Nie wiedzieli, że promują banderyzm. Prokuratura umarza postępowanie.

W listopadzie 2018 roku przemyski kierowca zatrzymał na obwodnicy miasta osobowy samochód na ukraińskich numerach rejestracyjnych, na karoserii którego była nalepiona naklejka z czerwono-czarnym tryzubem. Po zatrzymaniu ukraińskiego auta przemyślanin wezwał policję i złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na propagowaniu ustroju totalitarnego ( w tym przypadku ideologii banderyzmu). Autem podróżował młody Ukrainiec wraz z ojcem, który okazał się profesorem  Uniwersytetu Narodowego Lwowska Politechnika.

Postępowanie w tej sprawie prowadziła przemyska policja, która uzyskała opinie biegłych z rzeszowskiego i warszawskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. W opiniach biegłych z IPN czerwono-czarny tryzub to znaczek z czapek noszonych przez członków UPA i równocześnie  symbol propagujący nienawiść na tle narodowościowym. Ideologia UPA opierała się na naukach ukraińskiego nacjonalisty-teoretyka Dmytro Doncowa, którego koncepcje zakładały walkę narodów i ,,twórczą przemoc”.

czytaj także: Zakłócenie ukraińskiej procesji. Zapadł wyrok.  

W maju bieżącego roku przemyska prokuratura umorzyła jednak postępowanie. Wzięła ona bowiem za dobrą monetę wyjaśnienia Ukraińców, którzy twierdzili, iż nie wiedzieli, że czerwono-czarny tryzub jest symbolem banderowskim, a znalazł się na zderzaku ich samochodu w wyniku naklejenia przez firmę reklamową, która umieściła go tam jako znak identyfikujący Lwów i Ukrainę.

 

zdj.vgolos.com.ua