Zimowa olimpiada 2030 na Podkarpaciu?

22 stycznia 2021

Przemyśl, Sanok, Ustrzyki Dolne i Arłamów z szansą na inwestycje, rozwój i światową promocję. 

PolskieRadio24.pl podało, że ukraiński minister ds. młodzieży i sportu Wadym Gutzajt poinformował o zamiarze organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w 2030 roku. Część konkursów, m.in. w skokach narciarskich, miałaby odbyć się na terenie Polski. Zapewne największe szanse na współpracę przy organizacji mają Zakopane i Wisła, z racji posiadanych już obiektów, przygotowanych do przeprowadzania licencjonowanych zawodów. Co z Bieszczadami? Co z Przemyślem? 

 

Bieszczadzki Ośrodek Przygotowań Olimpijskich

 

…ma powstać w Ustrzykach Dolnych. Przygotowawczy kompleks Centralnego Ośrodka Sportu, zdaniem wicepremiera Jarosława Gowina, ma być kołem zamachowym rozwoju południowej części Podkarpacia. Dlatego w lipcu 2019 roku premier Mateusz Morawiecki powołał Dorotę Łukaszyk na społecznego pełnomocnika prezesa Rady ministrów ds. Ośrodka Przygotowań Olimpijskich. W jej ocenie, wspólna organizacja igrzysk zimowych przez Polskę i Ukrainę, to świetna wiadomość dla regionu. Może przyśpieszyć tempo prac nad budową ośrodka olimpijskiego w Ustrzykach Dolnych. Te ocenia jako niezadowalające;

Były minister sportu w rządzie PiS Witold Bańka nie był zainteresowany naszą inicjatywą, dzisiaj kiedy nie jest już ministrem możemy o tym otwarcie  powiedzieć. Nie sprzyja nam również trzecia już, od powołania pełnomocnika, zmiana dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie, odpowiedzialnego za to zadanie oraz pandemiczna sytuacja w kraju, która zepchnęła plany inwestycji sportowych na dalszy okres. Niestety projekt nie został wpisany też do Krajowego Programu Odbudowy, dlatego na najbliższej zdalnej konferencji Forum dla Bieszczadów, która odbędzie się 21 stycznia, będziemy szukać nowych dróg finansowania dla centrum sportu w Ustrzykach.

– twierdzi Łukaszyk.

 

Ustrzyki Dolne

Podobnie stan prac nad COS ocenia Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk. – Projekt nie posiada finansowania – mówi.  Z naszej inicjatywy grupa posłów złożyła poprawkę do krajowego budżetu na 2021 rok, aby zabezpieczyć kwotę ok. jednego miliona złotych na dokumentację techniczną dla tego przedsięwzięcia, jednak wniosek nie przeszedł. Szkoda, bo to posunęłoby nas o krok dalej w realizacji prorozwojowej dla miasta i regionu inwestycji i dałaby nam szansę na współorganizację igrzysk. Każda taka inicjatywa międzynarodowa wpłynie pozytywnie na gospodarkę, pozwoli rozwinąć infrastrukturę turystyczną, wypromuje region, w konsekwencji zwiększy ruch turystyczny. Dlatego jesteśmy chętni do współorganizacji zawodów. Tym bardziej, że mamy w planach budowę stadionu zimowego z certyfikowanymi przez FIS całorocznymi i zimowymi trasami dla organizacji np. Pucharu Świata. To daje również przepustkę dla organizacji zawodów olimpijskich – żyje nadzieją Romowicz.

 

Sanok 

Tomasz Matuszewski, burmistrz Sanoka, również jest zachwycony ukraińskim pomysłem. Już widzi na torze lodowym, zadaszonym dzięki igrzyskom, zawody w łyżwiarstwie szybkim. Od dawna Sanok myśli o tej inwestycji. Rozgrywki hokejowe i biegi short track mogłyby się odbywać w zmodernizowanym już obiekcie hali lodowej. – Już wiele wysiłku włożyliśmy w modernizację obiektów sportowych, integrujemy środowiska sportowe, a perspektywa współorganizacji igrzysk jeszcze bardziej zmotywowałaby do wytężonej pracy nie tylko sportowców, ale i osoby z różnych środowisk. Nie brakuje u nas zaangażowanych specjalistów. Sanok to miasto z ogromnym potencjałem, także sportowym – deklaruje Matuszewski. 

 

Przemyśl 

Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla czeka na konkrety. – Dopiero wtedy będziemy w stanie ocenić zasadność naszego zaangażowania w projekt i argumentuje dalej:

Trudno na podstawie jednej, bardzo wstępnej deklaracji zamiaru organizacji zimowych igrzysk w Polsce i Ukrainie snuć jakieś dalekosiężne plany. Organizacja olimpiady wiąże się z ogromnymi wydatkami inwestycyjnymi i organizacyjnymi, ponoszonymi zwykle przez państwo, nie da się jednak uniknąć niemałych kosztów ponoszonych przez samorządy, a te z pewnością w przypadku Przemyśla przekraczają możliwości naszego budżetu.

– ocenia Bakun. 

Przemyśl na igrzyskach mógłby skorzystać w trzech dziedzinach. W komunikacyjnej – logistyka olimpiady zapewne wymagałaby usprawnienia obsługi podróżnych:  organizatorów, zawodników i kibiców. Może w końcu powstałoby w mieście, z prawdziwego zdarzenia centrum przesiadkowe, łączące połączenia kolejowe z autobusowymi, krajowe i zagranicznymi, a trochę przypadkowy hab pasażerski zyskałby na realności i ciekawej formie architektonicznej z właściwymi rozwiązaniami sprzyjającymi podróżnym. W turystycznej – promocja na skalę światową jest marzeniem, na realizację którego nigdy Przemyśla nie było stać i w długim czasie stać nie będzie, biorąc pod uwagę jego dzisiejszą sytuację ekonomiczną. Hotele jakie musiałoby powstać na potrzeby igrzysk, rozwiązałyby problemy noclegowe, które miasto ma od lat, a które hamują rozwój pobytowej turystyki miejskiej. W sportowej – może udałoby się znacznie urozmaicić w atrakcje, w bólach powstający od lat park rekreacji i rozrywki. Stoku narciarskiego, nawet przy najlepszych chęciach nie da się wykorzystać na potrzeby olimpijskich zawodów, ale lodowy tor mógłby tu z powodzeniem powstać. 

 

Arłamów

– W Polsce nie istnieje profesjonalny tor do uprawiania saneczkarstwa, zjazdów bobslejami i skeletonu, potwierdza Michał Kozak, prezes hotelu Arłamów. Polscy zawodnicy trenują za granicą. Utworzenie odpowiedniego ośrodka stałoby się również bazą treningową dla zawodników z krajów sąsiednich. Dysponując torem spełniającym wymogi organizacji wszelkich imprez o randze światowej, można się spodziewać, że przyjeżdżać będą do nas sportowcy z Litwy, Łotwy, Węgier, Czech, Rosji, Ukrainy, Słowacji czy Rumunii. Tory saneczkowo – bobslejowo – skeletonowe i ośrodki narciarskie nie tylko skupiają dyscypliny sportu, ale też tworzą centra turystyczno-rekreacyjne. Generują inny typ funkcjonowania ośrodka, nadają nowego kolorytu miejscowości, w której są zlokalizowane. Poza formalnymi zawodami sportowymi obiekty te są miejscem organizowania bardzo różnych form rozrywek o charakterze masowo-sportowym i to zarówno latem jak i zimą. Stwarzają szanse do tego, by przyciągać ludzi, dawać im możliwości uczestniczenia w wydarzeniach łączących rywalizację sportową, rekreację i turystykę. Kozak ocenia to na podstawie swojego  doświadczenia.  Hotel Arłamów ma do tego doskonałe warunki. Obecna baza sportowo-rekreacyjna jest bardzo rozbudowana.
Można uprawiać tu aż 33 dyscypliny sportowe. – W celu organizacji większych wydarzeń takich jak olimpiada konieczne jest stworzenie bogatej infrastruktury w całym regionie. Wprawdzie obecna sytuacja związana z pandemią spowolniła nieco nasze działania, ale po ustabilizowaniu się sytuacji w kraju, będziemy kontynuować rozmowy z samorządowcami i namawiać do wspólnych starań w sprawie olimpiady – kończy Kozak. 

 

Podkarpacie

W Urzędzie Marszałkowskim, z uwagi na to, że kwestia organizacji przez Ukrainę igrzysk olimpijskich jest jak na razie w fazie daleko idącej propozycji bez konkretów: sprecyzowanej dokładnej daty,  lokalizacji i kluczowych decyzji, podchodzi się z dystansem. „Jednakże, jeśli w bliskiej lub dalszej przyszłości pojawi się temat organizacji lub współorganizacji przez Polskę igrzysk olimpijskich czy to letnich czy zimowych na pewno możliwość współtworzenia tej wielkiej sportowej imprezy przez ośrodki na Podkarpaciu, jest on godny rozważenia” – odpisał nam Tomasz Leyko, rzecznik prasowy marszałka województwa podkarpackiego. Zauważa dalej, że decyzje co do podjęcia starań, przygotowań, koncepcji i samej kandydatury podejmowane są jednak na szczeblu centralnym. I nie myli się. Polski Komitet Olimpijski jest właściwy do reprezentowania naszego kraju w tych sprawach. Niestety nie otrzymał on jeszcze żadnej propozycji, ani oficjalnej oferty od Ukrainy.

Nie toczą się też żadne rozmowy na temat wspólnej organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Polsce i na Ukrainie.

-biuro prasowe Polskiego Komitetu Olimpijskiego

 

Płomyk nadziei

Czy to zamyka ciekawą inicjatywę Ukrainy skierowaną przez media w kierunku Polski? Sceptycyzm chłodzi ukraiński minister Gutzajt i przypomina, że Ukraina z Polską mają na swoim koncie sukces dobrze ocenionej współorganizacji Euro2012. – Niewielu wierzyło w powodzenie tego pomysłu, a imprezę udało się zorganizować i to na wysokim poziomie. Dlatego nie musimy się obawiać stawiania sobie wysokich celów – przekonuje. Wskazał też trzy główne lokalizacje dla rozgrywek, we Lwowie, na Połoninie Borżawskiej i w Tysowcu. Z kolei konkursy skoków narciarskich miałyby zostać przeniesione do Polski. Czy podkarpackie miejscowości wspólnie zawalczą przy tej okazji o więcej i razem staną przeciwko Sapporo, które już zgłosiło swój akces, i być może Barcelonie, Vancouver i Salt Lake City, które wymieniane są w kategorii miast potencjalnie zainteresowanych?  Czy zwrócą się o wsparcie do Tomasza Poręby, europosła PiS z Podkarpacia, który od dwóch lat jest wiceprezesem PKOl? Do zyskania jest sporo:  inwestycje w infrastrukturę sportową, hotelową, komunikacyjną oraz promocja na światową skalę. Efekty po Euro2012 pokazały, że warto już teraz o tym myśleć i wspólnie działać. Burmistrz Sanoka przekonany jest, że tak. – Będziemy kontaktować się z potencjalnymi zaangażowanymi w ten pomysł samorządowcami, organizacjami, czy komitetem. Taka współpraca jest zawsze szansą na zorganizowanie czegoś spektakularnego, nawet jeżeli ostatecznie nie będą to zimowe igrzyska.

 

Tli się więc płomyk nadziei na igrzyska zimowe na Podkarpaciu, ale czy zapłonie tu za dziesięć lat znicz olimpijski? 

 

Mariusz Sidor