Papierosy, bursztyn i pijana kobieta. Tym zajmowali się w weekend celnicy wokół Przemyśla
Miniony weekend był pracowity dla celników z podkarpackich przejść granicznych. Funkcjonariusze udaremnili przemyt bursztynu i papierosów, a także zatrzymali pijaną kobietę, która wiozła 3 pasażerów.
Tuż po północy (11/12 lutego), na przejściu granicznym w Korczowej funkcjonariusze Służby Celnej wytypowali do szczegółowej kontroli autokar. Podczas rewizji pojazdu, celnicy wykryli skrytkę w jednej ze ścian bocznych, w której znajdowało się 820 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Do własności kontrabandy przyznał się kierowca pojazdu, który złożył wniosek o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności i uiścił 9,2 tys. zł tytułem kary.
Jeszcze tej samej nocy funkcjonariusze zatrzymali kolejnego kierowcę autokaru, który również usiłował przemycić papierosy. Tym razem 370 paczek papierosów znajdowało się w skrytce autokarowej toalety. Wobec kierowcy wszczęte zostało postępowanie karne skarbowe, do którego zabezpieczono 1,5 tys. zł na poczet kary.
Kolejne 600 paczek papierosów, celnicy przechwycili rankiem 12 lutego podczas kontroli samochodu ciężarowego. Funkcjonariusze skorzystali z pomocy urządzenia RTG, którym prześwietlili ukraińską ciężarówkę. Tym razem papierosy ukryto w bocznych ścianach kabiny pojazdu. Wobec 49-letniego kierowcy, który przyznał się do przemytu, wszczęte zostało postępowanie karne skarbowe. Mężczyzna wpłacił także 5 tys. zł na poczet grożącej kary.
W nocy 12/13 lutego, podczas kontroli samochodów ciężarowych wjeżdżających do Polski przez przejście graniczne w Korczowej, celnicy wykryli także bursztyn. Nieoszlifowany, niezgłoszony do kontroli celnej bursztyn (1,7 kg), przewoził w swym bagażu kierowca ukraińskiego tira.
W piątkowy wieczór (10 lutego) polsko-ukraińską granicę w Medyce przekraczała obywatelka Ukrainy. Pojazd, którym kierowała skierowano do szczegółowej kontroli. Celnicy mając wątpliwości co do stanu trzeźwości kobiety, na teren przejścia wezwali policję. Badanie alkomatem wykazało u Ukrainki 2,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Będzie rondo na przemyskich Budach. Dziś ruszyły prace budowlane
Rozpoczęła się budowa ronda w pobliżu stacji paliw Orlen. Do 30 czerwca potrwają utrudnienia na tym odcinku drogi.
Dziś ruszyła przebudowa skrzyżowania ulic Krakowskiej - Jana III Sobieskiego - Armii Krajowej - ppłk Kazimierza Gurbiela. W związku z pracami wprowadzona zostanie zmiana organizacji ruchu polegająca na zajęciu połówkowo nawierzchni jezdni ulic Sobieskiego i Krakowskiej.
To pierwsze ronda turbinowe w Przemyślu, to inwestycja współfinansowana przez samorząd miasta Przemyśla i PKN ORLEN na podstawie porozumienia. Koszt inwestycji wraz z nadzorem to 1 631 611, 64 zł. Przewidywany termin zakończenia prac to 30 czerwca br., do tego czasu kilkakrotnie zmieniana będzie na terenie prowadzonej inwestycji organizacja ruchu.
Kolejny nalot policji na przemyskie noclegownie
Trzy kobiety w noclegowni przechowywały ponad 1900 paczek papierosów oraz alkohol bez polskich znaków akcyzy. Za popełnione przestępstwo, kobietom grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna i przepadek posiadanego nielegalnie towaru.
Policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą przemyskiej komendy zatrzymali trzy obywatelki Ukrainy, w wieku 49, 54 oraz 75 lat, które w pomieszczeniu jednej z noclegowni na terenie Przemyśla, przechowywały papierosy bez polskich znaków akcyzy w ilości 1952 paczek. Dodatkowo u 75-latki znaleziono 23,5 litra spirytusu oraz 8,1 litra wódki - również bez polskich znaków akcyzy.
Kobiety zostały zatrzymane, przesłuchane w charakterze podejrzanych, a po przeprowadzonych czynnościach procesowych zwolnione do miejsca zamieszkania.
Za czyn, którego się dopuściły grozi wysoka grzywna i przepadek posiadanego nielegalnie towaru.
Zderzenie trzech samochodów na Moście Orląt Przemyskich. Jeden z kierowców pijany
Na Moście Orląt Przemyskich doszło do zderzenia dwóch osobowych opli astra oraz skody octavia. Kierowca skody był pijany.
W miniony piątek po godz. 14, na Moście Orląt Przemyskich kierujący osobową skodą, 37-letni mieszkaniec powiatu przemyskiego, jadąc pasem ruchu przeznaczonym do skrętu w lewo w ul. Grunwaldzką, nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającego go opla astry w wyniku czego najechał na jego tył. Pchnięty samochód uderzył w radiowóz również opla astrę.
W trakcie wykonywanych czynności policjanci wyczuli od 37-latka woń alkoholu. Badanie alkomatem wskazało w jego organizmie 2,5 promila alkoholu. W związku ze zdarzeniem pokrzywdzeni zostali przewiezieni do szpitala na obserwację. Na szczęście w wyniku kolizji, nikt nie doznał poważnych obrażeń. Policjanci z wydziału ruchu drogowego zatrzymali nietrzeźwemu kierującemu prawo jazdy.
Mężczyzna odpowie za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości, oraz spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym. Za ten czyn grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności, nawiązka w wysokości 5000 złotych oraz grzywna.
77 lat temu zaczęły się wywózki Polaków na Sybir. W ostatni weekend Przemyślanie oddali im cześć [Duża galeria zdjęć]
Podczas minionego weekendu w Przemyślu odbyły się obchody obchody 77 rocznicy deportacji Polaków na Sybir i 71 rocznicy powrotu zesłańców do Polski.
Tegoroczne dwudniowe obchody odbyły się pod hasłem "Zapal znicz wywiezionym". W sobotę 11 lutego, przy nieczynnej rampie kolejowej Przemyśl – Bakończyce, zebrali się Sybiracy i mieszkańcy naszego miasta aby pomodlić się i zapalić znicze, za ofiary I masowej deportacji Polaków na Sybir 10 lutego 1940 r. i trzech kolejnych deportacji.
Następnego dnia uczestnicy uroczystości modlili się na Mszy świętej w intencji wszystkich Sybiraków w kościele p.w. S. Trójcy i tradycyjnie złożyli również kwiaty i zapalili znicze w arkadii kościoła, gdzie znajduje się tablica poświęcona tym tragicznym wydarzeniom. Dalsza część obchodów miała miejsce przy pomniku Zesłańców Sybiru i Ofiar Katynia.
Każde wspomnienie zaczyna się tak samo, noc, godz.2-3, łomot do drzwi, krzyk, każdy mężczyzna przy ścianie,karabiny przy głowie. I to samo było w mojej rodzinie – mówiła Joanna Preis prezes zarządu oddziału Związku Sybiraków w Przemyślu.
Nasz los był z góry przesądzony, musieliśmy wyjechać na daleką Syberię całymi rodzinami i nigdy nie powrócić do ukochanej Ojczyzny, do rodzinnego domu. Po nas pozostały tylko zgliszcza i ruiny, miał zostać zatarty po nas wszelki ślad istnienia...nie udało się. Żołnierzy Sybiracy w dwóch armiach idąc szlakiem bojowym walczyli o niepodległą Polskę, pamiętając o nas, że my tam na dalekiej Syberii jesteśmy (...) Młode pokolenie w duchu przebaczenia winno budować przyszłość, nową, inną niż ta naznaczona bólem i krzywdą – mówił wiceprezes zarządu Związku Sybiraków w Przemyślu Antoni Blecharczyk.
Jesteśmy jedynymi z ostatnich żyjących naocznych świadków tamtej tragedii. Jesteśmy nie tylko świadkami, ale i ofiarami tej najprawdziwszej, okrutnej historii. Naszym obowiązkiem jest aby wiedzę o tych faktach historycznych przekazywać młodemu pokoleniu Polaków. Ten pomnik będzie przypominał o naszej Golgocie, jaką zgotowali ludzie ludziom.Ma on także przestrzegać aby nigdy w dziejach ludzkości nie powtórzyła się podobna gehenna – mówiła Sybiraczka Krystyna Jasz.
Podczas niedzielnych uroczystości wręczono Srebrną Odznakę za Zasługi dla Związku Sybiraków. Otrzymał ją wicestarosta powiatu przemyskiego Marek Kudła oraz Janusz Łukasiewicz. Dyplom za wieloletnią współpracę ze Związkiem otrzymał Związek Strzelecki "Strzelec"oraz Edward Prachowski.
Organizatorami obchodów 77. rocznicy deportacji Polaków na Sybir oraz 71. rocznicy powrotu zesłańców do Polski byli: Związek Sybiraków w Przemyślu, Związek Sybiraków III RP w Przemyślu, Urząd Miejski w Przemyślu, Związek Strzelecki "Strzelec", Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej X D.O.K.
Anna Fortuna
no images were found
Co Wy na to? Walentynki na przemyskim Rynku
Podobnie jak w roku ubiegłym tak i w tym Przemyśl będzie świętował Walentynki. Na ten dzień Przemyski Klaster Turystyczny przygotował szereg atrakcji.
We wtorek, 14 lutego Przemyski Klaster Turystyczny zaprasza do wspólnego świętowania Walentynek w Przemyślu. Wzorem ubiegłego roku drzewa w Rynku zaczerwienią się od walentynkowych serc. Wykonane przez siebie serca można będzie zawiesić samodzielnie lub złożyć do przygotowanych walentynkowych skrzynek pocztowych. Mogą to być podpisy, rysunki, wyznania miłości itp.
Od godziny 14.00 w tym wyjątkowym dniu Urząd Miejski zmieni swoje tablice na Urząd Miłości, a w jego holu będzie można własnoręcznie wykonać serduszko dla ukochanej osoby lub słodką walentynkową babeczkę. Na zakochanych czekać też będą przemyskie podziemia, gdzie początkujące młode stylistki będą układać darmowo fryzury, a dla najmłodszych przygotowane zostanie malowanie buziek.
W Rynku stanie wielka rama do zdjęć, w której będzie można się sfotografować na pięknym tle katedralnej wieży.
Warto pamiętać, że 14 lutego w kościele o.o. Franciszkanów przygotowywana jest specjalna woda, święcona przy asyście relikwii św. Walentego. Fiolka tej wody działa ponoć jak eliksir miłości z pewnością umocni uczucia ukochanej osoby.
Po godz. 20.00 świętowanie przeniesie się do przemyskich restauracji i pubów.
Straż Graniczna wczoraj, dziś i jutro. Rozmowa dziennikarzy z nowym komendantem BiOSG płk Robertem Rogozem
Od stycznia 2017 r. nowym komendantem Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej jest płk Robert Rogoz. Kilka dni temu komendant spotkał się z dziennikarzami i odpowiadał na ich pytania. W ten sposób powstał nieformalny "wywiad".
Straż Graniczna kiedyś i dziś
Rozpoczynałem służbę w 1994 r. na przejściu granicznym w Medyce, jako kontroler stemplując paszporty. To co jest teraz, a to co było kiedyś to przepaść. Przede wszystkim kiedyś odprawa była dokonywana w oparciu o książkę, którą nosiło się przy sobie, w niej sprawdzano czy dana osoba może wjechać. W tej chwili dysponujemy systemami nie tylko polskimi, ale korzystamy z baz danych całej Europy, istnieje też współpraca w ramach centr wymiany informacji. Cały czas UE zmierza do tego żeby był obieg informacji, bo to jest potęga. Zmieniły się także zagrożenia, kiedyś niewiele mówiło się o przemycie, bo prawie nie istniał. Dawniej to był bardziej handel, Polacy wyjeżdżali do ZSRR czy Turcji skąd wracali np.: z jeansami. W tej chwili zupełnie zmienił się profil podróżnego. Uważam, że jest to nasz ogromny sukces jako formacji, potrafiliśmy się dostosować do aktualnych zagrożeń, czyli terroryzmu, migracji. Zmieniło się także wyposażenie, kiedyś na placówkach, które nazywano strażnicami był jeden samochód marki UAZ, trzy motory marki WSK – to był cały sprzęt transportowy. W tej chwili w BiOSG jest ponad 450 różnego rodzaju środków transportu. Do tego wsparcie, o którym w latach 90 można było pomarzyć, to są śmigłowce, statki bezzałogowe, samoloty, ale także rzeczy prozaiczne jak mundury, które także się zmieniły pod względem komfortu i dostosowania ich do potrzeb.
Zagrożenia na polskiej granicy
Zagrożenia od lat są te same, tylko zmienia się ich skala. Głównym zagrożeniem i zadaniem, z którym musimy się uporać, to jest nielegalna migracja, w kilku obszarach. Pierwszym są przejścia graniczne i osoby, które usiłują je przekroczyć na podstawie fałszywych dokumentów. Sądzę że w tym przypadku będziemy mieć tendencję wzrostową (2 fałszywe wizy w 2015 r. - 60 fałszywych wiz w 2016 r.). To jest kierunek, do którego jesteśmy gotowi, od 2 lat istnieje identyfikacja osób za pomocą linii papilarnych, jest to system bardzo pomocny. Drugie zagrożenie, to granica zielona, czyli to co się dzieje między przejściami granicznymi. Widać, że skala migracji może w tym roku wzrosnąć i zaczyna się już migracja w formie zorganizowanej, co jest nową tendencją (przerzuty osób przez grupy przestępcze), która w 2016 pojawiła się i sądzę, że dalej będzie się rozwijać. Austria, Niemcy i Szwecja, to główne kierunki w jakich nielegalni emigranci podążają. Nasz oddział ochrania też granicę ze Słowacją, jej obawialiśmy się najbardziej patrząc na to co się dzieje w Grecji, ale w roku ubiegłym nie mieliśmy stwierdzonych przypadków zatrzymania migrantów, którzy by właśnie przybyli w kierunku Słowacji. To również zasługa wysiłków UE. Południe mamy stosunkowo spokojne i nie sądzę żeby w tym roku była jakiś przełom.
Kolejnym zagrożeniem jest przemyt papierosów - coraz częściej bez żadnej akcyzy lub pochodzące z Białorusi - i tutaj przewiduję tendencję stałą lub wzrostową, dlatego że sytuacja na wschodzie nie stabilizuje się, kraj ma również problemy finansowe i to odbija się na ludziach. Przekroczenia granicy, które obserwujemy, to 90-95 % to są ludzie, którzy żyją z granicy. Tradycyjnie mamy do czynienia także z przemytem skradzionych samochodów i nowy trend, który się pojawił w ubiegłym roku – kradzione rowery. Jednak nie pojawiły się żadne nowe tendencje, których powinniśmy się obawiać. Sądzę, że rok 2017 będzie podobny do ubiegłego.
Pomysły na funkcjonowanie BiOSG
Jestem tu już prawie od 22 lat, dlatego oddział znam, również jego bolączki. W tej chwili naszym głównym celem, na najbliższe miesiące jest wzmocnienie głównych przejść granicznych: w Medyce i Budomierzu. Wzmocnienie kadrowe, w tym roku przyjmiemy kolejnych 40 osób, nasz oddział liczy w tej chwili ponad 2000 ludzi. Zmiany kadrowe, które będę musiał przeprowadzić, czyli wzmocnić przejścia graniczne kosztem również ludzi, którzy do tej pory nie realizowali tych zadań. Dlatego jeśli mówię o przyszłości, to głównie teraz moje pierwsze tygodnie, to wejście w sprawy kadrowe i również ludzkie. Dopóki nie będę pewny, że moje rozkazy o przeniesieniu są poprzedzone analizami, też takimi ludzkimi życiowymi sprawami, to będę się od takich decyzji powstrzymywał. Przed nami także ustawa o modernizacji, dzięki której straż graniczna otrzyma ogromne miliardy. Oprócz podwyżek, które są również do tej ustawy wpisane, to jest również sprzęt, samochody terenowe, dodatkowe wieże obserwacyjne, inny sprzęt do ochrony granicy. To jest podwójne wyzwanie, kwestia wydatkowania tych pieniędzy, mądrze. Dzięki temu wymienimy, sprzęt, podniesiemy standardy bronienia i ochrony granicy państwowej. I zapowiadana przez pana ministra zmiana ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony czasowej.
Uważam, że przejście kolejowe Przemyśl-Mościska jest w tej chwili niewykorzystane. Uruchomiony końcem 2016 r. roku pociąg relacji Przemyśl – Kijów pokazał, że jest ogromny potencjał. Wykorzystują ten środek transportu przede wszystkim studenci, turyści. Prowadzimy już uzgodnienia z liniami kolejowymi i wojewodą, rozwiązanie jakie my byśmy tam widzieli, to uruchomienie pawilonu, dzięki któremu moglibyśmy odprawiać kilka-kilkanaście pociągów, przy mniejszym nakładzie sił i skutecznej kontroli. Będziemy się tam rozwijać i modyfikować sposób odprawy. Kolej to w naszej ocenie obszar niewykorzystany.
Pozostałe zadania realizujemy w standardzie.
Praca w Straży Granicznej
Obecnie mamy ponad 350 kandydatów, zachęcamy kolejne osoby do składania podań. Nie ma idealnego profilu kandydata. Realizujemy bardzo różne zadania. Najwięcej osób potrzebujemy do fizycznej ochrony granicy państwowej i do kontroli ruchu granicznego. Staramy się zawsze dobierać ludzi, którzy będą chcieli tego typu zadania realizować, a dobieramy tylko jednostkowo kandydatów, którzy mają jakieś szczególne kwalifikacje, których bylibyśmy później wstanie zagospodarować. Nie chcemy przyjmować w nasze szeregi ludzi, których kwalifikacje niekiedy bardzo dobre są po prostu potem nieużyteczne. To jest wówczas zarówno porażką człowieka jak i firmy, rodzą się z tego później frustracje, niepotrzebne nieporozumienia.
Nasz obraz w świecie
Jesteśmy bardzo pozytywnie postrzegani jako formacja zarówno pod względem poziomu sprzętu jakim dysponujemy, technologi, ale mam nadzieję, że będziemy jeszcze lepsi. Są kraje, które wyprzedzamy o całą generację jeśli chodzi o wyposażenie oraz rozbudowaną infrastrukturę samych przejść granicznych.
W ramach Frontex-u jesteśmy partnerami i wyjeżdżamy na misje, które działają w dwie strony. Ostatni kryzys migracyjny wymusił jednak sytuację, że to my więcej wysyłamy naszych funkcjonariuszy do wsparcia, zwłaszcza Grecji i Bułgarii. W minionym roku przyjęliśmy 12 osób, które wspierały nas w ramach Frontex-u, w kontroli granicznej. Wspieramy także poza Frontex-em w ramach umów dwustronnych, SG ma podpisaną lub miała z Macedonią, Węgrami. Warto w to inwestować.
Za nas inwestycje, dziś dwa konie, skrzynka pocztowa i ułan - konferencja przemyskich polityków Platformy Obywatelskiej
Podczas konferencji zorganizowanej przez Platformę Obywatelską mówiono o przygotowywanym referendum dotyczącym sprzeciwu reformy oświaty, konieczności obrony samorządów oraz o tym, do czego zmierzają rządy PiS.
Jako pierwszy podczas konferencji PO wystąpił poseł Marek Rząsa, kiedyś mówiono Polakom, że Polska jest w ruinie. Teraz, gdy opozycja krzepnie, mówi się, że opozycja jest w ruinie. Nie dajcie sobie państwo wmówić tego przekazu, bo to jest kłamstwo PiS-u. Po raz kolejny jesteśmy w sondażach drugą siłą. Platforma zostawiła Przemyśl z potężnymi inwestycjami, drogami obwodowymi, Zamkiem, klubem garnizonowym, dworcem PKP, wyremontowanymi ulicami. Dzisiaj znakiem rozpoznawczym tej kadencji są dwa konie, skrzynka pocztowa, huzar i ułan.
Radny Wojciech Błachowicz po raz kolejny podkreślił, że to nie Platforma jest odpowiedzialna za zadłużenie Przemyśla. Jeśli miasto faktycznie jest dziś zadłużone i my częściowo w naszych działaniach do tego też przyłożyliśmy rękę, to wszystkie pieniądze, które zostały wydane w Przemyślu widać. Nie były one tak wydatkowane, jak to dzisiaj robi PiS, czyli wydaje tak na prawdę na konsumpcję, co w żaden sposób nie przekłada się na rozwój Polski, a tym bardziej Przemyśla. Liczby mówią same za siebie i pokazują jak wyglądały budżety miasta w poprzedniej kadencji, a jak wyglądają dzisiaj. Wiele inwestycji, które były obiecane w kampanii wyborczej, widać, że nie zostanie zrealizowanych. Nasi oponenci nie wywiążą się z nich i wydaje się, że nawet nie próbują się z tego wytłumaczyć – powinniśmy na to zareagować i reagujemy – mówił Wojciech Błachowicz.
O niewykorzystanych możliwościach przemyskiej strefy ekonomicznej i winieniu za ten stan rzeczy miejscowego samorządu mówił poseł Zdzisław Gawlik. To samorząd jest od tego aby uczynić wszystko żeby na danym terenie pojawiali się inwestorzy. Przemyśl na tym cierpi. Samorząd nie znalazł sposobu na to żeby ulokować pewne typy aktywności, które sprawiłyby, że ludzie znaleźliby tu swoje miejsce, a nie wyjeżdżali stąd – powiedział poseł.
Przewodnicząca klubu radnych PO w Sejmiku Województwa Podkarpackiego Teresa Kubas-Hul nawiązała do strategii rozwoju województwa, pracowaliśmy nad nią jeszcze za poprzedniej kadencji, gdy była inna koalicja. Zauważała ona zróżnicowanie w rozwoju w poszczególnych częściach naszego województwa, a także subregionalne ośrodki wzrostu, takie jak Przemyśl. Strategia jest dobrym dokumentem, ale została oprawiona i postawiona na półce. Jej zapisy kompletnie nie są realizowane. Za obecnej koalicji sejmiku zrealizowane zostały wyłącznie inwestycje już rozpoczęte wcześniej. Nie zaczęto żadnych nowych. Rok 2016 był najgorszym rokiem jeśli chodzi o zaplanowanie i wydatkowanie środków.W historii samorządu województwa tak złego budżetu i wykonania jeszcze nie było.
Bardzo mało konkretnych działań polepszających nasze życie, bardzo dużo destrukcji i chaosu, wpajanie ludziom różnymi metodami strachu, tak scharakteryzował władzę PiS przewodniczący regionu PO Krzysztof Kłak. Przybiera to teraz monstrualną wielkość. Jarosław Kaczyński potrafi wmówić wielu Polakom, że jemu wolno wszystko, bo wygrał wybory. Może łamać ustawy, obsadzać "Misiewiczów" i wynagradzać ich znacznie za wysoko. Nie ma konstytucji, jest tylko Jarosław Kaczyński. Nie ma w Polsce aktualnie demokracji. Dzisiaj chwała Bogu, nie ma jeszcze więźniów politycznych, ale poza tym fundamentalne narzędzia państwa prawa zostały zdemontowane - mówił Krzysztof Kłak.
Anna Fortuna
Zwiedźmy Przemyśl z przewodnikiem turystycznym
Już po raz dziesiąty Przemyśl weźmie udział w Międzynarodowym Dniu Przewodnika Turystycznego.
W dniu 21 lutego obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego. Do tych obchodów po raz dziesiąty włączy się Koło Przewodników Turystycznych, działające w Polskim Towarzystwie Turystyczno-Krajoznawczym im. dr. M.Orłowicza w Przemyślu. W tym dniu przemyscy przewodnicy zapraszają do zwiedzania naszego miasta pod hasłem "Przejdź na drugą stronę miasta".
W programie znajduje się m.in.: zasańska Synagoga, cerkiew Bazylianów, kościół Salezjanów oraz Łaźna Garnizonowa czyli obecne Archiwum Państwowe. Przewodnicy czekać będą w Przemyskich Podziemiach pod budynkiem Urzędu Miejskiego Rynek 1 w dniu 21 lutego /wtorek/ od godziny 14 do 16, wyruszać na zwiedzanie będą co 15 min.
Miała być krytyka sposobu łączenia przemyskich szpitali, skończyło się na jego pochwale
W czwartek 9 lutego, na wniosek PO zwołano nadzwyczajną sesję przemyskiej rady miejskiej, podczas której radni mieli głosować nad rezolucją dotyczącą sprzeciwu wobec niedotrzymania przez Zarząd Województwa ustaleń w zakresie łączenia szpitali. Po debacie, dzięki klubowi radnych PiS rezolucja przeszła... ale w brzmieniu zupełnie odwrotnym. Rada nadała jej oddźwięk pozytywny i popierający poczynania zarządu województwa.
Czwartkowa sesja nadzwyczajna zwołana została na wniosek radnych klubu PO. Podczas posiedzenia procedowaniu miała zostać poddana ich rezolucja "w sprawie wyrażenia zdecydowanego sprzeciwu wobec niedotrzymania przez Zarząd Województwa ustaleń w zakresie procesu połączenia Szpitala Miejskiego przy ul.Słowackiego w Przemyślu i Szpitala Wojewódzkiego przy ul.Monte Cassino oraz innych działań powodujących destrukcję służby zdrowia w Przemyślu".
Czas przestać nas oszukiwać, że jest świetnie. Przez długi okres oczekiwaliśmy, że przewodniczący komisji rodziny, polityki społecznej i zdrowia podejmie taką dyskusję, zainicjuje ją. Stąd m.in. nasza rezolucja. Ta nicość przy Słowackiego jest likwidacją, a nie żadnym łączeniem – w imieniu klubu PO mówiła radna Grażyna Stojak.
Swoje obawy wyraził także bezpartyjny radny Jerzy Krużel - w tej chwili szpital wojewódzki nie spełnia tej roli, której oczekują mieszkańcy. Połączenie szpitali miało na celu przede wszystkim poprawę warunków, poprawę dostępności usług. Tak się nie stało, a wręcz przeciwnie. Mówi się, że brakuje pieniędzy na sprzęt, na remonty, ale zatrudnia się doradców pana dyrektora, którzy kosztują olbrzymie pieniądze, stać również na płacenie lekarzom, którzy przyjeżdżają z Lublina na 2-3 dni w tygodniu, skoro stać nas na to, to również powinno nas być stać na zatrudnienie tutejszych lekarzy, którzy w tej chwili jeżdżą do Łańcuta, do Leżajska, do Przeworska. A za nimi uciekają pacjenci.

O to, jak wygląda sytuacja ze szpitalem przy ulicy Słowackiego pytał także radny SLD Ryszard Kulej - obraz nędzy i rozpaczy, ciemno i ponuro, ku czemu to idzie? Powszechne odczucie społeczeństwa jest takie, że szpital jest degradowany. Nam jako Przemyślanom należą się jakieś wyjaśnienia. Gdyby nie ta rezolucja, to nie byłoby tej debaty dzisiaj.
W odpowiedzi, jeden z koalicjantów Wiesław Morawski powiedział, pacjenta nie interesują rezolucje, a słowa "destrukcja" i "degradacja" powodują niepokój wśród mieszkańców. Należy się zastanowić na ile służba zdrowia w naszym mieście jest dostępna i na ile spełnia oczekiwania mieszkańców. Przekażmy mieszkańcom informację, że trzymamy rękę na pulsie.
Na zarzuty radnych PO odpowiadał m.in. prezydent Przemyśla Robert Choma. Ścierajmy się konstruktywnie. Jesteśmy na etapie poprawiania jakości usług i inwestowania w oba szpitale. I o tym powinniśmy dyskutować – powiedział włodarz miasta.
Podczas sesji obecny był także członek zarządu województwa podkarpackiego Stanisław Kruczek, który powiedział, że od strony informacyjnej zarząd nie ma sobie za wiele do zarzucenia, a służba zdrowie w Przemyślu nie jest degradowana, o czym świadczą choćby nawet inwestycje. Łączenie szpitali trwa, a jego rozciągnięcie w czasie jest dobre, bo szpitale są nie tylko miejscem, gdzie zabezpieczane są potrzeby zdrowotne pacjentów, ale są też największymi zakładami pracy i ta strona społeczna jest również bardzo ważna dla samorządu. Proces trwa już dwa lata i do tej pory poza odejściami na emeryturę nie było żadnych grupowych, czy innych większych zwolnień. I taką tendencję chcielibyśmy utrzymać – powiedział Stanisław Kruczek - Nie straszmy pacjentów. Jest to szpital wysoko specjalistyczny. Nie mury stanowią o szpitalu, a ludzie.
Wypowiedzieć się miał także okazję dyrektor szpitala wojewódzkiego Piotr Ciompa – Zarzuty są gołosłowne. Porozumienie nie jest naruszone. Nie są naruszane prawa pracowników. Zakończył się spór zbiorowy z pielęgniarkami ze Szpitala Miejskiego. Dziś nie możemy mieć tylu oddziałów zachowawczych na Słowackiego, jak planowaliśmy, bo pojawiło się coś takiego jak mapa potrzeb zdrowotnych, zmieniły się uwarunkowania, ale są plusy na innych obszarach. Potraciliśmy oddziały zachowawcze z powodów, na które nie mamy wpływu – mówił dyrektor Ciompa. Zaznaczył także, że na dzień dzisiejszy nie widzi argumentów ekonomicznych na zachowanie lokalizacji szpitala przy ulicy Słowackiego.
Po zakończonej debacie, gdy już miało dojść do głosowania nad rezolucją PO, przewodniczący radnych klubu PiS Bogusław Zaleszczyk poprosił o przerwę. Tuż po niej wniósł poprawki do rezolucji nadając jej zupełnie nowe brzmienie, poczynając od samego tytułu "w sprawie procesu łączenia szpitali wojewódzkich w Przemyślu", a w paragrafie zapisując: "Rada Miejska w Przemyślu dostrzegając trudności w zakresie przeprowadzenia procesu restrukturyzacji szpitali w Przemyślu pozytywnie ocenia zmiany w zakresie poziomu świadczonych usług zdrowotnych niektórych oddziałów. Wyraża zadowolenie z pozyskania środków finansowych w ramach RPO i ma nadzieję ,że ten proces będzie kontynuowany." W takiej też formie rezolucja została przegłosowana przez radnych PiS oraz radnych klubu Porozumienie dla Przemyśla.

Po zakończonej sesji radni PO oraz obecny na sali poseł Marek Rząsa nie kryli swojego oburzenia. Ta rezolucja została wykastrowana, to jest skandal, kpina. Jeżeli pani radna zgłasza wniosek o to żeby PiS napisał swoją rezolucję, to niechby tak zrobili i przegłosowali, a nie wykastrować naszą, zmienić zupełnie jej treść. Dlatego do mediów puszczamy obie wersje, naszą i PiS, niech mieszkańcy Przemyśla osądzą kto miał rację i kto na prawdę stoi po stronie przemyskich pacjentów – mówił poseł M.Rząsa.
Tak wykastrowana rezolucja zmienia kompletnie jej treść, a przede wszystkim jest niespójna z uzasadnieniem, które przedstawiliśmy do rezolucji. Budzi nasz niesmak to, że pracownicy marszałka głosują jednak za rezolucją, którą sobie odpowiednio podczas przerwy przygotowali, na własne potrzeby. To nie służy społeczeństwu. Proszę nie mówić nam, że stresujemy społeczeństwo rezolucją, to społeczeństwo nas straszy likwidacją tego szpitala i że nasze sumienia będą tym obciążone – dodała radna Grażyna Stojak.










