Austriacki skarb ukryty w Przemyślu. Prawda czy mit?

Prastary gród nadsański Przemyśl kryje wiele niewyjaśnionych tajemnic. Jedna z ostatnich dotyczy skarbu zgromadzonego w Twierdzy Przemyśl z okresu I wojny Światowej.

Dawno, dawno temu, po Przemyślu krążyła taka o to anegdota, jakoby to minister finansów pismo śląc do dowódcy Twierdzy zażądał w nim sprawozdania z nakładów poniesionych na jej budowę. Generał von Burgneustädten rychło umyślnego do Wiednia posłał, by ten ministrowi list dostarczył z następującą treścią:

-Otrzymałem 10 milionów koron i wydałem 10 milionów koron.

Minister srogo się na generała rozsierdził. Odpowiedź była szybka:

-Proszę o potraktowanie sprawy poważnie!

Generał przeczytał i równie szybko odpisał:

– Poważnie! Otrzymałem 10 milionów koron i wydałem 10 milionów koron! A kto nie wierzy ten dureń!

Jeszcze srożej rozsierdzony minister udał się z listem do najjaśniejszego pana, by ten list przeczytawszy decyzję właściwą podjął. Cesarz poprawił binokle, kartkę ujął w dłoń, przeczytał i odrzekł: Ja wierze!

Tak o to wg anegdoty generał zwany w Przemyślu Kuśmankiem, od rozliczeń z cesarskiej kasy się wymigał. Legenda, jednak mówi, że generałowi nieco z tej cesarskiej kasy pozostało, gdyż twierdza była przygotowana na dłuższą obronę niż jej de facto broniono. Jak wiadomo dowódca twierdzy poddał ją Rosjanom 22 maja 1915, ale o pieniądzach nic nie było mowy…. Sam generał Hermann Kusmanek von Burgneustädten po powrocie z niewoli został oskarżony o zdradę, a następnie po czasie uniewinniony…

Co się stało ze skarbem?

W 1927 roku rząd polski prowadził negocjacje z obywatelem Austrii. Ten za 1/3 znaleźnego lub 25% monet, zgodził się wskazać, gdzie na terenie byłej twierdzy skarb został ukryty, jeżeli jego wartość przekroczy 3 miliony złotych wg kursu z tamtych czasów. E. Kalman – bo tak nazywał się Austriak twierdził, że pieniędzy i kosztowności może być dużo, dużo więcej.. Pertraktacje nie doszły do finału, widocznie polskie władze nie uwierzyły Kalmanowi, że posiadane przez niego informacje są prawdziwe. Wiadomo jednak, że przed poddaniem do niewoli załoga każdej twierdzy ukrywa archiwa, dokumenty i pieniądze, by nie wpadły w ręce wroga. Nie, inaczej stało się zapewne w Twierdzy Przemyśl. Po poddaniu do niewoli trafili tylko żołnierze, załoga cywilna nie została aresztowana i to właśnie wśród jej członków należało by rozpocząć poszukiwania skarbu. Po wojnie forty twierdzy zostały gruntownie przeszukane. Zdeinstalowano militaria, zdemontowano wszelkie elementy metalowe nadające się do dalszej obróbki czy przetworzenia. W procesie tym uczestniczyli okoliczni mieszkańcy jak i wynajęte firmy. Podczas prowadzenia tych prac nie natrafiono nawet na ślad kosztowności. Czyżby zatem skarb Twierdzy Przemyśl nadal spoczywał w granicach miasta?

Każda legenda kryje odrobinę prawdy, daje więc nadzieję, że może właśnie nam uda się kiedyś odnaleźć to, czego dotyczy i w barwny sposób opisuje,  Tego sobie i Wam szczerze życzę……