Wilczy apetyt na sensację. Dramatyczna dezinformacja pod Brzozowem.

4 marca 2021

 

Krajowe i regionalne przyniosły informację o ataku wilków na pilarzy pod Brzozowem. Lokalny portal Krosnosfera wykazuje jednak, że sprawa jest dmuchaną bańką medialną.
 

Mrożące krew w żyłach doniesienia o bardzo nietypowym zachowaniu wilków pod Brzozowem. Zwierzęta miały atakować pracujących w lesie pilarzy, nawet pomimo uruchomionych pił. Sprawa miała być tak poważna, że aż zajęła się nią prokuratura. Sprawdziliśmy, doniesienia wielu portali okazują się mocno przesadzone lub nieprawdziwe!

Udało się nam ustalić, że prawdopodobnie doszło do spotkania pilarzy z wilkami w poniedziałek 1 marca. Zdarzenie zostało opisane w mediach jako „atak”, a nawet „walka na śmierć i życie”. Na wstępie zaznaczamy, że na szczęście nikt nie został ranny, ani zwierzęta, ani ludzie. Na miejscu zdarzenia miała być policja, a nawet sprawą miała zająć się brzozowska prokuratura. Szokujące doniesienia sprawiły, że władze Brzozowa już wystąpiły o zgodę na odstrzał wilków.

Policja ściga wilka?

Brzozowska policja została poinformowana o zdarzeniu. Potwierdza to Oficer Prasowy Komendy Powiatowej Policji w Brzozowie, Monika Dereń. Szybko okazuje się jednak, że sprawa nie należy do kompetencji policji.

Czy prokurator prowadzi sprawę przeciw wilkom?

Liczne medialne relacje, w tym podane przez PAP, powoływały się na prokuraturę czy „prokuratora z Brzozowa”. Wydaje się to zaskakujące, bowiem prokuratura zajmuje się przestępstwami, a te z definicji popełniają ludzie, a nie zwierzęta. Jednak sprawdzamy. – Prokuratura w Brzozowie nie prowadzi żadnego postępowania przeciwko, ani w sprawie wilków – informuje Prokurator Rejonowy w Brzozowie, Wojciech Piskozub. Dodaje przy tym, że osoba, która udzielała wypowiedzi do mediów nie miała prawa wypowiadać się w imieniu prokuratury, ani przedstawiać się w kontekście tej sprawy jako prokurator (mógł wystąpić jako osoba prywatna lub jako myśliwy). Jak poinformował prokurator Piskozub, z tego powodu mogą być wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne.

Nietypowe zdarzenie czy wielkie oczy strachu?

Wróćmy jednak do lasu. Wszyscy specjaliści, z którymi się skontaktowaliśmy potwierdzają, że jeżeli opisane spotkanie z wilkami miało taki przebieg, to byłoby to bardzo nietypowe, a zarazem niebezpieczne.

To tylko wyolbrzymienie czy już wywoływanie paniki?

Nie bagatelizujemy sprawy, nie można jednak zapominać, że „strach ma wielkie oczy”, a ustne relacje mogą być nawet niechcący przesadzone. Co wiemy na pewno? Kolejne relacje ze zdarzenia mają coraz bardziej dramatyczny charakter i robia się coraz bardziej nieprawdopodobne. My dokopaliśmy się do pierwszego doniesienia.

– Otrzymaliśmy zgłoszenie od pracowników zewnętrznego podmiotu wykonującego prace dla nadleśnictwa. Zgodnie ze zgłoszeniem miało dojść do wzrokowego kontaktu pracujących mężczyzn z wilkami. Zwierzęta oddaliły się po uruchomieniu pilarek. Powiadomiliśmy właściwe instytucje i służby, w tym władze gminy i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Rzeszowie – mówi Nadleśniczy Paweł Biernacki z Nadleśnictwa Brzozów.

– We wskazanym miejscu zdarzenia potwierdzono tropy wilków – dodaje Nadleśniczy.
Znalezienie tropów nie jest niczym nadzwyczajnym – Wczoraj byłem w lesie i też widziałem tropy wilków – mówi nam Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Potwierdził, że wpłynęło zgłoszenie, ale sprawą zajmuje się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, bo to jest instytucja kompetentna do zajmowania się wilkami.

„Nikt mnie nie lubi…”

Oficjalne zgłoszenie we właściwym miejscu

Łukasz Lis z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska potwierdza otrzymanie oficjalnego zgłoszenia o spotkaniu z wilkami.

– Jednym z naszych zadań jest łagodzenie konfliktów między gatunkami chronionymi, a ludźmi. Szacujemy szkody wyrządzane przez wilki i wypłacamy rekompensaty gospodarzom – mówi Łukasz Lis. Dodaje też, że RDOŚ we współpracy organizacjami takimi jak WWF pomaga zabezpieczać gospodarstwa.

– Rozdajemy pastuchy elektryczne do zabezpieczenia zagród. Jest też akcja darmowego dostarczania psów pasterskich. Elektryczny pastuch plus owczarek podhalański zapewniają niemal pełną ochronę. Nigdy to nie będzie 100% bezpieczeństwa, bo wilki są inteligentne, a pastuch elektryczny nie zawsze używany jest prawidłowo – zaznacza Łukasz Lis.

Są potwierdzone przypadki ataków wilków na zwierzęta

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska twierdzi, że dzięki podejmowanym działaniom udaje się ograniczyć ilość zdarzeń związanych z atakami wilków. Te jednak wciąż występują. Ilość zgłoszonych przypadków z powiatu krośnieńskiego w 2020 r. wyniosła 4. Straty to łącznie 5 sztuk bydła, których wartość oszacowano na łączną kwotę ok. 6400 zł.

– Z powiatu brzozowskiego w tym czasie mieliśmy tylko jedno zgłoszenie – psa (rasowego), za którego wypłaciliśmy odszkodowanie – informuje Łukasz Lis.
W roku 2019 sytuacja podobna, w powiecie krośnieńskim ofiarami wilków padło: 1 sztuka bydła, 2 kozy, 1 owca, 1 koń i 2 psy, a w powiecie brzozowskim dwa psy. W 2018 było nieco więcej zgłoszeń, bo aż 11 z krośnieńskiego i 1 brzozowskiego.
– Obserwujemy, że po zastosowaniu zabezpieczeń udaje się chronić gospodarstwa, w których wcześniej były problemy – dodaje Łukasz Lis.
Jak się okazuje, wilki mogą być dużym zagrożeniem dla psów trzymanych na wsi. Pies uwiązany na łańcuchu to łatwy łup, nie jest w stanie ani uciec, ani się obronić przed wilkami. Dlatego zalecane jest zamykanie psa w pomieszczeniach lub kojcu. Praktycznie wszystkie przypadki ataków na psy dotyczą zwierząt trzymanych na łańcuchu. Są też inne, także związane z niefrasobliwością właścicieli. Do takich należy próba poszczucia wilków owczarkiem niemieckim. Efekt jest taki, że owczarka już nie ma. Inny przykład to wypuszczanie psa w lesie bez smyczy. Jest to nierozsądne i nielegalne. Ustawa o lasach państwowych zakazuje wypuszczania „psa luzem”. Wynika to z faktu, że takie psy mogą stanowić zagrożenie dla dzikich zwierząt, niepotrzebnie je płoszyć, męczyć, narażać, utrudniać żerowanie. Jest to też zagrożenie dla samego psa. Zdarza się, że „puszczony luzem” już nie wróci. Nie oznacza to, że został zagryziony przez wilki, ale takiego losu niestety nie można wykluczyć.

Wilki atakują ludzi?

Wilk jest drapieżnikiem, nie ulega to najmniejszej wątpliwości. Jednak od około 100 lat w Polsce nie zanotowano śmiertelnego ataku wilka na człowieka. Edward Marszałek z RDLP w Krośnie zaznacza, że do ostatniego ataku wilka na człowieka w naszym regionie doszło kilkanaście lat temu, ale było to związane z przypadkiem wścieklizny. Tym bardziej przypadek, w którym wilki próbują atakować ludzi, pomimo uruchomionych pił mechanicznych powinien być niepokojący. Jednak, jak wspomnieliśmy, w zgłoszeniu jakie otrzymało Nadleśnictwo nie ma mowy o ataku, a jedynie o kontakcie wzrokowym. Ponadto zgodnie z treścią tego pierwszego zgłoszenia wilki miały wycofać się po uruchomieniu pilarek.
Wiki mogą znaleźć się w bliskiej odległości człowieka i to nie powinno dziwić, są częścią ekosystemu, w którym pełnią swoją rolę. Ich populacja się odbudowuje po tym, jak zostały niemal kompletnie wybite w latach 70-tych. Ile jest wilków na naszym terenie? Uczciwie trzeba stwierdzić, że nie wiadomo, metody obliczania populacji poddawane są krytyce. Z jednej strony wilka nie jest łatwo znaleźć, a z drugiej niektórzy zapominają, że wilk ma cztery łapy, na których potrafi się szybko przemieszczać. W efekcie ten sam osobnik może być policzony w kilku miejscach i zawyżać wynik.
Także częstsze podchodzenie wilków do zabudowań nie musi świadczyć o rozroście populacji. Nie zdajemy sobie czasami sprawy, ile z naszych odpadków (organicznych) może być łakomym kąskiem dla zwierząt! To jest bardzo ważne, aby zabezpieczać śmietniki. W innym wypadku zwierzęta wykorzystują takie swego rodzaju „stołówki”, a w ten sposób przyciągamy wilki czy niedźwiedzie do zabudowań. Sami je zapraszamy…

Co się wydarzyło?

W najbardziej dramatycznym opisie zdarzenia, trzy wilki miały przez kilkanaście minut (nawet do 20 minut!) krążyć w małej odległości wokół mężczyzn odganiających je piłami. Powtórzmy to sobie: trzy wilki, przez kilkanaście minut, przemieszczające się w te i z powrotem na niewielkim obszarze. Proszę sobie wyobrazić, ile to by musiało pozostawić śladów! Bardzo charakterystycznie ułożonych śladów (wydeptany krąg?). Zdjęcie takich tropów byłoby niezbitym dowodem takiego zdarzenia, jednak nikt takiej fotografii nie przedstawił. Leśnicy co prawda potwierdzają obecność tropów wilczych we wskazanym miejscu zdarzenia, ale nie potrafią nam powiedzieć, czy wskazują one na agresję, albo opisany przebieg zdarzenia. Podkreślają też, że sama obecność śladów w lesie nie jest niczym nadzwyczajnym. Nikt z naszych rozmówców, w tym z Nadleśnictwa, które badało miejsce zdarzenia, nie potwierdził, by ślady miały mieć charakter pasujący do najbardziej drastycznych opisów zdarzenia (miejsce ma jeszcze zostać poddane oględzinom, ale nie wiadomo jakie będa efekty po kilku dniach).

Na wilka można się natknąć. Teoretycznie.

Warto tu zaznaczyć, że natkniecie się na wilka w małej odległości jest możliwe. Możliwe jest też, że będzie się nam przyglądał. Nie jest wykluczone, że nie wystraszy go odgłos mechanicznego urządzenia. Z czego te sytuacje i zjawiska wynikają?
Dużą rolę w percepcji u wilka odgrywa zapach. Jeżeli wiatr wieje w stronę obiektu (np. człowieka) wilki mogą go „nie spostrzec”, dlatego też odnotowane są przypadki, kiedy ktoś natknął się na wilka, lub podszedł bardzo blisko – kończyło się to zwykle ucieczką… obiektu obserwacji.
Dodatkowo, w dzień wilki słabo widzą (w nocy odwrotnie), stąd też zaskoczone mogą zatrzymać się i „próbować dojrzeć” obiekt przed nimi. Dlatego też sytuacja kiedy wilk nie ucieka nie powinna przerażać. Oczywiście ZAWSZE, ale to ZAWSZE należy zachowywać się rozważnie w relacjach z DZIKIMI zwierzętami. Właśnie z uwagi na ten fakt, że są dzikie są nieprzewidywalnie. Dotyczy to nawet niewielkich i nie żywiących się mięsem zwierząt! Każde, wystraszone, zaniepokojone zwierzę, może zrobić nam w mniejszym lub większym (w zależności od gabarytów zwierzęcia) krzywdę! Wilk czy niedźwiedź należą do dużych zwierząt, stąd naprawdę wskazany jest rozsądek.
Wilki, choć są bardzo inteligentne, niekoniecznie kojarzą urządzenia mechaniczne z człowiekiem, zresztą same maszyny też mają zapach. O ile w jakiś sposób wilk nie skojarzy faktu, że np. maszyna=człowiek=zagrożenie, to nie będzie uciekał.
Poziom strachu czy ciekawości jest indywidualną cechą osobniczą w każdej populacji. Są wilki mniej lub bardziej bojaźliwe i mniej lub bardziej ciekawskie. Brak strachu czy nadmierna ciekawość, jest cechą zazwyczaj osobników młodych. Starsze, doświadczone osobniki zachowują się inaczej. Wiedzą kiedy i czego się bać i mniej rzeczy je dziwi.
Zatem co się wydarzyło? Nie wiem. Brak jest jednak jednoznacznych dowodów, choćby w postaci udokumentowanych śladów, potwierdzających dramatyczny przebieg sytuacji, czy wręcz na atak (po 15 minutach krążenia kilku osobników należałoby się spodziewać wydeptanego kręgu śladów). Nie mówiąc już o “walce na śmierć i życie” z niektórych nagłówków. Obecność tropów i zanotowana relacja mogą mieć inne przyczyny. Choćby z powodu wiatru wilki nie wyczuły ludzi wcześniej. Sytuacja miała miejsce w dzień, więc wilki mogły próbować dojrzeć z czym mają do czynienia. Zgodnie ze zgłoszeniem do Nadleśnictwa miały się wycofać po uruchomieniu pilarek, co nie byłoby zaskakującym zakończeniem historii. „Plotka ma sto gąb”, a w dobie Internetu jeszcze sto portali do pomocy, dlatego 2 marca mogliśmy obserwować, jak każda kolejna relacja spod Brzozowa jest coraz bardziej dramatyczna. Od spotkania z wilkami, przez atak całej watahy, aż po „walkę na śmierć i życie”. W nakręcanie strachu włączyły się nie tylko loklane portale, relację bezkrytycznie powtarzały też ogólnopolskie duże serwisy. Powtarzanie, a tym bardziej wyolbrzymianie, niesprawdzonych informacji może wywołać ogromne szkody. To oczywiście nie znaczy, że można bagatelizować zagrożenie.

 

 

Piotr Dymiński, Krosnosfera