Konfederacja nie popiera żadnego z kandydatów. WYWIAD

9 lipca 2020

Być może głosy wyborców Krzysztofa Bosaka zaważą o tym, kto zostanie nowym prezydentem Polski. Ostatnio w sieci pojawiły się filmiki, na których rzekomi działacze Konfederacji popierają A. Dudę pod hasłem „Mimo wszystko Duda”. Czy zatem Konfederacja popiera obecnego prezydenta? Na pytania Portalu Przemyskiego odpowiada Damian Bańka, jeden z liderów Konfederacji na Podkarpaciu, szef podkarpackich struktur partii KORWiN.

 

D. Bańka. W sprawie tych wypowiedzi wypowiedziała się już Rada Liderów Konfederacji, jak również wybrani posłowie. Oczywiście liderzy naszego ugrupowania szybko zdementowali autentyczność tego nagrania w nawiązaniu, że to są działacze Konfederacji, bo to nieprawda. Swoją drogą osobiście nie znam nikogo, kto występuje na nim oprócz dr Pateya. Tyle tylko, że ta naprawdę znana osoba i bardzo ceniona w środowisku nie jest członkiem żadnego z ugrupowań, które tworzą Konfederację. Dodatkowo wydaję mi się, że część osób, która wystąpiła w tym spocie mogła nawet nie wiedzieć w jakim i w czyim przedstawieniu uczestniczy. Natomiast generalizując temat tego, co zrobią wyborcy Krzysztofa Bosaka w II turze – część zagłosuje na R. Trzaskowskiego, część na A. Dudę, a reszta nie pójdzie do urn lub odda nieważny głos. Sama Konfederacja nie popiera w tych wyborach żadnego z kandydatów. Wychodzimy z założenia, że nasi wyborcy są dojrzali, mają wiedzę, własne przekonania i wiedzą jaką decyzję podjąć. Jesteśmy wolnościowcami i nie zamierzamy traktować naszych wyborców jako naszych zakładników.

PP. Jak wybór Rafała Trzaskowskiego waszym zdaniem może wpłynąć na polską scenę polityczną i sytuację Konfederacji?

D.B. Ciężko wypowiadać mi się za moich kolegów z Konfederacji, czy nawet samej partii KORWiN. Jedno jest pewne- wybór Rafała Trzaskowskiego to zmiana, która może mieć pozytywne lub negatywne skutki. Od 2015 roku wszystkie wybory wygrywa obóz Prawa i Sprawiedliwości, więc wygrana kandydata Koalicji Obywatelskiej w mojej opinii mocno wpłynie na scenę polityczną w Polsce. Moim skromnym zdaniem może to spowodować sytuację, że w Polsce istnieć będą dwa niezależne ośrodki władzy. Jednak weto prezydenckie ciężej jest obalić niż weto senackie. Jeżeli PiS oraz potencjalny prezydent Trzaskowski pójdą na zwarcie to może oznaczać przyśpieszone wybory parlamentarne, w których PiS będzie walczył o 60% posłów, a KO o to, żeby PiS miał mniej niż 50%. Taki scenariusz mógłby być korzystny dla Konfederacji, ponieważ nasze poparcie ciągle rośnie. W sondażach partyjnych mamy ok. 10%. Z takim wynikiem mamy ogromne szanse, żeby trzykrotnie zwiększyć liczbę posłów, a dzięki temu jest szansa bycia języczkiem uwagi. Wtedy nasze poprawki i projekty ustaw mogłyby przechodzić przez Sejm.  Jednak podkreślam, że to gdybanie, bo skutków wyboru Rafała Trzaskowskiego nie znamy i nie wiemy co zrobi J. Kaczyński.

PP. Jakie szanse i zagrożenia mogą się pojawić przy ponownym wyborze A. Dudy?

D.B. Zagrożeniem i szansą dla Polski przy ponownym wyborze A. Dudy jest to, że będzie to jego ostatnia kadencja. Nie będzie teraz musiał zabiegać o poparcie społeczeństwa czy też poparcie Jarosława Kaczyńskiego. Może to spowodować wetowanie złych ustaw wychodzących z Sejmu oraz składanie własnych, wartościowych projektów i to jest szansa. Zagrożeniem może być to, że prezydent młody wiekiem zacznie mocno „politykować”, ponieważ będzie chciał zostać aktywny w polityce po 2025 roku. Prezydent nie ma dużych uprawnień, jednak z racji tytułu może bardzo mocno wpływać na scenę polityczną w Polsce. Wtedy prezydent może przygotowywać dla siebie grunt do powrotu do polityki parlamentarnej, co może wiązać się z jego negatywnymi decyzjami dla Polaków. Miejmy nadzieję, że w przypadku wygranej A. Dudy do tego nie dojdzie.

PP. A jakie szanse i zagrożenia widzi pan w związku z ewentualnym wyborem R. Trzaskowskiego?

D.B. Głównym zagrożeniem jest to, że nie wiemy jakim Prezydentem będzie Rafał Trzaskowski. Czy będzie roztropnym prezydentem, który będzie dbał o dobro wszystkich Polaków, czy będzie wypełniał mandat jedynie dla celów partyjnych. Czy odetnie się od swojej partii i niezależnie zajmie się sprawami Polaków, czy jednak Rafał Trzaskowski po wyborze na Prezydenta RP nie zacznie prowadzić polityki, która może być dla Polski szkodliwa. Tego niestety nie wiemy i zagrożeniem jest to, że do końca nie wiemy czego spodziewać się po kandydacie KO. W przypadku Jego wyboru na urząd prezydenta będzie można szybko zauważyć, w którą stronę będzie zmierzać jego prezydentura.

PP. Jaka jest dalsza droga Konfederacji. Chcecie wygrać następne wybory czy raczej tworzyć koalicję z którąś z głównych partii?

D.B. Jasne, że chcemy wygrać i rządzić. Ale tak na poważnie nie to jest dla nas najważniejsze. Nasi wyborcy ufają nam, bo wiedzą, że nie jesteśmy partią, która chce rządzić dla samego faktu rządzenia. Chcemy ułatwić życie Polakom i przywrócić im normalność. Jeśli nasze projekty ustaw, nasze postulaty będą przechodzić bez konieczności bycia w koalicji rządzącej to na co nam w niej być? Dla stanowisk? Dla nas najważniejsza jest Polska.(…)  Natomiast chcę podkreślić, że dla nas najważniejsza jest pewna idea, a nie rządzenie samo w sobie. Gdyby to było dla nas ważne to wynajęlibyśmy amerykańską firmę od PR, a wyborcom obiecalibyśmy po 3 tys. złotych co miesiąc od rządu, jednak nie jesteśmy populistami i coraz więcej Polaków widzi w nas opozycję merytoryczną – rośniemy w siłę!

PP. Politycy PiS często przypisują wam bycie ,,agenturą Rosji”.

D.B. Takie wypowiedzi bez pokrycia pokazują, na jakim poziomie jest obecnie elita polityczna, która rządzi Polską. Jest to bardzo smutne.  Nasi posłowie, nasze zaplecze eksperckie bardzo ciężko pracuje, składa wiele poprawek w Sejmie, a posłowie PiS-u zamiast je zweryfikować dla dobra Polski, wolą oskarżać naszą partię o działalność agenturalną. Jest to skandaliczne i poniżej pewnego poziomu. Prędzej czy później PiS zapłaci za to politycznie, ponieważ jeśli ktoś oskarża o rzeczy absurdalne to ludzie widzą obłudę.  Kto wie, czy PiS nie poniesie skutków takich pomówień już w tą niedzielę. Jednego jestem pewny: gdyby nie było takich oskarżeń w naszym kierunku, to w niedzielę Andrzej Duda zdobyłby więcej głosów.

 

 

 

 

biw