Czy Przemyśl jest czystym miastem. Czekamy na Twój głos [Ankieta]

Zapraszamy do wzięcia udziału w naszej krótkiej sondzie na temat czystości w Przemyślu. Napiszcie Drodzy Czytelnicy co myślicie o tym problemie. A może, czystość przemyskich ulic wcale problemem nie jest? Czekamy na Wasze głosy.

[gravityform id="5" title="true" description="true" label="true"]


Jak uzyskać odszkodowanie i zadośćuczynienie po śmierci osoby najbliższej?

Utrata bliskiej osoby w wyniku tragicznego wypadku komunikacyjnego stanowi podstawę do dochodzenia szerokiego katalogu świadczeń odszkodowawczych. Jak jednak w praktyce wygląd uzyskiwanie rekompensaty po śmierci w wypadku? I z jakimi roszczeniami mogą wystąpić bliscy zmarłego?

Skuteczne dochodzenie odszkodowania

Śmierć osoby dla nas najbliższej jest niezwykle traumatycznym przeżyciem. Ustawodawca zabezpieczył jednak interes bliskich zmarłego. Zgodnie z literą prawa przysługuje im szeroki katalog świadczeń odszkodowawczych. Uzyskane środki pieniężne mogą umożliwić pewniejsze spoglądanie w przyszłość bez strachu o sferę finansową. Jest to tym bardziej istotne, gdy roszczącymi są dzieci, które powinny otrzymać solidne odszkodowanie będące zabezpieczeniem. Jak wystąpić o należne środki pieniężne? Poszkodowani bliscy mają obowiązek wystąpić z wnioskiem odszkodowawczym do sprawcy wypadku, a dokładniej do Towarzystwa Ubezpieczeniowego w którym posiadał polisę OC. W dokumencie tym należy zawrzeć o jakie świadczenia wnioskujemy z podaniem konkretnej sumy pieniężnej. Należy również wyjaśnić, jaki wpływ na nasze życie i przyszłość ma strata bliskiego. Rzetelne uzasadnienie wniosku ma duże znaczenie na późniejszą pomyślność rozpatrzenia pisma. Ubezpieczyciel po otrzymaniu zgłoszenia ma 30 dni na wydanie decyzji o odmowie lub przyznaniu świadczeń odszkodowawczych. Katalog świadczeń należnych bliskim jest bardzo szeroki i obejmuje:

  • stosowne odszkodowanie za śmierć – ma charakter majątkowy i stanowi rekompensatę za pogorszoną sytuację życiową

  • zadośćuczynienie za doznaną krzywdę – to próba zrekompensowania bólu i cierpienia po stracie bliskiego

  • renta alimentacyjna – należna osobom względem których na zmarłym ciążył obowiązek alimentacyjny

  • zwrot kosztów pogrzebu – zwrot wydatków poniesionych w związku z godnym pochówkiem osoby bliskiej

Samodzielnie czy z kancelarią? Słów kilka o pomocy prawnej

Dochodzenie roszczeń odszkodowawczych wymaga posiadania odpowiedniej wiedzy prawnej i umiejętności negocjacyjnych. Od rzetelności prowadzonego postępowania zależy wysokość uzyskanych świadczeń. Niestety w tym trudnym czasie prowadzenie rozmów o relacjach ze zmarłym bliskim jest bardzo trudne. Jeśli nie czujemy się na siłach, by samodzielnie dochodzić odszkodowania za śmierć bliskiego warto skorzystać z pomocy doświadczonej kancelarii odszkodowawczej. Profesjonalny pełnomocnik w imieniu poszkodowanego przygotowuje wszystkie niezbędne dokumenty i prowadzi w umiejętny sposób rozmowy z ubezpieczycielem. Fachowa pomoc to szansa na uzyskanie rekompensaty bez konieczności kierowania sprawy na etap postępowania sądowego. Nie warto skazywać się na zaniżoną rekompensatę, pomoc profesjonalistów w tak trudnych sprawach odszkodowawczych jest wprost nieoceniona.


Zagłosuj na biuro turystyczne z Bieszczad!

Jaka atrakcja zostanie NAJLEPSZYM PRODUKTEM TURYSTYCZNYM POLSKI 2017? W październiku zostały wybrane najlepsze produkty turystyczny poszczególnych województw.

Od kilku dni trwa głosowanie internautów. Województwo Podkarpackie reprezentuje wycieczka 1-dniowa Biura Podróży Bieszczader „WODAMI rzeki San!”. Jest to wyjątkowa atrakcja łącząca spływ kajakami z kuchnią regionalną, wędrówką do karmelu w Zagórzu oraz 2 godzinnym rejsem statkiem po niemal całym Zalewie Solińskim z degustacją win i serów bieszczadzkich. Więcej znajdziesz pod tym adresem:

http://bieszczader.pl/polska/bieszczady-wycieczki-1-dniowe/wodami-rzeki-san-czyli-kajaki-karmel-rejs-statkiem-degustacja-win/

Pierwszy raz w historii do konkursu zostało zgłoszone biuro podróży. Wybór nie jest bez powodu, gdyż nasz reprezentant ma dużo więcej podobnych niepowtarzalnych wycieczek i dba o promocję województwa na czele z Bieszczadami w bardzo szerokim zakresie.

Czy naszemu reprezentantowi uda się wygrać, zależy od Waszych głosów. Wystarczy:

  1. wejść na stronę https://www.polska.travel/pl/certyfikat-internautow2017
  2. kliknąć „nr 9”
  3. kliknąć „Zagłosuj na produkt”.

Ważna informacja – codziennie do północy 19.11.2017 można oddać jeden głos!

(Posiadacie np. komputer, telefon z internetem, tablet to możecie oddać na każdym urządzeniu 1 głos. A jeśli macie zainstalowane różne przeglądarki np. Mozilla, Internet Explorer, Opera to po 1 głosie z każdej przeglądarki!)

Opis wycieczki:

Wycieczka 1-dniowa WODAMI rzeki San! to oferta łącząca atrakcje związane z wodą, górami i historią Bieszczad dla każdej grupy wiekowej. Każdy punkt programu jest związany z Sanem. Zaczyna się odSPŁYWU KAJAKAMI na najbardziej malowniczym odcinku z Sanoka do Mrzygłodu. Podczas spływu każdy indywidualnie podejmuje decyzję czy chce płynąć 1h, czy dłużej 2:15h. Jeśli ktoś „boi się wody”, nie lubi pływać lub wybrał się z małymi dziećmi to idzie razem ze specjalnie wynajętym przewodnikiem na zwiedzanie SKANSENU w Sanoku. Następnie całą grupą jedziemy na POSIŁEK REGIONALNY, który zamawiamy w restauracji w kształcie statku na brzegu rzeki. Turyści mają do wyboru hryczanyki (kotlety z mięsem i kaszą gryczaną) lub naleśniki. Później przemieszczamy się autokarem do Zagórza, gdzie po pokonaniu 1,2 km docieramy do największych w Polsce RUIN KLASZTORU Karmelitów Bosych z 22 m wieżą widokową. Ostatnim punktem programu jest REJS STATKIEM po niemal całym Zalewie Solińskim aż do Olchowca, czyli pokonując 50 km! Łączymy opowiadanie historii Zalewu Solińskiego z DEGUSTACJĄ WIN i SERÓW bieszczadzkich kończąc o zachodzie słońca.

 


Zapraszamy do przemyskich podziemi na "Spotkanie z podróżą: Azja"

W imieniu Fundacji Kresowe Centrum Nauki i Rozwoju „Perła Galicji" serdecznie zapraszam do uczestnictwa w wydarzeniu „Spotkanie z podróżą: Azja”, dotyczącym Nepalu i Birmy.

Spotkanie odbędzie się 9 listopada, o godz. 18 w XVI-wiecznych wnętrzach Przemyskich Podziemi, którymi jako fundacja zarządzamy. Bohaterkami spotkania będą dwie przemyślanki, które fascynuje podróż , ale nie tylko podróż. To reżyserka filmu o himalaiście Adamie Bieleckim Krystyna Rachwał oraz Ewelina Lupa, która opowie o wyprawie do Birmy. Obie prezentacje będą wzbogacone zdjęciami z tamtych pięknych krain. Spotkanie zakończy pokaz filmu w reżyserii Krystyny Rachwał „Kangchenjunga", do którego zdjęcia powstawały m.in. w bazie himalaistów pod Kanczendzongą, trzecim pod względem wysokości szczytem świata (8586  m n.p.m.).

Dzięki współpracy z kawiarnią „Mała Czarna”, goście spotkania mogą liczyć na poczęstunek ciepłą herbatą, która kojarzy się z Azją. Wstęp na spotkanie jest bezpłatny.

Miejscem spotkania będą sięgające XVI wieku piwnice, które są elementem podziemnej trasy turystycznej w Przemyślu. Piwnice służyły niegdyś przemyskim kupcom, głównie do przechowywania towarów. Dawniej wypełniały je wina, miody, płody rolne, mięso i nabiał  i sól. Podziemne lokale to jednak nie tylko miejsce składowania tychże towarów. Bywały w nich ulokowane mieszkania dla służby, warsztaty, wyszynki. Najciekawszy i najbardziej osobliwy fragment podziemnej całej trasy to liczący około 100 metrów fragment kolektora sanitarnego z XVII wieku. Wybudowano go, by uchronić piwnice, których zalewanie przez obfite deszcze wiązało się z dużymi stratami. Służył do odprowadzania do Sanu wody deszczowej, ale też ścieków.


Rozmowa z Markiem Rząsą - zwycięzcą plebiscytu "Prawybory Przemyskie"

Panie Pośle, jest Pan zwycięzcą naszego plebiscytu „Prawybory Przemyskie”. Pomimo, że zarówno Pan i jak i nasza redakcja, podkreślaliśmy, że wyniki należy traktować z lekkim przymrużeniem oka, o czymś one jednak świadczą. Pana zdaniem, o czym?

Po pierwsze, że Portal Przemyski jest popularny, poczytny i opiniotwórczy. Po drugie, jak Pan słusznie zauważył, był to raczej rodzaj plebiscytu popularności i rozpoznawalności osób publicznych, niż miarodajny sondaż sympatii politycznych i poparcia partyjnego. Z drugiej jednak strony nie należy traktować z przymrużeniem oka około półtora tysiąca osób, które wzięły udział w prawyborach, w obu ich turach. Korzystając z okazji, niniejszym raz jeszcze serdecznie im dziękuję. Zwróćmy też uwagę na to, że to liczba większa, niż próba w sondażach ogólnopolskich. Ten wynik to również poważne ostrzeżenie dla obecnie rządzących. To pewnie nie jest jeszcze dla nich czerwona kartka, ale temat do poważnych przemyśleń już tak.

Do wyborów jest jeszcze rok, nikt też jeszcze nie zdeklarował się, że będzie w nich startował. Jednak, czy jest możliwość, że na kartach wyborczych w wyborach na Prezydenta Przemyśla zobaczymy nazwisko Marek Rząsa?

Jest za wcześnie na składanie jednoznacznych deklaracji. Platforma Obywatelska jest partią demokratyczną i wiążące decyzje podejmiemy, w naszych strukturach, kolegialnie. Mamy w swoich szeregach oraz wśród naszych sympatyków kilku bardzo dobrze przygotowanych, kompetentnych i doświadczonych kandydatów. Ostatecznie wskażemy tego, z największymi szansami na wygraną i w efekcie, w nowej kadencji, skuteczne zarządzanie Przemyślem. Poza tym, nadal nie znamy propozycji zmian w Kodeksie Wyborczym, jakie zafunduje rządząca partia. Może się np. okazać, że z wyborów wykluczone zostaną społeczne lub obywatelskie komitety wyborcze, a wybory prezydenta będą miały tylko jedną turę. Takie zmiany, siłą rzeczy, spowodują korektę naszej strategii i taktyki wyborczej. Na dziś mogę powiedzieć tylko jedno - będziemy silni, gotowi i przygotowani na każdy scenariusz wyborczy.

Zaskakująco słaby wynik w ankiecie uzyskali politycy z ugrupowań, obecnie rządzących Przemyślem. Niezły zaś rezultat ma opozycja i postaci spoza czynnej polityki. Czy przyszły rok, będzie, pańskim zdaniem, dla miasta rokiem jakichś zmian?

Pańskie spostrzeżenie wskazuje wyraźnie, że przemyślanie oczekują zmian, bo widzą postępującą (niestety) degradację miasta. I to w najlepszym dla Przemyśla momencie, kiedy pełną władzę w Polsce, województwie i mieście sprawuje ta sama partia. Nie trzeba być posłem opozycji, by gołym okiem dostrzec, że trzy lata tej kadencji zastały zaprzepaszczone i zmarnowane. Kompletny zastój inwestycyjny i gospodarczy miasta skutkujący wysokim bezrobociem i migracją młodych ludzi oraz haniebna, milcząca zgoda na pełen arogancji i pychy, niezrozumiały dla mieszkańców Przemyśla i okolic, proces likwidacji dobrego, przyjaznego pacjentom Szpitala Miejskiego, to główne grzechy rządzących Przemyślem. Cieszy mnie fakt najlepszego łącznie wyniku kandydatów Platformy Obywatelskiej, Wojciecha Błachowicza i mój. To oznacza, że przemyślanie widzą w nas najsilniejszą opozycję wobec tzw. dobrej zmiany, która w Przemyślu często oznacza dojną zmianę. Rosną w siłę ruchy społeczne i obywatelskie, co w przypadku samorządów jest bardzo pozytywną tendencją. Dlatego nie dziwi mnie dobry wynik mojego konkurenta (raz jeszcze serdeczne gratuluję) z II tury prawyborów. We wspomnianych ruchach dostrzegam niezwykły potencjał, również organizacyjny i gospodarczy. Ich działania i pomysły powinny stać się jednym z kół napędowych dla rozwoju Przemyśla. Sądzę więc, że wyniki przyszłorocznych wyborów będą arcyciekawe i przyniosą kilka niespodzianek.

Jakie błędy dostrzega Pan w decyzjach obecnych włodarzy miasta?

Odnoszę takie wrażenie, że ta władza się po prostu wypaliła. Miota się w pomysłach, które nigdy nie zostały zrealizowane - raz jest to inkubator przedsiębiorczości, później strefa ekonomiczna, innym razem ośrodek narciarski, to znów miasto turystyczne lub miasto rowerów. Trzeba się twardo zdecydować na jedną - dwie koncepcje i konsekwentnie realizować założone cele. Prosty przykład: skoro chce się stawiać na turystykę, to dlaczego nie zatrudnia się specjalistów od nowoczesnej i profesjonalnej promocji, reklamy i propagandy? Miasto choć piękne samo się nie wypromuje, trzeba mu pomoc. Takich przykładów jest wiele - najpierw wyśmienite pomysły, później brak ich realizacji, a na końcu zdziwienie, że się nie udało. I tak od 16 lat. Mam też żal do władz miasta, że czynnie przyczyniły się do dramatycznego pogorszenia relacji polsko - ukraińskich wśród mieszkańców Przemyśla

Jaki przepis na rozwój i sukces ma dla Przemyśla Marek Rząsa?

Przemyśl, by powstrzymać degradację, musi wykorzystać wszystkie swoje walory. Miastu potrzebny jest dopływ kapitału oraz zwiększenie liczby miejsc pracy, dlatego nie może powtórzyć się sytuacja, gdy potencjalni inwestorzy są lekceważeni. Wprowadzimy prostą zależność, między liczbą stwarzanych miejsc pracy, a wsparciem miasta wyrażanym w ulgach podatkowych, ale też w dostosowywaniu systemu szkolnictwa do potrzeb inwestora. Dopilnujemy, by miasto wykorzystując swoje zalety stało się centrum kulturalno – rozrywkowo - turystycznym. Wykorzystamy potencjał ludzki, wspomnianą kreatywność, ale też pracowitość i kompetencje mieszkańców naszego miasta. To oni są największą naszą szansą, dlatego postawimy na ludzi aktywnych, doświadczonych i zaangażowanych, którzy dziś często działając w różnego typu stowarzyszeniach więcej robią dla promocji i rozwoju miasta niż jego władze, choćby ci z kolejowego Stowarzyszenia Linia102.pl. W Przemyślu z powodzeniem funkcjonują firmy o zasięgu globalnym, europejskim, krajowym i ponadregionalnym. Skorzystamy z doświadczeń ludzi, którzy nimi kierują i wiedzą jak osiągnąć sukces. Mamy wszyscy w pamięci badania PAN wskazujące Przemyśl wśród miast najbardziej zagrożonych degradacją. Z drugiej zaś strony są badania, wedle których Przemyśl znajduje się w czołówce miast o dużej dynamice kreatywnej mieszkańców, będącej główną siłą napędową rozwoju miast. Pokazuje to poziom niewykorzystanego potencjału i wskazuje, że nasz kapitał to nie tylko stare mury i nowe drogi, ale przede wszystkim przedsiębiorczy ludzie. Na koniec, przypomnieć muszę, że Platforma Obywatelska wynegocjowała w UE miliardy na rozwój regionów. Zadbamy o to, by każda firma działająca w naszym mieście, ale też każdy mieszkaniec otrzymali pełne, darmowe, eksperckie wsparcie w poszukiwaniu i pozyskiwaniu funduszy unijnych. Przemyśl i przemyślanie zasługują na sukces.

Rozmawiał Piotr Gdula


Złamane drzewo na jednym z przemyskich osiedli [Galeria zdjęć]

Dzisiejsza niedziela jest deszczowa, ale także i mocno wietrzna. Właśnie wiatr był przyczyną groźnie wyglądającego, złamania drzewa na jednym z przemyskich osiedli.

Dziś w godzinach popołudniowych, niemal 30 letnia wierzba, stojąca przy bloku na ulicy Wróblewskiego w Przemyślu, uległa podmuchom wiatru i złamała się na pół. Ogromny konar spadł na teren parkinu obok bloku. Na szczęście, potencjalnie niebezpieczny incydent nie wywołał strat materialnych, ani też nikomu nie wyrządził krzywdy.

Wjazd na parkin uporządkowali strażacy. Okaleczone drzewo, w najbliższych dniach, zostanie całkowicie usunięte.

no images were found


Rozmowa z Mirosławem Majkowskim - wiceliderem "Prawyborów Przemyskich"

W organizowanych przez Portal Przemyski dwukrotnie otrzymał Pan bardzo wysoki wynik, pomimo że przez ostatnie trzy lata nie udzielał się Pan aktywnie w lokalnej polityce. O czym to, może, pańskim zdaniem, świadczyć?

W zasadzie nigdy nie udzielałem się zbytnio w lokalnej polityce, a działam i znany jestem bardziej jako społecznik, prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej i lokalny patriota, który robi co w jego mocy, aby promować Przemyśl i starać się wpływać na polepszenie perspektyw dla młodych ludzi. Uważam, że prawybory zorganizowane na Portalu Przemyskim nie są do końca miarodajne, ale nie można też przejść obok nich obojętnie. Mój wysoki wynik można tłumaczyć w dwojaki sposób. Z jednej strony pokazuje duże pragnienie zmian wśród mieszkańców Przemyśla, nakłada na mnie poczucie wielkiej odpowiedzialności w związku z zaufaniem jakim wyborcy mnie obdarzyli, chęć poszukiwania nowej drogi, nowej perspektywy i niekonwencjonalnych pomysłów dla rozwoju miasta.

Z drugiej strony ten wynik ukazuje brak zaufania do lokalnych polityków wobec braku skutecznej realizacji od lat wyborczych obietnic, postępującej degradacji miasta, obsadzania „stołków” partyjnymi działaczami. To wszystko niestety razi mieszkańców w oczy i powoduje pragnienie szukania nowej drogi. Na takiej zasadzie sukces w ostatnich wyborach odniósł ruch Kukiz'15 czy kiedyś Samoobrona.

Zdaję sobie sprawę, że do wyborów jest jeszcze sporo czasu i nikt jeszcze nie podjął decyzji o starcie, ale czy myśli Pan w jakiś sposób o przyszłorocznej kampanii wyborczej?

Bardzo leży mi na sercu los naszego miasta i widzę szereg zagrożeń jakie mogą nas dotknąć w najbliższym czasie, a najgorsze jest to iż widzę, że brakuje programu działania mogącego zapobiec tym zagrożeniom. Oprócz zagrożeń przede wszystkim widzę olbrzymi potencjał miasta i jego mieszkańców. Potencjał tak bardzo nie wykorzystany, lub wykorzystywany jedynie w niewielkiej części. Z jednej strony bardzo chciałbym ten potencjał obudzić i wskazać nowe kierunki rozwoju miasta z drugiej zaś strony rodzi się we mnie obawa o możliwości realizacji pomysłów jakie mamy na miasto. Mówiąc w liczbie mnogiej mam na myśli zespół ludzi, którzy posiadają potencjał, chęci i zapał do pracy. Zespół z którym chciałbym współpracować przy realizacji tych wszystkich wyzwań. Nie mając poparcia w Radzie Miasta ciężko będzie realizować pewne postulaty i pomysły , do których niektórzy podchodzą bardzo nieufnie, bądź zapobiegawczo. Czy myślę o wyborach? Z pewnością tak, jednak życie pisze różne scenariusze i nie potrafię w dniu dzisiejszym określić czy będę kandydował na jakąkolwiek funkcję w mieście. Czy to radnego czy prezydenta. Zależy to od wielu różnych czynników.

Zaskakująco słaby wynik w ankiecie uzyskali politycy z ugrupowań, obecnie rządzących Przemyślem. Jakie błędy popełniają włodarze miasta, że, przynajmniej przemyscy internauci, odwrócili się do nich plecami?

Uważam, ze nie powinniśmy wyłącznie skupiać się na błędach lokalnych polityków, bo nie popełnia ich jedynie ten co nic nie robi. Oprócz pewnych mniej lub bardziej rażących zaniedbań dostrzec można w ostatniej dekadzie także szereg inwestycji w Przemyślu, dzięki którym miasto staje się atrakcyjniejsze dla potencjalnych inwestorów jak obwodnica miasta, strefa ekonomiczna. Miasto też pięknieje i staje się coraz bardziej atrakcyjne dla turystów dzięki remontom zabytkowych kamienic, rewitalizacji poszczególnych obiektów Twierdzy Przemyśl, poprawy infrastruktury rowerowej. Jednak w dalszym ciągu brakuje tu koordynacji działań i budowy kompleksowego produktu, który wyróżniałby nas i stał się zachętą do inwestowania w naszym mieście. Zasada marketingu „Wyróżniaj się albo giń”niestety świetnie sprawdza się w naszym mieście. Mimo posiadania tak wielu atutów giniemy.

Do ostatnich wyborów, przemyślanom to jednak jakoś nie przeszkadzało

Uczestniczę czynnie w każdych wyborach jakie odbywają się w Polsce i nie da się nie zauważyć tego, że Polacy lubią być okłamywani. Niestety kto więcej obieca, nawet całkowicie bez pokrycia ten wygrywa. Mało kto głosując zastanawia się skąd politycy wezmą środki na sfinansowanie swoich obietnic, a później przychodzi rozczarowanie, że „obiecał, a nie zrobił”. Jeszcze większym w Polsce problemem jest problem z pamięcią. 4 lata to jak się okazuje wystarczający okres, aby zapomnieć wszelkie winy, grzechy, afery poprzednich władz i stosując odpowiednią socjotechnikę, propagandę tak zniechęcić wyborców do rządzących, aby oddali głos na tych co oszukiwali ich wcześniej. Niestety podział społeczeństwa w Polsce postępuje w zastraszającym tempie stając się zagrożeniem nie tylko dla działań samorządowych, ale dla całego kraju. Politycy w większości nie patrzą na dobro wspólne, ale kierując się wytycznymi partyjnymi oraz co gorsza własnymi chorymi ambicjami dbają wyłącznie o swoje interesy. To grzech, który popełniają zarówno politycy szczebla krajowego jak i lokalni działacze partyjni, a cierpią na tym mieszkańcy. Wzajemne obrzucanie się błotem, wzajemne oskarżanie, a przy tym brak pozytywnych rezultatów własnych działań lub kompletny ich brak są skuteczną metodą zniechęcania wyborców do siebie.

Przykładem może być choćby strefa

Mimo wielokrotnych obietnic w strefie nie pojawił się tam żaden nowy inwestor. Zarówno mieszkańcy Przemyśla, ja sam kiedyś, a nad wyraz chętnie radni opozycji za ten stan rzeczy obarczali i obarczają prezydenta. Może jednak należałoby się zastanowić gdzie leży tego przyczyna? Może warto byłoby, aby szanowni radni przemyscy sami podjęli działania w celu pozyskania takiego inwestora? Samo wpakowanie publicznych pieniędzy w uzbrojenie i podniesienie ręki w głosowaniu to stanowczo za mało. Od radnych, którym niejako powierzamy w ręce nasze wspólne dobro chcielibyśmy oczekiwać czegoś więcej niż lansowania się przy przecinaniu wstęgi i pozowaniu do zdjęć gdziekolwiek się da.
Niedawno przedstawiciele partii rządzącej w mieście wyszli z propozycją, aby przynieść im pomysły na rozwój miasta.... Nie wiem jakie intencje przyświecały tej inicjatywie. Może chęć wsłuchania się w potrzeby mieszkańców ( słuchać wyborcy rzecz święta), może pragnienie pokazania – Halo! Jesteśmy!. W mojej i nie tylko mojej ocenie wyszło to dosyć blado – Nie mamy pomysłu na miasto więc go nam dostarczcie. Może błędnie to interpretuje, ale niestety tak to wygląda. Na usta jednocześnie ciśnie się pytanie dlaczego przez tyle lat współrządzenia miastem nie potrafili znaleźć tego pomysłu na miasto?

W ostatnich wyborach samorządowych startowało kilka komitetów opartych o organizacje nie polityczne, a społeczne. Panu udało się przekroczyć wynik dziesięcioprocentowy. Czy dziś widzi pan potencjał w lokalnych stowarzyszeniach, aby mogły zagrozić komitetom partyjnym?

Oczywiście, że tak. Jak wspomniałem na początku naszej rozmowy w mieszkańcach miasta tkwi olbrzymi, niewykorzystany potencjał. Na każdym kroku można dostrzec sukcesy przemyskich młodych artystów, sportowców, twórców. Są to sukcesy na szczeblu nie tylko krajowym, ale międzynarodowym. To młodzież, w którą powinniśmy inwestować jednocześnie wypracowując mechanizmy, aby zapewnić im w Przemyślu pracę i godne zarobki. Nie możemy pozwolić, aby najbardziej zdolna młodzież zasilała wielkie aglomeracje. Wiem, ze wszystkich nie zatrzymamy, ale starajmy się zrobić wszystko, aby przynajmniej część chciała tu wrócić. Nie patrzę na stowarzyszenia i inicjatywy oddolne z perspektywy tego czy zagrożą danej partii czy nie. Szczerze mówiąc nie chcę się wdawać w wojenki między startującymi komitetami. Jak ich to bawi, niech skaczą sobie do gardeł. My róbmy swoje.
Patrzę na stowarzyszenia jak na siłę , która jest w stanie zmienić rzeczywistość w naszym mieście, wpompować w niego olbrzymi zastrzyk kultury, sztuki, dobrych pomysłów. Patrzę też na lokalnych przedsiębiorców, którzy odnieśli sukcesy w biznesie jak na gabinet doradczy, z którym powinien liczyć się każdy kto wygra wybory.

Jak dziś widzi Pan możliwości rozwoju Przemyśla? Czy Pana poglądy w tej kwestii zmieniły się jakoś od ostatnich wyborów samorządowych?

Jak już wspomniałem mimo posiadania w ręku wszelkich atrybutów do lokowania w strefie potencjalnych inwestorów do dziś takowych nie ma i należy gruntownie przeanalizować tego przyczynę i podjąć próby ich pozyskania. Mój przyjaciel, były Prezydent Stalowej Woli, Andrzej Szlęzak, aby pozyskać inwestorów po prostu do nich jeździł i zachęcał. Poza tym potrafił stworzyć takie mechanizmy funkcjonowania podległych mu komórek, że inwestor po prostu chciał tam rozszerzać swój biznes wiedząc, że nie będzie odbijał się od urzędniczej nieprzychylności. Nie ma co wyważać otwartych drzwi. Trzeba brać przykład.

Lecz przemyska gospodarka, to nie tylko strefa

I właśnie, ja jednocześnie chciałbym zrealizować kierunek, o którym mówiłem w ostatnich wyborach – turystyka i mówiąc o tej dziedzinie mówię o niej jako dziedzinie przemysłu. Czy inwestor budujący hotel i zatrudniający kilkadziesiąt osób jest gorszy od tego co wybuduje na przykład zakład produkujący łożyska i zatrudni taką samą liczbę osób? Czy inwestorzy otwierający bary, restauracje, hostele, noclegownie są w czymś gorsi? Mają dodatkowy atrybut dla polityki miasta – płacą podatki ( w strefie są zwolnieni z części świadczeń) i mogą rekrutować się spośród mieszkańców miasta co budzi aktywność społeczną, samo zatrudnienie itp. Poza tym nie wyobrażam sobie funkcjonowania miasta bez koordynacji działań i wspólnej promocji z powiatem, a uściślając z ościennymi gminami. Dopiero razem, mając taki potencjał możemy stworzyć produkt o, którym myślimy. Działanie wspólne niesie ze sobą wiele same korzyści i leży w interesie zarówno miasta jak i gmin. Mamy wiele pomysłów odnośnie takich dziedzin jak edukacja na poziomie średnim i wyższym i wiele innych pomysłów, których nie chciałbym sprzedawać na tym etapie, a które tworzą ze sobą pewną nierozerwalną całość i strategię, której nam tak bardzo brakuje.

Brzmi to dość optymistycznie. Czy rzeczywiście wierzy Pan, że to wystarczy, aby odblokować rozwój Przemyśla?

Nie ma się co oszukiwać. Ktokolwiek wygra wybory będzie miał niezwykle ciężkie zadanie i ciężką sytuację finansową i kończącą się perspektywę finansowania projektów ze środków UE. Nie tragizowałbym jednak tej kwestii. Chiny nie są w Unii, a są wiodącą gospodarką światową.
Dlatego należy kierować miastem jak firmą w ciężkiej kondycji finansowej. Nakreślić główny cel, strategię, następnie działania taktyczne i operacyjne prowadzące do realizacji celu strategicznego. Przede wszystkim należy zacząć od analizy wydatków i optymalizacji kosztów w każdej sferze.
Jeszcze raz podkreślam, że prawdziwy potencjał tkwi w mieszkańcach i ten kto będzie potrafił zaangażować ich do tworzenia wspólnego dobra, zrobi więcej niż pozornie może się wydawać.

Dziękuję za rozmowę, a swoim internetowym wyborcom za okazane zaufanie.

z Mirosławem Majkowskim rozmawiał Piotr Gdula

Fotografie z archiwum Mirosława Majkowskiego


Znamy zwycięzcę Prawyborów Przemyskich. Czy to on w przyszłym roku zostanie Prezydentem Przemyśla?

Równo o północy zakończyła się druga tura Prawyborów Przemyskich. Przypomnijmy, że kandydatami wyłonionymi w wyniku głosowania naszych czytelników w turze pierwszej, byli Mirosław Majkowski oraz Marek Rząsa. Dziś wiemy kogo państwo chcielibyście widzieć jako przyszłego Prezydenta Przemyśla.

Pierwsze miejsce zajął Marek Rząsa, który osiągnął wynik 53%. Pokonał on tym samym Mirosława Majkowskiego, na którego zagłosowało 47% naszych czytelników. Wyniki są więc dość wyrównane. W głosowaniu zostało oddanych 1445 głosów.


"Prawybory Przemyskie" - druga tura. Wybieramy Prezydenta Przemyśla

Tydzień temu ogłosiliśmy wyniki I tury naszej internetowej ankiety "Prawybory Przemyskie". Obiecaliśmy, że podobnie jak w prawdziwych wyborach prezydenckich, dla dwóch zwycięskich kandydatów zorganizujemy turę drugą. Oto i ona.

W szranki stają: zdobywca pierwszego miejsca tury pierwszej Mirosław Majkowski i plasujący się niedaleko za nim Marek Rząsa. Obydwaj panowie są  zapewne wszystkim przemyślanom doskonale znani. My, przy nazwiskach, przypominamy jednak krótkie ich biogramy.

Głosować w naszej zabawie można będzie do końca tygodnia, czyli do niedzieli. Zapraszamy więc do Prawyborów Przemyskich.

[gravityform id="4" title="true" description="true"]


Ekipa filmowa w Przemyślu. Jan Jakub Kolski kręci "Ułaskawienie" [zdjęcia]

Znany reżyser Jan Jakub Kolski nagrywa w okolicach Przemyśla swój najnowszy film „Ułaskawienie”. Część zdjęć do tej produkcji powstaje przy klasztorze oo. Karmelitów.

Ułaskawienie” to najnowsza produkcja w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego – wybitnego polskiego scenarzysty, reżysera i operatora, autora książek i filmów takich jak: „Historia kina w Popielawach”, „Pornografia”, „Jasminum” czy „Las. 4 rano”.

Dwoje rodziców w 1946 r. wiezie trumnę ze swoim synem zabitym przez konfidenta UB. Chcą pochować go w spokojnej ziemi, ponieważ w tej niespokojnej ziemi – w środku Polski, w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego, dokładnie w Popielawach, UB odkopywało trumnę trzykrotnie. Po to, by sprawdzić, czy "wróg ludu" rzeczywiście nie żyje. Bohaterowie będąc w rozmaitych opresjach idą przez pół Polski. Trochę sami, trochę w towarzystwie uciekiniera z obozu – Niemca, w którego postać wciela się Michał Kaleta. - opowiada fabułę filmu jego reżyser, Jan Jakub Kolski.

Jak mówi sam reżyser, ma to być bardzo osobisty obraz. Zdjęcia do filmu realizowane są na Dolnym Śląsku, Podkarpaciu i w Czechach. Te w naszym województwie nagrywane będą przez ponad tydzień.

Po latach pomyślałem, że muszę nagrodzić moich dziadków - tak bardzo dotkniętych przez los. Jako dorosły mężczyzna mogę zafundować im pochówek syna spokojniejszy niż ten, który miał już miejsce – mówi Jan Jakub Kolski.

Patrząc na film pod względem struktury, można go podzielić na dwie części.

Pierwsza to ta, która krzepko trzyma się faktów i jest skutkiem mojego ponad rocznego posiadywania w IPN, wydobywania dokumentów, czytania zeznań żołnierzy mojego wuja, dowódcy oddziału w Konspiracyjnym Wojsku Polskim. Druga część jest zadośćuczynieniem. To skutek działania mojej wyobraźni. Mam nadzieję, że dziadkowie, którzy spoglądają z góry, dają na to przyzwolenie. Czuję to w istocie, że nawet pogoda układa nam się tak, jak trzeba - dodaje reżyser.

Nagrywana w miniony piątek scena pokazywała bohaterów, którzy docierają do celu (czyli do klasztoru), w którym ich starszy syn jest zakonnikiem.

W postać Anny Szewczyk, babci reżysera, wciela się Grażyna Błęcka-Kolska.

Historie, które opowiada Jakub zawsze są wymagające, ale lubimy wyzwania. Przygotowując się do tej roli starałam się schudnąć, przygotowywałam się fizycznie. Ciało jest bardzo ważne: to, jak chodzimy, poruszamy się, mówimy. Ponadto znam historię rodziny, bardzo mi to pomogło. - mówi aktorka.

Aktorka przyznaje, że nigdy wcześniej nie była w Przemyślu, nie znała tych terenów.

Jestem zachwycona. Zwiedziłam Stare Miasto, które ma wspaniałe stare mury, stare kamienice. Przepiękna przyroda, trafiliśmy w cudny czas, że nie pada, wszystko lśni, błyszczy, mówi do nas. - dodaje.

Aktor Jan Jankowski wciela się w rolę dziadka reżysera, Jakuba Szewczyka.

Współpraca z reżyserem układa nam się dobrze. To jest nasze spotkanie po latach. Pracowałem z Jankiem dawno temu przy filmie „Pogrzeb kartofla". To wspaniały reżyser, który wie, czego chce. Mało jest wątpliwości na planie. Jego precyzja i wiedza bardzo nam pomagają, a szczególnie, że jest to bardzo osobisty film. Musimy na sto procent wcielać się w postać. Jan precyzyjnie tego pilnuje. Czuję się komfortowo w tej sytuacji. Trudności się zdarzają, ale taka jest praca, kocham ją i czuję się jak ryba w wodzie – mówi aktor.

Spora część ujęć powstaje na Podkarpaciu. W okolicach Przemyśla zdjęcia powstają m.in. w takich miejscowościach jak Sędziszów Małopolski, Kupna, Rozbórz.

Agnieszka Janowska, producent z Centrala Film opowiada, w jaki sposób dokonano wyboru dotyczącego tych regionów.

Scenariuszowi bohaterowie jadą w te rejony, ale przede wszystkim czynnikiem decyzyjnym było to, że znaleźliśmy tutaj bardzo urokliwe miejsca, które doskonale wpisywały się w datę historyczną przebiegu wątku. To wiele zachowanych domów, bardzo dużo ładnych miejsc, które mogły zagrać przy wsparciu scenograficznym czasy, w których rozgrywa się akcja filmu.

Autorem zdjęć jest Julian Kernbach, który poznał reżysera będąc jeszcze studentem w łódzkiej filmówce. Teraz jest to ich trzecia współpraca.

Nagrywamy dość szeroko. Mamy dużo ładnych plenerów, chcemy to wszystko pokazać. W filmie nie ma dużo dialogów, więc obraz w dużej mierze musi pomóc nam opowiedzieć historię. Drugie założenie może jest trochę nietypowe – chcieliśmy mieć dość wyrazisty , charakterny, ciężki obrazek.

Większa część zdjęć nagrywana jest w jesieni, ekipa filmowa powróci do Przemyśla w styczniu 2018 na zdjęcia zimowe.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, premiera filmu będzie miała miejsce w drugiej połowie 2018r. Reżyser zapowiada swój przyjazd na nią również do Przemyśla.

Film otrzymał dofinansowanie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Łódzkiego Funduszu Filmowego oraz Czeskiego Funduszu Filmowego, a także z Podkarpackiego Funduszu Filmowego.