Władysław Bukowski przewodniczącym rady miejskiej. Dziś w Przemyślu umarła lewica
Pierwsza sesja nowej przemyskiej rady miejskiej, po uprawomocnieniu gremium przez Komisarza Wyborczego i ślubowaniu radnych, wyłoniła przewodniczącego oraz wiceprzewodniczących rady. Efektem tych głosowań jest pojawienie się nowej egzotycznej koalicji Prawo i Sprawiedliwość, Regia Civitas i Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Kandydaturę Władysława Bukowskiego zgłosił nowy radny Prawa i Sprawiedliwości Bogusław Zaleszczyk. Była to jedyna kandydatura na to stanowisko. Głosowanie ujawniło, że przewaga głosów za tą kandydaturą jest większa, niżby to wynikało z liczby obecnych na sali radnych PiS i Regii Civitas, którzy w zeszłym tygodniu oficjalnie zawarli koalicję. Za Bukowskim głosowało dwóch radnych więcej. Mimo, że wybory były tajne, możemy domniemywać których.
Zaraz po wyborze przewodniczącego, radny Sojuszu Lewicy Demokratycznej Janusz Zapotocki skutecznie zawnioskował o poszerzenie zakresu obrad o wybór wiceprzewodniczących. Kandydatury zgłosił każdy z klubów. PiS - Lucynę Podhalicz, PO - Grażynę Stojak, Regia Civitas - Roberta Bala, SLD - Janusza Zapotockiego. W wyniku głosowań, jedynym klubem bez swojego wiceprzewodniczącego został klub Platformy Obywatelskiej, będący zarazem drugim klubem w radzie. Stanowisko to uzyskał za to szef przemyskich struktur SLD oraz radny najmniejszego klubu w radzie Janusz Zapotocki. Dołączając do nieformalnej koalicji z PiS i Regią Civitas przemyska lewica stając się przybudówką do tych ugrupowań dokonała swojego żywota. Jej grabarzami są trzej obecni radni SLD.
Jaki był cel pozbawienia Platformy wiceprzewodniczącego? Zapewne upokorzenie ugrupowania, którego kandydat walczy w wyborach przeciwko urzędującemu prezydentowi, oraz pokazanie, jaki będzie kurs przy potencjalnym zwycięstwie Wojciecha Błachowicza. A że zagranie to, na dwa dni przed wyborami jest poniżej pasa, nikogo już nie dziwi, nikogo nie oburza.
Piotr Gdula
Prezydencka debata w obiektywie [galeria]
Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z wczorajszej debaty Robert Choma - Wojciech Błachowicz, która odbyła się wczoraj w przemyskiej PWSW.
fot. Piotr Gdula
Osobiste wnioski po pierwszej debacie
Dziś w TVP Rzeszów odbyła się pierwsza pomiędzy dwoma kandydatami na prezydenta Przemyśla czyli Robertem Chomą i Wojciechem Błachowiczem. Konfrontacja, choć krótka, zdążyła pokazać jak rozeszły się drogi niedawnych współpracowników. I nie w sensie pomysłów na miasto, bo koncepcje obydwu kandydatów, choć zapewne w szczegółach różne, nie stoją ze sobą w sprzeczności. Dziś główna linia podziału nie jest programowa, a polityczna i niestety osobista.
Dzisiejsza telewizyjna debata, w żadnym wypadku, nie wykazała znaczących różnic programowych pomiędzy Wojciechem Błachowiczem a Robertem Chomą. Obydwaj przyznali, że największym zadaniem przyszłego samorządu będzie pozyskiwanie kolejnych inwestorów, dla których magnesem ma w końcu stać się Specjalna Strefa Ekonomiczna. I trudno się temu dziwić, bo osuszenie gruntów, na których jest położona, jej uzbrojenie w media, doprowadzenie do niej wygodnej i nowoczesnej komunikacji, to efekt współpracy dzisiejszych przeciwników. I właśnie okres tej kooperacji, to czas największych zmian rozwojowych w Przemyślu. Wtedy właśnie wylany został fundament, na bazie którego teraz można budować nowe inwestycje w mieście. Źle się stało, że najlepszy team, jaki rządził miastem od lat, rozpadł się z powodów politycznych. I chyba nieodwracalnie.
Muszę przyznać rację Wojciechowi Błachowiczowi, który w trakcie debaty powiedział - Nieważne, czy rządzi Platforma, czy rządzi Prawo i Sprawiedliwość, ważni są ludzie. I w tym w wypadku nie ma u was ludzi, którzy rozumieją gospodarkę, którzy czują na czym zależy przedsiębiorcy, i w związku z tym, nie stworzą takich warunków, które skłonią tych przedsiębiorców, aby zainwestowali w Przemyślu. Z całym szacunkiem i sympatią dla nowych potencjalnych koalicjantów prezydenta Chomy. W przemyskim Prawie i Sprawiedliwości nie bardzo widzę kogoś, kto naprawdę gospodarkę czuje. Są tam bardzo dobrzy specjaliści: od samorządu, kultury, administracji publicznej, ale nie dostrzegam nikogo, kto bez kompleksów i przesadnej nieufności zasiadłby do stołu z potencjalnym inwestorem. Jeśli się mylę, zapraszam do polemiki.
I na koniec, mały melodramat. Czego będę żałował po drugiej turze, to któregoś z dzisiejszych konkurentów. Żona mi powtarza, że jestem sentymentalny. Może. Ale jeśli zwycięży Wojciech Błachowicz, będzie mi jednak brakowało w magistracie Roberta Chomy z jego znajomością miasta, z wszystkimi jego wadami i zaletami. Z kolei w wypadku wygranej obecnego prezydenta, niezwykle szkoda mi będzie dynamizmu i przedsiębiorczego ducha Wojciecha Błachowicza.
Piotr Gdula
Dotrzymywanie obietnic traktuję jak sprawę honoru - rozmowa z kandydatem na prezydenta Wojciechem Błachowiczem
Po ewentualnej wygranej, do sprawnych rządów będzie potrzebował Pan większości w radzie. Czy wyobraża Pan sobie w tej sytuacji współpracę koalicyjną z ugrupowaniem Roberta Chomy?
Współpracę w Radzie Miejskiej wyobrażam sobie z każdym, kto będzie chciał wspierać miasto w jego rozwoju. Nie znaczy to, że widzę miejsce dla Roberta Chomy w strukturach urzędu, czy spółek miejskich. To nie wchodzi w rachubę. Natomiast funkcje w radzie wymagające elokwencji i dobrej kindersztuby …, ale o tym akurat nie będzie decydował przyszły prezydent tylko Rada.
Przed pierwszą turą wyborów był Pan kandydatem, który najmocniej bronił strefy ekonomicznej. Pańscy konkurenci zarzucali, że inwestycja jest spóźniona, gdyż takich stref jest w Polsce sporo, do tego okres smuty na Ukrainie w przyciągnięciu inwestorów nie sprzyja. Czy naprawdę wierzy Pan, że strefa może jeszcze tętnić życiem?
Ja również twierdziłem i twierdzę, że najlepszy czas zmarnowano w pierwszych latach po jej powołaniu, kiedy takich miejsc było mniej i gdy gospodarka światowa rozwijała się szybciej. Równocześnie jestem przekonany, że po wybudowaniu infrastruktury technicznej i odpowiednim sprofilowaniu tej strefy, jak również intensywnej promocji w środowiskach biznesowych, będzie to najlepsze miejsce w Przemyślu i regionie dla realizacji inwestycji. Konieczny będzie oczywiście dodatkowy pakiet zachęt, o których wielokrotnie mówiłem oraz polityka stabilnych podatków i opłat komunalnych. Mój pomysł z powołaniem klastra Zielona Dolina Przemyśl jest projektem, który wymaga pilnej realizacji.
Na czwartkowej konferencji prasowej Robert Choma zarzucił Panu mówienie nieprawdy w sprawie pieniędzy dla Przemyśla w ramach Kontraktu Regionalnego. Jego zdaniem Przemyśl uzyska spore pieniądze. Skąd ta różnica w ocenie tego czy jest sukces, czy też go nie ma?
Pan Robert Choma nie wie o czym mówi, bo nigdy nie chciał się zajmować planowaniem unijnej perspektywy 2014-2020. Zlecił to mnie, a później po moim odejściu nie pilotował tego nikt, kto byłby w stanie po partnersku rozmawiać z władzami województwa. Nie chcę tu oczywiście urazić pani naczelnik, która jest znakomitym fachowcem, ale tego typu decyzje strategiczne podejmuje się na poziomie prezydenta i marszałka. Z powodu braku odpowiednich zabiegów prezydenta i innych priorytetów marszałka Ortyla (Zarządu Województwa) z kontraktu wypadły wszystkie przemyskie projekty poza Drogą Krajową 28. Wystarczy przeczytać ten dokument. Mówienie, że pieniądze na MOF (92 mln) załatwiają sprawę, jest brakiem zrozumienia wagi tego dokumentu determinującego finansowanie unijne na dwie kolejne kadencje samorządowe. Jasne, ze sama wysokość Kontraktu dla Podkarpacia jest sukcesem, nawiasem mówiąc bardziej rządu, niż województwa, ale w przeciwieństwie do Rzeszowa i innych wymienionych tam miast, Przemyśl nie ma w nim nic zagwarantowanego.
Fundusze europejskie zapewne przyczyniły się do niesamowitej poprawy infrastruktury w wielu gminach i miastach Polski. Jednak czy nie przykłada się do nich zbyt dużej wagi? W końcu wpędzają samorządy w pułapkę zadłużeniową a także, mam takie wrażenie, oduczają myślenia gospodarnego. A już nie długo się skończą i będzie trzeba jakoś żyć za swoje.
Tak to prawda, korzystanie z funduszy unijnych nie może być bezkrytyczne, ale to też jedyna taka okazja w ostatnich dziesięcioleciach, kiedy możemy nadrabiać zaległości cywilizacyjne. Problem polega na tym, aby wybierać tylko te projekty, które budują naszą przewagę na przyszłość, stwarzają szansę rozwojowe naszemu miastu i jego mieszkańcom. Do tego niezbędna jest odpowiednia strategia, wiedza i doświadczenie oraz konsekwencja w działaniu.
Czy zadłużenie miasta jest jeszcze możliwe do zbicia? Czy w związku z tym przewiduje Pan jakieś nadzwyczajne posunięcia jak redukcja miejsc pracy w urzędach lub próba łączenia szkół w zespoły?
Zadłużenie nie jest niczym złym samym w sobie, jeżeli jego ciężar nie jest za duży. Gdyby dochody naszego miasta rosły szybciej niż to zadłużenie, nie robiłbym z niego żadnego problemu, ale niestety jest inaczej. Rozwiązaniem tego problemu nie jest też podnoszenie podatków, bo długofalowo takie działanie tylko pogarsza konkurencyjność inwestycyjną naszego miasta. Przede wszystkim należy zadbać o to, aby w Przemyślu powstawały inwestycje generujące nowe miejsca pracy. To zapewni miastu większe dochody, mieszkańcom pracę i szansę na rozwój. Konieczne będą wielopłaszczyznowe działania w zakresie uczynienia Przemyśla przyjaznym dla mieszkańców i inwestorów. Jednym z warunków jest to, aby nie było ono zbyt wielkim ciężarem, dlatego racjonalizacja wydatków będzie niezbędna. Reasumując - nakieruje swoje działania na rozwój i tworzenie nowych miejsc pracy, a nie na ich redukcję.
Jednym z pańskich punktów programowych jest budowa elektrociepłowni. Czy Przemyśl na to stać? W jaki sposób miasto miałoby skorzystać na tej inwestycji?
Pomysł budowy elektrociepłowni nie wziął się z kapelusza. Jej powstanie jest przesądzone, pytanie tylko - jakie rozwiązanie wybierzemy. Czy będzie to elektrociepłownia gazowa, elektrociepłownia na biomasę czy elektrociepłownia wykorzystująca paliwo alternatywne (paliwo produkowane z odpadów komunalnych). Takie koncepcje były przygotowywane pod moim nadzorem i zbliżały nas do daty podjęcia ostatecznej decyzji. Miasto Przemyśl nie wyłoży na to ani jednej złotówki. Pieniądze będą pochodziły z funduszy europejskich lub od inwestorów zainteresowanych tego typu inwestycją. Zyskamy bezpieczeństwo energetyczne i ograniczenie emisji substancji szkodliwych. Inwestycja w elektrociepłownię nabrała wagi po tym, jak duży inwestor, który był zainteresowany lokowaniem inwestycji w naszym mieście, miał największy problem z zapewnieniem odpowiedniej mocy elektrycznej dla swojego przedsięwzięcia . Oczywiste jest to, ze musimy zadbać, aby to przedsięwzięcie nie wpłynęło na zwiększenie opłat za ciepło.
Współpracował Pan z Robertem Chomą przez ponad trzy lata. Teraz stoicie w szrankach przeciwko sobie. Jaką, osobiście, wskazałby Pan największą różnicę pomiędzy Panem a kontrkandydatem?
Oprócz oczywistych różnic, wynikających z wykształcenia i doświadczeń zawodowych, w mojej opinii najbardziej różni nas stosunek do składanych deklaracji czy obietnic. Ja dotrzymanie ich traktuje jako sprawę honoru.
Rozmawiał Piotr Gdula
V Międzynarodowy Turniej Szachowy WIEŻA w Krasiczynie.
W dniach 22 i 23 listopada 2014 roku w siedzibie Gimnazjum im. kard. A.S. Sapiehy odbył się V Międzynarodowy Turniej Szachowy WIEŻA w Krasiczynie.
W turnieju uczestniczyło 84 szachistów w wieku od 5 do 74 lat. Łącznie z osobami towarzyszącymi w szachowej uczcie brało udział ponad 100 osób.
Turniej klasyfikacyjny rozegrano systemem szwajcarskim na dystansie 9 rund po 30 minut dla zawodnika. Impreza wypadła wspaniale dzięki zaangażowaniu działaczy Sportowo Kulturalnego Klubu Szachowego w Przemyślu oraz pracowników i młodzieży Gimnazjum w Krasiczynie przy wsparciu Gminy Krasiczyn, Starostwa Powiatowego w Przemyślu, Podkarpackiego Centrum Edukacji Nauczycieli oraz Młodzieżowego Domu Kultury w Przemyślu.
W turnieju wyodrębniono sześć grup wiekowych w których czołowe miejsca zajęli :
W grupie OPEN ( seniorów z udziałem juniorów ):
Pierwsze miejsce – arcymistrz Vladimir Malaniuk AKSz Hetman-Politechnika Koszalinska Koszalin
Drugie miejsce – kandydat na mistrza Marcin Molenda UKS Gim-Dwójka Tomaszów Lubelski
Trzecie miejsce – Szymon Gaj ( ur. w 2001 roku - Mistrz Polski juniorów do lat 10 ) LKSz GCKiP Czarna
W grupie juniorek do lat 18
Pierwsze miejsce – Agnieszka Łuka Rzksz Rzeszów
Drugie miejsce – Patrycja Miąsik Rzksz Rzeszów
Trzecie miejsce – Dominika Borek UKS GIM Dwójka Tomaszów Lubelski
W grupie Juniorek do lat 10
Pierwsze miejsce – Aleksandra Ligęza MKS Polonia Przemyśl
Drugie miejsce – Justyna Łukasiewicz UKS GIM Dwójka Tomaszów Lubelski
Trzecie miejsce – Anna Gdula S-KKS/MDK Przemyśl
W grupie Juniorów do lat 18
Pierwsze miejsce – Volodymyr Medvedyk - Lwów Ukraina
Drugie miejsce – Karol Wolczyk UKS GIM Dwójka Tomaszów Lubelski
Trzecie miejsce - Bartosz Dźwierzyński KSz Gambit Przeworsk
Czwarte miejsce – Karol Chrzan SKKS/MDK Przemyśl
W grupie juniorów do lat 10
Pierwsze miejsce – Paweł Borek UKS GIM Dwójka Tomaszów Lubelski
Drugie miejsce – Adrian Michalski UKS GIM Dwójka Tomaszów Lubelski
Trzecie miejsce – Mykhaylo Sachko Lwów Ukraina
W grupie Juniorów z Gminy Krasiczyn
Pierwsze miejsce – Grzegorz Chruszcz – Gimnazjum Kraisczyn
Drugie miejsce – Adrian Hess – Gimnazjum Krasiczyn
Trzecie miejsce – Dominik Marcinkiewicz – SKKS/MDK Przemyśl
Sędzia Główny Maciej Karasiński ( Prezes SKKS/MDK w Przemyślu)
Fot. Maciej Karasiński
Możemy spokojnie patrzeć w przyszłość - rozmowa z prezydentem Przemyśla Robertem Chomą
Panie prezydencie, podobno dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Zawarł pan porozumienie z Prawem i Sprawiedliwości. Czy jest możliwość pańskiego powrotu do tego ugrupowania?
Panie Redaktorze tak, doskonale znam to powiedzenie. Przez miniony czas udowodniłem, że dobro Miasta ponad podziały polityczne, partyjne jest najważniejsze. Byłem członkiem tego ugrupowania - niech to będzie odpowiedzią na pytanie. Startowałem z listy PiS i byłem wspierany przez to ugrupowanie w przedostatnich wyborach. Chcę przypomnieć, że tamten czas był dobry dla Miasta. Przygotowaliśmy wiele ważnych inwestycji, które później zostały zrealizowane. Nie da się stworzyć stabilnego samorządu bez większości w Radzie Miejskiej. Wiele wspólnych elementów w programie i kierunki rozwoju Przemyśla jako priorytet to nasz cel na przyszłość.
Przed pierwszą turą wyborów, większość kandydatów na prezydenta, szansę na rozwój Przemyśla upatrywało w rozwoju turystyki, w większości pomijając sprawy, między innymi inwestycji w strefie. Po której stronie Pan by się ustawił, zwolenników rozwoju turystyki, czy przemysłu?
Dla mnie jako Prezydenta Miasta, który od 12 lat konsekwentnie realizuję politykę rozwoju Miasta nie ma żadnych stron. Wiele zrobiliśmy, ale mam świadomość tego jak wiele jeszcze przed nami. W minionym czasie wiele zainwestowaliśmy w infrastrukturę drogową, przygotowaliśmy tereny inwestycyjne i ulgi dla przedsiębiorców, aby wspierać rozwój gospodarczy.
Dla podniesienia atrakcyjności Przemyśla dla potrzeb turystyki zainwestowaliśmy w rozwój infrastruktury sportowo rekreacyjnej oraz rewitalizację zabytkowej części Miasta, czyniąc ją bardziej przyjazną, a przede wszystkim dostępna dla mieszkańców i turystów. Mam świadomość tego, ze dopełnieniem tego zawsze musi być dobry produkt dla mieszkańców i turystów w tym roku był nim niewątpliwie “Bike Town Festival”.
Dobry gospodarz wie, że nie można skupić się na jednej dziedzinie, dlatego w naszych działaniach jest również wiele projektów o wymiarze społecznym.
Czy rozwój strefy jest jeszcze możliwy? Podobne miejsca ma wiele gmin, także na Podkarpaciu. Atut Przemyśla, jako miasta przygranicznego przygasł wskutek kryzysu na Ukrainie.
Wierzę w rozwój przemyskiej podstrefy ekonomicznej. Nieustannie staramy się docierać do zainteresowanych inwestowaniem w Przemyślu. Takie rozmowy są bardzo trudne a proces z tym związany długotrwały. Niestabilna - póki co - sytuacja na Ukrainie z pewnością nie pomaga nam w tym. Jestem bardzo mocno zdeterminowany i przekonany, że kończąca się budowa II części obwodnicy oraz powstające przejście graniczne w Malhowicach Niżankowicach stanie się dodatkowym atutem w rozmowach z inwestorami.
Pańscy krytycy zarzucają Panu ogromne zadłużenie miasta. Ja wiem, że wszystkie gminy i miasta aktywnie korzystając z funduszy rozwojowych, musiały wyłożyć także wkład własny. Przemyśl jest dziś zupełnie innym miastem niż dwanaście lat temu. Jednak pieniądze trzeba jakoś spłacić. Jaki jest na to pański pomysł?
Cieszę się, że zwrócił Pan uwagę, na to, o czym wielu z nas szybko zapomina. Przez te, wspomniane 12 lat Przemyśl zmienił się, a my wykorzystaliśmy jedyną szansę na tak ogromny rozwój cywilizacyjny. Tak to prawda, żeby skorzystać z pieniędzy unijnych trzeba mieć wkład własny. Stawiając na rozwój musieliśmy postąpić tak, a nie inaczej. Przy tej okazji chcę zwrócić uwagę, że jesteśmy przy bezpiecznej granicy zadłużenia. Za nami wielkie inwestycje infrastrukturalne. Spłaty mamy rozłożone na taki okres, że możemy spokojnie patrzyć w przyszłość. Chcę także zwrócić uwagę na fakt, którego nikt nigdy nie podnosił, mianowicie wartość majątku gminnego od 2006 r. wzrosła z 370 mln do ponad 870 mln na koniec 2013 r. Czyli każda złotówka kredytu pozwoliła na wzrost naszego wspólnego majątku o prawie 3 złote.
Zarzuca się Panu także niecne zamiary wobec zielonego rynku. Czy faktycznie pała Pan chęcią zlikwidowania lub przeniesienia w inne miejsce tego placu handlowego?
Rozumiem prawa jakimi rządzi się kampania przedwyborcza, ale nie pozwolę na wprowadzanie Mieszkańców w błąd przez kogokolwiek. Odpowiadając na pytanie - nie nie mam zamiaru, ani likwidować, ani przenosić zielonego rynku w inne miejsce. Jakiś czas temu był taki pomysł rozważany, ale nie znalazł on uznania wśród mieszkańców. Na proponowanej wtedy lokalizacji - przy ul. Czarnieckiego - już niebawem powstanie Miejski Dworzec Autobusowy w ramach realizowanego projektu pod nazwą Miejski Obszar Funkcjonalny.
Niech odpowiedzią na to pytanie będzie również rozpoczęta modernizacja przemyskiego zieleniaka, z którą od wielu miesięcy zmagają się moi pracownicy eliminując błędy popełnione przez mojego byłego Zastępcę. Tak więc zapewniam nie zlikwiduję i nie przeniosę zielonego rynku w inne miejsce.
Kilka razy w trakcie ostatniej pańskiej kadencji, mówiło się o budowie galerii handlowej na Rybnym Placu. Część Pana kontrkandydatów przepowiadało, że inwestycja tak doprowadzi do śmierci małego handlu w obrębie starówki. Jaka jest prawda o tej galerii?
Wciąż szukamy pomysłu na to miejsce, a różne koncepcję były rozważane wraz z tą która zakładała budowę kina w tym miejscu. Po zapewnieniach Galerii Sanowa co do budowy kina ten pomysł jest również nieaktualny. Chcę przyglądnąć się pomysłowi Sanoka na parking wielopoziomowy, a może coś na kształt rzeszowskich ogrodów bernardyńskich. Pewne jest jedno: coś z tym placem trzeba zrobić bo nie powinien wyglądać tak jak wygląda.
Czy ostatnia powyborcza sesja Rady Miejskiej, która przyznała 2,5 miliona na uzupełnienie wynagrodzeń dla nauczycieli to nie kiełbasa wyborcza? Czy ta sprawa nie mogła poczekać na nową radę?
To nie kiełbasa wyborcza tylko konieczność. Trzeba było zabezpieczyć środki na wynagrodzenia w jednostkach oświatowych, które wypłacamy 1 każdego miesiąca. Gdyby nie II tura sprawa rzeczywiście byłaby zostawiona nowej radzie ale ta zbierze się najwcześniej ok 5 grudnia więc konieczne było zaproszenie radnych jeszcze "starej rady" na kolejne posiedzenie. Chciałbym szczególnie podziękować za udział w niej tym z Radnych, którzy nie zostali wybrani na kolejną kadencję. Świadczy to o ich poważnym podchodzeniu do obowiązków do końca.
Rozmawiał Piotr Gdula
Ile Przemyśl otrzyma z kontraktu regionalnego? Choma - sporo. Błachowicz - za mało
Na zwołanej wczoraj konferencji prasowej prezydent Przemyśla Robert Choma i marszałek podkarpacki Władysław Ortyl chwalili współpracę pomiędzy między sobą w sprawie dofinansowania miasta ze środków będących w gestii władz województwa. Sprawę tą zupełnie inaczej widzi były zastępca prezydenta, a obecnie jego kontrkandydat w walce o fotel prezydenta Wojciech Błachowicz
Na spotkaniu z dziennikarzami zorganizowanym w nowej siedzibie Biblioteki Miejskiej marszałek Ortyl mówił o dużych środkach finansowych, jakimi dysponuje samorząd województwa podkarpackiego, na inwestycje regionalne, w tym choćby i w Przemyślu. Reklamował także politykę obecnych władz Podkarpacia, którą nazwał polityką nowoczesnego uprzemysłowienia.
Samorząd województwa podkarpackiego dysponuje bardzo dużymi środkami na rozwój Podkarpacia. Sprowadza się ona, według marszałka, do tworzenia przede wszystkim trwałych miejsc pracy poprzez sprowadzanie inwestorów do parków przemysłowych, specjalnych stref ekonomicznych oraz poprzez wsparcie tych miejsc pracy infrastrukturą.
Także Przemyśl, wedle słów Władysława Ortyla, jest miejscem, któremu dedykowane są środki w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na miejski obszar funkcjonalny – jest to 90 milionów, środki na budowę tras rowerowych oraz w ramach Kontraktu Terytorialnego na remont wiaduktu i ul. Zana. Razem Przemyśl otrzyma około 150 milionów złotych.
Dalej marszałek mówił o potrzebie otworzenia się Przemyśla na wschód i budowie drogi do nowego przejścia w Malhowicach. Specjalne środki w ramach Zrównoważonego Rozwoju będą dedykowane powiatowi przemyskiemu.
My bardzo się cieszymy, że ta zrównoważona polityka tworzenia nowych miejsc pracy, na co stawia prezydent stojąc na czele miejskiego obszaru funkcjonalnego i chcąc budować specjalne obszary do inwestowania, inkubatory przedsiębiorczości, może być razem z samorządem województwa wdrażana do realizacji w rzeczywistości - mówił Władysław Ortyl. Dobrym przykładem współpracy prezydenta Przemyśla, jest budowa nowej przeprawy mostowej przez San.
Pamiętajmy o tym, że to są środki, które Przemyśl ma, a trzeba tez mówić o tych środkach, które Przemyśl musi zdobyć startując w różnego rodzaju konkursach i aplikując w tych projektach związanych z tworzeniem nowych miejsc pracy. Ja myślę, że to są setki milionów złotych- mówił dalej marszałek.
Zupełnie inaczej widzi tą sprawę były wiceprezydent Wojciech Błachowicz, który uważa, że Przemyśl sprawę kontraktu regionalnego przegrał i dostał dużo mniejsze pieniądze, niż powinien. Na nasze pytanie o rozbieżności w tej ocenie miary sukcesu odpowiedział prezydent Robert Choma.
To nie jest pierwsze kłamstwo mojego zastępcy. Ja się takimi argumentami nie posługiwałem. I proszę teraz zważyć, czy prawdę mówił mój kontrkandydat czy marszałek województwa. Jeśli wiemy że kontakcie są już wpisane zadania, na które są przeznaczone środki, a o kolejnych słyszeliśmy, że będziemy mogli się starać. W związku z tym mamy już przyznane pieniądze na budowę kładki rowerowo – pieszej, która będzie oddana w listopadzie przyszłego roku. To także jest w kontrakcie -
odpowiedział prezydent na zarzuty Wojciecha Błachowicza. Do tematu włączył się także Władysław Ortyl, który przypomniał o projekcie „Błękitny San”na kwotę 1 miliarda 200 milionów złotych. Dotyczy on ochrony środowiska od Soliny aż do ujścia Sanu. Tak więc Przemyśl także, zdaniem marszałka na nim skorzysta.
Piotr Gdula
Frekwencja wyborcza na Podkarpaciu oraz w Przemyślu
Jak podaje Państwowa komisja wyborcza, mieszkańcy Podkarpacia głosują rekordowo licznie w skali całego kraju. Podobną frekwencję zanotowano w województwach: małopolskim i podlaskim. Mieszkańcy Przemyśla do godziny dwunastej głosowali liczniej niż Rzeszowianie.
Pomimo tego liczba głosujących w Przemyślu w porównaniu do innych gmin województwa podkarpackiego jest jedną z niższych. Według podanej przez PKW frekwencji do godziny 12.00 w naszym mieście głosowało 15,14% uprawnionych a już w gminie wiejskiej Przemyśl liczba ta stanowiła 19,24%. W ostatnich wyborach samorządowych w 2010 roku do wyborów przystąpiło 46,23 uprawnionych do głosowania mieszkańców Przemyśla.
Czego także uczą w szkole w Maćkowicach? Zasad savoir vivre'u
Czy pamiętacie, z której strony kładzie się widelec a z której nóż? Jak prawidłowo się siedzi za stołem, w jaki sposób prawidłowo je się zupę, a w jaki rybę? Wszystkich zasad kindersztuby i savoir-vivre'u uczyły się dzieci z Zespołu Szkół w Maćkowicach w ramach projektu „Grunt to dobre Wychowanie”
W ramach projektu nauczyciele i specjaliści uczyli dzieci z IV i v klas, jak poprawnie i zgodnie zasadami dobrego wychowania zachowywać się w towarzystwie, na ulicy, w kinie czy teatrze. Dzieci poznawały tak zdawałoby się banalne czynności jak zasady ustępowania pierwszeństwa czy rozmowy przez telefon.
W trakcie jednego z etapów, dzieciom i pedagogom towarzyszył reporter Portalu Przemyskiego. W przemyskiej restauracji „Na Górce” prowadzone były zajęcia z prawidłowego zachowania przy stole, począwszy od jego nakrycia aż do spożywania posiłku. Dzieci, nie uczyły się na sucho, tylko przy dwudaniowym obiedzie, który został pomyślany w ten sposób, aby uczniowie mogli nauczyć się przy nim jak najwięcej zasad dobrego wychowania.
Takie akcje jak „Grunt to dobre wychowanie” w czasach, w których co raz większa ilość ludzi w eleganckich restauracjach je posiłki podparta o stół, wchodzi do pomieszczeń lub autobusów, nie przepuszczając najpierw wychodzących, są jak najbardziej potrzebne, a nam wypada im tylko przyklasnąć.










