes w internecie możemy skutecznie zwiększyć sprzedaż firmy. Warto jednak zadbać, by użytkownicy odnaleźli naszą stronę w wynikach wyszukiwania. Jak tego dokonać? Oto dwa skuteczne sposoby na promowanie witryny firmowej w internecie:

  • pozycjonowanie stron internetowych – to najskuteczniejsze narzędzie marketingu internetowego. Usługa ta polega na podejmowaniu szeregu działań mających na celu zwiększenie widoczności strony internetowej w wynikach wyszukiwania, a dokładniej wypromowanie jej w organicznych wynikach wyszukiwania na kluczowe dla firmy frazy. Pozycjonowanie stron internetowych obejmuje wnikliwy audyt SEO, który ma za zadanie ocenę witryny i wskazanie elementów do poprawy. Ważnym elementem działań jest optymalizacja strony i nasycenie jej unikatowymi tekstami ze słowami kluczowymi. Agencja SEO pozycjonując stronę pozyskuje również wartościowe odnośniki. Obecnie pozycjonowanie stron internetowych to nie tylko chęć wypromowania witryny w wynikach organicznych, ale także budowanie pozytywnego wizerunku danej marki. Pozycjonowanie jest procesem długotrwałym, na pierwsze efekty firmy muszą poczekać zazwyczaj od 3 do 6 miesięcy. Wspinając się do pierwszych 10 wyników wyszukiwania przedsiębiorca ma pewność, że ściągnie na swoją stronę wartościowy ruch, który przełoży się na wzrost sprzedaży.

  • kampanie linków sponsorowanych – innym skutecznym narzędziem marketingowym jest Google AdWords. Usługa ta umożliwia promowanie witryny w płatnych wynikach wyszukiwania. Po wpłacie środków pieniężnych na indywidualne konto Google i ustawieniu reklamy przedsiębiorca może natychmiast promować swoją stronę internetową na wybrane frazy kluczowe. Pozycje reklam ustawiane są na zasadzie licytacji, dlatego im więcej płacimy, tym korzystniejsze wyniki osiągamy. Niestety jest to również minusem Google AdWords, gdyż przy konkurencyjnych branżach koszta reklamy będę wysokie. Kampania linków sponsorowanych sprawdzi się natomiast w promowaniu produktów i usług sezonowych oraz w branżach niszowych. Zaletą AdWords jest możliwość bieżącego podglądania efektów reklamy oraz wprowadzanie zmian z użyciem panelu administracyjnego. Prowadzenie skutecznej kampanii AdWords wymaga posiadania odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, dlatego warto skorzystać z pomocy doświadczonych specjalistów.


"Żydowska Szkoła Zawodowa Masada w Darmstadzie" - wystawa w przemyskim Archiwum

Codziennie w godzinach pracy Archiwum Państwowego w Przemyślu można oglądać znajdującą się tam wystawę "Żydowska Szkoła Zawodowa Masada w Darmstadzie". W otwarciu ekspozycji udział wzięła jej autorka Lea Dror Batalion, córka założyciela szkoły.

Żydowska Szkoła Zawodowa "Masada" została założona w 1947 r. przez Samuela Mileka-Batalion. Placówka wykształciła około 60 ocalałych od zagłady żydowskich bezpaństwowców mieszkających głównie w tzw. DP – obozach – jako stolarzy, ślusarzy, elektryków jak i w innych zawodach rzemieślniczych. Wszystkie te profesje miały być przydatne przy tworzeniu, budowie i życiu w nowej ojczyźnie Eretz-Izrael. Uczniowie uczestniczyli także w lekcjach języka hebrajskiego, filozofii żydowskich, sprawności fizycznej, ideologii syjonistycznej.

Szkoła mieściła się w dawnej stacji kolejowej w centrum miasta Darmstadt. Chociaż istniała ona tylko 10 mc, jest bardzo ważna częścią powojennej żydowskiej histroii w Europie. Odzwierciedla dramatyczne losy młodych ludzi, którzy przeżyli zagładę i dokumentuje rozpoczęcie nowego życia ocalałych z holokaustu w powojennych Niemczech.
Pomimo, że minęło 70 lat od założenia szkoły, córka Bataliona, Lea Dror-Batalion, która posiada polskie korzenie dba o przekazanie następnym pokoleniom historii o szkole Masada. Utworzono m.in. listę byłych uczniów i nauczycieli szkoły, którzy zostali znalezieni i tych których wciąż poszukuje się.

Wystawa po raz pierwszy zaprezentowana została w 2011 r., w Darmstadzie.


Auto Sport Klub Przemyśl zaprasza na "Wyścig o zdrowie dla Mirka"

Auto Sport Klub Przemyśl zaprasza na "Wyścig o zdrowie" dla Mirka. Impreza charytatywna odbędzie się w dniu 11 lutego, a zapisy na nią już wystartowały.

Impreza odbędzie się w dniu 11 lutego, w Birczy na płycie lotniska.
Wpisowe wynosi nie mniej niż 100 zł, a zgłoszenia należy wysyłać na adres: ask.przemysl@gmail.com. Ilość miejsc ograniczona do 50 załóg. W przypadku zgłoszenia więcej niż 50 załóg o przyjęciu decydować będzie kolejność wpływu zgłoszeń do biura KJS.
Wpłaty wpisowego przyjmowane będą gotówką w czasie odbioru dokumentów w biurze zawodów.

Terminarz:
30.01.2018 - otwarcie listy zgłoszeń
11.02.2018 godz. 08:20 - zamknięcie listy zgłoszeń
11.02.2018 godz. 06:00 – 08:30 - odbiór administracyjny
11.02.2018 godz. 06:00 – 08:30 - badanie kontrolne BK 1
11.02.2018 godz. 08:35 - pierwsze posiedzenie ZSS
11.02.2018 godz. 08:50 - odprawa uczestników
11.02.2018 godz. 08:50 - publikacja listy załóg dopuszczonych do startu
11.02.2018 godz. 09:00 - start
11.02.2018 godz. 16:00 - meta
11.02.2018 godz. 16:20 - opublikowanie końcowej klasyfikacji prowizorycznej
Zapraszamy wszystkich do udziału w tak szczytnej imprezie.


Uwaga kierowcy. Pierwszy śnieg w Przemyślu i już jest ślisko

Śnieżek sobie prószy niemrawo i większość przemyskich ulic jest czarna. Wzywamy jednak kierowców do ostrożności. Są rejony miasta, gdzie drogi są śliskie i wyglądają jak po gwałtownym ataku zimy. 

I wcale nie muszą to być jakieś odległe miejskie zakamarki. Tak wyglądała obwodnica Przemyśla na odcinku mostu Brama Przemyska przed godziną 18.00. Po drugiej stronie mostu, w tym samym czasie, laweta pomocy drogowej ściągała z drogi samochód uszkodzony na skutek poślizgu.