Kierowcy autokarów przemytnikami. Wpadli na podkarpackich przejściach granicznych
Na przejściu granicznym w Korczowej, funkcjonariusze KAS prześwietlili skanerem autokar jadący z Mołdawii do Niemiec. W rewizji pojazdu pomagał pies Jake specjalizujący się w wykrywaniu wyrobów tytoniowych. W ścianie luku bagażowego autokaru funkcjonariusze znaleźli 1388 paczek papierosów.
Kolejną kontrabandę na tym samym przejściu granicznym wykryto tym razem w autokarze relacji Kijów-Wrocław. W kole zapasowym pojazdu schowano 920 paczek papierosów. Również i w tym przypadku z pomocą funkcjonariuszom przyszła wspomagająca ich pracę Frida oraz urządzenie RTG.
Kierowca autokaru jadącego do Szczecina w kole zapasowym przemycał 800 paczek papierosów. Do udaremnienia przemytu doszło na przejściu granicznym w Medyce.
W ciągu ostatniego tygodnia, funkcjonariusze KAS w woj. podkarpackim podczas działań kontrolnych prowadzonych na terenie przejść granicznych oraz wewnątrz kraju zatrzymali łącznie ponad 32 tysiące paczek papierosów. Gdyby trafiły one do czarnorynkowego obrotu, straty Skarbu Państwa wyniosłyby blisko 750 tys. złotych.
Tegoroczny festiwal Bike Town Przemyśl potrwa aż trzy dni
Już po raz trzeci główną atrakcją majówki w Przemyślu będzie festiwal Bike Town. Tegoroczna impreza rowerowa potrwa trzy dni.
Tegoroczny Festiwal rozpocznie się w dniu 29 maja od maratonu rowerowego, w którym wystartuje ponad 800 rowerzystów na dystansach hobby, mega oraz giga.
Maraton Rowerowy Twierdza Przemyśl organizowany jest w Przemyślu już po raz dwunasty! Kolejny rok z rzędu odbywa się on w klasyfikacji Maratonów Rowerowych Kellys Cyklokarpaty.pl, co jest dowodem na wysoki poziom organizacji przemyskiej imprezy. Miasteczko zawodów zlokalizowane będzie na Placu Niepodległości, gdzie odbywać się będą również bezpłatne zawody dla dzieci w ramach Cyklokarpaty.pl Kids Race - mówi Grzegorz Prucnal z Cyklokarpaty.pl.
Przez pierwsze dwa dni imprezy dla tych, którzy od jazdy na czas wolą bardziej rekreacyjną formę pedałowania, czekać będą specjalnie zaplanowane trasy przygotowane przez profesjonalnych przewodników z ekipy Projekt 80 Rowerów dookoła Europy.
W niedzielę, od samego rana zjazdowcy opanują stok narciarski, na którym przez cały dzień odbywać się będą zawody downhillowe. W centrum Przemyśla zaś będą miały miejsce pokazy trialowe, otwarte sesje treningowe na pumptracku oraz inne liczne atrakcje. W godzinach popołudniowych rozpoczną się zawody najlepszych światowych dirt jumperów, czyli punkt kulminacyjny Festiwalu.
Jak co roku postaramy się zrobić porządną trasę pod najlepsze triki. Planujemy kilka zmian w trasie, głównie na konstrukcji startowej i na poszczególnych hopach, które będą jeszcze wyższe i lepiej wyprofilowane. Na końcu trasy postawimy quarter, czyli przeszkodę umożliwiającą efektowne zakończenie przejazdu. – mówi Dominik "Mop" Szymański, konstruktor toru dirtowego.
Przemyska impreza jest jedną z trzech zaliczanych do Pucharu Świata w Dircie, które odbędą się w tym roku w Polsce. Pokaz najbardziej spektakularnych skoków obejrzymy w niedzielny wieczór, w świetle reflektorów, na tle historycznych kamienic przemyskiego rynku. Zasady są proste - wygrywa ten zawodnik, który wykona najbardziej spektakularny trick w powietrzu.
W tym roku organizatorzy zadbali o to, by legendarny zjazd uliczkami Przemyśla czyli downtown, powrócił do festiwalowego programu. Na pierwszomajowy wyścig zostanie zbudowana niepowtarzalna trasa zjazdowa ulicami starego miasta. Przemyski downtown zostanie rozegrany w popularnym cyklu Downhill City Tour, który odbędzie się w tym sezonie w pięciu miastach południowej Polski.
W czasie gdy profesjonaliści będą ścigali się po ulicach miasta, na stoku narciarskim odbędzie się darmowe szkolenie z zakresu podstaw techniki jazdy z Szymonem Taszem, który podpowie jak jeździć bezpieczniej i szybciej, nie tylko w dół.
Pamiętamy także o tym, że weekend majowy to okazja do spędzenia czasu z całą rodziną. Właśnie dlatego rozwinęliśmy w tym roku Strefę Malucha, czyli miejsce dla najmłodszych uczestników festiwalu – mówi Waldemar Hryniszyn, organizator Festiwalu, prezes Fundacji Azymut. Przez dwa dni festiwalu prowadzone będą liczne gry i zabawy dla dzieci. Pod okiem animatorów najmłodsi uczestnicy skorzystają z materiałów, które nawiązują do tematyki kolarstwa oraz zostaną zaangażowani w różnego rodzaju zabawy umilające im czas spędzony na Rynku. Wiele atrakcji dostarczy także Strefa Orange. W bezpośrednim sąsiedztwie festiwalowych wydarzeń ustawiony będzie namiot z aktywnościami dla wszystkich grup wiekowych.
Ze stawiku przy ulicy Sanockiej w Przemyślu wydobyto samochód
Funkcjonariusze Straży Pożarnej z Przemyśla z jednego ze stawików przy ul.Sanockiej wyciągnęli samochód.
W minioną niedzielę, około godz. 14 dyżurny Straży Miejskiej w Przemyślu poinformował Straż Pożarną o samochodzie osobowym znajdującym się w jednym ze stawików przy ul.Sanockiej. Z pojazdu wydobywało się paliwo. Na miejsce akcji skierowano dwa zastępy PSP w tym Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego. Strażacy płetwonurkowie sprawdzili samochód oraz dno w promieniu kilku metrów od samochodu. Nie znaleziono osób poszkodowanych. Wrak wyciągnięto z wody.
Fot. KM PSP Przemyśl
Papierosy z przemytu na posesji w Przemyślu
W wyniku przeszukania posesji znajdującej się na terenie Przemyśla, funkcjonariusze Straży Granicznej z Placówki w Lubaczowie ujawnili papierosy pochodzące z przemytu o wartości 127 tysięcy złotych. W sprawie zatrzymano 3 mieszkańców Przemyśla.
W dwóch garażach oraz w budynku mieszkalnym ujawniono wczoraj papierosy zapakowane w foliowe worki. Posesję wynajmował jeden z zatrzymanych 35 – letni Polak na stałe mieszkający w Przemyślu.
Część towaru przygotowana była już do transportu, na posesji zaparkowane było osobowe BMW na angielskich numerach rejestracyjnych. Samochodem po papierosy przyjechało dwóch mężczyzn - również mieszkańców Przemyśla wieku 35 i 33 lata. Papierosy miały trafić na zachód Europy.
Cała trójka usłyszała zarzut popełnienia przestępstwa skarbowego. Sprawę prowadzą funkcjonariusze SG z Placówki w Lubaczowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Przemyślu.
Innowacyjny program przeciw wypadaniu włosów w leczeniu onkologicznym wprowadza Szpital Wojewódzki w Przemyślu
Oddział Onkologii Wojewódzkiego Szpitala im. św.Ojca Pio w Przemyślu jako pierwszy na Podkarpaciu sprawdza działanie chłodzących czepków mających osoby poddawane chemioterapii ochronić przed utratą włosów.
Od połowy marca osoby leczące się na onkologicznym oddziale Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu mogą korzystać z chłodzących czepków zapobiegającym wypadaniu włosów. Ta aparatura to wciąż nowość w Polsce, a Przemyśl jest jedyną placówką medyczną na Podkarpaciu, która go posiada. Dla wielu osób poddających się chemioterapii, a przede wszystkim kobiet problemem jest też utrata włosów.
To nowe standardy naszego szpitala pokazujące leczenie z troską również o stan psychiczny pacjenta.- mówi dyrektor szpitala w Przemyślu Piotr Ciompa.
Czepek nakładany jest na głowę pacjenta podczas podawania kolejnych dawek leku. Ma on ma chronić tzw. macierz włosa, która może zostać uszkodzona przez zabijające komórki nowotworowe substancje. Do czepka wprowadza się lodowaty płyn – o temp. -5 Celsjusza, który obniża temperaturę głowy i sprawia, że do włosów nie dochodzą toksyczne związki chemiczne krążące we krwi.
Czepek chłodzący, to nie jedyna nowość na tym oddziale. Mam sygnały z zewnątrz, że bardzo poprawiły się standardy na onkologii, wskazuje na to gwałtowny wzrost pacjentów. Wynika to z tego, że do współpracy zaprosiliśmy lekarzy z Centrum Onkologicznego Ziemi Lubelskiej. Są oni zatrudnieni na zakładkę po 3 dni w tygodniu. Należy podkreślić, że onkologia to taki oddział, gdzie przede wszystkim decydują kompetencje lekarza, nie aparatura. - dodaje P.Ciompa.
Oddział Onkologii w przemyskim szpitalu ma 25 łóżek, dodatkowo 10 miejsc posiada Pododdział Dziennej Chemioterapii. Dobra onkologia jak twierdzi dyrekcja rzutuje także na inne oddziały.
Jak wyglądał strajk szkół w Przemyślu [Galeria zdjęć]
Wczoraj w całej Polsce odbywał się ogólnopolski strajk nauczycieli. Strajkowały tez nieliczne szkoły w Przemyślu. Podczas referendum opowiedziało się za nim 19 placówek oświatowych, ale do samej jego realizacji przystąpiło już tylko 7.
W dniu 31 marca nauczyciele w całej Polsce strajkowali sprzeciwiając się przeprowadzanej przez PiS reformie oświaty, która ich zdaniem może przyczynić do zwolnień. Nauczyciele domagają się podniesienia zasadniczego wynagrodzenia o 10 proc., ponieważ od 2012 r. nie było podwyżek w oświacie oraz deklaracji, że do 2022 r. w szkole nie będzie zwolnień oraz że do tego czasu nie zmienią się nauczycielom na niekorzyść warunki pracy.
W Przemyślu do strajku przyłączyło się zaledwie 7 placówek oświatowych, mimo że we wcześniejszym referendum chęć taką wyraziło 19.
ZNP jako organizator protestu zawiadomił, że do 27 marca przekaże prezydentowi i dyrektorom wykaz placówek oświatowych, w których przeprowadzona zostanie akcja strajkowa. Ponieważ do dnia poprzedzającego strajk takiej informacji nie otrzymaliśmy, dane zebraliśmy od kierujących przemyskimi placówkami oświatowymi. Zgodnie z przekazanymi przez nich informacjami akcja została zaplanowana w gimnazjach Nr 1, 3 i 5, Przedszkolu Nr 9, szkołach podstawowych Nr 14 i 15, specjalnych ośrodkach Nr 1 i Nr 2. Ponieważ jednak cały czas docierają do nas wiadomości o rezygnacji pracowników z udziału w strajku, może się to zmienić. Niezależnie od tego, które placówki wezmą udział w akcji strajkowej, dyrektorzy zapewnili nas, że wszystkie dzieci będą miały w tym dniu opiekę, a w miarę możliwości będą się też odbywały normalne zajęcia. - mówi rzecznik prasowy przemyskiego magistratu Witold Wołczyk.
Spośród wymienionych powyżej placówek wiemy, że z udziału w strajku zrezygnowała SP nr 15. W strajku udział wziąć mogli wszyscy pracownicy oświaty, niezależnie od przynależności związkowej. Strajkowali nie tylko nauczyciele, ale także pracownicy szkolnej administracji i obsługi.
Mało ilość przemyskich placówek, które zdecydowały przystąpić się do strajku, to brak konsolidacji wśród samych nauczycieli oraz wśród pracowników administracji i obsługi. Prawdopodobnie brak im odwagi, by wystąpić jawnie i powiedzieć "nie", obawiają się konsekwencji. To wszystko mogło spowodować, że część osób wycofała się z bezpośredniego udziału w proteście i została jedynie sympatykami – wyjaśnia Romuald Nowicki wiceprezes oddziału ZNP w Przemyślu.
Niektóre ze szkół, które nie brały udziału w proteście zostały oflagowane z podpisem, że popierają nauczycieli strajkujących placówek oświatowych.
Anna Fortuna
zdjęcia: Łukasz Białko
no images were found
Nadchodzi ostateczny koniec szpitala na ulicy Słowackiego w Przemyślu
Od przyszłego tygodnia Przemyśl będzie miał oficjalnie jeden szpital. Na razie będzie on funkcjonował dalej w dwóch lokalizacjach, ale docelowo pozostanie tylko jedna, ta na Monte Cassino.
Pod koniec 2015 r. w Przemyślu rozpoczęto proces tworzenia jednego szpitala wojewódzkiego. W etapie działań Szpital Miejski połączono z Obwodem Lecznictwa Kolejowego, tworząc w ten sposób Szpital Wojewódzki OLK. W przyszłym tygodniu KRS zarejestruje połączenie tej placówki z Wojewódzkim Szpitalem. Tym samym w Przemyślu oficjalnie zacznie funkcjonować jeden szpital, początkowo jeszcze w dwóch lokalizacjach – jak długo nie wiadomo, a docelowo w jednej – na Monte Cassino.
Wiem, że dla mieszkańców Przemyśla jest to kontrowersyjne, dlatego że są bardzo przywiązani do szpitala przy ul. Słowackiego. Ale musimy pamiętać, że obydwa szpitale funkcjonowały z działającymi 7 dublującymi się oddziałami, które miały niepełne obłożenia. W jednym z przypadków było to nawet poniżej 50 %. Oznacza, to że pielęgniarki i lekarze dyżurowali przy pustych łóżkach, szpital wydawał na to pieniądze, administracja zarządzała tymi łóżkami, zupełnie bezproduktywnie. - mówi dyrektor szpitala w Przemyślu Piotr Ciompa.
Aby jednak dokonać jakichkolwiek przenosin najpierw muszą zostać dokończone remonty na Monte Cassino, począwszy od oddziału położnictwa – gdzie podniesiony zostanie standard. Jego dzisiejsza struktura, to wynik tworzenia go przed laty na miarę ówczesnego wyżu demograficznego. Teraz zostanie on dostosowany do obecnych potrzeb z zachowaniem rezerwy. Na wygospodarowaną w ten sposób powierzchnię wejdzie inny oddział ze Słowackiego.
Połączenie wynika także z tego, że technologia medyczna poszła do przodu. Wiele przypadków leczonych kiedyś w szpitalach kilkudniowo dzisiaj jest leczonych jednodniowo lub ambulatoryjnie. Środki finansowe z NFZ są przesuwane z lecznictwa szpitalnego na poradniane.
Jako szpital musimy się do tego dostosować. Nie możemy utrzymywać szpitala uszytego na miarę sprzed 20-30 lat, musimy iść z tym wiatrem, na który nie mamy wpływu. To jest też tendencja, która przyszła do nas z UE. - mówi Pior Ciompa – Przykładem może być największa klinika okulistyczna w Zurichu, która ma mniej łóżek niż nasz oddział, to pokazuje jak zmieniają się warunki leczenia. My się tylko do tego dostosowujemy.
W argumentacji dla takich kroków jest również brak uzasadnienia dla działania w odległości kilku km od siebie dwóch szpitali ogólnospecjalistycznych.
Rozumiem, że szpital przy Słowackiego jest lubiany przez mieszkańców, a Monte Cassino mniej. Wynika to z tego, że ten drugi był bardziej kombinatem, a pacjenci dawnej jednostki miejskiej czuli się "bardziej dopieszczeni". Jednak te najtrudniejsze przypadki – wynikało to chociażby z bardzo ubogiego wyposażenia w aparaturę szpitala przy Słowackiego – były leczone na Monte Cassino. Jeśli chodzi o ratowanie życia to właśnie ten szpital jest bardziej jakby priorytetowy, ale to nie znaczy, że rezygnujemy z doświadczeń z jednostki przy ul. Słowackiego. - wyjaśnia Piotr Ciompa.
Na co wskazywać ma chociażby oddział anestezjologii i intensywnej terapii na Monte Cassino oparty o lekarzy z byłego Szpitala Miejskiego. To między innymi dzięki tamtejszej załodze Wojewódzkiemu Szpitalowi udało się osiągnąć drugi stopień referencyjności.
Dyrekcja szpitala rozważa także rezygnację z cateringu i wprowadzenie własnej kuchni w oparciu o tę ze szpitala miejskiego, która będzie przeniesiona na Monte Cassino i rozbudowana.
Anna Fortuna
Filip Springer, autor Miasta Archipelag ponownie gościł w Przemyślu
Po raz trzeci w Przemyślu, a drugi raz na Scenie Bunkier gościł reportażysta Filip Springer. Tym razem do odwiedzin naszego miasta pretekstem było podsumowanie jego projektu, którego efektem jest książka "Miasto Archipelag".
"Miasto Archipelag" to książka poświęcona byłym miastom wojewódzkim, które utraciły ten status w 1999 r. Wśród 31 miast, które zjeździł Filip Springer spotykając się z ludźmi znalazł się także Przemyśl. Jego lokalnymi korespondentami – w Przemyślu była Lilia Kalinowska i Katarzyna Medelczyk. Powstawanie tej książki mogliśmy śledzić na bieżąco.
W najmniejszym z byłych miast wojewódzkich – Sieradzu, żyją dziś 43 tysiące ludzi, w największym – Częstochowie – prawie pięć razy więcej. Stolicami regionów były przez 24 lata. Dziś wiele z nich boryka się z wyludnieniem, problemami gospodarczymi, bezrobociem i narastającą stagnacją.- czytamy na stronie wydawnictwa Karakter.

Jeśli miałbym wymienić miasta, które absolutnie mnie zaskoczyły i oczarowały pod względem architektoniczno-przestrzennym, to jest to Przemyśl i Bielsko Biała. W Przemyślu byłem zawsze na przesiadce pociągu jadącego gdzieś w Bieszczady lub na Ukrainę i nigdy nie miałem czasu iść dalej niż na targowisko obok. W związku z czym nie miałem za dużej wiedzy jak to miasto wygląda i gdy później przyjechałem i pochodziłem absolutnie w nim się zakochałem. - mówił Filip Springer.
W naszym mieście reportażystę zafascynowała historia jego oblężenia w czasie I wojny światowej, a dokładniej te mechanizmy, które działały społecznie. Zebrana o tym dokumentacja zostanie wykorzystana w publikacji innego materiału.
Z tych wszystkich miast archipelagu dałoby się złożyć takie miasto idealne, które byłoby tak położone jak Przemyśl, z taką architekturą jak Przemyśl i Bielsko Biała, tak blisko gór jak Bielsko Biała i Jelenia Góra, tak blisko morza jak Słupsk i Koszalin, z takim mostem jak Włocławek, z taką skarpą nad rzeką jak Płock itd.- dodał F.Springer.
Organizatorem projektu Miasto Archipelag jest Wydawnictwo Karakter.Projekt wspierają: BlaBlaCar, Olympus Polska, Fundacja Grand Press, Instytut Reportażu.
Młodzieżówka partii Wolność (Korwin) zorganizowała w Przemyślu spotkanie z Konradem Berkowiczem
W Przemyślu odbyło się spotkanie sekcji młodzieżowej partii Wolność – Młodzi dla Wolności. O podatkach, Unii Europejskiej mówił wiceprezes partii Konrad Berkowicz.
Sekcja Młodzieżowa Partii Wolność - Młodzi dla Wolności - rozpoczyna swoją działalność w okręgu 22 (krośnieńskim). Dlatego też w Przemyślu zorganizowano spotkanie organizacyjne, podczas którego zapraszano do współpracy wszystkie młode osoby o poglądach konserwatywno-liberalnych z okręgu 22.
Gościem specjalnym tego dnia był wiceprezes partii Wolność Konrad Berkowicz. Łatwiej jest oszukać człowieka niż przekonać go, że został oszukany, a ludzie są oszukiwani cały czas. Są oszukiwani na bazie takiego mechanizmu prawdy o świecie, którą wyraził kiedyś francuski ekonomista F.Bastiat "są na tym świecie rzeczy, które widać i rzeczy, których nie widać". No to zobaczmy co widać w Polsce – mówił K.Berkowicz w Przemyślu - Widać wielkie tablice informujące o tym co powstało dzięki Unii Europejskiej, natomiast nie widać tablic, które powinny stać wszędzie tam, gdzie coś nie powstało przez unijną biurokrację i podatki, którymi zasilamy unijny budżet.
Zdaniem polityka biurokracja jest wielką, niszczycielską siłą, której mocy często nie doceniamy. A chodzi tu o koszty jakie generuje. Szkodzi ona najbardziej małym ludziom, którzy w porównaniu z wielką korporacją w spotkaniu z nią nie mają szans. Berkowicz podkreślał, że biurokracja niszczy nas nie tylko w sensie czasu, zasobów, pomysłów jako przedsiębiorców, ale także niszczy wartości, pojęcia takie jak kapitalizm, oszukuje nas, niszczy naszą cywilizację.
Partia Wolność jest przeciwko podatkowi dochodowemu. Jak podkreślają mało kto wie, że z tego podatku prawie nic nie wpływa do budżetu. 80 % pracowników urzędu skarbowego zajmuje się tylko tym podatkiem. 2 miliardy zł kosztuje ich pensja, a 20 mln zł kosztują same znaczki pocztowe związane z rozliczaniem podatku dochodowego.
Podatek dochodowy nie istnieje po to żeby ściągać pieniądze, a po to żeby mieć wszystkich pod kontrolą. Powoduje, że przedsiębiorcy co miesiąc, pracownicy co rok muszą się spowiadać z każdej zarobionej złotówki. To się nazywa zeznanie podatkowe. W charakterze podejrzanego tłumaczymy jak zarobiliśmy pieniądze i mamy być zagrożeni ze strony państwa. Dzięki temu hamuje się ewentualny bunt przedsiębiorców. - powiedział wiceprezes ugrupowania - To jest przerażające, że w państwie, w którym rzekomo walczy się z bezrobociem, z automatu opodatkowuje się akcyzowo pracę. Urząd skarbowy jest wszędzie.
Kolejnym tematem poruszonym przez Berkowicza była Unia Europejska zabierająca nam pieniądze w podatkach, bo skąd jest budżet unijny. Nawet jeśli rzekomo jesteśmy na plus. Nie widać, że aby otrzymać te dotacje z Unii musieliśmy zatrudnić 100 tys. urzędników, którzy kosztują nas 16 miliardów zł. Z dotacji bierze się także dług publiczny. A one same często są marnowane i przeznaczane na absurdalne projekty, takie jak np. wirtualny cmentarz dla zwierząt, portal dla bezdomnych, kioski mające informować o miejscach pracy, a kierujące do najbliższego urzędu pracy.
Unia Europejska, to cmentarz ponieważ jej państwa nie rozrastają się – dodał Konrad Berkowicz.
Anna Fortuna
Kradzione samochody o wartości ponad 400 tysięcy złotych zatrzymane przez pograniczników w Medyce
Trzy samochody o łącznej wartości 410 tysięcy złotych zatrzymali funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Dwa z tych pojazdów zostały skradzione zaledwie kilka dni temu poza granicami Polski.
W dniu wczorajszym, funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Medyce współdziałając z funkcjonariuszami Policji z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu zatrzymali dwa samochody pochodzące z kradzieży. Jeden z nich to Mercedes Vito (r. prod. 2016) o wartości 220 tysięcy złotych a drugi to Renault Scenic (r. prod. 2012) oszacowany na 40 tysięcy złotych. Oba pojazdy zaparkowane były na parkingu w okolicach przejścia granicznego w Medyce. Funkcjonariusze ustalili, że zostały one skradzione zaledwie kilka dni wcześniej: Mercedes w Andorze a Renault na terytorium Holandii .
Natomiast na przejściu granicznym w Korczowej zatrzymano naczepę marki LAG. Funkcjonariusze SG ujawnili, że oryginalny numer VIN pojazdu został zmieniony. Samochodem ciężarowym z kradzioną naczepą kierował 47 – letni obywatel Ukrainy. Wartość naczepy wyprodukowanej w 2003 roku oszacowano na 150 tysięcy złotych.
Sprawy zostały przekazane do dalszego prowadzenia funkcjonariuszom Policji.
Wczorajsze zatrzymania kradzionych pojazdów to m.in. wynik skutecznego działania funkcjonariuszy Bieszczadzkiego Oddział Straży Granicznej z Zespołu ds. Przeciwdziałania Przestępczości Samochodowej. Zespół istnieje od 2015 r. a w jego skład wchodzą strażnicy graniczni z placówek (przede wszystkim tych z przejściami granicznymi) oraz z Komendy Oddziału - specjaliści w zakresie zwalczania przestępczości samochodowej. Zespół współpracuje również z funkcjonariuszami służb policyjnych i granicznych z krajów Unii Europejskich.










