Czyje jest śmietnisko pod mostem Brama Przemyska? Nikt się nie przyznaje do tego terenu

14 marca 2014

Ostatnie lata przyniosły naszemu miastu wiele inwestycji, które odmieniły jego widok zdecydowanie na plus. Oprócz, co prawda pustej „Specjalnej Strefy Ekonomicznej”, wielu nowoczesnych centrów handlowych, mamy obwodnicę z prawdziwego zdarzenia z pięknym mostem, nazwanym równie piękną nazwą „Brama Przemyska”. Jednak to, co piękne na zewnątrz, nie zawsze jest takie także w zakamarkach. Mianowicie wystarczy zjechać ulicą Sanową, na teren pod mostem, aby zobaczyć, że tu również jest podobnie.

Kilka dni temu otrzymaliśmy sygnał od naszego czytelnika, o gigantycznym zaśmieceniu otoczenia mostu od strony Wilcza. Wcześniej zgłaszał ten problem przemyskiej Straży Miejskiej, otrzymał jednak odpowiedź, że teren ten nie należy do miasta.
Pojechaliśmy na rekonesans. Stan, jaki zastaliśmy, możecie Państwo zobaczyć na zdjęciach dołączonych pod artykułem. Pod mostem biegnie droga (ul. Sanowa), koło drogi wał przeciwpowodziowy, a pomiędzy nimi stoi poradziecki bunkier z linii Mołotowa. Po obu stronach drogi, w bunkrze i dookoła wału widzimy pełno porozrzucanych pojedynczych reklamówek, butelek, opakowań. Gdzieniegdzie śmieci są ułożone w sterty worków lub pudełek. Możemy też znaleźć resztki mebli i sprzętu domowego.
Kiedy byliśmy na miejscu podszedł do nas mężczyzna mieszkający nieopodal. Okazało się, że to on do nas interweniował. Opowiedział nam, że śmieci zaczęły pojawiać się zaraz po oddaniu mostu do użytku. Wieczorami przyjeżdżają tam młodzi na spotkania romantyczne albo spotkania przy piwku. Ślady takich odwiedzin są widoczne, gdyż wśród śmieci nie brakuje puszek po piwie. Jednak największym problemem są ci mieszkańcy Przemyśla, którzy traktują to miejsce jak darmowe wysypisko śmieci.

Zadzwoniłem, więc i ja do Straży Miejskiej. I również ja usłyszałem, że teren nie należy do miasta, tylko do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. Kolejny telefon skierowałem do miejscowego Zarządu Zlewni Sanu, który administruje terenami wokół rzeki. Miły i rzeczowy pan kierownik, z którym rozmawiałem, zdziwił się nieco, gdyż teren jest co prawda pod mostem, który łączy dwa brzegi Sanu, jednak od brzegu jest oddalony prawie 150 metrów. Według niego teren raczej nie jest pod administracją ZGW. Niemniej obiecał mi sprawdzić sytuację na miejscu. Dzisiaj otrzymałem informację, że teren kategorycznie do Zarządu Gospodarki Wodnej nie należy. Potencjalni właściciele to Zarząd Dróg Miejskich lub miasto Przemyśl. Po kilku rozmowach z pracownikami ZDM – u dowiedziałem się, że zaśmiecone działki to jednak własność miasta.
Wszędzie, gdzie zadzwoniłem, miałem wrażenie, że problem nielegalnego śmietniska jest tam już znany. Wszędzie przekierowywano mnie, gdzie indzie. To, że zarządy: dróg oraz Sanu nie chciały sprzątać nie swojego terenu, jest zupełnie zrozumiałe. Jednak dlaczego miasto nie przyznaje się do swoich gruntów? Rzecz to niepojęta.

A śmietnik pod mostem Brama Przemyska jak straszył, tak straszy nadal.

PG