Straż Graniczna i Inspekcja Transportu Drogowego na Podkarpaciu podpisały porozumienie o współpracy

Podpisano porozumienie o współpracy Straży Granicznej i Inspekcji Transportu Drogowego na Podkarpaciu.

W dniu dzisiejszym, w komendzie Bieszczadzkiego Oddziału SG w Przemyślu Komendant BiOSG płk SG Piotr Patla i Podkarpacki Inspektor Transportu Drogowego Łukas Tur podpisali nowe porozumienie dotyczące zasad współdziałania obu tych jednostek na Podkarpaciu.

Porozumienie ma zapewnić sprawne i skuteczne współdziałanie obu służb w zakresie bezpieczeństwa i porządku na drogach publicznych oraz zwalczania przestępstw i wykroczeń drogowych w zakresie transportu drogowego.

Obie jednostki będą prowadziły wspólne kontrole, wymieniały się doświadczeniami i informacjami, a także prowadziły wspólne szkolenia funkcjonariuszy.


Przemyski oddział Polskiego Komitetu Zwalczania Raka ma 30 lat

Przemyski oddział Polskiego Komitetu Zwalczania Raka obchodzi swoje 30 -lecie istnienia. Uroczyste spotkanie z tej okazji odbyło się w dniu 27 czerwca.

O początkach działalności Polskiego Komitetu Zwalczania Raka w Przemyślu na uroczystym spotkaniu wspominał prezes dr Jan Hołówka. Organizacja ta swoją działalność rozpoczęła na terenie Przemyśla 30 czerwca 1985 r. Był to pierwszy oddział poza Warszawą i działało w nim wówczas 20 osób. Dzięki Komitetowi, 25 lat temu powstał pierwszy w Polsce i działający do dzisiaj Onkologiczny Telefon Zaufania – 16 678 69 81

Pierwsze badania profilaktyczne w ramach tzw. Białej Niedzieli objęły ponad 200 osób z terenu miasta Przemyśla. Do dnia dzisiejszego przebadano 1335 kobiet w ramach profilaktyki nowotworów piersi, których efektem było wówczas objęcia opieką w Poradni Onkologicznej aż 87 osób.

Komitet prowadzi profilaktykę bierną i czynną w zwalczaniu schorzeń nowotworowych. W ramach profilaktyki biernej wydawane są afisze, ulotki, kalendarze zwracające szczególną uwagę na przyczyny zachorowania na nowotwory, prowadzone są pogadanki, udzielane wywiady prasowe, współorganizowane sympozja naukowe, a także 3 -krotnie zorganizowano bieg uliczny pod hasłem „Wyganiamy raka”. Komitet współorganizował także wśród młodzieży akcję „Włosy na peruki”, która cieszyła się dużym zainteresowaniem.

W ramach profilaktyki czynnej przebadano wszystkie chętne kobiety z terenu byłego województwa podkarpackiego z wyłączeniem tylko 4 gmin. Było to możliwe dzięki członkom stowarzyszenia, którzy poświęcali swój wolny czas, by pojechać i zachęcić kobiety do skorzystania z badań. Przeprowadzono również bezpłatne badania cytologiczne.

Obecnie profilaktyka raka piersi polega na badaniach przesiewowych (tzw. skrining), czyli wykonywaniu badań mających na celu wykrycie nowotworu, gdy nie ma jeszcze objawów choroby oraz na prowadzeniu aktywnych działań w celu jak najwcześniejszego wykrycia nowotworu (profilaktyka wtórna). Wczesne wykrycie raka piersi umożliwia jego całkowite wyleczenie - wyjaśnia dr Jan Hołówka.

Spotkanie stanowiło również okazję do wyróżnienia osób, które szczególnie zasłużyły się w działalności Komitetu.


Ruszyła przemyska wakacyjna liga "Orlik Ekstraklasa"

W połowie lipca w Przemyślu ruszyła wakacyjna liga „ORLIK EKSTRAKLASA” rozgrywana na boisku przy Szkole Podstawowej nr 4, przy ulicy Nepomucena 10.

IMG_0464

Ideą jaka przyświeca tym rozgrywkom jest popularyzacja aktywnej formy wypoczynku wśród „starszej” młodzieży 30+. Do udziału w rozgrywkach zgłosiło się osiem drużyn, a mecze rozgrywane są w systemie „każdy z każdym”. Spotkania odbywają się co tydzień we wtorki i środy od godziny 20:00 – 22:00. Organizatorami ligi są animatorzy pracujący na ORLIKU SP4, Krzysztof Jędruch i Tomasz Szymański, a mecze prowadzone są przez sędziego Pawła Rabkę. Najbliższe spotkania III kolejki 21-22.07.

IMG_0452

I kolejka

IWONA 6:3 ALMAR
KRASZEWSKIEGO 10:4 DRINK TEAM
SAN OSTRÓW 6:3 FC BUSZKOWICE
FC BRZUCHY 6:10 FC POMIDORY

II kolejka

ALMAR 7:4 SAN OSTRÓW
IWONA 5:2 KRASZEWSKIEGO
FC BRZUCHY pauza FC BUSZKOWICE
FC POMIDORY 19:1 DRINK TEAM


Próbowali wwieźć do Polski ostrą amunicję

Dwóch Polaków wracających z Ukrainy próbowało wwieźć do Polski ostrą amunicję, wódkę i papierosy. Mężczyzn zatrzymano na przejściu granicznym w Medyce.

Na przejściu granicznym w Medyce, do szczegółowej kontroli skierowano samochód marki Chrysler, którym podróżowało dwóch Polaków. Podczas rewizji pojazdu w kieszeniach jego foteli oraz w reklamówce leżącej na tylnym siedzeniu znaleziono 175 sztuk ostrej amunicji. Mężczyźni przewozili również 516 paczek papierosów i prawie 16 litrów wódki bez polskich znaków akcyzowych.

Polacy tłumaczyli, że amunicję przewozili dla znajomych myśliwych i nie wiedzieli, że potrzebne jest pozwolenie na jej przewóz.

Straż Graniczna pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Przemyślu wszczęła dochodzenie w sprawie posiadania bez wymaganego zezwolenia amunicji, a Służba Celna - sprawę karno skarbową o posiadanie towarów akcyzowych.

Po zakończeniu czynności wyjaśniających mężczyznom zezwolono na udanie się do miejsca zamieszkania.


Depczemy po piętach tym, co są na wyższych piętrach. "Eroes", przemyski hip-hop najwyższej próby

Wielu nas nie lubi i krytykuje na starcie, bo nie boimy się mówić co myślimy otwarcie tak sami o sobie w kawałku "Reasumując" mówią Komar i Najduch - chłopaki z Przemyśla tworzący hip – hopową grupę EROES. Pomimo, że grup takich w naszym mieście nie brakuje, to właśnie oni na tle pozostałych wyróżniają się swoimi tekstami, w których udowadniają, że odbiorcom można przekazać coś więcej niż tylko same epitety i zwykłe rymowanki.

Grupę EROES mogliśmy ostatnio usłyszeć podczas przemyskich juwenalii, wcześniej na Dniach Ulicy Kazimierzowskiej, w Japie czy też dawnym Singu, gdzie odbył się jeden z ich pierwszych koncertów (2004 r.). Koncertowali też m.in.: w Rzeszowie, Jarosławiu, Ustrzykach, na festiwalu hip – hopowym w Głogowie, Kraśniku, Lublinie. Każdy ich występ, to również promowanie naszego miasta, tutaj też powstają ich klipy. EROES, to Komar (Grzesiek) z Winnej Góry i Najduch (Damian) z Kazanowa – "Pozytywnie zakręceni" – dla których hip hop jest sposobem na wolny czas, wyrażenie samego siebie, czego upust dają grając zarówno wspólnie jak i solo.

Dlaczego hip – hop ?

KomarWychowywaliśmy się na tej muzyce. Zaczęło się od małolata, gdy w IV klasie podstawówki wymieniłem się z kumplem kasetą Backstreet Boys za “Alboom” Liroya. To była dobra wymianka. Z czasem zacząłem śledzić co się dzieje w tym gatunku.Na głośnikach latalo WYP3, Molesta, ZIP Skład jak I lokalne ekipy jak ZJS Fundament, DPS, Aglo czy Mgła. W gimnazjum zacząłem pisać pierwsze teksty, do szuflady. Jakoś tak naturalnie to przyszło. Pierwsze nagrywane kawałki, to liceum. Muzyka zawsze mi towarzyszyła, nie wyobrażam sobie życia bez niej, nawet jeśli to co robię miałoby pozostawać tylko dla mnie. Miałem to szczęście, że na swojej drodze spotkałem wiele osób, które miały podobne spojrzenie na zajawkę przez co wszystko szło ciągle do przodu. Jest to styl życia, sposób na rozładowanie emocji I pozostawienie czegoś po sobie.

er

NajduchMoja przygoda z hip-hopem zaczęła jak miałem 11-12 lat. Wychowywałem się na Kazanowie, czyli w miejscu, w którym hip-hop, wtedy aż kipiał. Było mnóstwo raperów, b-boy'i, skaterów, a bloki i klatki czy mury szkoły, aż świeciły od rozmaitych wrzutów i tagów grafficiarzy. Ja, miałem to szczęście, że mój brat był wtedy raperem i b-boyem i zabierał mnie ze sobą wszędzie, gdzie to tylko było możliwe, a w domu prócz rapu nie było słychać nic innego. Mieliśmy także kanciapę w swojej klatce, w której przewijało się kilkadziesiąt osób, także wojny z sąsiadami były na porządku dziennym. Pomijając już taniec, to przemyski rap stał wtedy na bardzo wysokim poziomie, wyższym niż obecnie - według mnie. Nasza ówczesna scena była jedną z lepszych w Polsce z czego niewiele osób zdaje sobie sprawę, także miałem na kim się wzorować i kogo podpatrywać. Przełomowym momentem był 2004 rok, kiedy to mój brat wraz z Komarem i Kreską założyli EROES, do którego miałem przyjemność też należeć. Wówczas w skład tej szerokiej grupy wchodzili nie tylko raperzy, ale także b-boye, raiterzy i najbliżsi zajawkowicze.

Początki grupy, to ?

Komar Kolektyw ludzi, który w 2004 roku założył starszy brat Najducha, Nucek. Była to grupa kumpli, którzy codziennie spotykali się na Kazanowie, pod drzewem na kwadracie. Jedni rapowali, drudzy malowali graffiti inni tańczyli. Rycerze EROES, rycerze okrągłego stołu, taka blokowa struktura. Pierwsze kawałki nagrywaliśmy u Nucka w domu, u innych kumpli, jeden miał mikrofon inny konsolę. Później sami organizowaliśmy sprzęt. Z czasem jednak ludzie zaczęli się rozjeżdżać i tak pozostaliśmy we dwóch.

Najduch –Kiedyś było lepiej, ludzie inaczej podchodzili do tego. Teraz jest dużo osób, które rapują przez co dobre rzeczy są spychane i ciężko też się przebić. Ale nie ma co sie oglądać na innych i trzeba robić swoje.

fot.Juliusz Bachta
fot. Juliusz Bachta

Gracie razem, ale i też osobno ...

NajduchZgadza się, poza tym, że wspólnie gramy, to każdy też działa osobno. We wrześniu mamy nadzieję ukończyć nagrywanie wspólnego albumu, które trwa stanowczo za długo. Warstwa tekstowa jak I muzyczna jest praktycznie zamknięta. Ukaże się on pod tytułem "Local heroes", a jej radiową premierę będzie można usłyszeć w niedzielnej Audycji Rapcentrum.

NajduchNiedawno wypuściłem swoją trzecią solową płytę, pierwsza ukazała się w 2007 r. Jeszcze pod pseudonimem 'Jajo eroes'.

KomarMoja druga solówka planowana jest na wrzesień I będzie nosiła tytuł "Orient Express". Będzie to podróż przez różne etapy w moim życiu, co myślę da się wyczuć po jej przesłuchaniu. Na dniacvh ukase się pierwszy singiel promujący. Budżet na płytę wynosi 0 zł, ale w miarę możliwości własnych I pomocy dobrych ludzi staram się, żeby wszystko było zrobione na jak najwyższym poziomie.

Chociaż widać po waszych wspólnych kawałkach, że się dogadujecie, to jednak solowe są całkiem odmienne. Najduch idziesz w stronę tematów politycznych, a Ty Komar jakbyś od nich uciekał...

NajduchDlaczego w stronę polityki ? Trudno powiedzieć, interesuję się polityką od dziecka, a z nią jest tak, że im się ktoś bardziej w nią wgłębia tym bardziej jest wkurwiony. Przepraszam, ale trudno użyć innego słowa. Frustracja narasta i na szczęście dla mnie znalazła upust w muzyce. Słuchanie muzyki wycisza mnie, wprawia w odpowiedni nastrój, natomiast granie i tworzenie daje mi satysfakcję, pozwala się wyżyć, wygadać i rozładować emocje. Kawałek, który najbardziej opisuje moje podejście to "Inaczej" i "Vita Nova", ale utożsamiam się z każdym swoim numerem, gdyby było inaczej, to bym ich nie nawinął.

1619656_785523381489545_245662852904295668_n

Komar – Może nie tyle co unikam, tylko po swojemu gryzę temat. Swoje zdanie mami nie boję się go mówić na głos, ale nie udzielam się politycznie. Żyję sobie tu i teraz. Pracuję, łazikuje, rozmawiam z ludźmi. Lubię wśród nich przebywać, obserwować ich zachowania w danej sytuacji co potem staram się przenieść w tekskty, Dużo miejsca poświęcam również na własne przeżycia zarówno dobre jak I złe, na których w większości właśnie oparta będzie nadchodząca płyta. Odbiorcami naszych tekstów są ci którzy się z nimi identyfikują.

Nie nazywają się artystami, to dla nich zbyt duże słowo. Ich marzeniem byłoby zagrać na dużym festiwalu i móc więcej koncertować po Polsce. Póki co są na dobrej drodze ku temu, idę po szczeblach, jestem coraz wyżej (fragment "W imieniu króla").

Rozmawiała Anna Fortuna


Zagadkowa inicjatywa ustawodawcza prezydenta Przemyśla w sprawie dopalaczy

Jednym z ostatnich "mocarnych" tematów medialnych jest kolejny etap walki z dopalaczami. Także prezydent Przemyśla postanowił nie pozostawać bierny w w ich sprawie. Zapowiada szereg kroków na szczeblu lokalnym, ale także i ogólnopolskim.

Prezydent wystąpił do Komendy Miejskiej Policji o bardziej wzmożone działania wokół miejsc, gdzie może odbywać się sprzedaż dopalaczy. Zobowiązał także Straż Miejską, do nadzorowania, gdzie taka sprzedaż może się odbywać.

Według prezydenta Przemyśla, problem z dopalaczami w dużej mierze wynika z przepisów. Dlatego też Robert Choma postanowił przyczynić się do zmiany obowiązującego prawa krajowego. Podczas najbliższego posiedzenia Rady Miasta przedstawi projekt rezolucji w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej mającej na celu umożliwić skuteczniejszą walkę z dopalaczami. Wśród zmian znalazłoby się m.in.: wprowadzenie do Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii pojęcia analogu strukturalnego.

Chodzi o to, że producenci dopalaczy są dziś zwykle kilka kroków przed wymiarem sprawiedliwości. Wciąż są tworzone nowe pochodne związków wpisanych do ustawy jako zakazane. Taki pochodny związek, jest już całkowicie legalny, aż do czasu, kiedy ustawodawca znowelizuje ponownie ustawę, co zwykle dzieje się ze sporym poślizgiem. Jest to na rękę producentom, którzy w tym czasie tworzą nowe odmiany dopalaczy. W efekcie, dopalacz o konkretnej nazwie, będzie miał już nieco inny skład chemiczny przed i po nowelizacji. Jednak to "nieco" może przekształcić taką substancję z umiarkowanie toksycznej w śmiertelnie niebezpieczną. Pojęcie analogu strukturalnego uczyniłoby z góry niedozwolonymi wszystkie pochodne zakazanego związku.

Według prezydenta Roberta Chomy, należałoby również zmienić karę za handel tymi dopalaczami oraz za wytwarzanie ich. W propozycjach znalazło się również wprowadzenie przepisu dającego możliwość cofnięcia pozwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej dla osób, które dopuściły się sprzedaży tych substancji.

Inicjatywa prezydencka, będąc jak najbardziej godną pochwały,  jest jednak o tyle zastanawiająca, że zadziwia jej ogólnopolski rozmach. Czy głos z niewielkiego Przemyśla będzie usłyszany w stolicy? Po za tym radzie miasta nie przysługuje inicjatywa ustawodawcza. Aby taki projekt mógł być rozpatrywany przez Sejm, wymagałby najpierw poparcia przez 100 tys. obywateli. Znowu kłania się tu zbyt mała wielkość miasta. A może realnym powodem, są zbliżające się wybory parlamentarne? Co prawda Robert Choma jakiś czas temu zapowiedział, że nie zamierza startować, jednak może od tego czasu zmienił zdanie?

Piotr Gdula


Arcybiskup Józef Michalik chce przejść na emeryturę

Arcybiskup Józef Michalik rezygnuje z funkcji biskupa przemyskiego. W tej sprawie wystosował list do papieża Franciszka.

W najbliższą niedzielę, 19 lipca, w kościołach diecezji przemyskiej zostanie odczytany list arcybiskupa Józefa Michalika informujący o możliwym zakończeniu jego posługi. Ponowiłem w tych dniach prośbę do papieża Franciszka aby zechciał nie przedłużać czasu mojego odejścia z tej odpowiedzialnej misji, która potrzebuje nowego człowieka czytamy we fragmencie tego listu, który opublikował "Gość Niedzielny". Do podjęcia tej decyzji skłoniły go słowa Pana Jezusa wypowiedziane do zmęczonych apostołów Pójdźcie wy sami osobno, na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco.

Zgodnie z prawem kanonicznym arcybiskup przechodzi na emeryturę w wieku 75 lat, tyle właśnie ukończy przemyski metropolita, ale dopiero w kwietniu 2016 r. Józef Michalik swoją prośbę do papieża Franciszka wystosował już po raz drugi. Pierwsza w roku 2014 nie została przyjęta.

Póki co nie wiadomo kto mógłby zostać nowym metropolitą przemyskim. Prawdopodobnie zmiany nastąpią również w kościele obrządku bizantyjsko – ukraińskiego, którego metropolita bp Jan Martyniak w roku ubiegłym osiągnął wiek emerytalny.


Dlaczego przemyskie Muzeum Historii Miasta zostało zamknięte w okresie wakacyjnym?

W Muzeum Historii Miasta Przemyśla trwa remont i zmiana ekspozycji. Na okres wakacyjny obiekt został zamknięty. Dlaczego na taki krok zdecydowano się akuratnie teraz kiedy wydawałoby się iż miasto odwiedza największa liczba turystów ? Bo jak się okazuje chętnych do zwiedzania tego Muzeum jest zaledwie garstka.

Wydawałoby się, że dzięki swojej lokalizacji Muzeum Historii Miasta Przemyśla nie może narzekać na liczbę zwiedzających. Szczególnie teraz podczas wakacji. Tak jednak nie jest. Ostatnimi czasy do gmachu tego budynku w ciągu tygodnia zaglądały średnio 2-3 osoby. Instytucja ta bazuje głównie na ludziach młodych, związanych ze szkołami – to oni stanowią największą grupę korzystającą z zasobów tego miejsca – a więc tych, którzy w dużej mierze wyjeżdżają podczas wakacji. Dlatego też postanowiono, że okres ten zostanie wykorzystany na remont i zmianę ekspozycji.

Po dziesięciu latach ekspozycji nie opłaca się już utrzymywać takiej samej, należy podjąć działania związane z tym żeby, to wszystko uatrakcyjnić. Zamknięcie wynika z przeorganizowania całości – tłumaczy zastępca dyrektora Muzeum Marek Mikrut. Jak twierdzi wybrano mniejsze zło.

Odmalowany zostanie ciąg komunikacyjny, który pozostanie pusty. Wprowadzane zmiany będą się wiązały m.in.: z powrotem do części wystaw rotacyjnych. W kilku pomieszczeniach zostanie utworzona wystawa malarza związanego z Przemyślem Mariana Strońskiego, do której wykorzystane zostaną w niemal całości zakupione jego zbiory.

Bez zmian pozostaną cieszące się dużą popularnością pomieszczenia mieszczańskie. To właśnie je dostrzegła niedawno podczas wizyty w Przemyślu znana scenarzystka Ewa Braun. Na podstawie fotografii ukazujących te wnętrza będzie edukować młodzież.

Do budynku głównego Muzeum przeniesiona zostanie ekspozycja z okresu II wojny światowej. Przy wykorzystaniu zdjęć pana Chorążykiewicza zostanie utworzona tam duża wystawa. Zdaniem M.Mikruta, to ostatni moment aby to zrobić, by ludzie, którzy żyli w tamtych czasach mieli sposobność przyprowadzić młode pokolenie i opowiedzieć im o tamtych czasach, o tym jak kiedyś to miasto tętniło życiem.

W dalszych planach jest projekt "Złoty Przemyśl", realizowany wspólnie przez Muzeum i Miasto, a związany z istniejącą już trasą podziemną, która ma szansę znaleźć swoje zakończenie w piwnicach muzealnych, w Rynku 9. Szykuje się coś niezwykle interesującego. To będzie taka trasa podziemna, która w sposób zaczarowany wprowadzi zwiedzającego w 400 lat wstecz -mówi M.Mikrut. Czy tak się jednak stanie, zależ już od dalszych rozmów i wspólnego porozumienia Muzea, Miasta i Marszałka Województwa.

W przyszłym roku przeprowadzony zostanie remont kamienicy wychodzącej na ulicę Serbańską, gdzie porządkowane są magazyny. W niej zagości ekspozycja etnograficzna i archeologiczna, której brakuje od 8 lat, a która musi powrócić.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to być może pomieszczenia mieszczańskie zostaną udostępnione dla zwiedzających jeszcze w sierpniu.

Anna Fortuna


Jest amnestia. Oddaj zaległą książkę do przemyskiej biblioteki, nie otrzymasz kary.

Zalegasz z oddaniem książki do przemyskiej Biblioteki Publicznej ? W okresie wakacyjnym możesz, to zrobić bez konsekwencji finansowych. Trwa amnestia dla czytelników.

Przemyska Biblioteka Publiczna w miesiącu lipcu i sierpniu ogłasza amnestię dla czytelników zalegających ze zwrotem książek. Przez ten okres można je oddać bez konsekwencji finansowych. Akcja dotyczy także filii Biblioteki głównej i została zorganizowana już po raz trzeci. Obecnie za każdy dzień przetrzymania książki naliczana jest kara w wysokości 10 gr.

W nowej siedzibie Biblioteki amnestia została zorganizowana po raz pierwszy. Wynikła ona z sytuacji iż w ubiegłym roku miała miejsce przeprowadzka tej instytucji, przez prawie rok czasu była ona nieczynna co spowodowała, że niektórzy czytelnicy mieli problem z terminowym oddaniem książek.

Nieterminowe zwracanie książek najczęściej spowodowane jest migracją naszych mieszkańców za granicę, dlatego na akcję wybrano wakacje, okres gdy spora część osób powraca choćby na chwilę do rodzinnych domów

Skąd pomysł na taką akcję ? Chcemy dać szansę wszystkim czytelnikom przemyskiej Biblioteki, bez względu, w którym oddziale naszym pożyczyli książki i jak długo je trzymali. Niektórzy obawiają się konsekwencji finansowej, czują skrępowanie z tego powodu, a nam zależy aby odzyskać nasze zbiory – mówi kierownik wypożyczalni głównej Renata Szeliga. Akcja ma być również sposobem na przyciągnięcie czytelników.

.Amnestia cieszy się już dużym powodzeniem. Obecnie z przemyskiej Biblioteki Publicznej wraz z jej filiami korzysta prawie 6,5 tys. osób.


Zatrzymano cudzoziemców z fałszywymi stemplami kontroli granicznej

Zatrzymano cudzoziemców z fałszywymi stemplami kontroli granicznej. Funkcjonariusze SG prowadzą wobec nich postępowanie karne.

W minioną niedzielę, na przejściu granicznym w Korczowej podczas kontroli 38 -letniego Ukraińca, w jego paszporcie znaleziono dwa podrobione stemple. Miały one potwierdzać, że mężczyzna był dwukrotnie odprawiany na lotniczym przejściu granicznym Warszawa – Okęcie.

W tym samym dniu, u innego obywatela Ukrainy ujawniono fałszywe stemple litewskiej kontroli granicznej.

Na przejściu granicznym w Medyce, funkcjonariusze SG zatrzymali 48 -letnią Ukrainkę, u której w paszporcie znajdowały się dwa podrobione stemple, węgierskiej i litweskiej kontroli granicznej.

Wszystkich cudzoziemców zatrzymano w związku z popełnieniem przestępstwa – fałszerstwa dokumentów. Postępowanie w tej sprawie prowadzą funkcjonariusze BiOSG pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu i Prokuratury Rejonowej w Przemyślu.