Koniec lodowiska na Placu Niepodległości
Trwają prace rozbiórkowe sezonowego lodowiska na Placu Niepodległości. Obiekt powstał w ramach promocji mBanku. Klienci, którzy otworzyli tam konto, mogli korzystać m.in. z wypożyczenia łyżew w atrakcyjnej cenie. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami obiekt działał do 24 lutego.
Czytaj także - Powstaje lodowisko obok Jana Pawła II


Bulwary nad Sanem
Miasto nie powinno odwracać się od rzeki – to stara urbanistyczna zasada. Kiedyś rzeki pełniły funkcję żeglowną i spławną, a ich nabrzeża tętniły życiem. Na niektórych żegluga nadal się utrzymuje, a nadrzeczne bulwary są miejscem spacerów i rekreacji. W Polsce, na odwrócenie się części miast od rzek wpłynęły m. in. zniszczenia z okresu II wojny, w następstwie których bardziej skupiano się na odbudowie centrów miast, niż nadrzecznych terenów peryferyjnych. Nieposkromione rzeki powodowały też wiele szkód, gdy toczyły wezbrane wody, toteż ich najbliższe okolice traktowano głównie jako tereny zalewowe. Wiele miast zwraca się jednak ku swoim rzekom i zagospodarowuje ich brzegi w sposób przyjazny mieszkańcom.
Płynący środkiem Przemyśla malowniczy San, podkreśla urodę miasta. Jego bulwary są lubianym miejscem spacerów. A przemyślanie z sentymentem oglądają stare zdjęcia, na których widnieje parostatek czy przystań kajakowa albo tłum plażowiczów zażywających kąpieli.
Są w Przemyślu ludzie, którym przyświeca idea zacieśnienia więzi pomiędzy mieszkańcami miasta a rzeką. Pracują oni w powołanym przez prezydenta Miasta Przemyśla, w lipcu ubiegłego roku, Zespole ds. Zagospodarowania Bulwarów nad Sanem. W jego skład wchodzą przedstawiciele wydziałów UM, Biura Rozwoju Miasta Przemyśla oraz po jednym radnym z każdego klubu przemyskiej RM.
Przedmiotem dotychczasowych prac naszego zespołu było opracowanie wstępnej koncepcji zagospodarowania pasa terenu położonego wzdłuż prawego brzegu Sanu, na odcinku o długości około 800 metrów, pomiędzy kładką pieszo-rowerową a mostem kolejowym. Łączna powierzchnia obszaru objętego opracowaniem wynosi około 3,25 hektara. Jednak na ostatnim posiedzeniu zespołu, które odbyło się 20 lutego, podjęliśmy decyzję o rozszerzeniu obszaru, na którym miałyby powstać bulwary miejskie o tereny od kładki rowerowej do ujęcia wody, znajdującego się przy linii brzegowej Sanu, na wysokości stadionu Polonii, mówiąc obrazowo, na tyłach Hotelu Accademia – informuje Paweł Zastrowski, przemyski radny z Klubu Koalicji Obywatelskiej, kierujący ww. zespołem. - Dzięki temu, mieszkańcy i turyści odwiedzający nasze miasto, będą mogli wypoczywać z dala od uciążliwych hałasów, generowanych chociażby przez samochody, przejeżdżające ulicą Piłsudskiego. Sporządzona koncepcja ma na celu poprawę funkcjonalności i estetyki terenów rekreacyjnych w centrum miasta, wyeksponowanie walorów przyrodniczych i stworzenie miejsc do wypoczynku nad rzeką. Podstawowym elementem założenia jest trasa piesza i rowerowa o łącznej szerokości około pięciu metrów. Projekt przewiduje stworzenie unikalnej przestrzeni publicznej, przywracającej ścisłą i czytelną relację miasta z rzeką. Bulwary nad Sanem będą pełnić funkcje rekreacyjne, komunikacyjne, społeczne i reprezentacyjne przez cały rok. Jednocześnie, nowe zagospodarowanie terenu nie osłabi ochrony przeciwpowodziowej.

Bulwary - zlokalizowane w najbliższym sąsiedztwie istniejącej już trasy spacerowej, biegnącej wzdłuż ul. Piłsudskiego od mostu im. Orląt Przemyskich do przystani „Na Wybrzeżu” - zawierałyby różnego rodzaju elementy aranżacji i wyposażenia publicznych przestrzeni rekreacyjnych, m. in.: siedziska, hamaki, leżaki i żagle przeciwsłoneczne, stojaki rowerowe oraz elementy dekoracyjne służące organizacji przestrzeni, a także enklawy zieleni ozdobnej. Byłyby one również pozbawione barier architektonicznych, co umożliwiałoby korzystanie z tego trenu osobom niepełnosprawnym.
Wizja bulwarów to tylko jeden z pomysłów. Wybiegając w przyszłość, można pomarzyć o kąpielisku, które moglibyśmy mieć w Przemyślu. Potencjał jest. Toteż, w październiku ub. roku, Paweł Zastrowski wystąpił z interpelacją o udostępnienie wyników badań geologicznych kruszywa, żwiru i piasku, z tzw. stawików przy ul. Sanockiej i ewentualne udzielenie koncesji na wydobycie go przez miasto lub którąś z miejskich spółek, bądź też wydzierżawienie w drodze przetargu przez firmę prywatną – która w ramach umowy barterowej, za wydobycie kruszywa - utworzyłaby tam ogólnodostępne kąpielisko. Nie jest to koncepcja nowa, bo takie przymiarki czyniono już w przeszłości. Na razie jednak sprawa utknęła.
Jest to o tyle istotne, że w dłuższej perspektywie, można by było połączyć obie te inwestycje, tworząc atrakcyjny obszar, dzięki któremu mieszkańcy naszego miasta, chcący aktywnie spędzić czas nad wodą, nie musieliby szukać obiektów oddalonych o kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów od Przemyśla – snuje wizje radny. - Na obecnym etapie, doceniam przychylność Pana Prezydenta dla naszej inicjatywy oraz zapał i zaangażowanie w projekt utworzenia bulwarów wszystkich członków zespołu, za co jestem im ogromnie wdzięczny.

sa
Chciał do Austrii, wróci do domu
38-letni Rosjanin podróżował pociągiem z Ukrainy. Na przejściu granicznym podczas kontroli międzynarodowego pociągu w Medyce strażnicy z SG odkryli, że dokument Rosjanina- austriacka karta pobytu - jest fałszywy.
Funkcjonariusze skontaktowali się z austriackim służbami, które potwierdziły, że dokument jest fałszywką. Rosjanin przyznał się do przestępstwa. Opowiedział też o okolicznościach nabycia dokumentów. Według jego relacji, w Austrii mieszkał i pracował ,,na czarno” przez kilka lat. Wrócił do Rosji, ale postanowił ponownie wyjechać do ojczyzny Mozarta. W rosyjskim internecie kupił za kilkaset dolarów dokumenty potwierdzające prawo do pobytu w alpejskim kraju. Po ujawnieniu fałszywki na polskiej granicy mężczyźnie odmówiono prawa wjazdu i skierowano z powrotem na Ukrainę.

Zdjęcia - Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej w Przemyślu
Nieudane przejście z Afryki do Niemiec
Trzech mężczyzn w wieku od 25 do 34 lat zatrzymano 23 lutego w okolicach Medyki.
Dwóch obywateli Egiptu oraz Sudańczyk poznało się we Lwowie w jednej z restauracji, gdzie szukali darmowego łącza internetowego. Wspólnie zaplanowali dalszą podróż. By dotrzeć do Niemiec, wynajęli taksówkę i dotarli do granicy z Polską. Granicę przekroczyli pieszo, kierowani nawigacją z telefonu.
Cudzoziemców zaobserwował patrol Straży Granicznej, pełniący służbę w tzw. pojeździe obserwacyjnym wyposażonym w nowoczesne kamery umożliwiające obserwację w nocy. Zatrzymani mężczyźni nie posiadali żadnych dokumentów. Usłyszeli więc zarzuty popełnienia przestępstwa, do czego się przyznali i dobrowolnie poddali karze 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.
Od początku 2020 roku funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału SG zatrzymali 15 cudzoziemców, którzy nielegalnie przekroczyli granicę w celach migracyjnych.

Zdjęcie - Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej w Przemyślu
Specjalistyczna grupa usuwa skutki wichury - FILM
Trwa akcja zdejmowania krzyża z kościoła Salezjanów w Przemyślu, który nie oparł się porywom wiatru i spadając zawisł na piorunochronie. Na miejscu pracuje przemyska Policja i Straż Pożarna oraz Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wysokościowego z Rzeszowa.
Nieprzejezdna jest ul. św. Jana i zamknięte wejście główne do SP nr 4.
sa
https://www.youtube.com/watch?v=3dYDSKimLPQ&feature=emb_title
Film - bk
Pościg samochodowy i wielka bijatyka pseudokibiców w Przemyślu
W środę 19 lutego około godziny 20.30 w Przemyślu w rejonie ulic Wróblewskiego i ks St. Brzóski doszło do rzadko widywanych w naszym mieście zdarzeń. Miała tam miejsce uliczna bijatyka, w której udział brało kilkadziesiąt młodych osób. Wydarzenie zszokowało mieszkańców spokojnej dzielnicy, zamieszkiwanej w sporej części przez starsze osoby.
Według zebranych informacji, samochody pseudokibiców Polonii Przemyśl zablokowały dwa pojazdy kibiców Czuwaju Przemyśl. Doszło do bijatyki i szamotaniny, w której udział brało około 30-40 osób. Bójka rozszerzyła się także na ulice ks. Stanisława Brzóski. Z naszych informacji wynika, że jeden z samochodów (osobowy mercedes), w którym powybijano szyby, został porzucony. Po zakończeniu bijatyki, pseudofani nie kwapili się do opuszczenia miejsca bójki i skandowali głośne okrzyki. Dopiero sygnał nadjeżdżającej policji skłonił ich do ucieczki.
Podkomisarz Marta Fac z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu informuje, że w feralnym dniu Policja otrzymała kilka zgłoszeń od zaniepokojonych mieszkańców. Według Policji trwa ustalania okoliczności zdarzenia, w którym brało udział kilkadziesiąt osób. Prowadzone są czynności operacyjne.
Czy Biedronka wprowadza w błąd klientów? ZDJĘCIA
Agrounia to stowarzyszenie, które walczy o interesy polskich rolników. Kilka dni temu organizacja przeprowadziła akcję pod sklepami Biedronka, podczas której informowała o praktykach mylącego oznakowywania żywności przez sklepy tej sieci. Agrounia zawiadomiła prokuraturę o całym procederze i złożyła pozew przeciwko popularnej sieci handlowej.
Polska wydaje miliony złotych na promocje polskich produktów, a korzystają na tym supermarkety. Agrounia od miesięcy nagłaśnia przypadki oszustw, kiedy to zagraniczne ziemniaki czy cebula podpisywane są w sklepach jako polskie. Tracą na tym rolnicy, konsumenci są oszukiwani, a przez transport tych produktów tony zanieczyszczeń dostają się do środowiska. Mówimy dość dyktaturze korporacji. Mówimy dość bierności polityków i urzędników. Składamy pozew przeciwko gigantowi handlu – sieci sklepów Biedronka- głosi komunikat prasowy Agrounii.
Dlaczego- zdaniem protestujących- markety celowo wprowadzają w błąd klientów? Otóż, wg badań dla 1/3 polskich klientów głównym kryterium wyboru jest polskie pochodzenie żywności. Ale aż 80 % osób dokonujących zakupów bierze pod uwagę kraj pochodzenia i fakt, że produkt pochodzi z Polski ma istotny wpływ na decyzję o zakupie. Dlatego- jak twierdzą niezadowoleni rolnicy- markety celowo oznaczają zagraniczną żywność jako polską, bo taka żywność lepiej się sprzedaje.
A jak się sprawy mają w przemyskich sklepach portugalskiej sieci? W Biedronce zlokalizowanej w domu handlowym Szpak na ulicy 3-go Maja, w oczy rzuciła się nam wisząca etykieta dotycząca ceny i pochodzenia porów. Według informacji na etykiecie, pory pochodziły z Polski, jednak po przyjrzeniu się tekturowej skrzynce w której leżały, okazało się, że pochodzą z Belgii. Zdjęcia poniżej.


Do protestu Agrounii przyłączył się warszawski aktywista miejski Jan Śpiewak. Na swoim fanpage'u napisał, że ,,markety regularnie oznaczają zagraniczną żywność jako polską. Wiedzą, że jest coraz więcej konsumentów, którzy chcą kupować lokalne produkty.(...) Jeśli nasze rolnictwo przejmą korporacje będziemy mieć śmieciowe i pozbawione walorów odżywczych produkty".
W 2019 roku Inspekcja Handlowa nałożyła w związku z m.in. wadliwym oznakowaniem towarów kary w wysokości 200 tysięcy złotych. To jeszcze bardziej rozsierdziło rolników z Agrounii, którzy szybko policzyli, że przeciętny mandat dla marketu obracającego milionami złotych wyniósł 770 złotych. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który odpowiada za działalność Inspekcji Handlowej, tłumacząc się z zarzutów o bezczynność twierdzi, że sklepów jest w Polsce dużo, więc ważną rolę w walce z patologiami mają do odegrania lokalne organizacje pozarządowe, które mogłyby zgłaszać i lokalnie piętnować nieetyczne praktyki sprzedawców.
biw
Bezpłatne porady prawne
Bywa, że życie stawia nas w obliczu problemów i zawiłych sytuacji, z których nie wybrniemy bez pomocy prawnika. W takiej chwili do naszych kłopotów dołącza kolejny – koszty, które zwykle za tym idą, i którym nie każdy jest w stanie podołać.
Nieznajomość prawa szkodzi, nieznajomość prawa nie usprawiedliwia – przypomina starą rzymską zasadę starosta przemyski Jan Pączek. - Prawo jest skomplikowaną dziedziną wiedzy, warto więc skorzystać z wiedzy profesjonalnych prawników. Niestety, nasze społeczeństwo nie jest zbyt zamożne, a usługi kancelarii prawniczych do tanich nie należą. Dobrze się więc stało, że ustawa o bezpłatnej pomocy prawnej umożliwia utworzenie miejsc, w których uzyskać można bezpłatną poradę. Na terenie naszego powiatu działały dotychczas trzy takie punkty, teraz poszerzyliśmy ofertę i od tego roku czynnych będzie pięć punktów, w których udzielane są porady dotyczące praktycznie wszystkich problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy.
Z nieodpłatnej pomocy, w tym mediacji i poradnictwa, można jednakże skorzystać pod pewnymi warunkami: należy osobie udzielającej tego rodzaju pomocy złożyć pisemne oświadczenie, iż nie jest się w stanie pokryć kosztów odpłatnej pomocy prawnej.
Zgłoszenia o potrzebie uzyskania pomocy prawnej dokonuje się telefonicznie pod numerem - 16 678 50 56, a porady są udzielane wg kolejności zgłoszeń.
Punkty pomocy prawnej mieszczą w Urzędach Gminy w Dubiecku, Medyce i Stubnie oraz w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Birczy, a także w Starostwie Powiatowym w Przemyślu. W tym ostatnim porady udzielane są codziennie z wyjątkiem sobót i niedziel. W Medyce i Dubiecku - od poniedziałku do środy, a w Birczy i Stubnie - w czwartki i piątki. Wszystkie punkty czynne są od godz. 10:00 do 14:00.
sa
Zdjęcie - canva.com
Małe biznesy - kawa z misiem
Sympatyczne napisy i rysunki autorstwa gości zdobiące ściany oraz ich fotografie pozostawione na pamiątkę, dają świadectwo temu, że jest to miejsce przyjazne i klimatyczne.
Co prawda, ludzie zwykle nie rozsiadają się tu na długo - większość z nich łapie kubek ze swoją czarną i biegnie dalej... Zapachowi świeżej kawy, który unosi się już przy wejściu do przemyskiej kafejki „Original Taste” - trudno się oprzeć.

Rostyslav – z wykształcenia ekonomista, z zawodu barista – opowiada o swojej „kawowej pasji”, o lokalu i jego klientach.
Skąd pomysł na taki biznes?
W pewnym momencie kawa na wynos stała się bardzo popularna. I taką formę sprzedaży prowadzimy. Można też przysiąść u nas i wypić ją na miejscu. To więcej niż pomysł na biznes, to taka idea, to pewien styl życia.
A czy można na tym dobrze zarobić?
Z pewnością nie od razu - trzeba inwestować, rozwijać się. Powiem tak: jeśli lubi się to, co się robi, można poczekać na zysk.
Jak dużo ludzi dziennie się tu przewija?
Trudno powiedzieć… Mogę jednak stwierdzić, że od ponad trzech lat, odkąd tu jesteśmy, ruch jest coraz większy.
Kto kupuje tu kawę?
Głównie młodzież wracająca ze szkół, studenci, ludzie idący albo wracający z pracy. Są i klienci starsi, którzy lubią tu wpaść na kawę i chwilę posiedzieć, młodzież - czasami. Mamy stałych klientów, pojawili się zaraz na początku. Trochę ludzi zniknęło, to głównie ci, którzy wyjechali z Przemyśla, być może na studia. Ale na ich miejsce pojawiają się nowi – i tak się to kręci…
A w sezonie turystycznym?
Zauważyłem, że w ubiegłym roku pojawiło się więcej turystów i z różnych krajów. Wcześniej byli to głównie Niemcy. Ale przybyło, na przykład, Holendrów. Zresztą, popatrzmy na napisy... O, tu podpisał się pan Herman, który jest Niemcem, mieszka w Hiszpanii, a biznes prowadzi we Francji… Do Przemyśla przyjechał, bo stąd pochodzi jego żona. Podpisała się tu pani z Nowego Jorku... Mam trzy napisy w języku arabskim, bo kiedyś był tu Arab, zobaczył, że jest arabski napis i też chciał coś dodać, a potem kolejny… Mamy podpisy tureckich studentek z PWSW, które uczestniczyły w programie „Erasmus”. Pojawiają się Anglicy. Mieliśmy tu już chyba całą reprezentację większych polskich miast. Jest też tablica ze zdjęciami. A zaczęło się od tego, że na ścianie był rysunek i wypisane kredą menu. Jedna z klientek, zadowolona z kawy, poprosiła o kredę. Napisała kilka miłych słów i namalowała serduszko. W jej ślady poszli kolejni klienci...
Zdajecie sobie sprawę, że nie jesteście jedyni w tej branży. Jak radzicie sobie w dobie konkurencji?
Konkurencja jest i trzeba mieć tę świadomość. Ale należy po prostu robić swoje i dbać o jakość.
Co więc robicie, aby sprostać oczekiwaniom klientów?
Trzeba zacząć od sprzętu. Musi być dobry. Ale też trzeba umieć na nim pracować. Choćby ten wzorek na kawie - teraz wydaje mi się łatwy, ale zanim się tego nauczyłem…
No właśnie, zanim przejdziemy do kawy, pomówmy o wzorkach.
Dla naszych stałych klientów taki, na przykład, miś na kawie to już coś oczywistego. Ale dla przyjezdnych niedźwiadek na kawie na wynos to atrakcja.
Czy klienci zamawiają jakieś specjalne wzorki?
Zdarza się. Biorą na przykład trzy kawy i dostają pierwszą z misiem, drugą z króliczkiem - to pytają, czy potrafię zrobić pieska… Może nie wszyscy jakoś entuzjastycznie okazują, że podobają im się wzorki, ale myślę, że je lubią…
Długo trzeba ćwiczyć, żeby dojść do takiej wprawy?
Na serduszko wystarczy od kilku godzin do kilku dni. Ale te bardziej skomplikowane wzory wymagają dłuższej praktyki i wielu ćwiczeń.
A sama kawa – co klienci piją najchętniej i czy pojawiają się koneserzy, którzy oczekują czegoś specjalnego?
Zacznijmy od tego, że kawa musi byś dobrej jakości. Ale mamy dwa młynki i jeśli klient życzy sobie czegoś specjalnego, przygotowujemy to, czego oczekuje. Włoska kawa jest powszechnie lubiana, lecz są tacy, którzy chcą etiopskiej albo kolumbijskiej. Nie zawsze jesteśmy w stanie temu sprostać, ale staramy się. Czasami klienci wybierają specjalny sposób parzenia kawy. Zasadniczo jednak skupiamy się na kawie na wynos i dbamy o jej jakość - bo nie znaczy, że tzw. masowy klient nie jest wymagający.
Mówią, że szewc bez butów chodzi… Czy barista pije kawę?
Oczywiście, że tak. Lubię kawę i wypijam kilka dziennie. Jedna szkoła mówi, że kawa jest korzystna dla zdrowia, druga - że nie należy z nią przesadzać. Ja jestem zwolennikiem tej pierwszej. Czasem jednak robię sobie tygodniową przerwę, głównie po to, żeby sprawdzić, czy się nie uzależniłem. Zimą piję kawę gorącą, latem – zimną: z lodem, z mlekiem i syropami, z sokiem pomarańczowym… Ten napój daje wiele możliwości.
sa











