Uroki Beskidu i nie tylko – relacja

Część redakcji naszego portalu wzięła w dniach udział w wyjeździe studyjnym zorganizowanym przez fundację Slowbeskid pod tytułem Szlak Maryjny – Światło ze Wschodu. Wydarzenie zostało zrealizowane na zlecenie Województwa Podkarpackiego i zostało sfinansowane z programu Interreg V-A PL-SK, 2014-2020.
Poniżej krótka relacja z tej arcymiłej imprezy.

Wyruszyliśmy z Rzeszowa do Starej Wsi, znanej z monumentalnej Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – późnobarokowej świątyni wzniesionej w pierwszej połowie XVIII wieku przez biskupa przemyskiego Wacława Sierakowskiego, a stamtąd do umieszczonego na liście UNESCO gotyckiego kościoła drewnianego w Bliznem. Punktem dnia było jednak zwiedzanie Krośnieńskiego Centrum Dziedzictwa Szkła. To jedna z głównych turystycznych atrakcji Krosna, która zdobyła już uznanie turystów i laury organizacji turystycznych. Dość powiedzieć, że KCDS zostało uznane najlepszym produktem turystycznym Polski w 2013 roku. Ciekawie jest obserwować poczynania, które czyni to miasto w celu przyciągnięcia turystów z perspektywy walczącego o turystów Przemyśla. Jednak powszechnie wiadomo, że inwestycja w centrum szkła ma swoich wielkich przeciwników, bo samorząd Krosna dopłaca do atrakcji ciężkie miliony. Nie zmienia to faktu, że centrum jest interesujące za sprawą eksponatów i pokazów.

Tak minął pierwszy dzień wycieczki. Po trudach związanych ze zdobywaniem wiedzy o kościołach, średniowiecznej ciesielce i hutnictwie szkła przyszła pora na odpoczynek i nocleg w Dworze Kombornia, który stał się naszą bazą wypadową, a sam w sobie jest atrakcją turystyczną ziemi krośnienskiej.
Dwór położony jest w 10 hektarowym parku a pochodzi najpewniej z XVII wieku. Od tamtego czasu podlegał przebudowom i rewitalizacjom, w tym tej ostatniej, która uczyniła z niego luksusowy zespół hotelowy z basenem, dwoma restauracjami, strefą SPA i centrum rehabilitacji. Nam najbardziej się spodobała piwnica win, gdzie można odbyć podróż enologiczną po winnicach regionu karpackiego. Salon Win Karpackich to dzieło właścicieli dworu, którzy przemierzyli dziesiątki tysięcy kilometrów, by wybrać zestaw najlepszych win z Polski, Słowacji, Węgier czy Rumunii.

Rano musieliśmy wyjechać w kierunku Słowacji: do Lutiny i Lewoczy. Lewocza to położone na Spiszu piękne miasteczko z zachowaną gotycką i renesansową zabudową. Główną atrakcją jest kościół pod wezwaniem św. Jakuba, w którym znajduje się ołtarz autorstwa Pawła z Lewoczy- mistrza rzeźby średniowiecznej. Lewocza jest ważnym punktem kultu maryjnego (to tu Jan Paweł II odprawiał mszę dla miliona wiernych podczas swej pielgrzymki) i miastem wpisanym na listę UNESCO. Z kolei Lutina to sanktuarium maryjne ściągające wiernych z całego świata.

Trzeci dzień stał pod znakiem drewnianych kościołów gotyckich. Ten w Haczowie jest największym gotyckim kościołem drewnianym w Europie wpisanym w 2003 roku na listę UNESCO. Kościół w Trzcinicy jest mniejszy, ale chyba piękniejszy za sprawą swojej smukłej sylwetki i kameralnemu wkomponowaniu w pejzaż.

Beskid to nie tylko kolorowe pejzaże z drewnianymi kościółkami i cerkwiami Łemków. To także miejsce, gdzie odradzało się polskie winiarstwo po latach komunistycznej walki z tym co oryginalne i lokalne. To właśnie na Podkarpaciu znaleźli się pierwsi pasjonaci, którzy założyli małe prywatne winnice. W Przysiekach odwiedziliśmy jedną z nich i mieliśmy niewątpliwą przyjemną możliwość degustacji polskich organicznych win. Uduchowieni wracaliśmy do Rzeszowa, gdzie z żalem pożegnaliśmy się z naszymi towarzyszami podróży.
Nie było by tej imprezy, gdyby nie genialna Małgorzata Halkowska z fundacji Slowbeskid. Przeprowadzić po zabytkach, restauracjach i skansenach z uśmiechem grupę ludzi, a ludzie bywają różni, porozumiewać się płynnie po słowacku, znać się na winach i sztuce renesansu- to coś co sprawiło, że Małgorzata była przewodnikiem idealnym.