Jak zbudować swój biznes w Przemyślu? Zaproszenie na spotkanie.

W Przemyskiej Bibliotece Publicznej 20 listopada o godzinie 17:00 odbędzie się bezpłatne spotkanie “Startupowy Przemyśl - Jak budować miejsce do rozwoju biznesu?”. Wydarzenie skierowane jest dla przedsiębiorców, startupów oraz wszystkich osób, które mają pomysł na swój własny biznes.

Spotkanie organizuje rzeszowska spółka HugeTECH mająca bogate doświadczenie we wspieraniu młodych przedsiębiorstw. Działalność firmy skupia się m.in. pozyskiwaniu finansowania na rzecz projektów technologicznych, rozwojem startupów oraz pomoc w komercjalizacji przy współpracy z partnerskimi firmami, inwestorami czy funduszami VC.
HugeTECH prowadzi programy akceleracyjne i inkubacyjne, tj. Akcelerator IDEA Global współfinansowany w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój czy też realizowany w partnerstwie z Rzeszowską Agencją Rozwoju Regionalnego program platform startowych Start in Podkarpackie.

HugeTECH jest również operatorem sieci inkubatorów firmy Samsung, w ramach której pomaga startupom stawiać pierwsze kroki w biznesie. Ponadto spółka wraz z Miastem Rzeszowem realizuje program Rzeszów Startup Akcelerator, będącym pierwszym miejskim akceleratorem przeznaczonym dla interesujących, innowacyjnych projektów.

Współorganizatorem spotkania jest spółka Tech UP, która skupia się na tworzeniu warunków do rozwoju miejskich ekosystemów innowacji i aktywizacji środowiska startupowego w województwie podkarpackim. Tech UP wyszukuje i inwestuje w startupy o wysokim potencjale do inwestowania.

Masz oryginalny pomysł, dużą determinację i pełne zaangażowanie w realizację swojego startupu?

Chcesz zweryfikować swój innowacyjny pomysł na biznes? Potrzebujesz wsparcia wykwalifikowanej kadry eksperckiej? A może szukasz możliwości finansowania czy współpracy z Venture Capital?

Jeżeli odpowiedziałeś twierdząco przynajmniej na jedno z powyższych pytań. Zapraszamy na spotkanie!

Wydarzenie można znaleźć na Facebooku.
Rejestracja na www.evenea.pl

 

Artykuł sponsorowany


Bukartyk/AJAGORE w Przemyślu

Projekt Bukartyk/AJAGORE RAPORT Z PRZESŁUCHANIA to efekt spotkania wyjątkowych osobowości na polskiej scenie muzycznej: Piotra Bukartyka -znakomitego tekściarza, charakterystycznego wokalisty, wnikliwego obserwatora rzeczywistości i muzyków grupy AJAGORE - instrumentalistów, którzy nie dają się zamknąć w żadne stylistyczne ramy - grają od jazzu, rhythm and bluesa przez amerykański folk, country i nasze tradycje ludowe.

Warto dodać, że muzycy AJAGORE towarzyszą na co dzień w muzycznej wędrówce Grażynie Łobaszewskiej czy Jorgosowi Skoliasowi.
Z kolaboracji Bukartyk/AJAGORE musiało powstać zatem coś nietuzinkowego, a gdy dodamy do tego bezkompromisowy komentarz wobec otaczającej nas rzeczywistości, będziemy mieli do czynienia ze zjawiskiem absolutnie dziś na scenie niespotykanym.

https://www.youtube.com/watch?v=KByNRwsW4Yk

Koncert odbędzie się 26 listopada o godzinie 19:00 w sali widowiskowej Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki ZAMEK. 

Bilety w cenie 55 zł można kupić w sklepie muzycznym MUSICLAND i online.


Palenie szkodzi

11 listopada w pociągu relacji Przemyśl-Wrocław zatrzymano trzech obywateli Turcji, którzy nielegalnie przebywali na terytorium Polski. Młodzi Turcy wpadli przez swoje niezdrowe przyzwyczajenia- w pociągu palili papierosy.

Palaczy wylegitymowali funkcjonariusze SOK-u, którzy zwrócili uwagę na młodzieńców w wagonie. Po kontakcie SOK-u ze Strażą Graniczną okazało się, że Turcy prawdopodobnie pojawili się w Polsce nielegalnie. Po kontroli na stacji PKP w Rzeszowie pogranicznicy skojarzyli obecność młodych Turków w zabrudzonych ubraniach z możliwością przekroczenia nielegalnie granicy. Podróżni zresztą przyznali się do tego czynu-na Ukrainę przylecieli z Turcji samolotem do Charkowa, a potem za pomocą busików i nawigacji smartfonów dotarli do ,,zielonej” granicy ukraińsko-polskiej , którą przeszli pieszo. Ich celem były Niemcy.

Młodzi Turcy poddali się dobrowolnie karze i  w ramach readmisji zostali wydaleni z powrotem na terytorium Ukrainy.


Obchody Święta Niepodległości w Przemyślu-FILM

W przeddzień Święta Niepodległości, pomimo zimna i deszczu, przemyślanie  licznie zebrani przy Pomniku Orląt Przemyskich, razem z przedstawicielami władz, pocztami sztandarowymi, wojskiem, strzelcami i harcerzami, świętowali 101 rocznicę odzyskania niepodległej Ojczyzny. Wcześniej delegacje władz i służb mundurowych złożyły wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza, legionistów i obrońców Przemyśla z okresu wojny polsko-ukraińskiej.

https://www.youtube.com/watch?v=ycC4pc_6jRk&feature=youtu.be

Było to jednocześnie święto harcerskiego Hufca Ziemi Przemyskiej, który obchodził kolejną rocznicę nadania mu imienia „Orląt Przemyskich”.

Czujemy się spadkobiercami Orląt Przemyskich, ich tradycji, wartości, które wyznawali. Staramy się temu młodemu pokoleniu, tym najmłodszym harcerzom, czasami „zuchom” w wieku 8-10 lat, przekazywać te wartości patriotyczne, chociażby  przez uczestnictwo w takich uroczystościach jak dzisiaj -  powiedział  nam komendant Hufca Ziemi Przemyskiej im. Orląt Przemyskich, phm. Remigiusz Łuc.

O wrażenia z uczestnictwa spytaliśmy harcerza, który akurat zakończył wartę przy Pomniku Orląt Przemyskich:

Dzisiejszy dzień upamiętniłem tak, że dwie i pół godziny stałem na warcie, najpierw na przemyskim cmentarzu, teraz pod Pomnikiem Orląt. I to jest jedyne, co mogę zrobić dla harcerzy, którzy poświęcili życie w obronie wolnego Przemyśla – zwierzył się nam druh Rafał Raczkowski z 14-tej Przemyskiej Harcerskiej Drużyny Wodnej.

Prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun, tak uzasadniał swoją decyzję o połączeniu obchodów Święta Niepodległości ze świętem przemyskich harcerzy: 

Nie chcieliśmy, żeby to święto było podzielone na święto harcerzy i święto wszystkich przemyślan. Chcemy razem świętować, stąd te uroczystości połączone z harcerzami, razem z żołnierzami, razem z przemyślanami. (…) Dzisiaj wszyscy przemyślanie odśpiewali hymn narodowy pod pomnikiem Orląt Przemyskich, pod tym pomnikiem, który w Przemyślu, u nas, jest symbolem walki o niepodległość. 

Plac Orląt Przemyskich długo rozbrzmiewał śpiewem patriotycznych pieśni. Z koncertem własnych pieśni związanych z Orlętami Przemyskimi i Lwowskimi  wystąpił zespół harcerski Hufca Ziemi Przemyskiej. Wcześniej popularne pieśni patriotyczne śpiewali członkowie Towarzystwa Przyjaciół Przemyśla i Regionu, a wtórowali im przemyślanie zgromadzeni na placu pod Pomnikiem. Wśród publiczności było wiele rodzin z dziećmi.

Przyszliśmy tutaj dzisiaj z całą rodziną  po to, aby świętować naszą niepodległość, niepodległość naszego kraju, Polski. Chciałam przede wszystkim pokazać swoim synom, że sto lat temu tamci chłopcy w ich wieku musieli zginąć po to, żebyśmy mogli teraz godnie żyć tutaj, w polskim Przemyślu – powiedziała nam  Ewa Siwiecka.

W części oficjalnej uroczystości były wzywające do jedności narodowej przemówienia polityków i prezydenta miasta. Wzruszający apel poległych przypomniał polskich bohaterów na przestrzeni dwóch wieków, począwszy od Konfederacji Barskiej i Powstania Kościuszkowskiego, aż do bohaterów antykomunistycznego ruchu oporu i Związku Zawodowego „Solidarność”. Na cześć bohaterów rozległ się huk trzech strzałów armatnich wykonanych przez członków Grupy Rekonstrukcji Historycznych. Zabrzmiała też salwa honorowa Kompanii Honorowej 3 Batalionu Strzelców Podhalańskich. Liczne delegacje złożyły wieńce u stóp Pomnika Orląt Przemyskich, po czym defilada wojska i ugrupowań mundurowych zakończyła niedzielną uroczystość.

W świąteczny poniedziałek przemyślanie licznie uczestniczyli w rocznicowej mszy świętej w intencji  Ojczyzny, odprawionej przez przemyskich kapłanów pod przewodnictwem metropolity przemyskiego, arcybiskupa Adama Szala. W wypełnionej po brzegi przemyskiej  bazylice archikatedralnej obecni byli m.in. przedstawiciele władz, służb mundurowych, także  Kompania Honorowa Wojska Polskiego, liczne poczty sztandarowe oraz Salezjańska Orkiestra Dęta. W homilii wygłoszonej przez metropolitę przemyskiego były odniesienia do zagadnienia Ojczyzny i patriotyzmu.

 Po mszy spytaliśmy hierarchę o zawartość pojęcia patriotyzmu. Oto odpowiedź abpa Adama Szala:

Mogą być bardzo różne odpowiedzi na pytanie czym jest Ojczyzna i czym jest patriotyzm. Możemy, sięgając do przeszłości, zacytować słowa św. Józefa Sebastiana Pelczara, napisane sto lat temu, w 1919 roku, kiedy to apelował do duchowieństwa i wiernych diecezji przemyskiej o to, aby się zjednoczyli, aby wytężyli swoje siły dla budowy nowej, odrodzonej Polski. Trzeba także zacytować słowa błogosławionego wkrótce kardynała Stefana Wyszyńskiego, który mówił, tuż przed swoją śmiercią, że w patriotyzmie ważne jest nie tylko  to, aby oddać życie za Ojczyznę, ale także aby zjednoczyć się wokół spraw Ojczyzny. By to zjednoczenie ogarniało naszą codzienna pracę, nasze wysiłki, naszą uczciwość. By w tym patriotyzmie zadbać o umocnienie naszej rodziny jako małej ojczyzny, o nasze miasta, nasze wioski. Także o to, aby umocnić nas wszystkich  w przestrzeganiu fundamentu tej niezwyklej rzeczywistości, jaką jest wiara. Bo budowanie Ojczyzny bez fundamentu, bez wierności Dekalogowi, Ewangelii, byłoby budowaniem domu na piasku. Patriotyzm jest więc wielkim zadaniem, które powinno być uporządkowane. Jest też myśl św. Tomasza z Akwinu, że patriota, który kocha Ojczyznę, powinien zarazem kochać swoją małą ojczyznę. Tak więc jako patrioci, powinniśmy kochać swoją rodzinę, swoje środowisko, także swój zakład pracy, swoją szkołę, swoje  miasto, no i oczywiście tę dużą Ojczyznę, położoną aktualnie nad Wisłą, Odrą i Sanem.

Na koniec przedstawiciele władz, wojska, służb mundurowych i organizacji społecznych złożyli kwiaty przy pomniku marszałka Józefa Piłsudskiego, oraz pod tablicą upamiętniającą pobyt Piłsudskiego w Przemyślu i nadanie Mu honorowego obywatelstwa tego miasta.

 

 

 

tekst jb, zdj. mm

film bk

zdj. wiodące A. Czereba, przemysl.pl


Śmieciowy dramat w Przemyślu

Prezydent Przemyśla przyznał na dzisiejszej (7 listopada 2019) konferencji prasowej, że mieszkańców miasta czeka w przyszłym roku znacząca podwyżka opłaty za odbiór śmieci. Przemyślanom może grozić opłata  nawet  w pobliżu 30 zł od osoby za odbiór odpadów niezmieszanych.

Władze miasta szukają jeszcze możliwości obniżenia tej kwoty. Prezydent Wojciech Bakun jest przekonany, że uda się obniżyć tę stawkę, ale nie wie jak bardzo. Przyznaje, że samorząd ma bardzo ograniczony wpływ na tę kwestię, gdyż system zagospodarowania odpadów komunalnych w Polsce musi się samo-finansować. Samorząd jest tylko pośrednikiem w pobieraniu „opłaty śmieciowej” i nie może ani dopłacać do kosztów odbioru śmieci, ani nie może czerpać z tego zysku.

W kwestii wysokości opłaty za odbiór śmieci miasto uzależnione jest od krakowskiej spółki Zakłady Usługowe „Południe II”. Przed pięcioma laty spółka zbudowała tu sortownię odpadów komunalnych i przejęła w dzierżawę na 30 lat miejscowe składowisko śmieci. W obu przeprowadzonych przetargach spółka ta była jedynym oferentem i za odbiór ponad 18 tysięcy ton śmieci zażądała 13 mln zł, wobec proponowanych przez miasto 8 i pół miliona zł. W tej sytuacji prezydent Bakun unieważnił oba przetargi i szuka innych możliwości obniżenia tej sumy.

My jako miasto próbujemy wykorzystać wszystkie możliwe narzędzia, negocjacje. Odwiedziliśmy wiele instalacji na całym Podkarpaciu, rozmawiając o tym, czy byłaby możliwość zagospodarowania przez te inne instalacje naszych odpadów. Jest z tym problem, dlatego że w tej chwili problem gospodarki odpadami to jest problem nie tylko Przemyśla, to jest problem nie tylko Podkarpacia, to jest problem całej Polski – przyznaje prezydent Wojciech Bakun.

Mieszkańcy Przemyśla obawiają się, że gdyby w przyszłym roku przyszło im płacić dwukrotnie wyższą opłatę za odbiór śmieci, to budżety domowe byłyby zbytnio obciążone.

W tej chwili płacimy 14 zł. Przy podwyżce do około 30 złotych, to wydaje mi się, że to byłoby  zbyt dużym obciążeniem naszych budżetów domowych. Dla przemyślan byłby to duży problem. Mam nadzieję, że uda się wynegocjować lepsze warunki dla przemyślan na wywóz tych śmieci – powiedziała nam przemyślanka Liliana Kalinowska.

Aktualnie, przed trzecim przetargiem, prezydent Bakun sprawdza ewentualne możliwości zagospodarowania przemyskich śmieci przez inne firmy na terenie Podkarpacia. Jednocześnie wybiera się 20 listopada ze swoją ekipą do ministra środowiska. Chce przedstawić mu petycję w kwestii usprawnienia systemu zagospodarowania odpadów komunalnych, tak aby jakoś ograniczyć niekontrolowany wzrost opłat za odbiór śmieci. Jest dobrej myśli, że przyszłoroczna „opłata śmieciowa” nie okaże się aż tak wysoka.

W przestrzeni medialnej pojawia się informacja o tym, że kwota za odbiór odpadów niezmieszanych może wynosić nawet 30 zł. Ja zapewniam, że będzie to niższa kwota. Natomiast w jakiej ona będzie wysokości, to ciężko mi jeszcze ustalić, dlatego że cały czas jeszcze tak naprawdę mamy nadzieję, że uda nam się wynegocjować znacząco niższą cenę – informuje prezydent Wojciech Bakun.

Bezskutecznie próbowaliśmy uzyskać komentarz przedstawiciela Zakładów Usługowych „Południe II”. Akurat obecny w Przemyślu  wiceprezes Zarządu krakowskiej Spółki, Antoni Szczepka, odmówił wypowiedzi, proponując spotkanie w tej sprawie w przyszłym tygodniu. Nie zezwolił też dzisiaj na filmowanie wnętrza sortowni odpadów komunalnych.

 

(tekst i zdjęcia – jb)


Rzeka kradzionych aut płynie na wschód

W 2019 roku pogranicznicy ze Straży Granicznej zatrzymali 109 samochodów o wartości 6 mln złotych, które po kradzieży na terytorium UE próbowano wwieźć na Ukrainę.

Przykładem zjawiska są wydarzenia z przejścia granicznego w Korczowej jakie miały miejsce w nocy z 2 na 3 listopada. Polscy funkcjonariusze tej nocy udaremnili przemyt dwóch kradzionych busów. Pierwszym Mercedesem Sprinterem jechał 30-letni Ukrainiec. Po analizie VIN-u auta okazało się, że nie są one zgodne z numerami skrzyni biegów i silnika. Po dalszych badaniach okazało się, że większość podzespołów pochodziła z skradzione we Włoszech. Auta szukał m.in. Interpol, a wartość busa oszacowano na 50 tysięcy złotych.

Kilka godzin później do odprawy podjechał inny Mercedes Sprinter, kierowany tym razem przez 37-latka z Rumunii. Tu także nie zgadzały się numery VIN i okazało się, że skrzynia biegów pochodzi z kradzieży w Wlk. Brytanii. Wartość tego busa wynosiła około 70 tys. złotych.

Obydwiema sprawami zajęli się polscy policjanci.

 

zdj.BIOSG


Nowy komendant hufca ZHP.

Podharcmistrz Remigiusz Łuc (na zdjęciu po lewej) został nowym komendantem Hufca ZHP Ziemi Przemyskiej im. Orląt Przemyskich. Delegaci oprócz komendanta wybrali pozostałych członków komendy: zastępcą komendanta został Piotr Wolak, Edyta Bembenek objęła odpowiedzialną funkcję skarbnika, Kamil Zajezierski został członkiem komendy odpowiedzialnym za program. Za kadry odpowiadać będzie Katarzyna Pilawa, a  do najwyższych władz hufca weszła także harcmistrzyni Maria Osiadacz.

Remigiusz Łuc zastąpił na stanowisku harcmistrza Mariusza Lato. Remigiusz Łuc jest nauczycielem matematyki i od lat działa w ruchu harcerskim.


Fedaczyński kontra Bakun. Lekarz zarzuca władzom bezduszność.

 

Na profilu Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych pojawił się film nagrany przez weterynarza Radosława Fedaczyńskiego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo klinika chętnie korzysta z mediów społecznościowych, gdyby nie to, że Fedaczyński bardzo emocjonalnie i krytycznie wypowiedział się o władzach Przemyśla. Zarzucił władzom miasta bezduszność w stosunku do dzikich zwierząt, którymi zajmuje się klinika. Chodzi o brak finansowania przez miasto leczenia dzikich zwierząt przywożonych z wypadków do lecznicy.  Fedaczyński bardzo ostro wypowiadał się o postępowaniu miasta-według niego urzędnicy okłamują pracowników kliniki i nie chcą finansować ratowania dzikich zwierząt, do czego –wg lekarzy-jest zobowiązane. Fedaczyński podkreślał, że o ile ościenne gminy płacą lecznicy za ratowanie zwierząt, to władze Przemyśla ,,mają to gdzieś”. Zdaniem towarzyszącego mu lekarza Jakuba Kotowicza urzędnicy miejscy śmieją się do słuchawki słysząc o problemach lecznicy.

 

WŁADZE Przemyśla mają za nic ICH życie. Moje miasto Miasto Przemyśl - profil oficjalny nie budzi się z miłością do DZIKICH ZWIERZĄT. Ja i nasz Ośrodek mamy dosyć ukrywania tego faktu. Władze mojego miasta nie poczuwają się do odpowiedzialności. Skazują zwierzęta na śmierć w męczarniach. Dlatego dziś jest pierwszy dzień początku NASZEJ WALKI O DOBRO DZIKICH ZWIERZĄT. Nie mogę dłużej milczeć.. i patrzeć na narastający dramat. Dzisiaj TO sobie uświadomiłem. W tle TYGRYSIA tragedia i heroiczna walka o życie ,a na moim stole operacyjnym umierający GABRIEL skazany na Wasze dobre serca . (…)Jestem wściekły i rozczarowany postępowaniem mojego Miasta (pisownia oryginalna) –napisał Fedaczyński.

 

https://www.facebook.com/dzikiezwierzetaprzemysl/videos/564833360951446/?__tn__=%2Cd%2CP-R&eid=ARCOgRyn4Bf9EqLCi-NT9PLqwwY8AvKnyVY8ZfIVKcrnSD9-HM8-iOXM1AC5Qvy_Xzzt-TkUEVgi6IRr

 

Film nagrany był w szczególnej scenerii-znad stołu operacyjnego, na którym dogorywał mały jelonek operowany przez lekarzy weterynarii. Na zarzuty Fedaczyńskiego szybko zareagował prezydent Wojciech Bakun. Z prywatnego konta Bakun zarzucił Fedaczyńskiego, że manipuluje faktami i opinią publiczną.

 

Panie Radosławie rzuca Pan oskarżenia, które nie mają pokrycia w faktach. Doskonale Pan wie, że spotkaliśmy się w sprawie finansowania leczenia dzikich zwierząt i próbowaliśmy znaleźć rozwiązanie. Pan cały czas twierdzi, że to miasto powinno Panu płacić, a my mamy opinie prawne oraz instytucji nas kontrolujących, że to nie jest zadanie gminy tylko wojewody. Rozmawialiśmy o tym podczas spotkania- napisał W. Bakun.

 

Film umieszczony przez Fedaczyńskiego wywołał lawinę komentarzy. Profil ośrodka ma olbrzymi zasięg i jest obserwowany przez odbiorców nie tylko z Przemyśla, ale i całej Polski. Film umieszczony na facebooku obejrzało już ponad 80 tysięcy widzów. Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu jest także znany z częstych relacji w ogólnopolskich mediach.  

 

zdj.przemysl.pl i Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych


Fałszywe banknoty w Medyce

Podczas kontroli granicznej (30.10) na przejściu granicznym w Medyce 28-letni Ukrainiec przedstawił polskim pogranicznikom fałszywe stuzłotówki. Posiadanie środków płatniczych jest jednym z warunków jaki muszą spełnić obywatele Ukrainy wjeżdżający na teren Polski. Tym razem jednak prawdziwe banknoty zastąpiły fałszywki.

Po przedstawieniu 6. banknotów, polscy funkcjonariusze zwrócili uwagę na to, że numery seryjne banknotów były identyczne. Dalsza analiza przeprowadzona specjalistycznym sprzętem potwierdziła, że są to podróbki.

o wykryciu przestępstwa, młody mężczyzna przyznał się do winy i zamiaru wydania podrobionych banknotów w polskich sklepach. Podróżny wyjaśnił, że falsyfikaty kupił na bazarze na Ukrainie. Ukrainiec dobrowolnie poddał się karze jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu i został wydalony na Ukrainę z zakazem wjazdu do Polski.

Choć jest to pierwszy przypadek próby wwozu podrabianych polskich banknotów w tym roku, to według Straży Granicznej prawdziwą plagą są karty z gier planszowych  do złudzenia przypominające polskie i zagraniczne środki płatnicze. Podczas wymiany handlowej należy zatem zwracać uwagę na banknoty, którymi płacą klienci w sklepach i na bazarach.


Zombie trafia na SOR

Halloween, ten nowy zwyczaj staje się coraz bardziej popularny w Polsce. Ludzie przebierają się za różne stwory, w tym duchy, wampiry czy właśnie zombie. Z czym kojarzy się taki zombie? Czy możemy się go spodziewać na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych? Niestety tak.

Zombie… z czym się kojarzą? Kiedyś to byli ludzie pod wpływem czarodziejskich „proszków” od kapłanów Voodoo. Ostatnio kojarzą się raczej z gnijącymi zmarłymi, pełnymi agresji i nienawiści, próbującymi gryźć i drapać każdego w pobliżu. Niestety z tym wszystkim spotykają się załogi karetek i Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Naprawdę, nie żartuję.

Zacznijmy od „czarodziejskich proszków”, czyli … „dopalaczy”. Mają różne nazwy i przedziwne składy. Wiele nazw nawiązuje do czarów i magii. Ich efekty działania też mogą być różne. W skrajnych przypadkach zatrucia są śmiertelne. Jednak bardzo często „magiczne proszki” zamieniają człowieka w „zombie”. Z ofiara takich dopalaczy nie da się dogadać, jest agresywna, rzuca się, szarpie, drapie i gryzie. Zabawne? Wcale. Nigdy nie wiesz jakie choroby może przenosić taka osoba. Można też doznać niebezpiecznych obrażeń. W dużych aglomeracjach, jak choćby w Katowicach, to częste zjawisko, ale chyba żaden SOR w Polsce nie jest wolny od tego problemu. W tym tygodniu na naszym SOR przyjęliśmy pielęgniarkę, którą taki agresywny pacjent kopnął w brzuch. Dlaczego o tym piszę? Drogi pacjencie, zgłaszając się na SOR i rozmawiając z pielęgniarką, nigdy nie wiesz, co przed chwilą mogła przejść. Ktoś mógł ją opluć, zwyzywać, a nawet dotkliwie uderzyć. Niestety, osoby niosące pomoc są narażone na niesamowity poziom agresji ze strony części pacjentów, a to za sprawą nadużywania alkoholu czy stosowania „dopalaczy” i narkotyków. „Dopalacze” to naprawdę ciężki problem. Nie wiadomo dokładnie jakie substancje zawierają, więc udzielanie pomocy ofiarom nie należy do łatwych. Do tego dochodzą jeszcze „dowcipnisie”, którzy podrzucają takie świństwa innym. Na SOR niedawno trafiła dziewczyna, której były chłopak dorzucił jakieś „dopalacze” do drinka. Nie wiadomo jakie były jego zamiary, bo ofiara szybko wezwała pomoc, gdy tylko dziwnie się poczuła. Zdążyła. Nie każdy ma tyle szczęścia.

Z tym gryzieniem też nie żartuję. Dosłownie przedwczoraj trafił do nas pacjent z paskudną raną ucha. Co się stało? Ugryzienie. Nie przez zwierzę. Przez człowieka. Poszkodowany miał zostać zaatakowany bez żadnego powodu i ugryziony przez agresywnego mężczyznę. Przypomina horrory o żywych trupach? …a to tylko codzienność  dużego oddziału ratunkowego.

Powiesz, że to za mało? Że „prawdziwe zombie” śmierdzą rozkładem, chodzą i gniją równocześnie? Zaskoczę Cię: to nic nadzwyczajnego. Chyba już każda załoga karetki i każdy SOR w Polsce spotkał się z takimi zjawiskami. Na Śląsku nie brakuje pacjentów, często bezdomnych, którzy doszli już do takiego stanu. Jestem przekonany, że w mniejszych miastach i mniejszych szpitalach też nie jest to zjawisko obce. Pacjenci, w których gnijących ranach muchy złożyły jaja. Z tych jak wykluły się larwy żywiące się martwą tkanką. Nie potrzebujemy horrorów, ani wymyślnej charakteryzacji, żeby zobaczyć jak z ludzkiego ciała wyłażą robale. Wystarczy, że przyjdziemy do pracy.

Pacjenci niszczący się nałogowym używaniem alkoholu, pod wpływem narkotyków lub dopalaczy, to prawdziwy horror dla systemu ratownictwa. Ten tryb życia sprawia, że często podróżują karetką, a na SOR są stałymi klientami. Nie wykazują zbytniej wdzięczności. Przeciwnie, często są agresywni wobec otoczenia. Ratowanie ich życia wymaga nieraz kosztownych procedur medycznych. W wielu przypadkach nie pracują, a koszty ich leczenia pokrywa … lokalny samorząd. Bo samorząd nie może zostawić bez pomocy takiego człowieka w potrzebie. Agresja ze strony pacjenta w wielu wypadkach wymusza wezwanie policji. Ile to może trwać? Godzinę? Dwie? Przez tyle czasu masz drogi obywatelu o jeden patrol policji mniej na ulicach miasta, dlatego że ktoś wziął „dziwny proszek” i przestał panować nad swoim zachowaniem. Czekasz w poczekalni na SOR, bo personel jest zajęty próbą ratowania życia człowieka, który stara się pogryźć swoje otoczenie. Możliwe też, że personel właśnie został uszczuplony, bo jedna z pielęgniarek, uderzona w brzuch, sama potrzebuje pomocy i właśnie przechodzi badanie USG.
Nie potrzebujemy „Halloween”, każdy dyżur może zamienić się w horror.

 

Konrad Głowacki