Radnego Kamińskiego pomysł na przemyskie parkingi (10 pomysłów na Przemyśl)

Przemyska kampania wyborcza jest nudna jak flaki i absolutnie pozbawiona merytoryczności. Jednym z niewielu odważnych kandydatów na prezydenta miasta, który nie boi się ogłaszać jakichś punktów programowych jest Maciej Kamiński. Za to mu chwała. Problem w tym, że jego drugi opublikowany pomysł na Przemyśl jest niewiele lepszy, przynajmniej w mojej opinii, od pierwszego. Dotyczy on problemu komunikacji miejskiej, a właściwie kwestii braku miejsc parkingowych. Jaka jest więc recepta radnego Macieja Kamińskiego w tej kwestii?  A jest nią budowa parkingów w obrębie całego miasta, jak i, wisienka na torcie, parkingu naziemnego na Rybim Placu.

Właściwie można by takiej propozycji przyklasnąć, autora pochwalić i czekać cierpliwie na pomysł trzeci. A jednak, nie. Jeśli do samej słuszności argumentu, że w Przemyśl potrzebuje większej liczby miejsc parkingowych, raczej nie można mieć żadnych zastrzeżeń, to sam sposób przedstawienia tego punktu programowego, ma wady podobne do pierwszego pomysłu radnego Kamińskiego. Jest naiwny jak marzenia przedszkolaka.

Gdzie pan Maciej chce te parkingi budować? Ano przecież sam mówi: „na terenie całego miasta”. I co głupki? Nikt w Was na to nie wpadł? A radny Kamiński wpadł. Panie prezydencie, nie wstyd teraz Panu? Wystarczyło tylko wysłać paru ludzi z łopatami w teren, rozplantować ziemię tu i tam, i miałby Pan wszystkie przemyskie auta przed wyborami poparkowane. I nie trzeba się było Panie prezydencie przejmować, że nie miasto jest gęsto zabudową upakowane. W końcu jeśli ustaliliśmy w już pierwszym pomyśle pana radnego, że Przemyśl będzie anektował okoliczne gminy i wioski, to jaki problem jest z wysiedleniem kogoś, konfiskatą gruntu i wyburzeniem tego, co tam stoi? Zwłaszcza pod szczytny cel, jakim jest parking w mieście. Te wielkie kamienice w centrum i tak są stare, niewygodne, nieekonomiczne, trzeba je stale remontować. No i dużo ich jest.

Ale tak na serio, jak by to było takie proste, to nie tylko obecna ekipa, ale i poprzednia akurat z tym problemem by się uporała. Choćby dlatego, że taka inwestycja zapewnia duże poparcie i zwiększa szanse na przyszłą elekcję. Miasto mamy ciasne, terenów miejskich w centrum brak, a aut choćby z uwagi na szybki ostatnio przyrost zatrudnienia w jednostkach wojskowych wciąż przybywa.

Budowa parkingu na Rybim Placu to temat wciąż powracający, zwłaszcza przy wyborach. Pan radny zgłasza propozycję budowy parkingu naziemnego, czyli teoretycznie tańszego od parkingu podziemnego. Tańszego, to nie znaczy taniego. Jak poszperałem w Internecie, to wychodzi, że koszt budowy jednego miejsca parkingowego to 5000 euro czyli 21 tysięcy złotych i to na poziomie samej konstrukcji. Bez wykończenia i wyposażenia. Wybudowany taki parking w Rybniku w 2019 roku oznaczał koszt 42 tysięcy złotych na jedno miejsce parkingowe, co w sumie przy 460 miejscach dało ostatecznie koszt 20 milionów złotych. Będzie się zwracał 80 lat. A do budowli atrakcyjnych architektonicznie zaliczyć go raczej trudno. Jeśli więc nie chcemy zepsuć wciąż atrakcyjnego krajobrazu Rybiego Placu, będziemy musieli na taką inwestycję wyłożyć dużo więcej. Być może zdecydować się na parking podziemny, co pozwoli zachować sam plac. A to już temat sum nawet trzykrotnie większych. I tu pytanie do pana radnego, jak zamierza taką inwestycję sfinansować. Plotki głoszą, że był u nas człowiek z branży prywatnej. Popatrzył, pokalkulował opłacalność, pociamkał, wsiadł w auto i odjechał. Rozumiem, więc, że przyszły prezydent Kamiński bierze tą inwestycję sam na klatę.

Temat parkingów jest na tyle trudny i złożony, że recepta z „10 pomysłów na Przemyśl” na nic tu się zda. Bo jest ona populistyczna, a w rezultacie nierealizowalna. To czy jest to problem z którym będziemy musieli żyć? Rozwiązania są, choć bardziej złożone, może początkowo mniej atrakcyjne dla mieszkańców, ale na pewno dużo bardziej realne. Na uwagę zasługuje tu koncepcja przedstawiona przez radnego Mirosława Majkowskiego. Według niej, miasto zbudowałoby kilka sporych parkingów zlokalizowanych na jego obrzeżach, przy głównych trasach wylotowych (zresztą taki parking na ul Sanockiej przy stacji wyciągu już istnieje). Parkingi byłyby przeznaczone przede wszystkim dla ludzi mieszkających w okolicach Przemyśla, a w samym mieście pracujących (Jak na przykład spory procent żołnierzy, i pracowników wojska). Powodzenie takiej inwestycji gwarantowałoby bardzo dobre połączenie parkingów ze śródmieściem komunikacją miejską, system atrakcyjnych cen abonamentowych za sam postój oraz za transport autobusem do centrum i z powrotem.

Ciekawą propozycję w sprawie budowy parkingu na Rybim Placu przedstawił Błażej Wilk z przemyskiego stowarzyszenia Liberty. Proponuje on co prawda droższą koncepcję budowy parkingu podziemnego i to nie jednego, a dwóch. Jednak o niebo lepiej koncepcja ta jest umotywowana. A zestawiona w jeden system wraz z drugim pomysłem Wilka wyprowadzenia administracji miejskiej poza ścisłe i zabytkowe centrum miasta staje się tematem intrygującym i frapującym. Czekam jeszcze na zapowiedziany drugi krok autora pomysłu i zdradzenie skąd wziąć na tę inwestycję pieniądze.

Czy te dwa zestawione pomysły w sprawie parkingów są idealne? Nie i być takie nie mogą. Żeby takie były, musielibyśmy Przemyśl zbudować od nowa. Widać w nich jednak świadomość autorów, że miasto nie jest plasteliną, stwarza poważne opory i każde rozwiązanie, nawet najlepsze z możliwych jest kompromisem, gdyż takim być musi. To czyni te propozycje realnymi. Pomysł na parkingi Macieja Kamińskiego jest pozbawionym świadomości realiów rzeźbieniem w snach.

I na koniec, i tak już z długiej mojej dygresji. Ostatnia trzecia część pomysłu radnego na komunikację w mieście, która dotyczy odświeżania znaków drogowych i przejść dla pieszych, to tak chyba ciut za mało na wizję. To tak, jakbym w postanowieniu poprawy swojego zdrowia, kompletnego odmienienia wyglądu i stylu, na koniec wpisał na listę zmian: „Pamiętaj, aby codziennie zmieniać skarpetki” (zmieniam 😉 ).