Czy kolejna szansa dla Przemyśla? OPINIA

24 marca 2019

Podczas ostatniej sesji Sejmiku Województwa Podkarpackiego ubiegłej kadencji, 29 października 2018 roku, radni uchwalili harmonogram prac nad Strategią Rozwoju Województwa Podkarpackiego do roku 2030. Do końca bieżącego roku strategia ma być gotowa. Przemyśl stoi przed kolejną szansą, o ile perturbacje natury politycznej i finansowej pozwolą ją w pełni wykorzystać.
Strategia to podstawowy dokument programowy, który określa obszary wsparcia finansowego środkami publicznymi. Strategia naszego województwa powinna być spójna z nową Krajową Strategią Rozwoju Regionalnego 2030, której projekt odchodzi od modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego skoncentrowanego na aglomeracjach na rzecz rozwoju zrównoważonego, który priorytetowo traktuje obszary słabsze. Obligatoryjnie, wsparciem będą cieszyć się tereny zagrożone trwałą marginalizacją oraz miasta średniej wielkości, tracące swoje funkcje społeczno-gospodarcze. Fakultatywnie, wybrano dwa obszary geograficzne: wschodnią Polskę i Śląsk. Terenów zagrożonych trwałą marginalizacją w naszym regionie nie brakuje. Średnich miast zagrożonych degradacją jest w naszym województwie dziesięć, z Przemyślem na czele. W tym kontekście, wbrew sloganowi promocyjnemu, miasto wcale nie jest wyjątkowe.
W jakim momencie znajduje się obecnie Przemyśl? Budżet miasta jest niezwykle trudny, według ekspertów prezydenta miasta wręcz katastrofalny, a miasto nie uniesie długu. Kwota 100 mln do spłacenia robi wrażenie i źle wróży na przyszłość. Sytuacja finansowa miasta wyzwala gorący spór polityczny.
Owa wspomniana wyżej wyjątkowość Przemyśla była wielokrotnie opisywana. Jest ona z uwagi na przebogatą historię miasta faktem, ale też nie może być w perspektywie europejskiej – bo ona jest tutaj najwłaściwsza – przeceniana. W skali Województwa Podkarpackiego, jedynie w pewnych aspektach z Przemyślem mogą konkurować pod względem potencjału turystycznego: Stalowa Wola i Sanok. Oba miasta – podobnie jak Przemyśl – biorą udział w programie „Błękitny San”. Ale atrakcyjność turystyczna Przemyśla zaczyna blednąć w porównaniu z sąsiednim Sandomierzem czy Zamościem, a cóż dopiero w konkurencji z urokliwymi miastami pohabsburskiej Europy środkowej…

Musimy więc nasze zadęcie nieco okiełznać i próbować znaleźć równowagę pomiędzy ambicjami a możliwościami jakie rysują się na horyzoncie – podkreślmy to słowo – strategicznym, pamiętając przy tym o wielofunkcyjności miasta, będącego na mapie województwa istotnym ośrodkiem subregionalnym. Co oprócz turystyki? Z czego ma żyć miasto Przemyśl? W co trzeba zainwestować dostępne środki publiczne, aby Przemyśl był po prostu fajnym miejscem do życia? Miastem, w którym żyje się może i nieszczególnie dostatnio, ale ciekawiej, piękniej, po prostu lepiej niż gdzie indziej?
W głośnym wywiadzie dla tygodnika „Polityka” (3 listopada 2014 r) jeden z najwybitniejszych w Polsce znawców polityki regionalnej profesor Grzegorz Gorzelak mówił, że „(…) nikt się nie zajmuje na poważnie programowaniem strategicznym ani na poziomie gminy, ani rządu, a te dokumenty, którymi się posługujemy w planowaniu rozwoju, w dużym stopniu powstały pod pieniądze unijne i nie wynikają z autonomicznej analizy rzeczywistych potrzeb rozwojowych. Mówiąc brutalnie, oddaliśmy się w intelektualną niewolę urzędnikom brukselskim, starając się za wszelką cenę dopasować nasze plany rozwojowe do obowiązujących unijnych wytycznych w obawie, że inaczej nie dostaniemy środków. Przykładem obowiązująca dziś doktryna rozwoju regionalnego oparta na idei inteligentnych specjalizacji. Niezależnie od tego, czy ma ona sens czy nie, chwytamy się jej, byle nie stracić pieniędzy. Upraszczając, często nie szukamy pieniędzy na potrzebne nam programy, lecz wymyślamy programy pod dostępne pieniądze. W dłuższej perspektywie może to mieć efekt antyrozwojowy.”
Wnioski z badań przeprowadzonych wśród mieszkańców Przemyśla i turystów na próbie 542 osób na potrzeby „Strategii sukcesu miasta Przemyśla na lata 2014-2024” mówią, że największym mankamentem jest bezrobocie i niskie dochody mieszkańców, z których 71 procent wiąże przyszłość z rodzinnym miastem. Samorządowcy wszystkich barw politycznych od trzech dziesięcioleci tokują na temat „tworzenia miejsc pracy”, choć system pozostawia im do dyspozycji symboliczne jedynie narzędzie, jakim jest podatek od nieruchomości. Owszem, powinni tworzyć przyjazny dla przedsiębiorców klimat, co sprowadza się także do aktywności instytucji otoczenia biznesu, ale przecież wpływ samorządu terytorialnego na klin podatkowy jest w praktyce nikły, żeby nie powiedzieć – żaden.

Mieszkańcy miast i miasteczek peryferyjnej Polski wschodniej zwracają się o pomoc do tej władzy, która jest najbliżej, ale która nie posiada bezpośredniego wpływu na rynek pracy. Cóż więc może zrobić samorząd miasta? Cytowany już profesor Gorzelak pisze („Strategiczne kierunki rozwoju Polski wschodniej”), że współczesna gospodarka kształtowana jest przez trzy wzajemnie powiązane procesy: globalizację, innowacyjność i konkurencyjność. Trwałą przewagę konkurencyjną uzyskują te miasta, na których terenie są skoncentrowane przedsiębiorstwa zdolne do tworzenia innowacji, a lokują się one tam, gdzie znajdują kwalifikacje, niezawodną infrastrukturę, zaplecze naukowo-badawcze, przyjazne władze publiczne. Uroda otoczenia i brak zanieczyszczeń przemysłowych jakie katują np. Mielec, przyzwoite szkoły i sprawna służba zdrowia, słowem – czynniki składające się na dobrą jakość życia są w coraz większym stopniu brane pod uwagę przez potencjalnych inwestorów z zewnątrz. O wyborze miejsca inwestycji decyduje nie tylko wykwalifikowany kapitał ludzki, ale także społeczna tkanka instytucjonalna, wyznaczająca sieci powiązań wewnątrz lokalnego układu terytorialnego. Promocja Przemyśla w sferze gospodarczej wymaga więc szerszego niż dotąd podejścia, podobnie jak eksponowanie otwarcia na Wschód, co jak do tej pory kończy się na rogatkach Lwowa.

Rezultaty badań naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego dowodzą, że społeczno – kulturowy kontekst jest bardzo ważny dla kształtowania zjawisk gospodarczych składających się na rozwój lokalny, a podejście elitystyczne lepiej przystaje do polskich realiów. Współpraca z przedsiębiorcami, nieco większa od minimalnej aktywność mieszkańców i ich poparcie dla zintegrowanej elity lokalnej to decydujące czynniki rozwoju (Janusz Hryniewicz, „Czynniki lokalnego rozwoju gospodarczego – 20 lat później).

Nowa polityka regionalna – wdrażana zarówno z poziomu krajowego jak i wojewódzkiego – ma być stosownie do zapisu w Krajowej Strategii odpowiedzialna, a rola samorządów lokalnych i społeczeństwa obywatelskiego wzmocniona. Według miarodajnej informacji z Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, polska alokacja środków unijnych w perspektywie finansowej 2021-2027 będzie o ok. 20 procent mniejsza. Konkurencja średnich miast którym grozi degradacja będzie ostra. Sytuacja ta wymaga zdwojonej aktywności tych przedstawicieli lokalnej elity Przemyśla, którym nieobce jest pojęcie dyscypliny, nie tylko umysłowej. Nowa strategia rozwoju województwa będzie dawać pewne możliwości. Rzecz w tym, aby je wykorzystać w sposób racjonalny.

Marek Bednarz
Autor był dyrektorem Biura Regionalnego Województwa Podkarpackiego w Brukseli w latach 2007-2009