Cudze chwalimy, swoje niszczymy. Jak w kilka miesięcy zdewastowano nowy plac zabaw na przemyskich Kmieciach
Nie jesteśmy nauczeni szanować rzeczy publiczne. Traktujemy je jako niczyje chociaż z nich korzystamy. Park Rekreacyjno-Sportowy "Kmiecie" został oddany do użytku zaledwie 20 kwietnia br., a już zdążył doczekać się pierwszych oznak dewastacji.
Kmiecie to jedno z najstarszych i największych osiedli mieszkalnych w naszym mieście. Przez wiele lat było zapomniane i niewiele się tam działo. Potencjał tego miejsca postanowił wykorzystać nowy zarząd osiedla oraz tamtejsze stowarzyszenie. To właśnie dzięki tym ludziom zaczęło tętnić tam życie. Za ich sprawą organizowane są tam regularnie m.in. pikniki. To również dzięki nim do Budżetu Obywatelskiego został zgłoszony projekt Park Rekreacyjno-Sportowy "Kmiecie" mający propagować aktywność fizyczną wśród mieszkańców naszego miasta.

W dniu 20 kwietnia br. mieszkańcy do użytku otrzymali trzy strefy: siłownię zewnętrzną, strefę sportu i rekreacji oraz strefę zabaw dla dzieci i młodzieży. Koszt inwestycji wyniósł ok 300 tys. zł. Od samego początku miejsce, to cieszy się dużym zainteresowaniem wśród mieszkańców, nie tylko tych bezpośrednio związanych z osiedlem Kmiecie. I tak miało być. Bulwersujące jest jednak, to że korzystając z tego nie potrafimy uszanować tych rzeczy, nie szanujemy również pracy ani zaangażowania osób, które były inicjatorami tego pomysłu. Nie potrafimy czy też nie chcemy nawet zwrócić uwagi tym, którzy dewastują to miejsce wychodząc przy tym zapewne z założenia, że skoro to nie jest "moje", to nie widzę problemu. Wystarczyło zaledwie kilka miesięcy, a plac zabaw dla dzieci zaczyna wyglądać jakby miał kilka lat: pourywane sznury i brak łańcuchów od huśtawek, wydarte podłoże z wykładziny, uszkodzone górne przejście na ślizgawce, pomalowane ławki.

A my dalej narzekajmy, że w tym mieście nic nie ma, nic się nie dzieje. Przy takim podejściu osoby nawet chcące coś zrobić przestają widzieć w tym sens, bo i po co? Po co starać się i angażować, skoro i tak nikt tego nie uszanuje.

Anna Fortuna
Niemiec awanturnik zatrzymany na przejściu granicznym w Korczowej
Na przejściu granicznym w Korczowej pogranicznicy zatrzymali awanturującego się obywatela Niemiec. Funkcjonariusze zastosowali wobec niego środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek.
W miniony poniedziałek obywatel Niemiec podróżując na Ukrainę przez przejście graniczne w Korczowej, postanowił „przyśpieszyć” swoją odprawę graniczną - wyjechał z kolejki i próbował ominąć pozostałe pojazdy oczekujące na kontrolę. Funkcjonariusz Straży Granicznej zwrócił mu uwagę aby dostosował się do przepisów ruchu drogowego i przestrzegał zasad porządku obowiązujących na przejściu granicznym, gdy zażądał od mężczyzny okazania dokumentów ten odmówił, nie chciał też podać swojej tożsamości, zaczął obrażać i znieważać funkcjonariusza Straży Granicznej. Wobec podróżnego zastosowano środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek. Niemiec został zatrzymany a następnie przekazany funkcjonariuszom Policji z KP w Radymnie.
Obywatela Niemiec, za przestępstwo znieważenia funkcjonariusza Straży Granicznej, skazano na karę grzywny w wysokości 1000 zł, dodatkowo otrzymał mandat karny gotówkowy w wysokości 600 zł za naruszenie przepisów ruchu drogowego oraz za nieokazanie dokumentów do kontroli.
Drogowy pirat uciekał w Przemyślu przed policjantami.
Mężczyzna, który uciekał swoim samochodem przed policją, po paru godzinach sam zgłosił się do przemyskiej komendy. Teraz sprawa trafi do sądu, a mieszkańcowi Przemyśla grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
W niedzielę po godz. 8, na wysokości Kamiennego Mostu w Przemyślu, policjant wydziału ruchu drogowego podał wyraźny sygnał do zatrzymania się kierującemu oplem astrą. Młody mężczyzna siedzący za kierownicą pojazdu, widząc radiowóz oznakowany i sygnały dawane przez funkcjonariusza, zwolnił, a następnie gwałtownie przyspieszył. Policjant ruszył za nim w pościg. Na ul. Sportowej kierujący gwałtownie skręcił w posesję. Funkcjonariusz stracił go na krótką chwilę z pola widzenia, po czym zauważył, jak kierowca porzuca swój pojazd i wraz z dwoma pasażerami przeskakuje przez ogrodzenie posesji i ucieka w kierunku ul. Jagiellońskiej.
Porzucony samochód posiadał liczne uszkodzenia. Na powłoce lakierniczej funkcjonariusze zauważyli kolor żółty. Policjant od razu skojarzył to z ujawnionym parę godzin wcześniej zdarzeniem drogowym tj. uszkodzeniem znaku drogowego na skrzyżowaniu ul. Jagiellońskiej z ul. Piłsudskiego.
Jeszcze tego samego dnia 21-letni mieszkaniec Przemyśla zgłosił się do komendy oświadczając, że to on nie zatrzymał się do kontroli oraz że przed godz. 7 najechał na znak drogowy i odjechał z miejsca zdarzenia. Za spowodowanie kolizji drogowej mężczyzna został ukarany mandatem.
Na miejscu porzucenia pojazdu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza, która w trakcie prowadzonych oględzin w pojeździe ujawniła środki odurzające w postaci białego proszku. Wstępne badanie potwierdziło, że jest to mefedron. Obecnie trwają czynności zmierzające do ustalenia okoliczności zdarzenia, w szczególności w kwestii ujawnionych w pojeździe środków odurzających.
Mężczyzna usłyszał zarzuty niezatrzymania się do kontroli drogowej. Zgodnie z nowymi przepisami, które weszły w życie 1 czerwca br., grozi mu kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
W Przemyślu zaprotestowano przeciwko obniżeniu emerytur pracownikom służb mundurowych PRL
Przedstawiciele Obywatelskiego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej zorganizowali w Przemyślu spotkanie dotyczące zmian w zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy służb mundurowych. Ustawę obniżającą emerytury i renty byłych pracowników aparatu bezpieczeństwa PRL oraz ich rodzin Sejm przyjął podczas posiedzenia w Sali Kolumnowej 16 grudnia 2016 r.
Ustawa tzw. dezubekizacyjna uchwalona przez Sejm w dniu 16 grudnia 2016 r. obniża emerytury i renty od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. Zgodnie z nią od 1 października br. maksymalna emerytura dla tych osób nie będzie mogła być wyższa niż średnie świadczenie w ZUS, czyli emerytura – ok. 2 tys. zł, renta – ok. 1,5 tys. zł, renta rodzinna – ok. 1,7 tys. zł. Obywatelski Komitet Inicjatywy Ustawodawczej powołany przez Federację Stowarzyszeń Służb Mundurowych uważa tą ustawę za represyjną, dlatego też opracowuje swój projekt regulujący ją.
Zdaniem Komitetu ustawa z 2016 r. ignoruje fundamentalne zasady konstytucyjne, takie jak zaufanie obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, ochrony praw nabytych, równości wobec prawa oraz gwarancje należytego zabezpieczenia społecznego osób niezdolnych do pracy i szczególnie potrzebujących. Narusza ona także ugruntowaną w polskim i europejskim systemie prawnym, zasadę niedziałania prawa wstecz oraz niestosowania odpowiedzialności zbiorowej.
Ustawa jest kolejnym, jawnie bezprawnym zerwaniem umowy zawartej w 1990 r. między policjantami i funkcjonariuszami służb mundurowych a niepodległym Państwem Polskim. Jedna strona tej umowy w pełni się z niej wywiązała, druga natomiast – Państwo Polskie, bez żadnej racjonalnej i prawnie uzasadnionej przyczyny zerwało ją, uznając po kilkudziesięciu latach, że ówczesne ustalenia nie są nic warte, podobnie jak wieloletnia służba tysięcy policjantów i funkcjonariuszy po 1990 r. dla wolnej i niepodległej Ojczyzny. - podaje Komitet.
Obywatelski Komitet Inicjatywy Ustawodawczej uważa, że doręczanie decyzji drastycznie obniżających świadczenia emerytalne, już spowodowały tragiczne skutki, jakimi są odnotowane, przypadki samobójstw i nagłych zgonów, których podłożem był stan załamania nerwowego i poczucie krzywdy wyrządzonej byłym policjantom i funkcjonariuszom, oraz ich rodzinom, postanowieniami ustawy represyjnej uchwalonej 16 grudnia 2016 r.
Ten czarny pijar, który wokół was został stworzony, potworne kłamstwo, które wylewa się zewsząd dotyczące tego środowiska na pewno nie pozostawia was obojętnymi. To kłamstwo, które rozpowszechnia ta władza o tym, że mieliście 20 tys. zł emerytury, że byliście zbrodniarzami, że służyliście jakiemuś państwu totalitarnemu. Ta władza opętana nienawiścią, prowadzona przez małego nienawistnego człowieka nie spocznie dopóki nie skłóci kompletnie Polaków. Ale jak inaczej może być jak na czele partii stoi morderca smoleński, musi przecież jakoś odreagowywać - powiedział podczas spotkania w Przemyślu Andrzej Rozenek pełnomocnik OKIU – Jest próba zawładnięcia historią, wykreślenia z niego całego rozdziału PRL, wprowadzenia w to miejsce jakiegoś państwa totalitarnego, czyli zniszczenia życiorysów waszych i moich rodziców, dziadków. Ta próba na razie się udaje, młodzi ludzie czczą żołnierzy wyklętych, czyli tych którzy strzelali do polskich dzieci, po prostu bandytów. Pokazuje to że propaganda odnosi jakiś skutek.
Komitet zebrał już 2 tys. podpisów potrzebnych do zarejestrowania, w połowie września złożą wniosek do marszałka Sejmu informujący o jego powstaniu oraz o rozpoczęciu zbierania podpisów pod swoim projektem. Aby projekt został przedłożony Wysokiej Izbie będą potrzebowali 100 tys. podpisów.
Przebudowano dwie przemyskie ulice
Zakończono przebudowę ulic Piasta Kołodzieja i Regera w Przemyślu. Koszt inwestycji wyniósł 603 982,63 zł brutto.
W dniu 11 sierpnia miał miejsce odbiór końcowy inwestycji „Przebudowa ulic Piasta Kołodzieja i Regera w Przemyślu wraz z odwodnieniem – etap I”. Wartość prac wyniosła 603 982,63 zł brutto. Wykonawcą robót był Stanisław Drak Usługi Transportowe Roboty Ziemne.
W ramach inwestycji przebudowano dwa odcinki ulicy Piasta Kołodzieja w Przemyślu wraz z modernizacją systemu i elementów odwodnienia. Zadanie miało poprawić obsługę komunikacyjną dla istniejącej zabudowy osiedlowej. Łączna długość przebudowanych odcinków wynosi 330,0mb.
fot. Urząd Miasta Przemyśla
Może i małe ale ważne. Przemyśl odwiedziło Muzeum Migracji
W miniony weekend do Przemyśla zawitało mobilne Muzeum Migracji, które dokumentuje powojenne przesiedlenia i migracje ludności. Jest to projekt Towarzystwa Krajoznawczego „Krajobraz”.
W skład Towarzystwa Krajoznawczego „Krajobraz” wchodzą twórcy, animatorzy, socjologowie i publicyści. Dwa lata temu wyremontowali starą, kultową przyczepę kempingową „Niewiadów”, z którą co roku ruszają w Polskę, by rozmawiać z ludźmi, gromadzić oraz pokazywać zdjęcia, przedmioty i relacje. Szczególnie interesuje ich temat powojennych przesiedleń, wynikających z przesunięcia granic Polski.
Dwa lata temu zaczęli zbierać historie, które dotyczyły powojennej migracji Polaków na tzw. ziemie odzyskane. Jeździli tam z przyczepą i organizowali warsztaty głównie we współpracy ze szkołami oraz z domami kultury.
Naszą formą działania, która się sprawdza najbardziej jest współpraca z dziećmi. Rozmawiamy z nimi o tym jakie są historie tego regionu. Później oni wcielają się w reporterów, wracają do domów i pytają rodziców, dziadków, zbierają te historie i wracają z nimi do nas, przekazując nam je. Tak na prawdę często te nasze wystawy są organizowane przez dzieci, oni są twórcami, kuratorami, wybierają co pokarzemy. - mówi Szczepan Żurek, członek Towarzystwa Krajoznawczego "Krajobraz" - Najczęściej z naszym muzeum zajeżdżamy do małych miejscowości. Tym założeniem zeszłorocznym było, że jedziemy do kilku miejscowości, które mają mniej niż tysiąc mieszkańców. Chcemy pokazać ludziom w nich mieszkających, że ich historia też jest ważna, także historie takie intymne, pojedyncze są warte opowiedzenia. Przez ten okres 2 lat mieliśmy bardzo dużo takich sytuacji, kiedy ktoś nam mówił, że do tej pory nikt nie chciał ich wysłuchać, że nie było zainteresowania, że pierwszy raz od 70 lat mają okazją opowiedzieć tę historię i wydaje mi się, że to jest istotne.
W tym roku przypada 70 rocznica Akcji „Wisła” i to ona stała się głównym motywem ich podróży. Muzeum odwiedziło trzy wsie w północnej i zachodniej Polsce, na tzw. Ziemiach Odzyskanych. To właśnie tam tuż po wojnie, przesiedlono z południowo-wschodniej Polski grubo ponad 100 tys Łemków, Bojków, Ukraińców i Polaków z mieszanych rodzin. Do Przemyśla Muzeum przyjechało prosto z miejsc, do których zostali przesiedleni mieszkańcy terenów objętych działaniami akcji Wisła.
Naszym głównym elementem, który teraz pokazujemy są zdjęcia pochodzące z zeszłomiesięcznego wyjazdu. Jeździliśmy wówczas po terenach północnych i zachodnich, szukaliśmy osób, które zostały przesiedlone w ramach akcji Wisła, ponieważ żyje ich już coraz mniej więc stwierdziliśmy, że jest to ten moment, kiedy powinniśmy to zrobić. Dotarliśmy do osób, które pamiętają te wysiedlenia, sfotografowaliśmy ich pamiątki, nagraliśmy ich opowiadania, których można teraz u nas wysłuchać w przyczepie. - dodaje Sz. Żurek.
Projekt został dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w ramach programu „Patriotyzm Jutra”.
Anna Fortuna
Mistrzostwa w siatkówce plażowej służb mundurowych. Pierwszy raz Przemyślu [Galeria zdjęć]
Przez dwa dni w naszym mieście rozgrywano I Mistrzostwa Polski Służb Mundurowych w Siatkówce Plażowej – Twierdza Przemyśl 2017. Udział w nich wzięło 27 par.
W turnieju udział wzięli funkcjonariusze służb mundurowych : Straży Granicznej, Policji, Biura Ochrony Rządu, Służby Więziennej, Wojska Polskiego, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej (w tym OSP), Straży Miejskiej, Straży Ochrony Kolei, Służby Leśnej, Służby Celno-Skarbowej, Inspekcji Transportu Drogowego.
Wyniki:
I miejsce Jajus Mariusz – Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu i Sdebel Adrian – Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Rybniku
II miejsce Masłowski Błażej – 11 Pułk Artylerii – Węgorzewo i Mankow Andrzej – Komenda Miejska Policji w Olsztynie
III miejsce Szwejkowski Mateusz – JW. 17 47 Suwałki i Wasilewski Tomasz – JW. 17 47 Suwałki
Organizatorami Mistrzostw byli: Regiony IPA: Bieszczadzki SG i Przemyski oraz Zarząd Oddziałowy NSZZ FSG BiOSG.
Anna Fortuna
no images were found
36-letni mężczyzna utonął na żwirowni w Torkach
Na żwirowni w Torkach utonął mężczyzna. 36-letni mieszkaniec powiatu przemyskiego przebywał nad wodą wraz ze znajomymi.
Zdarzenie miało miejsce w dniu 19 sierpnia, przed godz. 12, na żwirowni w Torkach, gdzie 36-letni mężczyzna przebywał ze znajomymi. Mieszkaniec powiatu przemyskiego postanowił popływać, gdy nagle zniknął pod taflą wody. Na miejsce wezwano służby ratunkowe. Jako pierwsi przybyli strażacy z OSP Medyka, którzy przeczesywali dno wyrobiska. Do działań ratowniczych wprowadzono płetwonurka z KM PSP w Przemyślu, który po zanurzeniu się natychmiast zlokalizował poszkodowanego, wyciągnął go na powierzchnię i przekazał załodze Pogotowia Ratunkowego. Pomimo trwającej ponad 40 minut reanimacji lekarz stwierdził zgon mężczyzny.
Przyczyny zdarzenia ustala policyjne dochodzenie.
36-letni mężczyzna jest już 7 ofiarą utonięcia podczas tego lata na Podkarpaciu.
Lara Gessler gościła na przemyskiej Scenie Bunkier
W czwartkowy wieczór na Scenie Bunkier gościła Lara Gessler, cukiernik, blogerka, autorka książki "Słodki zielnik Lary".
Lara Gessler skończyła socjologię w Warszawie. Przez rok mieszkała w Londynie, gdzie uczyła się gotowania u najlepszych szefów kuchni. Do Polski wróciła w 2013 roku, żeby pomóc mamie. Współwłaścicielka U Fukiera i Słodki Słony, układa i konsultuje menu dla innych restauracji. Jest cukiernikiem, prowadzi także bloga "Loca-Love" oraz warsztaty kulinarne. Gdy skończy 50 lat, chce otworzyć hotel bed and breakfast, gdzie będzie robić gościom śniadania, bo woli śniadania od kolacji bowiem to one napędzają rytm dnia. Córka Magdy Gessler.
Lara Gessler jak sama mówi o sobie zawsze była społecznikiem zaangażowanym ideologicznie, jeździła na akcje Greenpeace. Byłam młodą aktywistką więc socjologia była dla mnie naturalnym wyborem, przy tym byłam bardzo ciekawa ludzi, fascynowały mnie schematy społeczne. Chciałam też spróbować swoich sił w czymś co jest zupełnie nieskażone rodziną i co jest totalnie moje oraz mnie angażuje. Nie żałuję tego wyboru.- mówi Lara Gessler.
Mimo dużej pokusy nie została na uczelni, chcąc spróbować swoich sił i umiejętności postanowiła wyjechać do Londynu.
Gdyby nie rodzice nie byłoby mojego aż takiego zamiłowania do kuchni, do smaków. U mnie w domu żyło się jedzeniem. Będąc dzieckiem eksperymentowałam ze smakami, uwielbiałam śledzie – tak pozostało do dzisiaj, wszystkie dziwne smaki. Mój dom rodzinny był zawsze bardziej na słodko niż na słono. Sama wolę jeść słone, ale uwielbiam robić słodkie, jest to moja pasja. - dodaje Lara.
Przez 11 lat nie jadła mięsa więc cukiernictwo było dla niej naturalnym wyborem. Początkowo jednak nie wierzyła w swoje możliwości.
Myślałam, że ludzie reagują na nazwisko, nie do końca wierzyłam, że to co robię jest po prostu dobre. Chciałam się przetestować więc założyłam małą firmę "Kradnę łyżki" i chodziłam na kiermasze, gdzie sprzedawałam swoje produkty pod tym szyldem, bez nazwiska. Wtedy po raz pierwszy bardzo się zdziwiłam, po 3 godz. jako jedyna sprzedałam wszystko, później zaczęli się do mnie odzywać ludzie pytając o możliwość zamówień.- opowiada młoda cukierniczka.
Londyn miał być dla Lary ostatecznym sprawdzeniem się, sprawdzeniem się w miejscu, gdzie nikt nie będzie kojarzył jej nazwiska. Najtrudniejszą rzecz jakiej się tam nauczyła pracując w kuchni, to sprzątanie, organizacja pracy i tempo, że można robić kilkanaście rzeczy na raz, jak sama mówi optymalizacja czasu w kuchni, to niesamowita i cenna zdolność.
To co Londyn dał mi najwięcej, to pozwolił mi zaufać sobie, dał mi poczucie sprawstwa i poczucie tego, że mam rzemieślniczą umiejętność, cokolwiek by się nie wydarzyło w moim życiu poradzę sobie, bo potrafię fizycznie coś zrobić. Daje to niesamowite poczucie bezpieczeństwa. - powiedziała Lara.
Po ponad roku, zadzwoniła do niej mama żeby wróciła i pomogła jej w biznesie w Polsce. Nie ma do tej pory stanowiska w knajpie, na którym by nie pracowała poza szefem kuchni, bo jak podkreśla do tego potrzebne jest ogromne doświadczenie, którego jeszcze jej brak.
"Słodki zielnik Lary" to książka kulinarna, w której Lara Gessler prezentuje zioła – jej ulubione to tymianek i werbena, o których większość z nas myśli stereotypowo. Z publikacji dowiemy się w jaki sposób ich używać w kuchni, jakie zioła, jak reagują z cukrem. Książka ma pokazać, że warto eksperymentować, warto bawić się.
Chcąc wydać książkę wybrała wydawnictwo niezwiązane z mamą, aby uniknąć zarzutów, że udało się to zrobić po znajomości.
Nie traktuję się jako Gessler, ale jako Lara Gessler. Staram się zarobić na wszystko, na każdą pochwałę, pracuję na swoje nazwisko. Od 17 roku życia nie wzięłam od rodziców pieniędzy, to był mój zawsze bardzo duży punkt honoru.- mówi Lara Gessler.
Z Larą Gessler rozmawiał Tomir Mazur z MNZP.
Anna Fortuna
Udawał dyplomatę z Konga i chciał wjechać na Ukrainę bez kolejki
Obywatel Niemiec próbował przekroczyć granicę w Korczowej udając dyplomatę z Konga. Został zatrzymany przez funkcjonariuszy Straży Granicznej.
W dniu 17 sierpnia, na przejściu granicznym w Korczowej, 47 - letni mężczyzna podróżujący luksusowym Mercedesem na Ukrainę podczas kontroli okazał strażnikom granicznym paszport dyplomatyczny, z którego wynikało, że jest obywatelem Konga. Funkcjonariusze Straży Granicznej szybko ustalili, że strona personalizacyjna w dokumencie jest podrobiona. Mężczyzna przyznał się, że jest obywatelem Niemiec, na dowód czego pokazał swój autentyczny paszport niemiecki. Powiedział, że jest biznesmenem a dyplomatę z Konga udawał, aby zostać odprawionym poza kolejnością. Wcześniej fałszywym paszportem posługiwał się już w Chinach, w Europie spróbował po raz pierwszy.
Funkcjonariusze SG dodatkowo ujawnili w bagażu Niemca legitymację dyplomatyczna Członka Misji Dyplomatycznej Kongo, również podrobioną.
Obywatel Niemiec usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa posługiwania się fałszywym dokumentem oraz usiłowania przekroczenia granicy wbrew przepisom. Został za to skazany na karę grzywny w wysokości 4 tysięcy złotych.










