Protestują w MZK

Od kilku dni w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Przemyślu trwa akcja protestacyjna. Protest polega na oznakowaniu autobusów tablicami informacyjnymi o proteście i oflagowaniu zakładu.

Od rzecznika Urzędu Miasta Witolda Wołczyka wiemy, iż związki zawodowe stanęły w obronie miejsc pracy oraz samego zakładu. W ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie prezydenta Wojciecha Bakuna i jego zastępcy Bogusława Świeżego z prezes MZK Alicją Chuchrą oraz załogą. Celem rozmów była przede wszystkim poprawa sytuacji zakładu i zapewnienie jego dalszego funkcjonowania, a także uspokojenie nastrojów.

O tym, że sytuacja w MZK jest, najdelikatniej mówiąc, problematyczna wiadomo nie od dziś. Prezes spółki Alicja Chuchra podała się w kwietniu do dymisji, z kolei prezydent Wojciech Bakun wypowiadał się o sytuacji MZK w terminach medycznych mówiąc, że spółkę przejął w takim stanie, że wymaga ona reanimacji.

Akcja protestacyjna prowadzona jest w celu obrony miejsc pracy w zakładzie, który wymaga działań uzdrawiających. We wtorek i w środę nasza redakcja próbowała uzyskać informację dotyczące protestu. Dwukrotnie usłyszeliśmy, że nie ma w całym zakładzie osoby, która mogłaby udzielić informacji. Prezes Chuchra przebywa- według sekretariatu MZK- na urlopie.

Po podaniu się przez prezes Chuchrę do dymisji pojawiły się w internecie głosy sugerujące, że zakład był źle prowadzony. Internauta podnosił fakt, że zakład posiadał puste hale, których nie wynajmował tracąc przez to możliwe dochody. Wspominano też o sprawie zakupu autobusów Otokar, które w opinii kierowców są paliwożerne i zawodne.

Miejski Zakład Komunikacji zatrudnia 81 kierowców i 17 pracowników administracji, co daje jednego pracownika administracyjnego na pięciu kierowców. Oprócz dochodów ze sprzedaży biletów MZK osiąga dochody m.in. z najmu powierzchni reklamowych i prowadzenia stacji benzynowej.
Z informacji uzyskanych od Zbigniewa Bednarskiego ze związków zawodowych w MZK dowiedzieliśmy się, że spółka ma problemy ponieważ miasto jest jej winne 5 mln złotych, w tym za samo paliwo zakład miał zapłacić 1,6 mln złotych, a nie posiada środków na zrealizowanie tej płatności.