Czy Przemyśl ma szanse na rozwój? Będzie ciężko
Spośród około 76 ha przemyskiej strefy ekonomicznej do tej pory udało się sprzedać ok 15 ha gruntów. Zakupiło je 5 firm, ale zaledwie jedna z nich prowadzi tam działalność gospodarczą. Co zatem blokuje potencjalnych inwestorów aby zacząć działać w naszym mieście?
Przemyska strefa ekonomiczna liczy łącznie około 76 ha. Do tej pory sprzedano ok 15 ha gruntów 5 firmom, z których do tej pory jedynie jedna prowadzi tam działalność gospodarczą. Od początku teren nie był zbyt atrakcyjny zwłaszcza w przypadku, gdy inwestorzy poszukiwali działek o większej powierzchni.

Zainteresowaniem wśród większych inwestorów cieszy się dołączony w 2016 r. do strefy kompleks 33 ha mający możliwość bezpośredniego skomunikowania z wschodnią obwodnicą miasta oraz doprowadzeniem do strefy połączenia kolejowego. W tym roku spotkań dotyczących tego obszaru było 8. Jednym z zainteresowanych terenem inwestorem sfinansowano koncepcję doprowadzenia szerokiego toru do tych terenów i przedłożono projekt PKP PLK Warszawa.
Strefa może być stymulatorem rozwoju lokalnej przedsiębiorczości, napływu inwestycji, ale sama strefa w sobie nie spowoduje takiego napływu, musi mieć pewną otoczkę. Ta otoczka to różnego rodzaju instytucje: inkubatory, parki naukowo-technologiczne, prężny ośrodek akademicki, aktywny gospodarczo samorząd i chłonny dobrze wykształcony rynek pracy. Powtarza się zapętlony mechanizm wzajemnej negatywnej oceny samorządu przez przedsiębiorców i odwrotnie.- mówi zastępca prezydenta miasta Przemyśla Janusz Hamryszczak.
Problemem jest też sposób prowadzenia przez samorząd promocji gospodarczej. Jest ona bardzo uboga, z jednej strony to kwestia środków finansowych dostępnych na ten cel, a z drugiej kulejącej kadry obsługującej inwestora.
Brakuje tutaj osób młodych, kreatywnych, które będą miały troszeczkę inne spojrzenie aby to nie było podejście szablonowe, a wydaje mi się, że w takim właśnie tkwimy. I to jest takie wzajemne oskarżanie się. Samorząd oskarża lokalny biznes, że nic nie robi dla miasta, nie angażuje się, a lokalny biznes oskarża samorząd np. o to że marnotrawi środki publiczne, że charakteryzuje się utartą już ścieżką postępowania. To błędne koło, z którego dość ciężko wyrwać się, a które też rzutuje na to jak inwestorzy nas postrzegają.-dodaje Janusz Hamryszczak.
Wśród pozytywnych aspektów zastępca prezydenta wymienia m.in. aktywność PWSW organizującej eventy, a także działania Stowarzyszenia Linia 102, którego członkowie choć nie mają łatwo w realizacji swoich celów, nie poddają się i nie stoją w miejscu.
Określają się jako szaleńcy, ale takich elementów szaleństwa życzyłbym sobie w naszych wydziałach. U nas pokutuje stwierdzenie, nie realizujemy, bo nie ma pieniędzy, bo nie ma inwestora i dalej narzekamy.- mówi prezydent Hamryszczak.
Problemem Przemyśla jest także określenie tego co jest jego podstawowym rodzajem biznesu. Dużo mówi się o turystyce, że ma ona być kołem napędowym, ale przy tym zapominamy lub nie zauważamy, że brak nam do tego zaplecza, począwszy od dobrego hotelu, hosteli, po drobną infrastrukturę turystyczną.
Nie czarujmy się więc, że turystyka napędzi koniunkturę. Od początku interesuję się planem Morawieckiego, pakietem dla średnich miast. Są miasta, które właśnie tą aktywność pozyskiwania inwestorów budowały przez lata i dziś mają mechanizm z jedną ważną cechą, o której u nas tylko się dyskutuje, czyli odwagą w podejmowaniu decyzji jeśli chodzi o partnerstwo publiczno-prywatne, wchodzenie miasta w jakiekolwiek związki z biznesem. U nas pojawia się pomysł, tak jak było z Rybim Placem żeby go sprzedać, wnieść partnerstwo w postaci np. hotelu i za chwilę bardzo wąska grupa ludzi krytykuje to totalnie, i ta krytyka przebija się i powoduje niestety że i radni nie są już skłonni do podjęcia takiej decyzji. Najgorsze jest to, że nawet gdyby ta krytyka była słuszna to nie ma rozwiązania alternatywnego.- mówi zastępca prezydenta.
Potencjalni inwestorzy mają bardzo dobre rozeznanie jeśli chodzi o tutejsze grupy zawodowe. Pojawiają także zapytania o kadrę, której nie mamy, ale które by nam pomogły, np. o spawaczy. Nasze szkoły zawodowe deklarują, że byłyby wstanie przygotować klasę pod taką specjalizację jeśli byłoby tylko zainteresowanie zainteresowanie. Tymczasem około 500 tegorocznych absolwentów szkół średnich opuści nasze miasto i jak łatwo możemy przypuszczać niewielu z nich tu wróci.
Anna Fortuna
Urząd Miejski sprawdzi czy mieszkańcy Przemyśla prawidłowo segregują śmieci
Urząd Miejski sprawdzi czy mieszkańcy Przemyśla prawidłowo zgodnie z deklaracją segregują śmieci. Kontrola zostanie przeprowadzona na przełomie września i października.
W ostatnich dniach na klatkach schodowych zarówno Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej jak i poszczególnych zarządców pojawiła się informacja, że zostaną przeprowadzone kontrole prawidłowości segregacji odpadów komunalnych. Jeżeli okaże się, że segregacja nie jest stosowana w pełni lub całkiem zostanie wszczęte postępowanie w celu wydania decyzji zwiększającej opłatę.
Kontrola wynika z kilku rzeczy w tym z kwestii ustawowych - mamy obowiązek kontrolowania jakości segregowania odpadów. Drugą kwestią jest, to że musimy sprawdzić na ile system jest szczelny i te opłaty, które powinny do nas wpływać wpływają. Wynika to też z faktu, że jesteśmy przed kolejnym rokiem, kolejnym przetargiem na zagospodarowanie odpadów więc tym bardziej musimy wiedzieć jakimi środkami dysponujemy. - wyjaśnia zastępca prezydenta miasta Przemyśla Grzegorz Hayder.
Wiele osób zastanawiał sposób w jaki kontrola zostanie przeprowadzona. Pracownik Urzędu Miejskiego będzie jeździł po odpady segregowane z firmą zajmującą się ich wywozem. Będzie on sprawdzał co znajduje się w pojemnikach na segregację, jeżeli stwierdzi nieprawidłowości będzie je dokumentował fotograficznie, co w dalszej kolejności będzie stanowić podstawę do wszczęcia postępowania dotyczącego korekty deklaracji.
W wspólnotach mieszkaniowych czy spółdzielni deklaracja "śmieciowa" jest zbiorcza więc odpowiedzialność również jest zbiorowa. Jeśli zdecydowali się oni na segregację odpadów komunalnych, to nas nie interesuje kto z poszczególnych lokatorów źle jej dokonuje. - mówi prezydent Hayder.
Kontrola zostanie przeprowadzona na przełomie września i października. Będzie to pierwsza tego typu akcja w naszym mieście.
Nie robiliśmy tego do tej pory ponieważ uważaliśmy, że mieszkańcy potrzebują czasu aby nauczyć się prawidłowej segregacji. Liczymy również, że fakt zapowiedzi kontroli i groźby jakiś korekt wpłynie na to że ludzie sami zastanowią się nad tym co robią i pozwoli nam to w sposób rzeczywisty wyegzekwować prawidłową segregację odpadów komunalnych. - dodaje wiceprezydent Hayder.
Anna Fortuna
Jeden szmuglował, drugi był poszukiwany. Obaj wpadli w jednym samochodzie
Kierowca przewoził nielegalne papierosy, a pasażer był poszukiwany za nielegalne przekroczenie granicy.
Funkcjonariusze z Placówek SG w Wojtkowej i w Huwnikach, na drodze prowadzącej od przejścia granicznego w Krościenku, zatrzymali do kontroli samochód VW Passat na polskich numerach rejestracyjnych. W bagażniku pojazdu znaleziono 1760 paczek papierosów bez polskiej akcyzy. Do zakupu i przewożenia papierosów z przemytu o wartości prawie 24 tys. zł przyznał się kierowca pojazdu, 33-letni ob. Ukrainy. Okazało się również, że jego 58-letni pasażer, był poszukiwany za nielegalne przekroczenie granicy państwa. Obaj przyznali się do zarzucanych im czynów.
W związku z zaistniałymi okolicznościami, funkcjonariusze zatrzymali pasażera pojazdu, a następnie w ramach readmisji uproszczonej przekazali go służbom granicznym Ukrainy. W stosunku do kierowcy, który przewoził kontrabandę, wszczęto postępowanie karno-skarbowe i wydano decyzję o zobowiązaniu do powrotu na terytorium Ukrainy.
Nowe inwestycje Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu na oddziale okulistyki
Oddział okulistyki Szpitala Wojewódzkiego im. św. Ojca Pio może się pochwalić nowym specjalistycznym sprzętem. Poszerzony zakres zabiegów powoduje, że coraz chętniej leczą się tu pacjenci spoza naszego miasta. Dyrekcja placówki wciąż poszukuje nowych lekarzy okulistów.
Od roku oddział okulistyki Szpitala Wojewódzkiego im. św. Ojca Pio w Przemyślu rozwija się bardzo intensywnie. W tym czasie zakupiono nowy specjalistyczny sprzęt.
Udało nam się zakupić aparat do fakoemulsyfikacji zaćmy z możliwością wykonywania zabiegów witrektomii oraz aparat do OCT, którym możemy diagnozować choroby siatkówki. Ostatnim zakupem jest laser, który pozwala na wykonywanie zabiegów, które do tej pory na naszym oddziale nie były wykonywane, np. usunięcie zaćmy wtórnej oraz zabiegi związane z jaskrą. - mówi Agnieszka Dawnis specjalista okulistyki przemyskiego szpitala.
Zapotrzebowanie na te zabiegi jest bardzo duże, a dotychczas wykonywane były one na Podkarpaciu jedynie w Krośnie i Rzeszowie.
Mamy również nowy mikroskop, który umożliwia nam wykonywanie zabiegów witrektomii – zabiegu na ciele szklistym i na siatkówce, wykonywanego w przypadku krwotoku do ciała szklistego, a także w przypadku zmian dotyczących samej siatkówki, czyli błony nasiatkówkowej. - dodaje Agnieszka Dawnis.
W najbliższym czasie spektrum wykonywanych zabiegów przemyskiej okulistyki poszerzy się o te z udziałem lasera, a w tym dotyczące odwarstwień siatkówki.
W szpitalu przemyskim na oddziale okulistyki pracuje część kadry, która jest związana bezpośrednio z Przemyślem i jest ona dostępna codziennie, natomiast operatorzy zabiegów operacyjnych przyjeżdżają w terminach, kiedy mają być one wykonywane. Jest to trzech lekarzy. Zdolności operacyjne nasze oddziału są dosyć wysokie i to warunkuje obecnie dosyć krótkie kolejki do wykonywania poszczególnych zabiegów, gdzie w szpital ościennych jest to zdecydowanie dłuższy okres wyczekiwania. - mówi Marek Zasadny zastępca dyr. ds. lecznictwa Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu.
Dyrekcja placówki zapewnia, że będzie starała się pozyskać jeszcze kadrę medyczną, tak by zapewnić całodobową opiekę okulistyczną. Aby tak się stało potrzebnych jest co najmniej 7 okulistów.
Od wielu lat są zaniedbania w zakresie specjalizacji okulistycznej, kształcenia nowych lekarzy w tej dziedzinie, tu w Przemyślu. Trzeba jednak podkreślić, że w skali kraju okulistyka jest deficytową specjalizacją. - wyjaśnia dyrektor szpitala Piotr Ciompa.
Braki te w głównej mierze wynikają z sytemu specjalizacji tych lekarzy.
Jeżeli nawet takiego młodego lekarza zatrudnimy, to musimy go przez 5 lat kredytować, tzn., że musi jechać do innego oddziału, który spełnia kryteria możliwości kształcenia i tam przez 5 lat pracować. Dopiero po tym okresie może wrócić do nas jako pełnoprawny okulista, który może pełnić dyżury. Nie ma tu możliwości szybkiego rozwiązania. - dodaje Marek Zasadny.
Anna Fortuna
W przemyskim muzeum o zbrodni wołyńskiej mówił Leszek Żebrowski
Ukraińskie ludobójstwo na Polakach było specyficzne, zginąć mieli wszyscy, wcześniej jednak zadać należało im jak najwięcej cierpienia. O NSZ a kwestii ukraińskiej w w dniu 11 lipca mówił w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej Leszek Żebrowski.
Mamy dzisiaj szczególny dzień, to jest rocznica, która przez wiele lat tak na prawdę nie istniała poza środowiskami kresowymi, poza tą częścią rodzin, które przeżyły, nie było w Polsce tradycji obchodzenia wielkiego masowego ludobójstwa na Polakach, które miało miejsce nie 11 lipca 1943 r., tylko to był proces wieloletni, który rozpoczął się jesienią 42 r. i trwały do 47-48. Nasilenie tych mordów miało miejsce na Wołyniu i właśnie tego konkretnego dnia. - powiedział historyk, działacz społeczno-polityczny Leszek Żebrowski.
Od tamtych tragicznych wydarzeń minęły 74 lata, to trzy pokolenia, a w ciągu najbliższych lat odejdą bezpośredni świadkowie.
Podczas swojego wykładu Leszek Żebrowski mówił o specyfice tego ludobójstwa ukraińskiego. Było ono przede wszystkim totalne, jego celem nie było pozbawienie życia znacznej części Polaków, ale wszystkich bez wyjątków, od najmniejszych dzieci, także tych nienarodzonych aż po starców. Wszyscy byli zabijani pod jednym zarzutem – że są Polakami. Nie miało ono na celu tylko pozbawienia życia, ale przed zadać jak najwięcej cierpień - przycinając człowieka piłą, rozcinając brzuch kobiecie ciężarnej, odcinając ręce. Dostęp do zbrodni był otwarty dla wszystkich, do zbrodni dokonywanej na widoku.
Pierwsze zbrodnie na Polakach miały już miejsce jesienią 1942 r., na lubelszczyźnie. Nie spotkały się one z odzewem ze strony Polskiej, co pokazało Ukraińcom, że Polacy nie będą się bronić, a przy najmniej nie tak jak myśleli oni początkowo. To utwierdziło ich w przekonaniu, że mogę je przeprowadzić na większą skalę.
Największą klęską polskiego prawa podziemnego był brak reakcji na to co robili Ukraińcy. Może nie wszystkich by uratowano, ale nie byłoby 200 tys. ofiar. Każdy tysiąc mniej to coś o co trzeba było walczyć. - powiedział L.Żebrowski – Obecnie Polskie państwo nie stoi na wysokości zadania. Raz w roku można bębnić w uroczystości państwowe, przed i potem można o tym nie mówić. Nie ma ustawy, mamy uchwały, które mają tylko moc moralną, nie są aktem prawnym, z którego wynikają konsekwencje. Nazwanie tego co się działo ludobójstwem w uchwale nie skutkuje konkretnymi rzeczami.
Ustawa, a w ślad za nią prawo karne pozwoliłoby na ściganie oprawców. Pokazałoby, to że zbrodnie nie są przedawniane, a ludobójcy nie mogą spać spokojnie. Ile jest spraw wszczętych przeciwko ludobójcom ukraińskim, ile zakończyło się jakimkolwiek orzeczeniem? Ani jedna poza tym co zrobiła komuna, wówczas jednak nie było masowej odpowiedzialności za ludobójstwo. - dodaje Leszek Żebrowski.
Anna Fortuna
Lewe faktury znalezione u obywatela Ukrainy
Obywatel Ukrainy posiadał 24 faktury VAT in blanco. Wskazana w dokumentach firma nie istnieje.
11 lipca, na przejściu granicznym w Krościenku, podczas kontroli funkcjonariusze ujawnili u obywatela Ukrainy wyjeżdżającego z Polski 24 faktury VAT in blanco. W dokumentach widniały jedynie dane polskiej firmy, która rzekomo je wystawiła. Okazało się, że wskazana w dokumentach firma nie istnieje.
Faktury zostały zatrzymane jako dowód rzeczowy w sprawie. Funkcjonariusze przesłuchali także w charakterze świadka - kierowcę, posiadacza dokumentów.
Sprawę przekazano do Prokuratury Rejonowej w Lesku.
Od początku roku (2017), funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału SG zatrzymali łącznie 38 sfałszowanych faktur VAT oraz 6 fałszywych dokumentów przewozowych.
Wypadki w Przemyślu i w Żurawicy
Dwa zdarzenia z udziałem kierowców w jeden dzień. Do pierwszego doszło w Żurawicy, a drugie miało miejsce przy ulicy Borelowskiego w Przemyślu.
Wczoraj po godz. 15, na drodze krajowej nr 77, przed wjazdem do miejscowości Żurawica doszło do zderzenia trzech pojazdów. Kierujący mercedesem typu bus, 24-letni obywatel Ukrainy, podczas zmiany pasa ruchu, uderzył w prawidłowo jadący samochód osobowy opel zafira. Pojazd ten z kolei pchnięty najechał na poprzedzającego go peugeota. Trzy pasażerki mercedesa zostały odwiezione do szpitala na badania.
24-latek kierujący busem, za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz za zły stan techniczny pojazdu, otrzymał mandat karny w wysokości tysiąca złotych.
Tuż przed godz. 18 kierujący seatem leonem, 38-letni mieszkaniec Przemyśla, podczas włączania się do ruchu z ulicy Focha w kierunku Borelowskiego, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w latarnię stojącą na wysepce. Sprawca podróżował z 14-letnim synem. Uczestnicy zdarzenia nie doznali obrażeń. Kierujący był trzeźwy. Za spowodowanie kolizji otrzymał mandat wysokości 220 złotych.
Na przemyskim Rynku odbyło się widowisko muzyczne "Wieczornica Wołyńska" [Galeria zdjęć]
We wtorkowy wieczór, na Schodach Rycerskich przemyskiego Rynku w ramach obchodów 11 lipca - Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa odbyła się Wieczornica Wołyńska - widowisko złożone z fragmentów wspomnień dotyczących Wołynia, utworów poetyckich i muzycznych.
Wieczornica Wołyńska była widowiskiem słowno-muzycznym, podczas którego usłyszeć można było m.in. skomponowaną przez Krzesimira Dębskiego do słów Krzysztofa Kołtuna „Litanię Wołyńską”. Wśród wykonawców znaleźli się: Przemyski Chór Kameralny pod dyrekcją Andrzeja Gurana, sopranistka Jadwiga Kot – Ochał, Magdalena Betleja (skrzypce), Marcin Kasprzyk (fortepian), Teresa Paryna, Tadeusz Szczerbaty, Małgorzata Świetlicka (gitara, śpiew) oraz Paweł Grabas.
"Sąsiedzi mojego dziadka, Ukraińcy nie mieli swojej studni, przychodzili więc do niego po wodę, w Boże Narodzenie dzielili się z nim choinką. Obie rodziny odwiedzały się na te święta w domach i częstowały swoimi specjałami. Później w czasie okupacji sowieckiej, a potem niemieckiej nastąpił jakiś straszny zwrot i ta sama rodzina zajęła się mordowaniem. Sąsiedzi dołączyli do nacjonalistów i przyszli w noc zamordować moich dziadków, na szczęście zostali ostrzeżeni, ojciec banderowców powiedział im żeby uciekali, bo jego synowie szykują im śmierć."
"W Kisielinie Ukraińcy, Polacy, Żydzi...współżycie pomiędzy naszymi nacjami było poprawne choć bywało, że Ukraińcy nie kryli swojej niechęci do państwa Polskiego. Wejście Armii Czerwonej do Polski zakończyło już wszelkie wątpliwości co do dobrosąsiedzkich relacji. Między ludźmi z hukiem coś pękło, otworzyła się puszka ze skrywaną nienawiścią, wrogością i chęcią odwetu."
"Nocami widać było łuny płonące mordowanych przez upowców kolejnych polskich wsi. Na trzeci dzień Sawa przyszedł rano do ojca i powiedział, że upowcy chcą z nim rozmawiać. On poszedł, gdy wrócił poinformował nas, że przekonywali go, że atak na kościół był nieporozumieniem, że to się już nie powtórzy. Sugerowali też ojcu by z rodziną wracał do domu, bo nic jej nie grozi. Ojciec wahał się, ale Ukrainiec ostrzegł go by nie wierzył zapewnieniom upowców, jego zdaniem chcą oni wszystkich Polaków wymordować. 15 lipca 1944 r. przeprowadził nas do Zaturzec."
Anna Fortuna
no images were found
Gratulacje przełożonych dla funkcjonariusza Straży Granicznej, który zatrzymał sprawcę poważnego pobicia
Komendant Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej podziękował funkcjonariuszowi, który zatrzymał sprawcę napadu na kobietę. Do zdarzenia doszło w środę 5 lipca.
Podczas poniedziałkowej uroczystości wręczania aktów mianowania na wyższe stopnie w korpusie chorążych i podoficerów, komendant Bieszczadzkiego Oddziału SG płk SG Robert Rogoz pogratulował chorążemu Markowi Kruszyńskiego, który zatrzymał sprawcę napadu na kobietę szlachetnej i godnej naśladowania postawy.
Do zdarzenia doszło 5 lipca na jednym z przemyskich osiedli. Kobieta zaniepokojona, że do mieszkania jej krewnej przyszedł nieznany mężczyzna, oferujący do sprzedaży kalendarze, chciała sprawdzić jego wiarygodność. Gdy zaczepiła go, ten zareagował agresją uderzając ją pięścią w twarz. Pokrzywdzona upadła na chodnik, uderzając głową o twarde podłoże.
Kobieta z poważnymi obrażeniami głowy trafiła do szpitala.
Świadkiem zdarzenia był przebywający w czasie wolnym od służby, funkcjonariusz BiOSG w Przemyślu chor. sztab. SG Marek Kruszyński, który zatrzymał mężczyznę i przekazał go policjantom.
Aktualnie, organy ścigania wyjaśniają okoliczności sprawy.
Zapraszamy na bieszczadzkie święto bluesa
W dniach 3-5 sierpnia, w Bieszczadach, w miejscowości Przysłup koło Cisnej odbędą się XII Bieszczadzkie Spotkania Muzyczne.
Początkowo impreza miała postać kameralnych koncertów, jednak z roku na rok przybiera coraz większe rozmiary, poszerzył się krąg zaprzyjaźnionych z Bieszczadami muzyków reprezentujących czołówkę bluesowych artystów z całej Polski. Przyciągają oni coraz większe rzesze turystów i miłośników dobrej muzyki. Ze spotkań tych powstał projekt pełen pasji i radości ze wspólnego grania, który na stałe wszedł do czołówki bieszczadzkich wydarzeń.
Niektórzy oceniają nasz festiwal jako taki bluesowy festyn. No i dobrze! O taki klimat nam chodzi. Ma być bogato muzycznie, ale swojsko, na luzie, z przymrużeniem oka, ale profesjonalnie. Promujemy polskie zespoły. Zapewniamy muzyczną ucztę i bieszczadzkie widoki. „Wieczorem blues, rano połoniny”. Takie mamy motto. Taki mamy klimat :) W takiej atmosferze powstają najlepsze przyjaźnie i tworzy się najpiękniejsza muzyka.- mówią organizatorzy imprezy.
W tym roku odbędą się dwa koncerty plenerowe na terenie Siedliska Brzeziniak, a już od czwartku każdej nocy jam session do rana. Zagra łącznie 7 zespołów z różnych stron Polski. Dodatkowo warsztaty gitarowe, bębniarskie, „Muzyka z recyklingu” – warsztaty dla dzieci oraz prezentację instrumentów pasterskich Karpat Wschodnich. Imprezę prowadzi od lat Andrzej Jerzyk – osobowość bluesowa, redaktor audycji Okolice Bluesa.
PROGRAM:
3.08 – czwartek
19:00 – prezentacja instrumentów pasterskich Karpat Wschodnich /Józef Sowa/
/scena w karczmie/
21:00 – jam session
/scena w karczmie/
4.08 – piątek
16:00 – warsztaty gitarowe /Arek Zawiliński/
/wiata za karczmą/
19:00 – Manfredi & Johnson
20:00 – Bluesfera
21:00 – Chango feat. Budyń
/plener/
– jam session
/scena w karczmie/
5.08 – sobota
12:00 – warsztaty dla dzieci „Muzyka z recyklingu” /Kamila Szymańska/
16:00 – warsztaty bębniarskie /Ernest Drelich/
/wiata za karczmą/
19:00 – Hot Tamales Trio
20:00 – Bieszczadzka Grupa Bluesowa
21:00 – Makar & Children of the Corn
/plener/
23:00 – Kaniewska & Reczyńska
– jam session
/scena w karczmie/
Prowadzenie: Andrzej Jerzyk /Okolice Bluesa/
Bilety: czwartek 0 zł ; piątek 20 zł ; sobota 20 zł ; warsztaty 0 zł.
W tym roku impreza dofinansowana z budżetu województwa podkarpackiego – Podkarpackie – przestrzeń otwarta.
Informujemy, że można zamawiać busy o każdej porze dnia i nocy, aby dojechać i odjechać bezpiecznie z imprezy.
BUSY:
Andrzej – 691 916 999
Henryk – 608 447 779
Mirek – 509 567 591
Mirek – 697 250 474
Waldek – 501 682 954
Prosimy o wcześniejszą rezerwację telefoniczną.
Wszystkie szczegóły na stronie Bies Czad Blues: http://biesczadblues.pl/










