Nieporozumienie i brak wyczucia chwili. Ciąg dalszy sprawy pomnika w Birczy.

19 lipca 2019

Usunięcie obelisku z rogatki Birczy, upamiętniającego czterech polskich żołnierzy zabitych przez UPA, wywołało falę krytyki skierowanej pod adresem tamtejszych władz gminnych.  Krytyka dotyczyła nie tylko faktu usunięcia obelisku, ale może jeszcze bardziej daty tego przedsięwzięcia. Robotnicy z wynajętej przez Gminę miejscowej firmy uczynili to bowiem akurat 11 lipca, a więc w symboliczną rocznicę ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ludności polskiej.

Czytaj: https://www.portalprzemyski.pl/rozebrano-pomnik-polskich-zolnierzy-walczacych-z-upa/

 Wzburzenie ogarnęło najpierw niektórych miejscowych mieszkańców, którzy przekazali dalej informację o „usunięciu obelisku obrońców Birczy”.  Wieść o tym dotarła nie tylko do kresowian i historyków w Przemyślu, ale lotem „internetowej błyskawicy” sięgnęła aż do Elbląga. Inicjator i główny organizator nazwania jednego z tamtejszych rond imieniem „Obrońców Birczy”, Jacek Boki, nazwał usunięcie obelisku „skandalem i hańbą nie do zmycia nigdy!”. W piśmie skierowanym do wójta birczańskiej gminy, a odczytanym na Sesji Rady Gminy przez jednego z mieszkańców, nazwał on władze gminy m.in. „małymi, tchórzliwymi i nikczemnymi ludźmi”, oraz zapowiedział zrzeczenie się otrzymanego wcześniej tytułu „Zasłużony dla Gminy Bircza”.

Jak się jednak okazuje, z przekazywaną informacją o rozbiórce obelisku było trochę tak, jak z dziecięcą grą w „głuchy telefon”. Histeryczne reakcje i totalna krytyka okazały się bezpodstawne, a dowiodła tego wczorajsza (17.07.2019) Sesja Rady Gminy Bircza.

Temat obelisku oczywiście zdominował obrady sesji, choć dyskutowano też o potrzebie lepszej ochrony słynnego dębu-pomnika przyrody, o groźbie likwidacji szkoły z powodu zbyt małej liczby uczniów (wielu dojeżdża bowiem do szkół poza gminą), czy też o potrzebie założenia klimatyzacji w miejscowym GOK-u, na co gmina otrzymała ostatnio dotację 15 tys. zł od Zarządu Województwa Podkarpackiego.

A z obeliskiem to było tak:

W związku z ustawą o dekomunizacji przestrzeni publicznej Rada Gminy Bircza, w porozumieniu m.in. z Instytutem Pamięci Narodowej, podjęła 7 marca 2018 roku uchwałę o wymianie tablicy na obelisku. Zmuszał do tego napis na dotychczasowej tablicy: „Chwała żołnierzom KBW poległym w dniu 4.03.1947 r. w walce z reakcyjnym podziemiem o utrwalanie władzy ludowej”. Tablicę tę Gmina usunęła z obelisku w ostatnich miesiącach 2018 roku, a już w styczniu b.r. Podkarpacki Inspektor Nadzoru Budowlanego wszczął z urzędu postępowanie w sprawie likwidacji tegoż obelisku w Birczy i podobnego w Rohatyniu.

 Gmina uzgodniła z miejscowa firmą, że w dogodnym dla siebie czasie zdejmie bryłę obelisku z popękanego postumentu i podda ją renowacji. A jeśli w trakcie tych robót bryła obelisku rozpadłaby się, bo też miała ślady pęknięcia,  to zastąpi ją innym kamieniem. Na wszelki wypadek przywieziono  duży polny kamień. Nawiasem mówiąc, wydał się on kilku mieszkańcom mało godny do funkcji pomnika. Na kurtynie z desek osłaniającej miejsce po zdjętym obelisku, zawiesili oni kartkę m.in. zapowiadającą ogłoszenie zbiórki publicznej wśród mieszkańców i kresowian na zakup godniejszego  materiału na nowy pomnik.

 Władze gminy zaplanowały, aby na odremontowanym lub nowym obelisku zawiesić nową tablicę o treści: „Żołnierzom poległym w walce z Ukraińską Powstańczą Armią:  por. Zbigniew Bojanowski, st. szer. Tadeusz Bednarek, szer. Tadeusz Matuszewski, szer. Józef Pakuła”.  Jak twierdzi wójt, o planowanych robotach z zabraniem obelisku do renowacji powiadomione zostało Starostwo Powiatowe. 

 Robotnicy owej miejscowej firmy, zapewne nieświadomi znaczenia daty 11 lipca, akurat w tym dniu dokonali zdjęcia obelisku z postumentu. Zdaniem wójta nie ma jednak powodu, aby traktować to jako  pogwałcenie Dnia Pamięci o Ludobójstwie na Wołyniu.

Był to niefortunny zbieg okoliczności. Chociaż z drugiej strony można powiedzieć, że właśnie ten dzień stał się symbolem tego, aby na odnowionym obelisku pokazać prawdę historyczną, że ci żołnierze walczyli nie z „reakcyjnym podziemiem o utrwalenie władzy ludowej”, lecz z Ukraińską Powstańczą Armią, z bandami UPA, i zginęli po to, żeby mieszkańcy Birczy mogli tutaj żyć – powiedział na Sesji wójt Grzegorz Gągola.

Wśród kilku wypowiedzi osób obecnych na Sesji warto wymienić dwie.

Sołtys Bronisław Pankiewicz ocenił, że zawiódł brak stosownej informacji, brak powiadomienia ogółu mieszkańców o planowanych robotach związanych ze zdjęciem i renowacją obelisku oraz zmianą tablicy.

Z kolei Wojciech Bobowski, były przewodniczący Rady Gminy Bircza, a obecny radny Rady Powiatowej, mówił o potrzebie szybkiego przeprowadzenia renowacji obelisku oraz wystosowania przeprosin do mieszkańców i kresowian. Mówił też o wspólnej winie mieszkańców Birczy:

W tym całym zdarzeniu jest dużo naszej wspólnej winy. Bo gdy odbywają się na Rynku, przy pomniku, uroczystości upamiętniające walkę obrońców Birczy z bandami UPA, to są tam osoby pełniące funkcje, są uczniowie, radni, sołtysi niekiedy, a mieszkańców jak na lekarstwo – czasem kilkanaście osób. A przecież te uroczystości nie są dla władz, które robią to po to, aby uczcić tych, którzy stracili życie w obronie Birczy. A większość mieszkańców jakby nie zauważa tego. Jeżeli nie zmienimy tego, to być może potem znowu będzie jakieś ważne święto narodowe i ktoś przez nieuwagę uchybi godności tego święta – powiedział Wojciech Bobowski, apelując o rozpowszechnianie „wśród mieszkańców, wśród naszych dzieci i wnuków”,  wiedzy i pamięci o obronie Birczy przed atakami UPA.

Podsumowując burzliwą Sesję Rady Gminy, wójt Grzegorz Gągala stwierdził:

Nigdy nie było zamierzeniem ani wójta, ani urzędników, ani radnych Rady Gminy, obecnej jak i poprzedniej, aby zniszczyć obelisk. Nie jestem w stanie dyskutować z kimś, kto bierze swoje argumenty za dogmat, nie słuchając argumentów drugiej strony. Wójt ma wykonywać uchwały Rady Gminy, i wójt te uchwały wykonuje. Były uchwały Rady Gminy i były również zebrania wiejskie, gdzie były informacje w sprawie tego obelisku.

 

(tekst i zdjęcia – Jacek Borzęcki)

  

tekst, zdj.J. Borzęcki