Kłótnia radnych o przemyskie szpitale. Czy połączenie to szansa, czy gwóźdź do trumny?

30 marca 2016

Od 1 marca w Przemyślu funkcjonują dwa szpitale wojewódzkie, im.Ojca Pio oraz OLK, który powstał z połączenia Szpitala Miejskiego i Przychodni Kolejowej. Temat ten wciąż budzi wiele kontrowersji. Wojciech Błachowicz z PO uważa, że „to co się stało ze szpitalem miejskim, to po prostu jeden, wielki skandal”.

Od 1 marca, w Przemyślu funkcjonują dwa szpitale wojewódzkie: im.Ojca Pio oraz OLK, który powstał z połączenia Szpitala Miejskiego i Przychodni Kolejowej. Docelowo jednak w naszym mieście będzie jeden szpital wojewódzki. Zmiany te, to według władz miejskich i wojewódzkich ratunek dla Szpitala Miejskiego przed jego likwidacją. Plan połączenia jednostek realizuje jego autor, a jednocześnie dyrektor Wojewódzkiego Szpitala i p.o. dyrektora Wojewódzkiego Szpitala OLK Piotr Ciompa.

Kwestia połączenia szpitali wciąż budzi wiele kontrowersji, a ostatnimi czasy dodatkowo nasiliła je informacja, iż dyrekcja szpitala ma aż sześciu doradców, a każdy z nich zarabia po 10 tys. zł. Do tematu tego powrócili także radni podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej.

To co się stało ze Szpitalem Miejskim w Przemyślu to po prostu jeden, wielki skandal – mówił na sesji radny PO Wojciech Błachowicz – Dokonujecie pewnych zmian, próbujecie rozliczać poprzednią władzę, natomiast popełniacie takie błędy, których poprzednicy nigdy by nie zrobili. Jeśli byliśmy zgodni co do ratowania Szpitala Miejskiego i 500 miejsc pracy, to zawsze były różnice pomiędzy nami w stosunku do tego, co dalej z tym szpitalem. Kolejne lata pokazały kolejną, kompletną porażkę państwa koncepcji. Nie może tak być, że pan dyrektor, który bierze na prawdę duże pieniądze za zarządzanie szpitalem, jest takim znakomitym fachowcem, zatrudnia 6 doradców.

Radny PO podkreśla również, że takiej opieki, podejścia do pacjenta z jakiej słynął Szpital Miejski, w Szpitalu Wojewódzkim nigdy nie będzie i nie zmieni tego żaden dyrektor.

Wbiliście kolejny gwóźdź do trumny tego miasta – wytknął rządzącej koalicji – PiS i Porozumienie dla Przemyśla – radny Błachowicz – Niestety mamy tutaj, na tej sali kwiat zarządców w Przemyślu. To jest jedna, wielka żenada. Mogliśmy zachować wszystkie miejsca pracy, mogliśmy uruchomić jednostkę, która byłaby jednostką prywatną. Tymczasem Szpital Wojewódzki wysysa wszystko to co najlepsze ze Szpitala Miejskiego.

O upadku idei ocalenia 500 miejsc pracy mówił także radny SLD Eugeniusz Strzałkowski. Jego obawy dotyczą również tego czy jeśli sytuacja nie polepszy się, to w naszym mieście będzie funkcjonował jakikolwiek szpital.

Dalsze funkcjonowanie w Przemyślu dwóch szpitali byłoby niemożliwe zdaniem radnego Wiesława Morawskiego. Przyczynia się do tego chociażby wzrost pacjentów, którzy wybierają sektor prywatny. Żeby zmienić tą tendencję należy postawić na jakość. Obecnie trwają poszukiwania lekarzy specjalistów, jeśli się nie znajdą, to szpital nie będzie miał szans świadczyć usługi wysokiej jakości.

Dawny Szpital Wojskowy został przejęty przez miasto, bo groziła mu likwidacja. Jak podkreśla zastępca prezydenta Grzegorz Hayder, nigdy nie przynosił dochodów i od początku był trudnym zadaniem. Gdyby nie obecne połączenie, Szpital Miejski nie miałby szans na przetrwanie, bo Miasto nie miałoby 15-20 mln potrzebnych na modernizację bloku operacyjnego. A to był warunek konieczny, by jednostka nie została zamknięta z mocy prawa. Szpital Wojewódzki ma łącznie 73 mln zadłużenia, ale jak uważa zastępca prezydenta, jest przepis mówiący, że gdy szpital generuje straty ponad koszty amortyzacji, to organ tworzący placówkę jest zobowiązany do pokrycia tej straty.

Całe działania są podejmowane nie tylko by ten Szpital Wojewódzki funkcjonował, ale żeby funkcjonował dobrze – wiceprezydent Hayder – W mojej ocenie podjęte działania mające na celu przekazanie Szpitala Miejskiego do zarządzania marszałkowi województwa, jak i restrukturyzacja , której celem jest powstanie jednego, silnego szpitala wojewódzkiego jest najlepszym rozwiązaniem. Marszałek przyjął koncepcję opracowaną przez dyrektora Ciompę. Trzeba dać mu czas, aby ten proces zaczął wdrażać, a dopiero po jego wdrożeniu możemy ocenić czy był to pic na wodę, fotomontaż czy dobre rozwiązanie.

Anna Fortuna