Lara Gessler gościła na przemyskiej Scenie Bunkier

21 sierpnia 2017

W czwartkowy wieczór na Scenie Bunkier gościła Lara Gessler, cukiernik, blogerka, autorka książki „Słodki zielnik Lary”.

Lara Gessler skończyła socjologię w Warszawie. Przez rok mieszkała w Londynie, gdzie uczyła się gotowania u najlepszych szefów kuchni. Do Polski wróciła w 2013 roku, żeby pomóc mamie. Współwłaścicielka U Fukiera i Słodki Słony, układa i konsultuje menu dla innych restauracji. Jest cukiernikiem, prowadzi także bloga „Loca-Love” oraz warsztaty kulinarne. Gdy skończy 50 lat, chce otworzyć hotel bed and breakfast, gdzie będzie robić gościom śniadania, bo woli śniadania od kolacji bowiem to one napędzają rytm dnia. Córka Magdy Gessler.

Lara Gessler jak sama mówi o sobie zawsze była społecznikiem zaangażowanym ideologicznie, jeździła na akcje Greenpeace. Byłam młodą aktywistką więc socjologia była dla mnie naturalnym wyborem, przy tym byłam bardzo ciekawa ludzi, fascynowały mnie schematy społeczne. Chciałam też spróbować swoich sił w czymś co jest zupełnie nieskażone rodziną i co jest totalnie moje oraz mnie angażuje. Nie żałuję tego wyboru.– mówi Lara Gessler.

Mimo dużej pokusy nie została na uczelni, chcąc spróbować swoich sił i umiejętności postanowiła wyjechać do Londynu.
Gdyby nie rodzice nie byłoby mojego aż takiego zamiłowania do kuchni, do smaków. U mnie w domu żyło się jedzeniem. Będąc dzieckiem eksperymentowałam ze smakami, uwielbiałam śledzie – tak pozostało do dzisiaj, wszystkie dziwne smaki. Mój dom rodzinny był zawsze bardziej na słodko niż na słono. Sama wolę jeść słone, ale uwielbiam robić słodkie, jest to moja pasja. – dodaje Lara.

Przez 11 lat nie jadła mięsa więc cukiernictwo było dla niej naturalnym wyborem. Początkowo jednak nie wierzyła w swoje możliwości.
Myślałam, że ludzie reagują na nazwisko, nie do końca wierzyłam, że to co robię jest po prostu dobre. Chciałam się przetestować więc założyłam małą firmę „Kradnę łyżki” i chodziłam na kiermasze, gdzie sprzedawałam swoje produkty pod tym szyldem, bez nazwiska. Wtedy po raz pierwszy bardzo się zdziwiłam, po 3 godz. jako jedyna sprzedałam wszystko, później zaczęli się do mnie odzywać ludzie pytając o możliwość zamówień.– opowiada młoda cukierniczka.

Londyn miał być dla Lary ostatecznym sprawdzeniem się, sprawdzeniem się w miejscu, gdzie nikt nie będzie kojarzył jej nazwiska. Najtrudniejszą rzecz jakiej się tam nauczyła pracując w kuchni, to sprzątanie, organizacja pracy i tempo, że można robić kilkanaście rzeczy na raz, jak sama mówi optymalizacja czasu w kuchni, to niesamowita i cenna zdolność.
To co Londyn dał mi najwięcej, to pozwolił mi zaufać sobie, dał mi poczucie sprawstwa i poczucie tego, że mam rzemieślniczą umiejętność, cokolwiek by się nie wydarzyło w moim życiu poradzę sobie, bo potrafię fizycznie coś zrobić. Daje to niesamowite poczucie bezpieczeństwa. – powiedziała Lara.

Po ponad roku, zadzwoniła do niej mama żeby wróciła i pomogła jej w biznesie w Polsce. Nie ma do tej pory stanowiska w knajpie, na którym by nie pracowała poza szefem kuchni, bo jak podkreśla do tego potrzebne jest ogromne doświadczenie, którego jeszcze jej brak.

„Słodki zielnik Lary” to książka kulinarna, w której Lara Gessler prezentuje zioła – jej ulubione to tymianek i werbena, o których większość z nas myśli stereotypowo. Z publikacji dowiemy się w jaki sposób ich używać w kuchni, jakie zioła, jak reagują z cukrem. Książka ma pokazać, że warto eksperymentować, warto bawić się.

Chcąc wydać książkę wybrała wydawnictwo niezwiązane z mamą, aby uniknąć zarzutów, że udało się to zrobić po znajomości.

Nie traktuję się jako Gessler, ale jako Lara Gessler. Staram się zarobić na wszystko, na każdą pochwałę, pracuję na swoje nazwisko. Od 17 roku życia nie wzięłam od rodziców pieniędzy, to był mój zawsze bardzo duży punkt honoru.– mówi Lara Gessler.

Z Larą Gessler rozmawiał Tomir Mazur z MNZP.

Anna Fortuna