Jest szansa na stypendium twórcze

Do 15 września br. można składać wnioski o stypendium twórcze, które przyznawane jest systemem konkursowym przez Prezydenta Miasta Przemyśla.

O stypendium mogą ubiegać się osoby fizyczne zajmujące się twórczością artystyczną na terenie Przemyśla w dziedzinie literatury, sztuk plastycznych, muzyki i tańca oraz teatru i filmu. 

Wniosek powinien zawierać takie informacje jak dane ogólne kandydata, wykształcenie, opis przedsięwzięcia objętego stypendium, informacje finansowe o przedsięwzięciu, oświadczenie o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych. Niezbędne dokumenty można otrzymać w Wydziale Promocji i Kultury UM, tel. 16 675 20 84 lub pobrać ze strony - regulamin (KLIK), wniosek (klik)

 

Zdjęcie wyróżniające - canva.com 

 

 


Spora suma w reklamówce

Na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej  kontrolowali samochód z naczepą, który wjeżdżał do Polski jako pusty środek przewozowy. Jak się okazało nie całkiem jednak pusty.

Podczas rewizji wyszło na jaw, że 42- letni kierowca z Ukrainy, wbrew obowiązującym przepisom, nie zgłosił przewozu znacznych ilości środków pieniężnych. W kabinie samochodu - w foliowym worku - znajdowało się 100 tys. złotych.

Dodatkowo funkcjonariusze kontrolując pojazd wykryli 30 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Kierowca złożył wniosek o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności i wpłacił 5,2 tys. złotych na poczet grożącej kary .

Niespełna miesiąc wcześniej, podczas kontroli pojazdów także na przejściu granicznym w Korczowej, funkcjonariusze KAS ujawnili w bagażu kierowcy blisko 200 tys. złotych. W marcu natomiast podczas kontroli pociągu relacji Kijów-Przemyśl wykryto 60 tys. dolarów amerykańskich, które w reklamówce oraz wierzchniej odzieży przewoził 23-letni obywatel Ukrainy.

Zatem wybierając się w podróż pamiętajmy, o czym przypomina Krajowa Administracja Skarbowa - osoby przekraczające granicę państwową mają obowiązek zgłaszać w formie pisemnej przywóz do kraju oraz wywóz za granicę krajowych lub zagranicznych środków płatniczych, jeżeli ich wartość przekracza łącznie równowartość 10.000 euro. Niedopełnienie tego obowiązku lub podanie w deklaracji nieprawdziwych danych podlega karze grzywny.

 

Zdjęcia - KAS


Zobacz, jak głosowali mieszkańcy Przemyśla i powiatu

Państwowa Komisja wyborcza podała dla powiatu przemyskiego dane z 95 na 95 obwodów głosowania (100%).

Przemyśl

Andrzej Duda - 55,16%

Rafał Trzaskowski - 44,85%

Frekwencja - 62,11%
Liczba kart ważnych - 29 356
Liczba uprawnionych - 47 264

 

Powiat przemyski

Andrzej Duda

Rafał Trzaskowski 

Frekwencja
63,22%
Liczba kart ważnych
37 193
Liczba uprawnionych
58 832

 

Dane - wybory.gov.pl

 


Komentarze po niedzielnych wyborach. Marek Rząsa i Piotr Pilch

Poseł Marek Rząsa: Chciałbym pogratulować wysokiej frekwencji, bo to dowodzi, ze wybory w Polsce mogą stać się świętem demokracji. Zwyciężył Andrzej Duda. Jest to dla mnie bardzo smutne i jestem trochę rozczarowany wynikami tych wyborów, ale trzeba je uszanować, bo takie są zasady demokracji.
Jednak moralnym zwycięzcą tej kampanii wyborczej jest Rafał Trzaskowski, który okazał się bardzo dobrym kandydatem. Przekonał do siebie bardzo dużo ludzi w przeciągu bardzo krótkiego czasu, mając krótszą kampanię, mając zdecydowanie mniej środków na tę kampanię. A przede wszystkim zderzył się z całą strukturą państwa. Ja sobie nie przypominam takich wyborów, żeby cały aparat państwowy był zaprzęgnięty w kampanię wyborczą jednego kandydata. A to co wyprawiała TVP, to po prostu przechodzi ludzkie pojęcie. Zarzucanie Rafałowi Trzaskowskiemu, że on będzie Żydom coś oddawał, że będzie Niemcom oddawał, no i to LGBT. Wie pan, to powodowało we mnie ogromny niesmak i po prostu nie dawało się słuchać.
Żałuję tylko jednego, bo uważam, że Rafał Trzaskowski, gdyby został prezydentem, to w pierwszym rzędzie zakopałby te potworne rowy nienawiści, jaki wybuchły między Polakami. A tego rowu nie zakopie teraz prezydent Duda, bo on go przecież przez 5 lat kopał.

Jacek Borzęcki:  Ale Panie Pośle, słyszeliśmy jednoznaczne deklaracje pana prezydenta Andrzeja Dudy, że chce pojednania.

Poseł Marek Rząsa: Panie redaktorze, po meczu piłkarskim, w którym kopało się przeciwnika, w którym wysyłało się przeciwko niemu kibiców, wysyłało się przeciwko niemu sędziów, a teraz mówi się, że wszystko będzie dobrze, to dla mnie jest śmieszne.

JB: Panie Pośle, czy można mieć nadzieje na jakieś ruchy ze strony Platformy Obywatelskiej w kierunku pojednania, czy raczej będzie ostra walka?
Poseł Marek Rząsa: Powtórzę, że osobą gwarantującą zakopanie rowów byłby Rafał Trzaskowski, ponieważ on tych rowów nie wykopywał. Wykopała je obecna władza i pan prezydent. Nie jestem w stanie panu powiedzieć, czy te rowy zostaną zasypane, czy nie. To będzie zależało od decyzji pana prezydenta. Jakby posłuchał własnej córki, to może zrozumiałby, o co w tym wszystkim chodzi dzisiaj.

Wicemarszałek Piotr Pilch: Bardzo się cieszymy z wyniku wyborczego pana prezydenta Andrzeja Dudy. W skali ogólnopolskiej to jest ponad 10 milionów głosów, i to jest około pół miliona głosów więcej, niż zdobył kontrkandydat. To jest wielkie poparcie, szczególnie, że sondażowe wyniki przed wyborami nie były aż takie optymistyczne. Cieszy również bardzo dobry wynik na Podkarpaciu: to jest ponad 70 procent poparcia. Prawie wszędzie pan prezydent wygrał, również w miastach na prawach powiatu. Mnie osobiście cieszy też bardzo dobry wynik pana prezydenta w Przemyślu: ponad 55 procent głosów, czyli ponad 16 tysięcy głosów, o ponad 3 tysiące więcej, niż zdobył kontrkandydat. To jest wynik od wielu lat najlepszy. A że to jest kandydat również popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, to tak dobrego wyniku dla PiS-u już od dawna w Przemyślu nie było.

Jacek Borzęcki: Panie Marszałku, czy w Pańskim odczuciu jest szansa na pojednanie pomiędzy tymi, jakby dwiema połówkami społeczeństwa?

Wicemarszałek Piotr Pilch: Liczymy na to, że zapanuje teraz zgoda w społeczeństwie, że będzie nowe otwarcie, że nie będzie już totalnej opozycji, i że zostaną zakopane te rowy, które przez ostatnie lata zostały niestety nawet pogłębione. I ta kampania wyborcza również je w jakiś sposób pogłębiła. Zależy nam na zgodzie. Jest to jednak przede wszystkim oczekiwanie społeczeństwa polskiego, że wszyscy zaczniemy myśleć inaczej, pozytywnie, z życzliwością do wszystkich, również do tych, co mają odmienne poglądy. To jest bardzo istotne. Na to osobiście liczę i do tego zachęcam wszystkich uczestników życia publicznego, politycznego. No i gratuluję zwycięstwa panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

 

Wysłuchał i zapisał wypowiedzi Jacek Borzęcki.


Obchody wołyńskiej „krwawej niedzieli” w Przemyślu

W Przemyślu godnie obchodzono w tę sobotę (11 lipca) siedemdziesiątą siódmą rocznicę „krwawej niedzieli” na Wołyniu. Jak wiadomo, stanowiła ona apogeum ludobójstwa OUN-UPA na polskiej ludności  Kresów Wschodnich II RP. 

Po Mszy świętej w kościele oo. karmelitów bosych za dusze pomordowanych Polaków, główna uroczystość odbyła się przy symbolicznym grobie wołyńskim, na cmentarzu wojskowym.  Obok  Anny Schmidt-Rodziewicz, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, w uroczystości uczestniczyły miejscowe władze samorządowe  z prezydentem Wojciechem Bakunem i wójtem Andrzejem Hukiem na czele. Obecne były poczty sztandarowe 5 batalionu Strzelców Podhalańskich, Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej i NSZZ „Solidarność”. Uczestniczyli także przedstawiciele wszystkich służb mundurowych. Reprezentanci „Młodzieży Wszechpolskiej” oraz innych młodzieżowych organizacji patriotycznych przybyli z banerami o treści: „Wołyń-43 pamiętamy”  i „Ludobójstwo UPAdkiem człowieczeństwa”.  Nie zabrakło oczywiście kombatantów, Sybiraków i licznych kresowian, wśród których były dwie rodowite wołynianki.

 

https://www.youtube.com/watch?v=yDIr9LA0gGU

Maria Sebzda z d. Marciniec, jako 10-letnia dziewczynka była naocznym świadkiem ataku banderowców na polską osadę Smordwa koło Dubna. Tragiczną noc z 11 na 12 lipca 1943 roku przeżyła tylko dlatego, że jej rodzina zdążyła schronić się w pobliskim majątku hrabiny Ledóchowskiej, zajętym przez Niemców. 

Banderowcy napadli na nas 11 lipca wieczorem. Zabijali mieszkańców i zaczęli palić gospodarstwa w naszej  osadzie. Z podpalonych stajni i obór  wypuścili konie, krowy. To wszystko gnało. W osadzie paliły się domy polskie. Nam udało się uciec z naszego palącego się domu  do majątku hrabiny Ledóchowskiej, gdzie schroniliśmy się  w jej dworku. Tam stacjonowali żołnierze niemieccy. Pod ich nadzorem Polacy, w tym i moi rodzice, pracowali przy produkcji żywności dla niemieckiej armii generała Paulusa, nacierającej na Moskwę. Ukraińcy otoczyli dwór i krzyczeli do Niemców, że chcą jedynie wyrżnąć Polaków. Niemcy jednak byli dobrze okopani wokół dworku i razem z Polakami bronili się do samego rana. W tę noc zginęło 12 Polaków. Zginął między innymi mój  6-letni kuzyn, któremu banderowcy obcięli główkę. To była straszna noc. Kto zdążył uciec do tego dworku, to się uratował, a kto nie zdążył, został zamordowany. Banderowcy palili domy, mordowali siekierami i widłami:  kobiety, dzieci, starców. No i trwało to aż do świtu. I chciałam powiedzieć, że nigdy nie pojechałam tam na Ukrainę, bo nie mogłabym. Chyba nigdy nie przebaczęzwierza się wyraźnie wzruszona pani Maria.    

Klementyna Pikor miała jedenaście lat, gdy w tamtych dniach do jej rodzinnego domu w Lubomlu na Wołyniu zawitała, z prośbą o przechowanie, polska rodzina – ojciec  z kilkorgiem dzieci, ale bez matki. Udało im się uciec  z okolicznej wioski napadniętej przez banderowców. Najstarsza 14-letnia córka trzymała na ręku roczne dziecko w zakrwawionej pieluszce. 

Jak się okazało, rodzice z dziećmi, ratując się  przed napadem banderowców na wioskę,  uciekali aby ukryć się w gęstych krzakach. Jednakże  matka z niemowlęciem na ręku cofnęła się, położyła na chwilę dziecko na boku i próbowała zabrać z przydomowej ziemnej piwniczki trochę żywności. W tym momencie została zamordowana. Wkrótce małe dziecko raczkując, dotarło do matki i położyło się na niej. Po oddaleniu się banderowców ojciec rodziny wrócił i z martwego ciała żony zabrał dziecko. I właśnie dlatego pieluszka tego dziecka  była zakrwawiona – tłumaczy pani Klementyna, dodając, że w tamtych dniach widywała naokoło Lubomla łuny palących się okolicznych wiosek i rzesze uciekinierów szukających schronienia u Polaków w mieście. 

Rankiem, po tych rzeziach, kolumny Polaków ciągnęły do miasta. Wielu było w koszulach nocnych, tak jak udało im się uciec wprost z łóżka podczas nocnego napadu banderowców. Wśród nich widziałam jednego mężczyznę, który w jednej ręce niósł obciętą mu przez Ukraińca swoją drugą rękęrelacjonuje pani Klementyna.    

Przedstawiciele  młodszego pokolenia przemyślan są przekonani, że warunkiem prawdziwego pojednania polsko-ukraińskiego jest potępienie tego ludobójstwa przez władze Ukrainy , a co najmniej umożliwienie poszukiwań i ekshumacji ofiar z dołów śmierci, oraz godnego ich pochówku. Twierdzi tak m.in. Mirosław Majkowski, radny Klubu „Wspólnie dla Przemyśla”, a zarazem prezes przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych oraz Związku Gmin Fortecznych.

Musimy cały czas pamiętać, że my Polacy nie możemy pojechać na Ukrainę dzisiaj, złożyć kwiaty na grobach pomordowanych, ponieważ oni dalej leżą w bezimiennych dołach. Nie ma śladu po cmentarzu. Dopóki nie będzie godnych pochówków, dopóki ostatnia ofiara tego straszliwego ludobójstwa, dopóki ostatni żołnierz Wojska Polskiego, którzy spoczywają również na terenie dzisiejszej Ukrainy, nie będzie miał godnego pochówku, nie możemy mówić o żadnym jakimś pojednaniu, szczerym pojednaniu, bo inaczej zakrawa to o fałsz i obłudę. Te ofiary cały czas czekają na pamięć, na uczczenie, na godny pochówek. I miejmy nadzieję, że władze Ukrainy wreszcie zrobią ten gest mówi Mirosław Majkowski, jednak bez większego przekonania o realności tej nadziei. 

Finał przemyskich obchodów rocznicy ludobójstwa odbył się w samo południe na rondzie „Ofiar Wołynia”. Dźwięk syreny oznajmił początek wspólnej modlitwy uczestników w intencji ofiar ludobójstwa, pod przewodnictwem honorowego kapelana przemyskich kresowian, księdza prałata Stanisława Czenczka. 

Według dokumentacji zebranej w IPN, oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii wraz z członkami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i ukraińskim chłopstwem, w latach 1943-44 zamordowali na Wołyniu i w województwach lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim, co najmniej 130 tysięcy Polaków, a na terenie  województwa podkarpackiego około 4 tysiące. 

Banderowcy karali też śmiercią swoich ukraińskich rodaków za ostrzeganie lub ukrywanie  ich polskich sąsiadów. Według  ustalonych przez badaczy przypadków, z tej przyczyny straciło życie ponad 1400 Ukraińców, którzy uratowali dwa razy tyle Polaków. Ci heroiczni ukraińscy przyjaciele Polaków są na Ukrainie do tej pory uznawani niestety raczej za zdrajców, a banderowcy za bohaterów. W tej sytuacji  nie ma tam, niestety, możliwości uhonorowania godnym pomnikiem owych sprawiedliwych Ukraińców.

 

 

 

(tekst – Jacek Borzęcki, zdj.dom.publiczna A.Czereba,UM, film - bk)   


W południe zabrzmią syreny alarmowe. 77. rocznica Rzezi Wołyńskiej

W dzisiejsze południe zabrzmią syreny alarmowe, które symbolicznie przypomną o przypadającej na 11 lipca rocznicy Rzezi Wołyńskiej. Dźwięk syren rozlegać się będzie przez 3 minuty.

O godzinie 12-tej, z Ronda Ofiar Wołynia ruszy też rajd rowerowy, który zorganizowany jest ku pamięci poległym na Wołyniu i Kresach Wschodnich. Uroczystości upamiętniające te krwawe wydarzenia historyczne organizowane są przez Prezydenta Miasta Przemyśla, Dowództwo Garnizonu Przemyśl i Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów w Przemyślu.

11 lipca jest datą symboliczną, przyjęta jako dzień pamięci o ofiarach Rzezi Wołyńskiej. W tym dniu, w 1943 roku, miały miejsce zmasowane ataki OUN-UPA na polskie wsie i kościoły na Wołyniu.  


Konfederacja nie popiera żadnego z kandydatów. WYWIAD

Być może głosy wyborców Krzysztofa Bosaka zaważą o tym, kto zostanie nowym prezydentem Polski. Ostatnio w sieci pojawiły się filmiki, na których rzekomi działacze Konfederacji popierają A. Dudę pod hasłem "Mimo wszystko Duda". Czy zatem Konfederacja popiera obecnego prezydenta? Na pytania Portalu Przemyskiego odpowiada Damian Bańka, jeden z liderów Konfederacji na Podkarpaciu, szef podkarpackich struktur partii KORWiN.

 

D. Bańka. W sprawie tych wypowiedzi wypowiedziała się już Rada Liderów Konfederacji, jak również wybrani posłowie. Oczywiście liderzy naszego ugrupowania szybko zdementowali autentyczność tego nagrania w nawiązaniu, że to są działacze Konfederacji, bo to nieprawda. Swoją drogą osobiście nie znam nikogo, kto występuje na nim oprócz dr Pateya. Tyle tylko, że ta naprawdę znana osoba i bardzo ceniona w środowisku nie jest członkiem żadnego z ugrupowań, które tworzą Konfederację. Dodatkowo wydaję mi się, że część osób, która wystąpiła w tym spocie mogła nawet nie wiedzieć w jakim i w czyim przedstawieniu uczestniczy. Natomiast generalizując temat tego, co zrobią wyborcy Krzysztofa Bosaka w II turze – część zagłosuje na R. Trzaskowskiego, część na A. Dudę, a reszta nie pójdzie do urn lub odda nieważny głos. Sama Konfederacja nie popiera w tych wyborach żadnego z kandydatów. Wychodzimy z założenia, że nasi wyborcy są dojrzali, mają wiedzę, własne przekonania i wiedzą jaką decyzję podjąć. Jesteśmy wolnościowcami i nie zamierzamy traktować naszych wyborców jako naszych zakładników.

PP. Jak wybór Rafała Trzaskowskiego waszym zdaniem może wpłynąć na polską scenę polityczną i sytuację Konfederacji?

D.B. Ciężko wypowiadać mi się za moich kolegów z Konfederacji, czy nawet samej partii KORWiN. Jedno jest pewne- wybór Rafała Trzaskowskiego to zmiana, która może mieć pozytywne lub negatywne skutki. Od 2015 roku wszystkie wybory wygrywa obóz Prawa i Sprawiedliwości, więc wygrana kandydata Koalicji Obywatelskiej w mojej opinii mocno wpłynie na scenę polityczną w Polsce. Moim skromnym zdaniem może to spowodować sytuację, że w Polsce istnieć będą dwa niezależne ośrodki władzy. Jednak weto prezydenckie ciężej jest obalić niż weto senackie. Jeżeli PiS oraz potencjalny prezydent Trzaskowski pójdą na zwarcie to może oznaczać przyśpieszone wybory parlamentarne, w których PiS będzie walczył o 60% posłów, a KO o to, żeby PiS miał mniej niż 50%. Taki scenariusz mógłby być korzystny dla Konfederacji, ponieważ nasze poparcie ciągle rośnie. W sondażach partyjnych mamy ok. 10%. Z takim wynikiem mamy ogromne szanse, żeby trzykrotnie zwiększyć liczbę posłów, a dzięki temu jest szansa bycia języczkiem uwagi. Wtedy nasze poprawki i projekty ustaw mogłyby przechodzić przez Sejm.  Jednak podkreślam, że to gdybanie, bo skutków wyboru Rafała Trzaskowskiego nie znamy i nie wiemy co zrobi J. Kaczyński.

PP. Jakie szanse i zagrożenia mogą się pojawić przy ponownym wyborze A. Dudy?

D.B. Zagrożeniem i szansą dla Polski przy ponownym wyborze A. Dudy jest to, że będzie to jego ostatnia kadencja. Nie będzie teraz musiał zabiegać o poparcie społeczeństwa czy też poparcie Jarosława Kaczyńskiego. Może to spowodować wetowanie złych ustaw wychodzących z Sejmu oraz składanie własnych, wartościowych projektów i to jest szansa. Zagrożeniem może być to, że prezydent młody wiekiem zacznie mocno „politykować”, ponieważ będzie chciał zostać aktywny w polityce po 2025 roku. Prezydent nie ma dużych uprawnień, jednak z racji tytułu może bardzo mocno wpływać na scenę polityczną w Polsce. Wtedy prezydent może przygotowywać dla siebie grunt do powrotu do polityki parlamentarnej, co może wiązać się z jego negatywnymi decyzjami dla Polaków. Miejmy nadzieję, że w przypadku wygranej A. Dudy do tego nie dojdzie.

PP. A jakie szanse i zagrożenia widzi pan w związku z ewentualnym wyborem R. Trzaskowskiego?

D.B. Głównym zagrożeniem jest to, że nie wiemy jakim Prezydentem będzie Rafał Trzaskowski. Czy będzie roztropnym prezydentem, który będzie dbał o dobro wszystkich Polaków, czy będzie wypełniał mandat jedynie dla celów partyjnych. Czy odetnie się od swojej partii i niezależnie zajmie się sprawami Polaków, czy jednak Rafał Trzaskowski po wyborze na Prezydenta RP nie zacznie prowadzić polityki, która może być dla Polski szkodliwa. Tego niestety nie wiemy i zagrożeniem jest to, że do końca nie wiemy czego spodziewać się po kandydacie KO. W przypadku Jego wyboru na urząd prezydenta będzie można szybko zauważyć, w którą stronę będzie zmierzać jego prezydentura.

PP. Jaka jest dalsza droga Konfederacji. Chcecie wygrać następne wybory czy raczej tworzyć koalicję z którąś z głównych partii?

D.B. Jasne, że chcemy wygrać i rządzić. Ale tak na poważnie nie to jest dla nas najważniejsze. Nasi wyborcy ufają nam, bo wiedzą, że nie jesteśmy partią, która chce rządzić dla samego faktu rządzenia. Chcemy ułatwić życie Polakom i przywrócić im normalność. Jeśli nasze projekty ustaw, nasze postulaty będą przechodzić bez konieczności bycia w koalicji rządzącej to na co nam w niej być? Dla stanowisk? Dla nas najważniejsza jest Polska.(…)  Natomiast chcę podkreślić, że dla nas najważniejsza jest pewna idea, a nie rządzenie samo w sobie. Gdyby to było dla nas ważne to wynajęlibyśmy amerykańską firmę od PR, a wyborcom obiecalibyśmy po 3 tys. złotych co miesiąc od rządu, jednak nie jesteśmy populistami i coraz więcej Polaków widzi w nas opozycję merytoryczną – rośniemy w siłę!

PP. Politycy PiS często przypisują wam bycie ,,agenturą Rosji".

D.B. Takie wypowiedzi bez pokrycia pokazują, na jakim poziomie jest obecnie elita polityczna, która rządzi Polską. Jest to bardzo smutne.  Nasi posłowie, nasze zaplecze eksperckie bardzo ciężko pracuje, składa wiele poprawek w Sejmie, a posłowie PiS-u zamiast je zweryfikować dla dobra Polski, wolą oskarżać naszą partię o działalność agenturalną. Jest to skandaliczne i poniżej pewnego poziomu. Prędzej czy później PiS zapłaci za to politycznie, ponieważ jeśli ktoś oskarża o rzeczy absurdalne to ludzie widzą obłudę.  Kto wie, czy PiS nie poniesie skutków takich pomówień już w tą niedzielę. Jednego jestem pewny: gdyby nie było takich oskarżeń w naszym kierunku, to w niedzielę Andrzej Duda zdobyłby więcej głosów.

 

 

 

 

biw


Trwa remont sklepu Biedronka przy ulicy Łukasińskiego.

Część klientów Biedronki przy ulicy Łukasińskiego jest nieco zdezorientowana, że sklep, w którym robili zakupy, został zamknięty. Pojawiły się nawet opinie, że zamknięcie placówki może mieć związek z epidemią koronawirusa lub nierentownością placówki.

Nic bardziej mylnego. Jak dowiadujemy sie w centrali firmy Jeronimo Martins, która jest właścicielem Biedronek, w placówce na Łukasińskiego rozpoczął się planowany remont. Sieć chce podnieść standard obiektu i poprawić komfort zakupów. Remont jest częścią ogólnopolskiej akcji modernizacji sklepów, która obejmuje cały kraj.

W sklepie przy Łukasińskiego zostaną wydzielone nowe strefy zakupów, m.in. strefa z pieczywem, owocami i warzywami, a także z kosmetykami. Remont zakończy się na przełomie lipca i sierpnia.

 


Finisz kampanii przedwyborczej komitetu R.Trzaskowskiego

Na poniedziałkowej (6 lipca) konferencji prasowej poseł Platformy Obywatelskiej, Marek Rząsa, rozpoczął ostatni tydzień  kampanii przedwyborczej w Przemyślu i powiecie przemyskim na rzecz Rafała Trzaskowskiego. Przybliżył on fragmenty programu wyborczego kandydata Koalicji Obywatelskiej. Towarzyszył mu Tomasz Hawryś, pełnomocnik komitetu wyborczego R. Trzaskowskiego na tym terenie.

Poseł Marek Rząsa zapowiedział, że intencją kandydata Koalicji Obywatelskiej jest „odbudowa wspólnoty wszystkich obywateli naszego kraju, z której nikt nie będzie wykluczony”. Ideę tę ma realizować program wyborczy Rafała Trzaskowskiego, składający się z trzech części: „My i nasi najbliżsi”; „Nasze państwo-nasza wspólnota”; oraz „Nasze otoczenie”.  Poseł Rząsa skupił się na pierwszym filarze tego programu wyborczego.  Wymienił tu m.in. pomysł budowy zbiorników retencyjnych:

Zwróćcie państwo uwagę,  kto ma dzisiaj rację? Czy ci, którzy mówią, że najważniejsze dla Polski jest przekopanie Mierzei Wiślanej, która tak naprawdę, z punktu widzenia naszych obywateli Podkarpacia nie będzie miała żadnego znaczenia? Czy też, najważniejsze dzisiaj dla Polaków jest budowanie zbiorników retencyjnych, które po pierwsze zabezpieczą mieszkańców przed kataklizmami, przed powodzią. Ale również, gdyby nadeszła ta oczekiwana przez nas i zapowiadana przez klimatologów susza, byłyby rezerwuarem pitnej wody i wody gospodarczej.

W tej pierwszej części program Rafała Trzaskowskiego deklaruje poparcie dla przedsiębiorczości (nwestycję ,,tuż za rogiem”), dla usprawnienia służby zdrowia („leczenie od ręki”), a także dla bardziej konsekwentnej walki z pandemią koronawirusa („biała księga” Covid-19). Ważną częścią programu będą też starania o zapewnienie równego dostępu dzieci i młodzieży do e-edukacji. 

Nauka zdalna pokazała, że bardzo duża grupa dzieci i młodzieży jest kompletnie wykluczona z e-learningu, e-nauczania. Okazało się, że dzieci nie tylko nie mają dostępu do Internetu. Niektóre z tych dzieci nie miały dostępy do urządzeń – typu smartfon, typu tablet - z których mogłyby korzystać w zdalnym nauczaniu. Musimy to zmienić, i w programie Rafała Trzaskowskiego to jest.

-M.Rząsa

Na koniec  poseł Rząsa zapowiedział wizyty w szeregu miejscowości powiatu przemyskiego oraz apelował o jak najliczniejszy udział mieszkańców w drugiej turze wyborów:

Przede wszystkim będziemy zachęcać do samego udziału. To jest bardzo ważne. I tutaj z tego miejsca bardzo mocno apeluję: weźmy udział w tych wyborach. Oddajmy ważny głos. Bo ciągle to powtarzam, że im większa frekwencja, tym większe święto demokracji w Kraju, i tym lepszy i większy mandat do sprawowania urzędu będzie miał kandydat, który te wybory wygra.

 

(tekst  i zdjęcie – jb)

 


Program Łąki kwietne Plus

Estetyka miasta pozostawia wiele do życzenia i jest to prawda znana nie tylko za czasów Wojciecha Bakuna, ale i poprzedniego prezydenta - Roberta Chomy. W mediach co rusz pojawiają sie fotorelacje z zarośniętych zielskiem miejsc publicznych. Jednak tym razem oburzony Czytelnik przesłał sygnał, że niektórzy mieszkańcy wyrzucają śmieci bezpośrednio na chodniki miejskie. Jedną z przyczyn jest to, że po wprowadzeniu segregacji odpadów, na ulice przed budynkami  wystawiane są kubły na śmieci segregowane. Coraz częściej się zdarza, że komuś nie chce się otworzyć klapy i worek z odpadami stawiany jest obok śmietnika.

Jak widać na przesłanym zdjęciu, właściciel zużytej opony nie fatygował się wcale. Postanowił bowiem ,,upiększyć" i tak niewykoszony ,,klomb" wokół rosnącego drzewa i wyrzucił oponę na chodniku. Mieszkaniec ulicy Słowackiego, który nam przysłał zdjęcie, irytuje się, że opona leżała sobie spokojnie przez kilka dni. Według Czytelnika zaniedbania w koszeniu terenów publicznych można tłumaczyć ideą ,,kwietnych łąk", ale w tym przypadku to już Łąki kwietne Plus.